Login lub e-mail Hasło   

Psalm nieco pesymistyczny... żyjemy na zerowej błonie czasu?

...zainspirowany wierszami W.Szymborskiej "Sto pociech" i Liczba Pi"
Wyświetlenia: 2.555 Zamieszczono 30/09/2011

Psalm nieco pesymistyczny

(zainspirowany wierszami W. Szymborskiej „Sto pociech” i „Liczba Pi”)

Nie przychodzę z przeszłości;

nie podążam w przyszłość.

To stamtąd znajduje mnie

we wszelkich poczynaniach

każda następna chwila,

by bezpowrotnie rozpłynąć się

w byłych dokonaniach…

Ten odwrócony bieg czasu

daje złudne poczucie teraźniejszości,

rozum zaś krzyczy mi: ZERO!

Między BYŁO a BĘDZIE – JEST zero!

Żyję na zerowej błonie czasu:

Już mnie nie ma (czas przeszły dokonany);

niby jestem (czas teraźniejszy, domniemany?);

natychmiast będę (czas przyszły, spodziewany)

Albo czasu nie ma

(wymysł fizyków i matematyków),

albo złudzenie jego przepływu

to wytwór - funkcja tak spreparowanej świadomości.

Jest tylko jedno wyjście z tego dylematu:

skoro można skwantyzować falę świetlną

w strumień poszczególnych fotonów,

to kwantyzacja czasu uwiarygodnia

błonę naszej teraźniejszości.

Istnieje ona niewyobrażalnie krótko:

to czas Plancka – tp = 5,4 x 10 do minus 44sek.

- to boskie mgnienie, po nim

następna hiperchwila i następna,

i tak – dopóki ten spektakl się nie skończy.

A każda taka chwila to jedna

nieuchronna klatka filmu holograficznego.

Nieustająca emisja z szybkością światła

tych klatek – chwil Plancka

karmi naszą świadomość

na błonie teraźniejszości – iluzją wiecznego

procesowego ruchu materialnego Wszechświata.

Jesteśmy animowanymi aktorami

BOSKIEGO HOLOGRAMU

na animowanej scenie naszego Kosmosu,

przeniknięci do szpiku kości

poczuciem autonomii własnej

i realizmu rzeczywistości swojego świata,

a nieograniczona i niepojęta

wszechmoc i  inteligencja KREATORA

przenika wszystkie nasze zamysły i poczynania.

WSZYSTKO czego doświadczamy

To nasza MAJA – kreowana NIBY w przyszłości

- w BEZCZASOWOŚCI wyższego wymiaru –

Przez NIEGO – niepoznanego,

wszędzie obecnego, nieograniczonego

wyobraźnią i możliwościami

boskiej technologii.

ALLELUJA!

(Piotr Stanisław Issel)

Kochana i podziwiana przeze mnie Pani Wisławo!

Wiersz „Sto pociech” zainspirował mnie do napisania tego „Psalmu nieco pesymistycznego”, a to z powodu pewnych podziwu godnych dokonań i aspiracji „niebożęcia –człowieka”. Ta swoista gloryfikacja gatunku homo sapiens jest perwersyjnie antropocentryczna, bo z drugiej strony z wiersza emanuje dobroduszna ironia godna zakamuflowanej filozofii biblijnego Koheleta. Wyrazy uznania przesyłam za pomysł i formę przekazu. Ale jeżeli w moim „psalmie” jest choć trochę racji, to przecież mi żal, że nasze ludzkie życie to li tylko ucieleśniony hologram nie byle czyjej w końcu wyobraźni…

P.S.

Jestem pełen podziwu dla Pani sposobu rozpracowania niewymiernej i nieskończonej „Liczby Pi”, której specyfika istnienia „przynagla gnuśną wieczność trwania.” Kłania się stamtąd w swej matematycznej „niezupełności” p. K. Godel, a ja humanistycznie wyrażam jeszcze raz szacunek.

P.S. 2

Już poniewczasie przypomniał mi się Pani filozoficzny przecież wiersz „Życie na poczekaniu”, który jest egzemplifikacją tezy zawartej w moim „psalmie”. Bo też życie na poczekaniu jest wg Pani przedstawieniem bez próby i nieznana jest też grana rola, chociaż niewymiennie własna. Niewiadomo o czym jest sztuka, trzeba to dopiero zgadywać na scenie. Nieprzygotowanie do roli rodzi dyskomfort i stresującą improwizację. Ale niewzruszone przekonanie o solidności dekoracji i rekwizytów oraz pozapalane światła nawet najdalszych galaktyk wymuszają działanie: „I cokolwiek uczynię, zamieni się na zawsze w to, co uczyniłam”. W „Psalmie nieco pesymistycznym” ten holograficzny spektakl życia – poza świadomością aktora – jest logicznie przewidywalny, bo ON –KREATOR – PODPOWIADACZ (być może w osobach bytów-pomocników: reżyserów, scenarzystów, suflerów itp.) we właściwym porządku podrzuci potrzebną kwestię. Każdy następny kadr przedstawienia będzie zawierał wszystkie konsekwencje wynikające z wszystkich przyczyn kadrów poprzednich. Tak więc paradoksalnie jakaś doza nieświadomości jest „solą i pieprzem” życia na poczekaniu.

Pozdrawiam i dziękuje za poezyjną ucztę!

Poniżej dwa wiersze Wisławy Szymborskiej, inspirujące mojego ojca do napisania tego artykułu.

Sto pociech

Zachciało mu się szczęścia,

zachciało mu się prawdy,

zachciało mu się wieczności,

patrzcie go!

Ledwie rozróżnił sen od jawy,

ledwie domyślił się, że on to on,

ledwie wystrugał ręką z płetwy rodem

krzesiwo i rakietę,

łatwy do utopienia w łyżce oceanu,

za mało nawet śmieszny, żeby pustkę śmieszyć,

oczami tylko widzi,

uszami tylko słyszy,

rekordem jego mowy jest tryb warunkowy,

rozumem gani rozum,

słowem: prawie nikt,

ale wolność mu w głowie, wszechwiedza i byt

poza niemądrym mięsem,

patrzcie go!

 

Bo przecież chyba jest,

naprawdę się wydarzył

pod jedną z gwiazd prowincjonalnych.

Na swój sposób żywotny i wcale ruchliwy.

Jak na marnego wyrodka kryształu -

dość poważnie zdziwiony.

Jak na trudne dzieciństwo w koniecznościach stada

nieźle już poszczególny.

Patrzcie go!

 

Tylko tak dalej, dalej choć przez chwilę,

bodaj przez mgnienie galaktyki małej!

Niechby się wreszcie z grubsza okazało,

czym będzie, skoro jest.

A jest - zawzięty.

Zawzięty, trzeba przyznać, bardzo.

Z tym kółkiem w nosie, w tej todze, w tym swetrze.

Sto pociech, bądź co bądź.

Niebożę.

Istny człowiek.

 

Liczba Pi

Podziwu godna liczba Pi
trzy koma jeden cztery jeden.
Wszystkie jej dalsze cyfry też są początkowe,
pięć dziewięć dwa ponieważ nigdy się nie kończy.
Nie pozwala się objąć sześć pięć trzy pięć spojrzeniem
osiem dziewięć obliczeniem
siedem dziewięć wyobraźnią,
a nawet trzy dwa trzy osiem żartem, czyli porównaniem
cztery sześć do czegokolwiek
dwa sześć cztery trzy na świecie.
Najdłuższy ziemski wąż po kilkunastu metrach się urywa
podobnie, choć trochę później, czynią węże bajeczne.
Korowód cyfr składających się na liczbę Pi
nie zatrzymuje się na brzegu kartki,
potrafi ciągnąc się po stole, przez powietrze,
przez mur, liść, gniazdo ptasie, chmury, prosto w niebo,
przez całą nieba wzdętość i bezdenność.
O, jak krótki, wprost mysi, jest warkocz komety!
Jak wątły promień gwiazdy, że zakrzywia się w lada przestrzeni!
A tu dwa trzy piętnaście trzysta dziewiętnaście
mój numer telefonu twój numer koszuli
rok tysiąc dziewięćset siedemdziesiąty trzeci szóste piętro
ilość mieszkańców sześćdziesiąt pięć groszy
obwód w biodrach dwa palce szarada i szyfr,
w którym słowiczku mój a leć, a piej
oraz uprasza się zachować spokój,
a także ziemia i niebo przeminą,
ale nie liczba Pi, co to to nie,
ona wciąż swoje niezłe jeszcze pięć,
nie byle jakie osiem,
nieostatnie siedem,
przynaglając, ach, przynaglając gnuśną wieczność
do trwania.

Wisława Szymborska

 P.S.

Zapraszam do wyrażenia swojej opinii o tym artykule.

 

 

 

 

Podobne artykuły


25
komentarze: 4 | wyświetlenia: 4710
45
komentarze: 12 | wyświetlenia: 42091
16
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1251
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1112
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1540
31
komentarze: 7 | wyświetlenia: 86414
29
komentarze: 23 | wyświetlenia: 40072
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 100723
14
komentarze: 54 | wyświetlenia: 4413
11
komentarze: 2 | wyświetlenia: 5242
11
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2792
34
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1634
33
komentarze: 33 | wyświetlenia: 5392
28
komentarze: 21 | wyświetlenia: 4747
20
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1821
 
Autor
Artykuł



  Gamka  (www),  30/09/2011

A wiesz Kwiatuszku, że ja również podziwiam i kocham naszą cudowną Wisławę Szymborską!
Pozostawię ten wiersz :
..."Obeznani w przestrzeniach
od ziemi do gwiazd,
gubimy się w przestrzeni
od ziemi do głowy.

Jest międzyplanetarnie
od żalu do łzy.
W drodze z fałszu ku prawdzie
przestajesz być młody.

Śmieszą nas odrzutowce,

...  wyświetl więcej

  greenway,  30/09/2011

Tego być może brakuje Bogu, tego poczucia znikomości, tego widzenia nieskończoności od podszewki. Tacy Wielcy, a tacy mali - My.

  Remter,  30/09/2011

Odpowiem ALLELUJA , to przecież psalm wieczności do której wszyscy zmierzamy... do której bramą wejściowa jest sam Jezus , nasz statyczny punkt odniesienia we Wszechświecie . Pozdrawiam sercem ..

  hussair  (www),  01/10/2011

Ciekawie, a ciekawie!

  Hamilton,  01/10/2011

Kwiatku gratuluję takiego ojca.

  greenway,  01/10/2011

Zastanawiające jest, po co Bogu jest potrzebny człowiek, tak niedoskonały z tym swoim pędem ku wieczności, z tą swoją nieujarzmioną ciekawością wszystkiego. Chętnie by spojrzał w oczy Bogu, gdyby mógł. Po co Bogu ta odrobina materii z iskrą boską, pozbawiona świadomości prawdziwych swoich duchowych możliwości. Po co Bogu sen o człowieku, zmagającym się z oporem materii, żyjącym z wyrokiem śmierci. ...  wyświetl więcej

Dokładnie tak...gdyby Bóg wszystko wiedział, nie potrzeba by mu było tworzyć światów z istotami niedoskonałymi... tak kiedyś rozmawialiśmy z moim tatą, że przez nasze przeżywanie tego całego zamysłu, Bóg poznaje wszystkie "smaczki" ... Greenee, ty chyba podsłuchiwałaś naszą rozmowę...

  greenway,  01/10/2011

Kwiatuszku pozdrowienia i ukłony dla Taty. To nieprzeciętny umysł. A co do podsłuchiwania, to raczej zbliżone wibracje naszych dusz. :-)

Może być :) W dobrym towarzystwie raźniej i o pokrewieństwo dusz nie trudno...

Wiesz Kwiatuszku... napiszę...
jak przestanę być w czasie teraźniejszym, a zacznę w przyszłym.
Myślę, że wiesz co mam na myśli...
Ale... jeszcze pomyślę...
Kapelusz z głowy!

A tak? Najsamotniejszy Stwórca będąc Najsmutniejszy stworzył nas by mieć kogo kochać. I pomysł poszedł w świat i spodobał się tak bardzo, że Tata kocha Kwiatuszka a Kwiatuszek też ma kogo kochać.... A kogo kocha The Meaning, która sie wyzerowała i ta błona to zerowa? żartuje... bo też mam kogo kochać... Was...

Owszem, jesteśmy aktorami w tatrze życia codziennego, w którym próbujemy grać siebie, lecz cała nasza gra, nasze poczynania zależą od innych. Może właśnie o to chodzi, by w tym chaosie znaleźć prawidłową drogę do własnej autonomii, bo w końcu po co towarzyszy każdemu to „poczucie siebie”, własnego „ja”? To w końcu punkt wyjścia dla każdego, do odtworzenia jego własnej roli.

"Ale jeżeli w m

...  wyświetl więcej

Lex dobrze prawił... Bellatrix, dzięki... jak tatko przeczyta, to pewnie się i do tego komentarza ustosunkuje... no ale poczekasz na odpowiedź do niedzieli:)

no jasne :)

  ykes,  07/10/2011

Skalniku, prosisz o opinię osobę, która z poezją jest nieco na bakier. ;) I faktycznie, tekst wpakowałbym w prozę. Nie wiem czemu, ale przestrzeń z wiersza wydaje mi się jakby rozpisana na płaszczyźnie, taka dwuwymiarowa.

Ykes, nie proszę o odniesienie się do poezji, tylko treści, a specyficznie idei świata jako hologramu:) Mógłbyś?

  goodbye...  (www),  07/10/2011

a może świata równoległego kwiecie skalny?

Nope... tutaj Szymborska zapodała hologram i wiersz mojego ojca do tego nawiązuje... ciekawam waszych opinii na temat idei/możliwości istnienia świata jako hologramu...

Lex światy równoległe to inna bajka... nasz świat jako hologram...

  goodbye...  (www),  07/10/2011

czyli Matrix?

wydaje mi się, że chodzi tutaj materializację myśli, ale jeżeli nie chodzi to mnie pogoń z tego wątku :)

  ykes,  07/10/2011

"Mógłbyś?" - oczywiście. Nie umiem zaakceptować koncepcji płaskości, a taką rysuje mi hologram. W mojej głowie przestrzeń ma co najmniej trzy wymiary, czyli tyle ilu potrzeba, żeby móc spojrzeć na nią z każdej strony.

Lex, mój tato będzie was gonił lub odpowiadał, ale do niedzieli trzeba poczekać, bo wtedy wpadnie z wizytą:)

  goodbye...  (www),  07/10/2011

:)

Wybaczcie kochani, ale nieprzewidziane okoliczności oddalają komentarzo-odpowiedzi mojego taty... dopóki nie dojdzie w mój komputerowy świat... nie wiem jak szybko będzie się poruszał na zerowej błonie czasu...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska