Login lub e-mail Hasło   

Własny dom - droga przez mękę

Kto się przymierza się do budowy domu niech wysłucha tej opowieści i przygotuje się na długą wyczerpującą walkę z okolicznościami, których nikt nie jest w stanie przewidzieć.
Wyświetlenia: 2.837 Zamieszczono 19/09/2011
W zeszłym tygodniu pracowało na budowie pięć ekip: murarze, stolarze, elektrycy, goście z ciężkim sprzętem i ci od wszystkiego. Praca w oczach posuwała się naprzód. Miałem wrażenie, że jeszcze tydzień, a się wprowadzę. W tym tygodniu na budowie pusto. Dlaczego? W tym sęk. Pracownicy są na innych budowach. A kiedy wrócą? Tego nikt nie wie. Łącznie z nimi samymi.
 
To jedna z typowych praktyk, aby zaklepać sobie jak najwięcej pracy, a potem przez kolejne miesiące łaskawie dozować swoje umiejętności nieszczęsnym inwestorom. Zaczęło się jak w bajce. Takie tempo prac miało miejsce chyba jeszcze tylko przy odbudowie Warszawy. Szybko się jednak skończyło, bo panowie poszli do człowieka, któremu obiecali swoje usługi już wcześniej.
 
Na ich miejsce przyszło dwóch innych. Jeden pracuje połowę wolniej od tych pierwszych, ale płacę jak gdyby był fachowcem im równym. Drugi co drugi dzień ani nie przychodzi, ani nie odbiera telefonów. A gdy już przyjdzie to czuć od niego jak gdyby był w trakcie gorączki sobotniej nocy.
 
Wciąz szukam więc innych ekip. Przychodzą chętnie. Na początku zawsze są tani. Umawiamy się na daną kwotę. Po skończonej pracy stwierdzają, że było ciężej niż przypuszczali i w związku z tym powinienem zapłacić im więcej. Jeżeli pieniądze będą znikały w takim tempie to skończą mi się w połowie budowy.
 
Jedna z ekip nie mogła wejść na budowę, bo na zewnątrz budynku nie miałem gniazda na siłę. Zadzwoniłem do elektryka, który powiedział od niechcenia, że za jedyne 250 zł może mi je wyprowadzić. Chodziło o pół godziny pracy. W końcu przyjechała ekipa, która nie potrzebowała gniazda na siłę, bo mieli betoniarkę na 240V. Przez przypadek zaoszczędziłem 250 zł. Dni z takimi dylematami jest jednak znacznie więcej.
 
Facet pracuje efektywnie. Trzeba tylko nad nim stać, aby nic nie zepsuł. Skuł podłogę w kuchni i miał wkopać się na 30 cm w głąb. Gdy przyszedłem wybrane było już 50 cm, a on wydłubywał ziemię spod fundamentów. W ostatniej chwili go powstrzymałem. Potem, gdy mnie nie było, w ferworze pracy przeciął trzy kable z nowo położonej instalacji elektrycznej, za którą zapłaciłem 2000 zł.
 
Cieśle przeklinają na murarzy. Ci co wykańczają klną na cieślów. Moja żona denerwuje się na tych co wykańczają.
 
Kilka razy prosiłem, aby robotnicy przymocowali fartuchy pod oknami dachowymi. „Później. Po kolei.” - mówili. Nie zrobili tego od razu, a teraz jest już za późno, bo zamknęli sobie dojście.
 
Malarz w swoim niechlujstwie pochlapał drewniane okna. Prosiłem, aby zdrapał farbę póki świeża. Tłumaczył mi, że jak zaschnie to będzie łatwiej to zrobić.
 
Od dwóch tygodni szukam tynkarzy. Wszyscy zajęci są do listopada, a sprawa pilna. W końcu przyszło dwóch gotowych do pracy od zaraz. Dużo przeklinali na jakość ścian, wtedy podali kwotę ponad dwa razy wyższą niż wszyscy inni. 40 zł/m2 zamiast 18 zł.
 
Kolejny tynkarz miał przyjść w piątek o 18.00. Przez godzinę czekałem na niego w samochodzie aż w końcu pojechałem do domu. Zadzwonił o 20.00 zapytać gdzie jestem i narzekał, że po ciemku nic nie widać.
 
Przyjechał dnia następnego. Gdy rozmowy finalizowaliśmy wpadł mój sąsiad z bratem i powiedzieli mu, że w moim domu robił na pewno nie będzie, bo mnie lubią i nie zgodzą się na to, aby ktoś taki jak on oszukiwał mnie. Potem wymienili cztery miejsca, gdzie położone przez niego tynki spadły i jedno, w którym jego ludzie ukradli sprzętu na 10 tys. zł. Zamurowało mnie, a facet jak gdyby nigdy nic poszedł sobie. I tak dalej sobie buduję. Wiele już nie zostało. Włosów na mojej głowie też nie.
 
Maciej Strzyżewski

  

Podobne artykuły


33
komentarze: 27 | wyświetlenia: 2842
39
komentarze: 9 | wyświetlenia: 7413
34
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3499
29
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2448
30
komentarze: 41 | wyświetlenia: 2577
25
komentarze: 20 | wyświetlenia: 13840
23
komentarze: 10 | wyświetlenia: 4724
23
komentarze: 6 | wyświetlenia: 10934
20
komentarze: 32 | wyświetlenia: 2825
22
komentarze: 7 | wyświetlenia: 19055
16
komentarze: 10 | wyświetlenia: 81142
15
komentarze: 0 | wyświetlenia: 3808
13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 102971
 
Autor
Artykuł



Jak czytam, niemal czuję pył, jaki prawdopodobnie jest na całym twoim ubraniu. Pewnie nim pobrudziłeś klawiaturę podczas pisania:-)

I oczywiście na dywanie też widać którędy chodziłem :)

  Gamka  (www),  19/09/2011

Witaj Macieju ...witaj :D
Ano nie da się ukryć, że zaniedbujesz przyjaciół z Eioby! ... ale usprawiedliwienie na to masz mocne!!
Cieszę się że jesteś ;) ...a może jako tynkarze zjawią się wszyscy Eiobowianie !...damy radę ? jak myślisz? ;))

Dzięki za wsparcie :)

  Areva,  20/09/2011

Czy wszystkie ekipy budowlane to jakieś życiowe ofermy, czy prości ludzie z przyczyn finansowych są zmuszani do wynajęcia takich oszołomów? Jak będę kiedyś się budować to budowlańcom będę płacić za dniówki (czyli płacić za pracę nie na opierniczanie się czy za słuchanie paplania że gdzieś u kogoś pracuje ja nie płace za kogoś[zapłacony dzień którego tego budowlanca niema-stąd pomysł za dniówki]), ...  wyświetl więcej

Wielu z nich jest naprawdę dobrych, ale też muszą myśleć o swojej przyszłości. Gdy skończą u ciebie to za późno, aby szukać następnej fuchy więc w międzyczasie zaklepują sobie następne roboty. Rozumiem to, ale wcale mnie to nie pociesza.
A co do wynagrodzenia to nie ma znaczenia czy pracują na dniówki czy za zadanie. Wszystko zależy od podejścia człowieka do pracy.

Budowlańców z prawdziwego zdarzenia jest bardzo niewielu i oni niestety mają zaklepane terminy na rok w przód. Większości niby specjalistów trzeba patrzeć na ręce, a jeżeli taki zaczyna narzekać np. na krzywe ściany, to z góry wiadomo, że partacz. Najtaniej wychodzi jak się robi samemu, ale niestety nie każdy wszystko potrafi. Macieju, życzę Ci wiele, wiele cierpliwości i powodzenia :)

Wiadomość z ostatniej chwili. Pracuję i nie mam czasu doglądać to co moi ludzie robia na budowie. Rano zleciłem im, aby bezbarwym impregnatem pomalowali całe drewno znajdujące się na skosach ganku. Po powrocie zamarłem. Pomalowali impregnatem, ale na ciemnozielononym. Jednym słowem zniszczyli drewno. Nie wiem co mam z tym zrobić. Ten kolor nijak pasuje do reszty domu.

Rozważ przemalowanie całego domu na zielono. Nareszcie wiem skąd tyle zielonych domów!

Bądź dzielny! I, proszę, nie uszkodź nikogo...
I jeszcze jedno. Takie czy inne problemy nie są usprawiedliwieniem zaniedbywania mieszkańców eioby.
NIE SĄ i basta!
:-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska