Login lub e-mail Hasło   

Nie otworzyłam tych drzwi!

Tym razem zapukała i czekała na reakcję. Nie wiem jakiej się spodziewała, ale od razu wiedziałam, jakim słowami ją obdaruję. Nie mogłam jej zaprosić, bo po ostatniej wizycie wsp...
Wyświetlenia: 1.204 Zamieszczono 15/10/2011

Tym razem zapukała i czekała na reakcję. Nie wiem jakiej się spodziewała, ale od razu wiedziałam, jakim słowami ją obdaruję. Nie mogłam jej zaprosić, bo po ostatniej wizycie wspomnienia raczej krwawią. Mogłyby otulać płaszczem spokoju, ale nie, one sieją niepokój - sama myśl o tym, że znów mogłaby tu być przeraża i przeszywa lękiem do wnętrza.

Pamiętam!

Wówczas, kiedy wpadła nie proszona całymi dniami zalegała swoim cieżkim cielskiem na mojej kanapie, gapiąć się jakimś obłąkańczym wzrokiem w sufit. Czego ona tam szukała? Bielszej bieli? Nie wiem.

Ponadto cały czas płakała, czytała jakieś pamiętniki i znowu lała łzy i tak bez końca. Jak ja się wtedy nędznie czułam, chyba podobnie jak ona i też mi się chciało ryczeć. Współodczuwałam, nie miałam wyjścia.

Jak długo u mnie gościła? Kilka lat leżała bez ruchu, gapiąc sie w ten czarodziejski sufit. Co on w sobie takiego miał, że tak ją pochłonął? Do dziś nie umiem rozwikłać tajemnicy.

Wegetowała, trwała, a mogła wówczas żyć - prawdziwie żyć. Pełną piersią oddychać, chłonąć sczarniałymi płucami odżywczy tlen.

Dobrze, że zapisałam w sobie te wspomnienia. One ustrzegły mnie przed otwarciem drzwi.

Wygoniłam tę, która się dobijała, choć przez chwilę myślałam, że nie dam rady.

Jednak mam w sobie niepoznane do końca pokłady wewnętrznej siły.

Także odeszła, zostałam tylko ja...Ta druga ja, która:

- nie chce już leżeć i płakać

- nie chce beznamiętnym wzrokiem gapić się w sufit w poszukiwaniu czegoś, wiem: przeszłych dni.Ich tam nie ma - nie ma i nigdy nie było.

Teraz, zamiast pocić oczy, wypłakiwać jakiś ból, mogę pocić ciało i przez nie wypłakiwać toksyny trujące materię i ducha.

Przeszłość nie wróci...tylko po co drzwi są wpółotwarte. Trzymane nadzieją, podtrzymywane złudzeniem...

Nie zapaliłam, nie upadałam. Nadal stoję, bo przez te wszystkie lata walczyłam o siebie dla siebie, a nie tak, jak kiedyś dla Ciebie!

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1304
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1047
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 733
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 968
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 552
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1014
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 756
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 418
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 848
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 438
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 397
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 615
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 960
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1356
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 533
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





I o to chodzi JTJ! Grzeczna dziewczynka:) Cmok w czółko:P

  JA to ja,  16/10/2011

Dziękuję za cmoka :)

Ależ proszę bardzo:) Wirtualne rozdaję bez przeszkód:P

  JA to ja,  16/10/2011

Heh :)

Nie hehuj tu tylko bierz się do roboty. Fryzjer, kosmetyczka, zakupy.... ja tam polecam przemeblowanie:)

  JA to ja,  16/10/2011

A fryzjer i owszem, jutro :)

  Noemi*,  15/10/2011

Słusznie, jeśli poprzednim razem się zasiedziała, na dodatek okupując kanapę, to teraz fora ze dwora.:)

  Gamka  (www),  17/10/2011

"..Ego jest jak mała małpka, która wkłada rękę do słoika, chwyta banana i nie może wyciągnąć ręki.
Nie ma niczego złego w małpce, słoiku, ani bananie. Złe jest przekonanie, że traci się, wypuszczając coś z ręki...." >Lee Coit< .... nie trać życia ….nie wypuszczaj z ręki światła, które zapaliło się już w Twoim przedpokoju .. ..śmiało ...przekrocz ten próg ...w pokoju świeci juz dla Ciebie słońce !

Indywidualne.

TZN.?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska