Login lub e-mail Hasło   

Dzieci specjalnej troski

ile w tym gorzkiej kpiny i ironii.
Wyświetlenia: 2.482 Zamieszczono 24/10/2011

 

Dzieci specjalnej troski. Taki sobie slogan. Eufemizm. Funkcjonuje w świadomości społecznej i jak... pięknie brzmi. Ma same zalety, no i uspokaja sumienia. Jest w tym tyle gorzkiej kpiny i ironii.

Jestem taki mądrala. W moim miasteczku są dwa ośrodki dla "dzieci specjalnej troski". Jeden prowadzą siostry zakonne, drugi to DPS. Przez lata przechodziłem tysiące razy obok tych ośrodków z ledwością zauważając, że w ogóle istnieją.

Od wielu lat oddaję krew. Pierwszy raz krew oddałem w szpitalu gdzie leżał mój kolega. Dostał kilka razy nożem i był na takim "kacu", że doszedłem do wniosku, że te pół litra  powinienem mu postawić. Zrobiłby na pewno to samo. Żaden wyczyn i heroizm. Potem natrafiłem na ambulans, też oddałem, tak zostało i trwa już wiele lat. Wytoczyli ze mnie kilka razy więcej niż posiadam na stałe. Kiedyś ktoś mnie zapytał dlaczego oddaję. Nie wiem. Zastanawiałem się długo i doszedłem do wniosku, że z czystego egoizmu. Co dwa miesiące badają mi za darmo krew, bo muszą i w razie grożącego mi niebezpieczeństwa powiadomią, że coś nie tak, no bo też muszą. 

Do tego mam 7 tabliczek czekolady, których nie jem, bo nie lubię ( tylko gorzką ), małą paczkę kawy i wafelka. Kawę wypijam, a wafelek i czekolada zjadana bywała przez moich domowników. Poza tym też jestem "obiektem specjalnej troski". Podobno mogę bez kolejki do lekarza i mieć dzień wolny. U lekarza nie byłem z 10 lat, a jako swój własny szef nie widziałem powodu do dnia wolnego. No, ale mam przywileje. 

Co ma piernik do wiatraka? Dzieci i krew.

W moim przypadku ma. Kiedyś po takim "krwawym" seansie z paczką tych czekolad przechodziłem przez park. Paczka prawdę powiedziawszy mi przeszkadzała. Miałem inny bagaż i nie wracałem do domu. Ścieżką szła grupka takich dzieciaków z caritasu z opiekunami. Cichych, zgarbionych, włóczących nogami, gubiących buty, pokracznych i brzydkich. Było ich siedmioro, tyle ile tych czekolad. Rozdałem je im. Tak wiele radości nie widziałem w życiu, za tak niewiele. A ja tylko chciałem pozbyć się kłopotu.

Teraz te paczuszki noszę siostrzyczkom do caritasu. Sam nie rozdaję, wiem, że zrobią to lepiej ode mnie. Nie chcę patrzeć na tę radość.  Dla mnie jest taką " radością przez łzy ".  Nie znoszę nieokreślonych stanów emocjonalnych. To nie miłość, ale też nie do końca tylko litość i współczucie. Nie cierpię taniego sentymentalizmu.  

Moi domownicy po czekoladę mogą sobie iść do sklepu.  Niedaleko.

Zainteresowałem się tym ośrodkiem. Całodzienna stawka żywieniowa to ok. 7 złotych. Siostrzyczki hodują warzywa, czasem ktoś coś podaruje. Kombinują, kombinatorki  jak mogą. Często przechodzę tam. Zatrzymuję się obok płotu, którym są odgrodzeni. Kiwają mi, huśtają się, wołają. Niektórzy mali, a inni mają po 180 cm wzrostu. Różni.

Jedno ich łączy. Nikt  ich nie kocha i nikt ich nie chce.

Nie sądzę by mnie rozpoznawali, nie kojarzą żadnych czekoladowych zależności. Podchodzą do płotu i "rozmawiamy". Ja ich nie rozumiem, oni mnie chyba też. Nie o słowa jednak chodzi. Ich gesty są jednoznaczne. Jednoznacznie przyjazne. Tak traktują wszystkich. Większość ludzi jednak odwraca wzrok i mija to miejsce.  Nie wiem, ile to dla nich znaczy, ale robią wrażenie szczęśliwych. Mój pies też czasem przychodzi po swoją porcję czułości. Chce być pogłaskany i jest.  Ich nikt  nie głaszcze. 

Nieopodal jest przedszkole. Normalne i ładne dzieci. Tam nikt nie macha ręką i nie woła. Też robią wrażenie szczęśliwych.  

Kolega wylizał się i wyszedł ze szpitala. Jego napastnik poszedł do więzienia. Państwo " za karę " przekazało na niego 76 zł za każdą dobę jego pobytu.

Legnicki piekarz, Waldemar Gronowski dostał do zapłacenia 200 tys. zł podatku dochodowego, za to, że przez kilkanaście lat, każdego dnia rozdawał potrzebującym po kilkaset bochenków chleba, którego nie udało mu się sprzedać. Chleb otrzymywały domy dziecka, szkolne świetlice, bezdomni i bezrobotni. 

Nie jestem też pewien, czy nie jestem przestępcą, nie płacąc podatku od tej darowizny. Byłoby więcej dla więźniów. 

Jak to czytam krew mnie zalewa. Może to jest odpowiedź na pytanie dlaczego muszę oddać krew.

Dzieci specjalnej troski. Qrwa mać.

Czasem robimy coś dobrego bez zadawania zbędnych pytań jak pan Gronowski. Jednak najgorsze jest to, że przez lata nie robimy tego, co nas nic nie kosztuje, albo tak niewiele.

 

Podobne artykuły


229
komentarze: 178 | wyświetlenia: 242929
24
komentarze: 55 | wyświetlenia: 7468
54
komentarze: 15 | wyświetlenia: 7619
50
komentarze: 27 | wyświetlenia: 49858
36
komentarze: 11 | wyświetlenia: 44370
33
komentarze: 10 | wyświetlenia: 3528
32
komentarze: 74 | wyświetlenia: 3520
30
komentarze: 31 | wyświetlenia: 5235
27
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2322
26
komentarze: 3 | wyświetlenia: 17878
26
komentarze: 12 | wyświetlenia: 5215
26
komentarze: 14 | wyświetlenia: 2899
25
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1835
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  iduna,  24/10/2011

Pozdrawiam Cię Hamiltonie bardzo gorąco !!!

  Gamka  (www),  24/10/2011

Hamiltonie Starszy!....dla mnie byłeś, jesteś i zawsze będziesz Hamiltonem Wielkim z ogromnie szlachetnym sercem ....ja to wiem nie od dziś ;-) ....dziękuję, za to że jesteś !
Pozdrawiam Ciebie bardzo ale to bardzo ciepło :)*

  ...,  24/10/2011


"Jak to czytam krew mnie zalewa. Może to jest odpowiedź na pytanie dlaczego muszę oddać krew"

A zatem witaj w klubie Hamilton. Tych, których krew zalewa i tych, co ją oddają.

Szczere dzięki za ten artykuł.

Hamiltonie, po prostu cię ściskam :)

  hexa,  24/10/2011

To co napisałeś jest mądre i piękne, więc - pouczające. Ostatnie zdanie warte zapamiętania. Artykuł wart cytowania przy niejednej okazji. Eioba nie zginie :)

Tak, Hamilton dba o poziom :)

  placebo,  25/10/2011

Przeczytałam ten tekst słuchając http://www.youtube.com/watch?v(...)related
łza się w oku kręci. Łza, która nie zmieni nic, póki sami nie spróbujemy zmienić tego świata.
Nie mówcie, proszę, że świata się zmienić nie da, że jest okrutny, zły i niesprawiedliwy. Może i po części jest, ale ten świat tworzą tacy ludz ...  wyświetl więcej

To jeden z najlepszych artykułów, jakie tu czytałam.
Temat dzieci, których nikt nie chce, pod rozwagę tym, którzy walczą zaciekle o to, byle się tylko urodziło. Co później z jego losem, to juz mają w pewnej części ciała. Mówić jest łatwo, gorzej z codziennym działaniem.
Tak na marginesie, parę lat temu zgłosiłam się jako kandydatka na honorowego dawcę. Okazało się, że mam zbyt wysoką ...  wyświetl więcej

Podoba mi się jak to ująłeś i opisałeś. Dobre uczynki, dobre serce i paranoja obecnych czasów Szczerze oddając swój głos serdecznie pozdrawiam.

  Bar_ka  (www),  10/02/2012

Szacunek Hamiltonie.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska