Login lub e-mail Hasło   

Wychowanie, a chowanie

Chować można kury czy kaczki, można się także bawić w chowanie różnych rzeczy ale nie dzieci.
Wyświetlenia: 1.904 Zamieszczono 24/10/2011

Mądry rodzic

Ostatnio na tapecie, w różnego rodzaju programach telewizyjnych, jest mądre rodzicielstwo. Bardzo ważna kwestia.Z punktu widzenia pedagoga jedna z ważniejszych w dzisiejszym świecie. Z punktu widzenia rodzica, często niepotrzebna, czcza gadanina. Bo po co mówić o rzeczach oczywistych? Patrzę na nasze- dzisiejsze dzieci i zastanawiam się co się dzieje? Dlaczego to młode pokolenie tak bardzo różni się od mojego? Dlaczego nie chodzą po drzewach,nie grają w piłkę, nie siedzą do oporu na polu, pod blikiem, na boisku? Nie zgodzę się do końca z przekonaniem, że to wszystko wina komputera, telewizji czy internetu. Wina to  także brak wzorców. Dzieci uczą się poprzez naśladownictwo. Są fenomenalnymi obserwatorami. Na pewnym etapie rozwoju, więcej czują niż rozumieją. Dlatego tak ważne jest dawanie dobrego przykładu. Z moich obserwacji wynika, że łatwiej dać dziecku drogą zabawkę elektroniczną, puścić kanał z bajkami niż stanąć na wysokości zadania i zająć się swoim dzieckiem. Najczęściej słyszę od rodziców, że nie ma czasu, że pracują tyle godzin poza domem i "sama pani rozumie". Nie nie rozumiem. I nie mam zamiaru. Chcesz mieć dziecko to wiedź, że poza podstawowymi potrzebami, konieczna jest interakcja: dziecko- rodzic, bez której nie ma mowy o wychowaniu, wtedy jest to zwykłe "chowanie".

Wychowanie, a chowanie

              Chować można kury czy kaczki, można się także bawić w chowanie różnych rzeczy ale nie dzieci.  Zauważyłam, że dzisiejsi rodzice (oczywiście proszę nie brać tego o siebie, jeśli tak Państwo nie postępujecie, to tylko obserwacje z mojej wieloletniej pracy zawodowej)  oddają swoje pociechy do różnego rodzaju placówek i oczekują, że nauczyciele, wychowawcy i cały sztab specjalistów załatwi wszystkie sprawy związane z wychowaniem ich dziecka.  Dziecko kibluje w placówce niekiedy ponad 10 godzin i wraca do domu na wieczór. Placówka załatwia: edukację, pomoc specjalistów i organizację wolnego czasu. Dziecko wraca do domu wieczorem i ....o dziwo! pada na twarz. Czasami jest to konieczność, dzieci są w placówkach cały dzień bo niektórzy próbują związać koniec z końcem. Oddają dziecko bo muszą. Ale naprawdę, są to nieliczne przypadki, kiedy rodzice, którzy ledwo dają sobie radę, są zmuszeni pozostawić swoje skarby. Problem, z moich obserwacji, dotyczy często ludzi, którzy sami są sobie panami, a dziecko to dopełnienie ich poukładanego życia.  Dzieci często cierpią choć nie wiedzą dlaczego. Dziecko przecież nie rozumie, że jego ból istnienia powiązany jest z osobami, które najbardziej kocha, a których ma za mało w życiu. Są dzieci, które mają wszystko ale nie potrafią się przytulić. Są takie, które uczone są kochać tylko siebie. I są tez takie, które maja w sobie tyle miłości, że obdarowują nią wszystko i wszystkich naokoło ale same nie potrafią jej przyjąć.

 

      

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1213
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1001
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 918
14
komentarze: 119 | wyświetlenia: 1090
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 669
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 465
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 961
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 651
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 373
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1275
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 913
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 358
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 587
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 387
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 772
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  JA to ja,  24/10/2011

Dziwny świat nam się stworzył i stwarza cały czas, tzn. my go stwarzamy...
Choć nie mam swoich dzieci to wiem, że dzieci to "ciężki kawałek chleba", ale dobry i smakuje. Tylko wymaga chwili uwagi, poświęcenia...:)

  Noemi*,  24/10/2011

Jakiś czas temu przeczytałam gdzieś, kilka tez na temat:, po co nam dzieci?
Teza pierwsza: dzieci trzeba mieć, bo naród ginie.
Teza druga: dzieci trzeba mieć, bo ktoś musi robić na nasze emerytury.
Teza trzecia: dzieci trzeba mieć, bo małżeństwo to nie rodzina. Dwoje ludzi mieszkających razem to nie rodzina, tylko jakiś skromny wstęp do niej.
Teza czwarta: trzeba mieć d ...  wyświetl więcej

  erin,  25/10/2011

Tylko, że dziecko, które nie zazna miłości może się po prostu na swoich staruszków "wypiąć". Jednakże już słyszałam o możliwości zaskarżenia własnych dzieci o alimenty...Pozdrawiam:)

  Elba,  31/10/2011

Wygląda na to, że żyjemy na farmie Ziemia jako ludzie udomowieni, odcięci od natury, zdalnie sterowani za pomocą mediów i tzw. "autorytetów", którzy mówią nam jak mamy żyć, co robić, jak się zachowywać. Człowiek w naturze faktycznie już nie występuje, pewnie by nie przeżył. Marix to najlepsze ZOO dla człowieka, a kto spróbuje uciec na łono natury, to odpowiednie służby natychmiast go namierzą i wyłapią. Czy Wam to czegoś nie przypomina? Czyż nie tak zaczyna wyglądać nasze życie?

Bardzo "na czasie" tekst. Z moich obserwacji zawodowych wyciągam podobne do twoich wnioski. Pisałam o tym tutaj
http://eiba.pl/v
http://eiba.pl/2
Pozdrawiam:)

  Psst,  08/01/2012

Dziękuję ci erin za ten artykuł i wam za komentarze, szczególnie tobie Noemi.

  Psst,  14/01/2012

Wychowanie - rodzice, chowanie - rodziciele. :)

  erin,  14/01/2012

Dobra puenta:)

Bardo dobry wpis, wartościowy tekst.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska