Login lub e-mail Hasło   

Wieża kości słoniowej

Dziesięć lat temu runęły wieże i z tego właśnie powodu dobrze pamiętam ten dzień.
Wyświetlenia: 1.513 Zamieszczono 14/09/2011

Wybrałam się na wycieczkę rowerem, cieszyłam się piękną pogodą i tygodniami wakacji, które po raz pierwszy były dla mnie tak długie… Długie krótkie dziesięć lat, i co dalej?

Dziesięć lat temu Londyn był dla mnie małą plamką na mapie. Malutka kropka nie była nawet miejscem w przestrzeni. Nie mogłam wyobrazić sobie tego miasta, było zbyt odległe i egzotyczne, niedostępne i dalekie. Wtedy nad głową kwitły kasztany, a za sobą miałam egzamin dojrzałości. Nie wybiegałam myślami w przyszłość, nie myślałam o tym gdzie będę za dziesięć lat. Przyszłość malowała się jasno i kolorowo, krajobrazem sielskim i anielskim, malowanym pędzlem impresjonisty, z wyraźnie zatartym konturem. I oto jestem, tu i teraz, w mieście dramatów Williama Shakespeara, logiki Sherlocka Holmesa i potęgi retoryki Winstona Churchilla. Dzisiaj nie maluję linii palcem na mapie, Londyn jest miejscem w którym mieszkam, pracuję i płacę podatki. W tym mieście doświadczam dorosłości, zmagam się z codziennością, czasem szarą i okrutną. Stolica poraża swoją gig-antycznością, wielkością budynków, kunsztem architektonicznym, wielością teatrów, galerii i parków. Kiedy myślę o Londynie, mam przed oczami czarne taksówki, piętrowe autobusy, Tower Bridge, St Paul’s Cathedral, muzeum Madame Tusaudss i kolumnę przed National Galery, z której admirał Nelson patrzy w kierunku Buckingham Palace.Spoglądam dalej, Westminster Abbey kusi swym dostojeństwem, The London Eye się patrzy a obok budynku Parlamentu Big Ben odmierza czas. Upływający Czas… A jak to będzie za następnych dziesięć lat? Czy nadal to wszystko tu będzie, czy będę tutaj ja?

Przyszłość jest nieunikniona, strzała czasu[1] niestrudzenie leci dalej, istnieje w swym pędzie mimo zachodzących zmian, podąża ścieżką, której wektor wskazuje jeden kierunek, jedną drogę w przód i tylko tam, i aż tam… Tymczasem jednak stoję w korku, to również znak tych czasów, zwłaszcza w Londynie i całej Anglii! Oni chyba nigdy z tym nie skończą, nawet za dziesięć lat! Brytyjczycy maniakalnie tworzą korki. To taki zastój w przestrzeni, w której każde rondo i skrzyżowanie stanowi przeszkodę nie do przebycia. Jadąc do pracy stoję w korku, wracam i nadal w nim tkwię, nie przemieszczam się. Spoglądam na wielki zielony napis, który poraża swą jasnością, ocieram oczy, ale czytam, w języku obcym czytam: Nie utkwiłeś w korku, Ty jesteś korkiem. Dziwny ten brytyjski humor, niby że ja sobie sama tutaj tak stoję? To nie ode mnie zależy, przecież to oni stoją, nie ja. Ja sięgam myślami dalej, w przyszłość, dziesięć lat a nawet i więcej…

Za dziesięć lat w Londynie na pewno będzie inaczej. Mogę to stwierdzić z całą pewnością, obserwując efekty procesów, które zachodzą. To jak erozja kamienia, która jest nieunikniona, bezlitosna i trwała, jest coraz większa, czyni coraz większe szkody. Co ciekawe, w Londynie jest taki kamień. Londyński Kamień obrosły mitem, stał się zagadkowym obiektem domysłów historyków i badaczy przeszłości. To kamień o ogromnym znaczeniu symbolicznym, a jednak nieznany niemal nikomu. Dlaczego jednak przetrwał tyle lat? Nie dopadła go erozja, chroniony przez okalające go budynki, oparł się niszczycielskiej sile nieubłagalnego przemijania… Spontaniczne prawa fizyki pokazują, że nic nie trwa wiecznie, porządek zawsze obraca się w nieporządek, zawsze istnieje możliwość reorganizacji tego porządku. Wiatr pchany siłą termodynamiki niszczy i w procesie swym jest nieubłagany. Nie można zatrzymać ewolucji na ścieżce czasu, erozja dosięgnie każdy monolit… Czy istnieje możliwość wstrzymania procesu rozpadu? Sam kamień jest bezsilny, chroni go potężna struktura miasta, stworzona przez ludzi i z myślą o ich przyszłości, dla pokoleń, które nadejdą po nas. Dopóki Kamień istnieje, miasto będzie się rozwijać trwale i ciągle, bez względu na upływ Czasu. Wszystko jest w rękach tych, którzy go chronią. W rękach każdego, kto wiedzę o kamieniu posiada i przekazuje ją dalej. Ciągłość Historii zostaje zachowana.

[1] Strzała czasu – termin zaczerpnięty z programu telewizyjnego, w którym profesor Brian Cox bada prawa rządzące Kosmosem, dąży do zrozumienia natury czasu i jego nieuniknionego wpływu na otaczającą nas rzeczywistość i nas samych. Brian Cox, „Wonders of the Universe”.

Podobne artykuły


13
komentarze: 14 | wyświetlenia: 7607
72
komentarze: 26 | wyświetlenia: 107221
59
komentarze: 26 | wyświetlenia: 14505
36
komentarze: 21 | wyświetlenia: 8027
34
komentarze: 16 | wyświetlenia: 14975
33
komentarze: 24 | wyświetlenia: 3130
31
komentarze: 23 | wyświetlenia: 2939
30
komentarze: 80 | wyświetlenia: 2149
28
komentarze: 59 | wyświetlenia: 17167
25
komentarze: 59 | wyświetlenia: 2966
25
komentarze: 3 | wyświetlenia: 4623
24
komentarze: 28 | wyświetlenia: 1939
23
komentarze: 7 | wyświetlenia: 3829
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje



  Noemi*,  14/09/2011

Czy ten tajemniczy londyński kamień, o którym piszesz to Kamień z Rosetty?

Nie, to zwykły kamień bez żadnych znaków dlatego tak trudno jest określić jego pochodzenie i pierwotne znaczenie. Kamień o którym piszę jest w londyńskim City, w sercu miasta i można go zobaczyć, ale jest ukryty między budynkami. Nawet rodowici mieszkańcy nie wiedzą o jego istnieniu, a on naprawdę tam jest:)Poza tym kamień z Rosetty odkryto w osiemnastym wieku w Egipcie i później przewieziono do m ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  15/09/2011

Fajna refleksyjność. Sam Londynu nie znam. Znajomy był i akurat przekazał mi ponure odczucia - fakt, że co człowiek, to inny odbiór. On przekazał mi, że Londyn jest brzydki, śmierdzący, że po klimacie lordowskim i sherlocko-holmowskim nie ma ni śladu, że ulicami przewalają się tłumy "ras i wyznań innych", że gangi młodych-czarnoskórych terroryzują ludzi w autobusach miejskich... No cóż, może nie był w British Musem, tylko gdzieś tam poszedł na żywioł bez mapnika, przewodnika... ;)

  goodbye...  (www),  16/09/2011

tam rozpylają na pewno coś w powietrzu :)))

to miasto ma tak niesamowity swojski klimat... po prostu lekko się tam oddycha :)

  hussair  (www),  17/09/2011

Ale czym konkretnie? :)

  goodbye...  (www),  19/09/2011

kurcze nie wiem co fruwa w powietrzu... mój pierwszy samodzielny wyjazd do Londynu był okupiony wielkim stresem :)

...wychodzę z Pancrasa na ulicę, patrzę na ten tłum, biorę głęboki oddech i... po stresie pozostało wspomnienie - nie wiem dlaczego, ale czuję się w tym mieście jak ryba w wodzie :)

Napisałam tekst koncentrując się na jednym z interesujących aspektów miasta, jednak rzeczywiście odczucia są zależne od punktu widzenia, w przenośni i dosłownie:) Ślady są, trzeba tylko wiedzieć gdzie szukać, jeśli się ma oczywiście na to ochotę:) Dla mnie Londyn jest tyglem kulturowym, w którym "wyznania i rasy" współistnieją, przeplatają się i z większą lub mniejszą dozą - tolerują. A brzydki i ...  wyświetl więcej

  iduna,  24/09/2011

Londyn to miasto – metropolia i jednocześnie pełne rozległych parków, w których można odpocząć. To zgiełk zatłoczonych ulic i bardzo sprawne metro. To tłum eleganckich urzędników w krawatach przemieszanych z kolorowymi ludźmi z całego świata. Miasto, które kiedyś było moim domem i w którym, pomimo ciężkiej pracy, czułam się wolna w taki przedziwny sposób, w jaki nie czuję się nigdy w Polsce. Jest ...  wyświetl więcej

  andrzejs,  16/09/2011

Też, Jak Hussair, nie znam Londynu. Dlatego... opowiadaj o nim. Jeszcze i jeszcze.
Elizo, zrób jeszcze po drodze jeden, dwa akapity. Bo "duży tekst" trochę przytłacza. Poza tym :-)

  hussair  (www),  17/09/2011

Prawda.

Dobra, będą akapity w następnym tekście:) Pozdrawiam :)

Nie ma to jak wrodzona inteligencja, dodałam akapity ;)

  Gamka  (www),  17/09/2011

No i teraz jest superowo ! ;))
Pozdrawiam....

  hussair  (www),  17/09/2011

Jest superowo, dawaj następny artykuł. :)

Interesujące ujęcie ,plusuję

Daję następny i życzę "potencjalnym czytelnikom potencji czytelniczej";)

Spóźnionam, ale dotarłam :) I plusuję. Byłam w Londynie przez 10 dni i wspominam mile :)

  Strzyga  (www),  26/09/2011

A herbatkę angielską mi przywiozłaś z tego Londynu? :-))))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska