Login lub e-mail Hasło   

Życie rozdaje karty, my tylko w nie gramy...

Życie potrafi być ciężkie, okrutnie ciężkie. Bywają chwile, kiedy czujesz to w najgłębszych pokładach swojej duszy...Każdego dnia zaczynaj życie od nowa ! Życie to dar czasu...
Wyświetlenia: 3.058 Zamieszczono 26/09/2011

 

Życie rozdaje karty, my tylko w nie gramy...

Życie to dar czasu. Czasu ziemskiego, czasu na posiadanie ciała, osobowości, na doświadczanie tysięcy pięknych oraz trudnych chwil zwanych egzystencją. W istocie, to, jak spędzisz swój czas, stanowi o jakości twego życia.
Dlatego też ważne jest to, co robisz ze swoim czasem. Istnieje różnica między wykorzystywaniem go w celu nakarmienia twej duszy, a bezmyślnym marnotrawieniem go. U schyłku życia przekonasz się, czy dobrze się bawiłeś, czy też zmarnotrawiłeś czas i chciałbyś mieć go więcej.
Zatroszcz się więc o swój czas, o ten drogocenny, wspaniały dar i traktuj go jak skarb, bo nim jest. Dziś sercem, umysłem zaplanuj, co dokładnie chcesz zrobić z każdą godziną, która jest ci dana.(*)

Życie to .... Nasza Droga Krzyżowa

 Różne są drogi.

Są drogi szerokie i wygodne, asfaltowe i betonowe.
Są drogi wąskie, błotniste, górzyste.
Ale i są drogi kręte ludzkich losów.
Są drogi na manowce życia......
Dlatego konieczna jest Twoja Droga Krzyżowa.
 

I - Skazanie na śmierć - Sędzia

Pracuję w sądzie. Od dwudziestu lat. Jestem jak mówią bardzo surowym sędzią, ale jestem sprawiedliwy no i nieprzekupny.
W ciągu tych lat ogłaszam różne wyroki, często skazujące. Na miesiąc, 10 lat albo na dożywocie. Byłem ostrożny i sumienny i oczywiście obiektywny...

Wczoraj byłem w szpitalu. Po raz szósty w tym roku.  Lekarz powiedział, że sprawa jest beznadziejna. Nie mam żadnych szans na wyleczenie.  Został mi rok, może trzy lata, a może tydzień.  W moich aktach zapisano - nieuleczalnie chory.

Oto mój wyrok.  Jestem skazany na śmierć.  Obrońcy mi nie przyznano... Jezu bardzo Cię teraz potrzebuję. Pomóż mi zaakceptować to skazanie.  Pomóż mi przyjąć mój wyrok tak jak Ty przyjąłeś Swój: bez szemrania, złorzeczenia i buntu.

Daj mi odwagę. Pomimo wszystko. Zawsze.....

II- Branie Krzyża na swoje ramiona - Ksiądz

Stoję dziś przed wami i mówię tę spowiedź, wam się spowiadam. Na początku mego kapłaństwa miałem wiele chęci  zapału. Angażowałem się we wszystko i ze wszystkimi.  Czułem się taki akceptowany. Dziękowałem Bogu za wszystko; za każdy dzień i każdego człowieka. Potem stało się ze mną coś dziwnego.  Zaczęło mnie drażnić, że tyle czasu poświęcam innym. Denerwowały mnie ich problemy, ich słabości.  Miałem dosyć ludzkich krzyży.  Zacząłem unikać wszystkich i wszystkiego.

I pewnego wieczoru stała się rzecz prosta, ale dla mnie znacząca.

Gwóźdź! Wypadł ze ściany. To, co ten gwóźdź trzymał znalazło się na podłodze. Domyślacie się o co chodzi.  Krzyż spadł ze ściany.  Podniosłem Go i wróciłem do początku,  wróciłem do Chrystusa, który bierze krzyż na Swe ramiona. Warto czasem wziąć cierpienie,  którego można uniknąć, warto z miłości wyrzec się swego czasu, swych potrzeb, dóbr.
Znacie to uczucie?

III - Pierwszy upadek - Alkoholik

Temu, co zdarza się po raz pierwszy w naszym życiu  przypisujemy duże znaczenie.  Najpierw przez pierwsze wydarzenia poznajemy świat,  później wpływamy na jego losy.  Pierwsza miłość,  pierwsza wypłata.  Kiedy po raz pierwszy upiłem się do utraty przytomności  nie wiedziałem, że to będzie początek mojego nałogu...
- Co robisz?
- Piję...
- Dlaczego pijesz?
- Żeby zapomnieć...
- O czym zapomnieć?
- Że się wstydzę...
- Czego się wstydzisz?
- Że piję...

IV - Spotkanie - Samotna matka

Rozumiem Cię Maryjo.  Też jestem matką.  Wydaje mi się, że wiem co wtedy czułaś.  Wiem, choć nie straciłam syna, lecz dopiero go otrzymałam. Mieszkamy teraz w Domu Samotnej Matki...  Tak wyszło...  Często myślę o Tobie... Wyobrażam sobie Twoje opuszczone, bolejące serce,  ale przecież pełne miłości. Wiesz Maryjo w tym jesteśmy do siebie podobne!  Moje serce też cierpi, ale teraz ma dla kogo bić. 

O słyszysz jak krzyczy?  Jest głodny!  Kończę już. 

Jeszcze się odezwę.  

Do usłyszenia Mamo...

V - Pomoc w niesieniu Krzyża - Wolontariusz

Nie pracuję jako wolontariusz tylko dlatego,  że na chrzcie otrzymałem imię Szymon.  Wymowne imię prawda?
Szymon pomógł nieść krzyż.  Czasem myślę, co on wtedy czuł.  Bunt?  Może nienawiść do żołnierzy, którzy bili i kopali jego współbrata.  A może złość i zniechęcenie, że wyrywają go z jego spokojnego życia między domem a polem. Panie nie pozwól mi zapomnieć,  że wypełniając każde zadanie służę przede wszystkim Tobie. Chcę widzieć Ciebie w innych. Proszę o to ja - współczesny Szymon.

VI - Otarcie twarzy - Studentka ASP

Jestem na drugim roku Akademii Sztuk Pięknych. Kierunek malarstwo.  Zawsze byłam osobą wierzącą.  W czasie liceum należałam do Oazy.  I wszystko było takie proste... Kiedy zaczęłam studiować pojawił się pewien problem...  Moi znajomi z roku nie chodzili przeważnie do kościoła,  często kpili z niego i ludzi wierzących.  Ukryłam swoje przekonania. Nie przestałam chodzić do kościoła, ale też nie przyznawałam się do swej wiary.

Bałam się, że mnie wyśmieją, nie będą się ze mną spotykać ...

Ostatnio na zajęciach z rysunku profesor poprosił  abyśmy naszkicowali coś, co jest dla nas w życiu najważniejsze, coś w co głęboko wierzymy...
Chciałam narysować twarz Chrystusa, naprawdę chciałam...  ale nie starczyło mi sił...  nie miałam odwagi... Teraz siedzę w domu i próbuję Cię narysować Panie, ale nie umiem. 
Gdzie się ukryłeś?  Chcę widzieć Twoje oblicze, chcę je narysować ...
Ale nie ma Cię w mojej wyobraźni. Nie ma. Gdzie się ukryłeś ?

VII - Drugi upadek - Barabasz

Mam takie dziwne imię.  Moi rodzice byli zawsze zafascynowani judaizmem.  A nazwali mnie Barabasz. Głupie imię. Nie wiem co to znaczy.  W budzie miałem przez to straszne problemy. Kumple się nabijali.  Ale nie o tym chciałem mówić.  Chciałem mówić o celu tego życia oczywiście! No więc kasa!  To jest moja recepta na życie!  Dobre, co?  Też o tym myślicie,  no bez ściemy.  Każdemu o to chodzi.  Ze mną jest jednak trochę inaczej.  Ja chcę mieć szmal,  ale nie chce mi się pracować.  Co mi zostaje?  Muszę kraść!  I nie mam wyrzutów sumienia.  Każdy orze jak może.  Ostatnio była niezła akcja. Zrobiliśmy mały skok na sklep,  ale wsadzili za kratki niewinnego sprzedawcę,  bo właściciel sklepu powiedział, że to jego sprawka.  Niezły przekręt, co?

 VIII - Spotkanie płaczących niewiast - Marta

Marta i ja znamy się od dzieciństwa. Zawsze byłyśmy przyjaciółkami. Takimi na śmierć i życie. Ja pierwsza wyszłam za mąż.
Marta była moim świadkiem.  Potem urodziłam dziecko. Chłopca.  Byłam taka szczęśliwa! Trzy dni po narodzinach Mikołaja lekarze powiedzieli,  że dziecko ma dziurawe płuco i brakuje mu jednej komory serca. Zadzwoniłam do Marty. Przyjechała.  Płakałyśmy razem chyba ze dwie godziny.  "Dlaczego tak się stało?" mówiła Marta,  "dlaczego ciebie to spotyka?"  Ja też zadawałam sobie te pytania.
"Zrobię wszystko dla ciebie i Mikołaja.  Zdobędę pieniądze, zrobimy operację,  wszystko się ułoży" zapewniała mnie moja przyjaciółka. Minęło pół roku!  Pełne łez i nadziei.  Sytuacja była krytyczna.  Mikołaja czekała poważna operacja.
Potrzebował też dawcy krwi. A grupę miał rzadką AB RH +.  Trudno znaleźć dawcę!  Ale Marta, przecież ona ma taka grupę krwi!
Zadzwoniłam szybko.  "Wybacz, ale nie mogę! To zbyt wielkie ryzyko.  Wiesz, jaka to rzadka grupa krwi,  a jeśli mnie się coś stanie podczas przetaczania to kto mnie wtedy uratuje?  To zbyt wielkie ryzyko." 

Oto, co usłyszałam od przyjaciółki, która jeszcze niedawno   ze łzami w oczach zapewniała mnie o swej pomocy...

Cóż nie chcę jej osądzać, ale...

 IX - Trzeci upadek - Narkoman

Przywieźli mnie tutaj dziś rano.  Leżałem na dworcu deptany przez przechodniów.  Byłem na głodzie!! Zwijałem się z bólu! A ludzie mijali mnie obojętnie... Nie mam pretensji...  Sam sobie byłem winien.  Ktoś jednak zadzwonił po karetkę i uratował mnie telefonem.
Nie wiem co będzie dalej.  Czy przestanę brać?  Nie wiem.  Boję się, że za chwilę znów będę potrzebował nowej działki. Jezu wiem, że Twój upadek był inny niż mój,  ale proszę Cię,  kiedy będziesz się podnosił z niego  chwyć za rękę także i mnie,  bo sam nie potrafię powstać ! 

X - Obnażenie z szat - Ulica

Wychowałam się na ulicy.  Na niej żyłam, pracowałam.  Jako... domyślacie się jako kto...  Codziennie miałam innego mężczyznę. Zarabiałam dużo. Ja uliczny śmieć żyłam całkiem nieźle... Ale nie będę wam więcej opowiadać... Chcę zapomnieć tamte poniżenia.
Pragnę wam jednak jedno powiedzieć: niewiele potrzeba żeby obnażyć człowieka  i obedrzeć go z godności. Nie potrzeba do tego wielkich czynów. Czasem wystarczy tylko małe słowo.  Lata spędzone na ulicy pokazały mi,  że człowiek często zdobywa swoją godność kosztem drugiego. Rozumiecie, godność za godność!  Kiedy ktoś będzie mały to ja będę wielki.  Na każdym kroku poniżamy innych, by umocnić siebie!   
Po co ?   Uważajcie proszę, bo tak łatwo zniszczyć człowieka...

XI - Przybicie do Krzyża - Nawrócony

To, o czym chcę wam powiedzieć  może się wydać banalne i naciągane.  Ale nie bagatelizujcie tego. 

W czasie wakacji pojechałem na wycieczkę do Ziemi Świętej. Nie z pobudek religijnych - po prostu z ciekawości. Pewnego dnia zwiedziliśmy Bazylikę Grobu Pańskiego i doszliśmy do Golgoty. Nikt ni uklęknął a było z nami tylu wierzących. Błyskały flesze, ktoś leniwie żuł gumę, przewodnik coś opowiadał. Nagle uklęknąłem, to, co dawniej nie miało znaczenia:  krzyż, gwoździe wbite w przeguby, stopy zakrwawione nabrały sensu. 
Nie wiem co powaliło mnie na kolan. Obojętność innych? 
A może pytanie: I to dla mnie ?

XII- Umieranie na Krzyżu - Piotr

Powiem wam kim jestem, ale nie śmiejcie się jak często inni na ulicy. Ci nazywają takich jak ja mongołem.  Albo korki! To nie jest przyjemne. 
A ja mam na imię Piotr, tak jak ten apostoł. Wiem różnie się od was, ale czy jestem gorszy?
Najgorsze jest to, że często, kiedy chcecie się wzajemnie obrazić  mówicie ty muminie, albo coś w tym rodzaju... Nie mam przyjaciół, kto się zaprzyjaźni z Downem! 
Jezu...  Kiedy Ty umierałeś na krzyżu  też byłeś samotny i opuszczony.  Wszyscy się od Ciebie odwrócili. Oprócz Matki i kilku wiernych słuchaczy.  Ale przez tą samotność otworzyłeś nam niebo! Wielkie to dla mnie pocieszenie. A jeśli czasem trochę płaczę, Ty każdą łzę zbierasz Swą dobrą dłonią. I już nie jestem sam!
Dzięki za wszystko !
 

 XIII - Zdjęcie z Krzyża - Ojciec

Czy kochałam mojego ojca? Nie wiem.
Dużo pił, krzyczał, bił mnie i mamę. Kiedy miałam 15 lat uciekłam z domu i nigdy już tam nie wróciłam. 
Nienawidziłam ojca ze wszystkich sił. Po siedmiu latach dowiedziałam się,  że jest z nim bardzo ciężko. Po wielu wahaniach wróciłam do domu. 
To był jego ostatni dzień życia. Tak jakby czekał na mnie, na moje przebaczenie.
Kiedy umarł dotykałam jego zimnego ciała i nieruchomej twarzy. 
W nocy modliłam się nad jego ciałem. 
Byliśmy tylko we dwoje - on i ja.  
Ojciec i córka. I mimo całego zła, jakie mi wyrządził, dziękowałam Bogu, że mogę się przy nim modlić i towarzyszyć mu w jego ostatniej podróży. Bóg dał mi odwagę do przyjęcia tego, czego bałam się  i o czym myślałam, że mnie przerasta....

XIV - Złożenie do grobu - Aktor

Oto kolejny dzień w Domu Starców. Jest tu miło i przyjemnie. Dbają o nas. Ale mimo wszystko człowiek wciąż myśli o śmierci.
To już niedługo. Za chwilę grób. 
Całe życie za mną. 
Ciekawe życie...
Tak zawód aktora jest bardzo ciekawy. Pogoń za sukcesem, pieniędzmi, wrażeniami. Ludzie mnie uwielbiali, tysiące rozdanych autografów, setki nakręconych filmów. Co z tego zabiorę na tamten świat: mój samochód,  festiwalowe nagrody, recenzje z gazet, pieniądze, sławę? 
Nie!  Nie zmieszczą się tam!  Tylko serce przejdzie przez wąski korytarz śmierci.  Boże!   Jaki jestem pusty kiedy odpadają ode mnie  te wszystkie światowe błyskotki.
Czy znajdziesz we mnie choć kawałek miłości?
Proszę bądź miłosierny!

Czternaście stacji....
Moje życie  ...
Twoje życie ...
Nasze życie ...
W ilu stacjach widzisz siebie ?
Ja już sobie odpowiedziałam na to pytanie ....
Teraz czas na Ciebie ...... 

Życie potrafi być ciężkie, okrutnie ciężkie. Bywają chwile, kiedy czujesz to w najgłębszych pokładach swojej duszy. W takich bolesnych momentach, każdy człowiek szuka pocieszenia. Bez wsparcia i pociechy żyć niepodobna.
Nie znajdziesz ich jednak ani w alkoholu, ani w tabletce usypiającej, ani w strzykawce.
One otumaniają Cię tylko, by zaraz potem wtrącić w jeszcze ciemniejszą otchłań.
Pociecha jest jak balsam na głęboką ranę, jak oaza w bezbrzeżnej pustyni i jak chłodna dłoń na Twojej rozpalonej skroni.
Pociecha jest jak przyjazna twarz w pobliżu, obecność kogoś, kto rozumie Twoje łzy, przysłuchuje się Twojemu utrudzonemu sercu, a w smutku i nieszczęściu pozostaje przy Tobie i pomaga zobaczyć światło gwiazd.

 Czasami wydaje nam się, że mieszka w nas dwóch różnych ludzi.
Jeden, który wszystko doskonale czyni i tego człowieka prezentujemy światu. Jest też i ten drugi, którego się wstydzimy i tego ukrywamy.
W każdym człowieku istnieje coś takiego jak wewnętrzny dysonans i niespójność. Każdy chciałby być dobry, a jedynie dokonuje czynów, których sam często nie rozumie.
Dlaczego tak jest? Dlatego, że człowiek nie jest Bogiem, nie jest też aniołem, ani jakąś nad istotą, a jedynie małym pielgrzymem w długiej, dalekiej drodze swojego życia. Własne słabości czynią go wyrozumiałym i łagodnym w stosunku do innych. Ktoś, kto jest bezkrytyczny wobec samego siebie, będzie twardy i niezdolny wczuć się w innych. Nie będzie umiał nikogo pocieszyć, dodać odwagi i wybaczyć.

Szczęście i przyjaźń tkwią tam, gdzie ludzie są wrażliwi, łagodni i delikatni w słowach, i wzajemnie kontaktach.

Człowiek jest szczęśliwy wtedy, kiedy nie ugania się za szczęściem jak za motylem, lecz jest wdzięczny za wszystko, co dostaje.

Jeśli poszukuje szczęścia zbyt daleko, to ma sytuację podobną jak z okularami. Nie widzi ich, a ma je przecież na nosie. Tak blisko!
Jakże możemy być kiedykolwiek szczęśliwi, jeżeli zawsze wszystkiego oczekujemy od innych?
Każdemu człowiekowi dane jest coś, czym potrafi innych uszczęśliwić. 
Człowiek zadowolony oczekuje od życia nie więcej, niż to życie mu dać może.
Zadowolony człowiek dokonuje cudów: niektóre problemy, które innych całkowicie rujnują, usuwają mu się z drogi.
Człowiek zadowolony używa dni, tak jak one jemu zostaną podarowane.
Kto zbyt wiele oczekuje i żąda, ściąga na siebie ciemne chmury.
Sam tworzy sobie złe dni.
Żyj pełnią życia; inaczej popełniasz błąd.
Nie jest szczególnie ważne, czym się zajmujesz, jeśli tylko masz życie w swoich rękach.
Bo jeżeli nie miałeś życia, to co miałeś?
Co się raz straci, już jest stracone, nie zapominaj o tym.
Właściwa chwila to jest każda chwila, którą człowiek będzie miał szczęście przeżyć... a więc żyj!(**)

Jeżeli życie stawia Cię przed problemem, którego nie jesteś w stanie rozwiązać - nie obawiaj się.

Skoncentruj się raczej na rzeczach, które są obecne w Twoim życiu TERAZ.
Jak na przykład :
Jeśli utkniesz w korku ulicznym - nie rozpaczaj. Są na świecie ludzie, dla których kierowanie własnym autem jest marzeniem ściętej głowy!
Jeśli masz kiepski dzień w pracy - pomyśl o człowieku, który jest bez pracy przez wiele lat...
Jeśli rozpaczasz z powodu nieporozumień miłosnych - pomyśl o osobie, która nigdy nie doświadczyła, co to znaczy kochać i być kochanym...
Jeśli wściekasz się, że kolejny weekend minął nieciekawie - pomyśl o kobiecie pracującej 12 godzin na dobę, siedem dni w tygodniu, by wykarmić swoje dzieci...
Jeśli zepsuje Ci się auto w drodze, a do najbliższego warsztatu masz kilka kilometrów - pomyśl o człowieku na wózku inwalidzkim, który marzy o takim spacerze!
Jeśli jesteś w tym szczególnym miejscu w swym życiu i zastanawiasz się nad jego sensem i celem - bądź wdzięczny! Są tacy, którzy nie mieli takiej szansy, by żyć wystarczająco długo, aby doczekać takiego momentu...
Jeślibyś znalazł się ofiarą czyjejś uszczypliwości, złośliwości, ignorancji, czy małostkowości - pamiętaj, sprawy mogłyby potoczyć się jeszcze gorzej: to Ty mógłbyś być taką osobą!
 
 Każdego dnia zaczynaj życie od nowa !
Życie znowu wstępuje w ciebie, gdy się dziwisz, że każdego poranka pojawia się światło.
Jesteś szczęśliwy, ponieważ twoje oczy widzą, twoje dłonie czują, a twoje serce bije.
Jesteś jak nowo narodzony, gdy zdajesz sobie sprawę, że żyjesz.
Jesteś nowym człowiekiem, gdy czystym spojrzeniem patrzysz na ludzi i sprawy,
gdy potrafisz cieszyć się kwiatami na drodze swojego życia. Ten, którego nic już nie potrafi zachwycić, nigdy nie przeżyje cudu.
Przyjmij, co ci ten dzień przyniesie: światło, powietrze i życie, uśmiech, płacz i zabawę.
Cały cud tego dnia...(**)

 

 

 

 

Żródła:
http://www.chwilkawytchnienia.com/Perelki/
(*)  Daphne Rose Kingma
(**) Phil Bosmans.

Podobne artykuły


159
komentarze: 44 | wyświetlenia: 45426
43
komentarze: 9 | wyświetlenia: 22667
33
komentarze: 69 | wyświetlenia: 10715
35
komentarze: 17 | wyświetlenia: 19614
31
komentarze: 31 | wyświetlenia: 6118
40
komentarze: 9 | wyświetlenia: 7512
41
komentarze: 55 | wyświetlenia: 4645
39
komentarze: 18 | wyświetlenia: 5850
24
komentarze: 10 | wyświetlenia: 5453
37
komentarze: 60 | wyświetlenia: 13048
 
Autor
Artykuł



  Gamka  (www),  27/09/2011

..." Ludzie są jak wiatr. Jedni lekko przelecą przez życie i nic po nich nie zostaje, drudzy dmą jak wichry, więc zostają po nich serca złamane, jak jakieś drzewa po huraganie. A inni wieją jak trzeba. Tyle, żeby wszystko na czas mogło kwitnąć i owocować. I po tych zostaje piękno naszego świata... >Krystyna Siesicka<
...jest to mój ukochany cytat ...i tak mnie dziś naszło ;))) ....nostalgia !...

  iduna,  27/09/2011

Gamko, spłakałam się okrutnie czytając Twoją drogę krzyżową.
Czyżbyś pod warstwą mądrości płynącej ze słów ukryła jakiś czar przemiany skierowany w serca czytelników?

  Gamka  (www),  27/09/2011

...Każdy z nas nosi w sobie piękno i wiele madrości ....Ty Iduna i wielu Eiobowiczan ... Cała sztuka polega na tym, by umieć je odkryć."... czy ja to potrafię ?...nie wiem, ale staram się coś z siebie dać...tę małą, malutką cząstkę .... ale nikogo nie chcę przemieniać, bo każdy posiada w sobie tyle piękna , które czuje wewnątrz i które odbija się w duszy i w sercu każdego ..)
Pozdrawiam cieplutko ;)

Kiedyś usłyszałem takie wytłumaczenie tego dlaczego jednym ludziom jest lepiej a innym gorzej.
Ponoć Ziemia to czyściec i "rachunek z poprzedniego życia". W poprzednim życie zapracowalismy sobie na szczęście i nieszczescie, na ból i na radość. W tym życiu wróciło do nas to co w poprzednim dawaliśmy innym.
Wyjaśniałoby to dlaczego jednym jest super a inni non stop doświadczają jakiś trosk.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska