Login lub e-mail Hasło   

Kłamstwo, niewiedza, głupota?

Kto mówi, że nie boi się śmierci, albo kłamie, albo nie wie co mówi, albo jest głupcem. Pragnienie życia, jest naturą ludzką, w tym względzie nie różnimy się od reszty istnienia.
Wyświetlenia: 1.881 Zamieszczono 31/10/2011

Przeczytałem właśnie na jednym z portali artykuł o ty, jak to mistrz hinduski opowiada o świecie. O tym, co w środku i co na zewnątrz. Uwielbiam filozofie wschodnie: chińskie, hinduskie. Uwielbiam mądrości mistrzów tych filozofii, to dzięki nim, zanim jeszcze dostrzegłem obłudę katolicyzmu, „małość” katolickich funkcjonariuszy, oddaliłem się od tej religii. Filozofiom wschodu zawdzięczam więc bardzo wiele, gównie „otwarcie oczu”.

Ale na koniec owych mistrzowskich opowiadań, napomknął był też o smierci:
 - A czy nigdy nie odczuwasz tego strachu (przed śmiercią – przyp. mój)?
 - Przeciwnie. Jestem nawet ciekaw śmierci – odpowiedział.

I już wiem, że mistrz ściemnia. Zapewne wierzy w to, co mówi, ale z pewnością (moim zdaniem) nie wie, co mówi. „Zauważyłem” bowiem, że wśród wspaniałych, celnych, olśniewających i niezwykle prostych, acz trudnych do odkrycia (jak z ciemnością i latarnią), mistrzom, niezaprzeczalnym mędrcom, zdarzają się…, komunały, albo może lepiej określić to jako… „tak powinno być”.

Wiem o czym piszę, bo… doświadczyłem. A nic tak nie uczy pokory, prawdy i odwagi w obalaniu komunałów, jak własne doświadczenie.

Tak się składało w mojej głupiej, szalonej i kompletnie nieodpowiedzialnej młodości, że kompletnie nie dbałem o życie. Życie uważałem za bezsens. Nie tylko się śmierci „nie bałem”, ale wręcz wyzywałem ją, wzywałem, prowokowałem. Nie chce mi się teraz opisywać motywów i okoliczności, bo to nie jest ważne. Ważna jest kompletna głupota. Kiedy „dojrzałem”, zmądrzałem odrobinę i… zacząłem przejawiać chęć do życia (zainteresowania, światopogląd, dom, kobieta, praca…), to śmierć zaczęła polować na mnie. Role się zmieniły, to ja stałem się gonionym króliczkiem i… uciekałem co tchu. I metafora króliczka nie jest tu akurat taka głupia, bo podobnie jak goniony królik, byłem kompletnie przerażony, paraliżował mnie strach przed… śmiercią.

Nigdy nie doświadczyłem jakiegoś tam tunelu i światełka, jakiegoś tam zapraszania babć i innych krewnych: „Chodź, chodź, to jest pięknie” - jak opowiadają ci, którzy doświadczyli życia po życiu. Ale parę razy doświadczyłem granicy. Bytności na przemian po jednej i po drugiej stronie, niczym dziecko grające w gumę, skaczące to na jedną stronę, to na drugą, rozciągniętej, sprężystej tasiemki.

Kiedy leżałem w agonii w swojej pościeli, przytomny, ale kompletnie bez sił, lekarz już wyszedł, przyjaciel też, bo nie chciałem, żeby ktoś był i patrzył, myślałem tylko o jednym – muszę żyć! Nic nie załatwiłem, niczego nie skończyłem, gdybym teraz odszedł, byłbym najgorszym skurwielem pod słońcem. Co zrobi żona, rodzice, przecież wszystko jest w trakcie, trwa, nie mogę tak po prostu: „spadam stąd”. A i to nie wszystko. Ja też chciałem czegoś nie stracić: Małysz znów pewnie wygra puchar. I ja mam tego nie oglądać?  Betkę (sunię) trzeba będzie do lekarza, bo musi operację mieć…, przecież ona zdechnie z tęsknoty za mną, kocha manie jak wariatka. Dostałem nową książę, zbieram się do jej czytania już od miesiąca…, przecież muszę ją przeczytać, ostrzę sobie na nią zęby już od roku, a teraz, jak ją mam, mam to stracić. Takich myśli – powodów, dla których nie możesz umrzeć są tysiące w takiej chwili. A wszystko sprowadza się do jednego – strachu absolutnego! Strachu przed śmiercią. Paniki wręcz.

Ale śmierć „robi swoje”, nie powie:
 - Dobrze Andrzejku, to ja spadam, a ty sobie żyj - ona jest natrętna i właśnie dlatego budzi strach.

Kiedy tak leżałem, żona kompletnie bezradna krzątała się po kuchni, robiła jakieś tam herbaty…, sunie usadowiła się w fotelu i patrzyliśmy sobie w oczy. Była smutna, wiedziała, że jest ze mną źle. Nagle zaczęła falować razem z fotelem i szybko się oddalać. Ja równocześnie poczułem się kompletnie lekki, absolutne poczucie ulgi – wszystko przestało, a sunię już ledwo dostrzegałem, tak daleko odpłynęła. Z ca łych sił wczepiłem się w prześcieradło i to co pod nim (nie wiem jak to nazwać – materac, w każdym razie to, co jest na wersalce na czym śpimy) i ostatnim… cudem wydobyło się z mojego gardła potężne „nie”, które, jak okazało się w opowiadaniach żony, było ledwie słyszalnym szeptem, ale bardzo zdeterminowanego, wczepionego we wszystko człowieka, łapiącego oddech jak ryba na ladzie „nie”.

Powtórzyło się to kilka razy tamtej nocy. Przeżyłem. Ale nigdy nie zapomnę strachu, panicznego strachu przed śmiercią, jaki mi towarzyszył. Od tamtego dnia, wryła mi się w świadomość jedna prawda – moja prawda: „Byle jak, byle gdzie, ale muszę żyć. Życie bowiem, to jest jedyna rzecz, której doświadczania jesteś pewien. To jest w ogóle jedyne, czego jesteś pewien. Jeśli to stracisz, będziesz, albo nie, nigdy nie będziesz tego wiedział. Więc trzymaj się tego, co wiesz, bo to wszystko, co ci zostanie, jeśli wszystko stracisz. Ty, to życie – życie, to Ty”.

Pomyślicie sobie: „No dobra, to Twoje doświadczenie, ale dlaczego ten mistrz hinduski nie mógł mieć swojej racji?”. Otóż z bardzo prostego powodu: ten mistrz mówił o tym, co myślał, że myślałby, gdyby czegoś doświadczył (a nie doświadczył), ja, oprócz własnych doświadczeń, mam, znam, doświadczenia innych.

Często słyszymy w telewizji: życzenie eutanazji, albo życzenie śmierci osoby umierającej w hospicjum… Ale to wszystko nie jest tak. Dlaczego pan, który chce umrzeć wrzeszczy o tym na całą Polskę, we wszystkich możliwych telewizjach? „No coment”, domyślcie się sami, zresztą, nie musicie się domyślać, bo przecież ten człowiek żyje i „odrodził się na nowo”. Kiedy do hospicjum przychodzi gość z kamerą i mikrofonem, umierająca kobieta mówi o tym, że jest gotowa na śmierć, że jest jej dobrze (bo pewnie jest – w wielu hospicjach dobrze dbają o chorych), że jest przygotowana w każdej chwili. Spróbujcie jednak przyjść do tej samej kobiety bez kamery i mikrofonu, pogłaszcze ją po głowie, pomówcie czule, powiedzcie, że jest wspaniała, że ja lubicie, albo kochacie, że jest cudowne słońce, a jeśli tego dnia ból jest nieco mniejszy niż wczoraj, zapewniam, że ostatnia rzeczą, jakiej by oczekiwała będzie śmierć. Więcej, będzie się panicznie bała umrzeć.

Znam wielu starców, którzy, kiedy źle się czują, „błagają o śmierć”. Ale kiedy nie podać im herbaty, albo nie zmienić prześcieradła, przeklinają:
 - Tak, bo byś (Pan by) chciał, żebym już umarł (umarła) – mówią z takim wyrzutem, że nie można nie wyczuć pragnienia życia, strachu przed śmiercią. Kiedy czują się lepiej, myśl o śmierci usiłują schować w najgłębsze zakamarki swojego jestestwa, aby samemu jej nie znaleźć.  

Są jeszcze samobójcy. No, co to na pewno nie boją się śmierci. To bzdura, boja się, jak wszyscy inni. Jednak strach przed życiem, waży odrobinkę, o piórko więcej, niż strach przed śmiercią. Ci ludzie boją się podwójnie. I życia, i śmierci, a gdyby mieli o kilka sekund czasu więcej, musieliby wybrać życie. Nie zdążyli.

Kto mówi, że nie boi się śmierci, albo kłamie, bo tak trzeba, bo tak jest lepiej, bo tak wypada, albo nie wie co mówi, albo jest głupcem.

Życzenie własnej śmierci, realnie rzecz traktując, nie istnieje. Pragnienie życia, trwanie, jest naturą ludzką i w tym względzie niczym nie różnimy się od naszych krewnych – zwierząt.

Instynkt przetrwania jest najbardziej pierwotnym instynktem wszelkiego istnienia na ziemi. Również człowieka.

Podobne artykuły


23
komentarze: 83 | wyświetlenia: 1330
17
komentarze: 109 | wyświetlenia: 2753
15
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1607
15
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1236
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 2561
14
komentarze: 3 | wyświetlenia: 835
14
komentarze: 30 | wyświetlenia: 445
14
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1797
13
komentarze: 134 | wyświetlenia: 1654
13
komentarze: 119 | wyświetlenia: 690
13
komentarze: 48 | wyświetlenia: 1246
13
komentarze: 33 | wyświetlenia: 610
13
komentarze: 65 | wyświetlenia: 2518
13
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1372
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 819
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  01/11/2011

Śmierci boi się tchórz i zdrajca.

  andrzejs,  01/11/2011

Acha, ksiądz Cię tego nauczył? Na kolendzie?

  swistak  (www),  01/11/2011
  andrzejs,  01/11/2011

Ciekawy komplement,
ale pozwolisz, że nie zniżę się do Twojego poziomu. Znam jednego takiego, co to opowiadał o trzynastoletnich dziwczynkach w Gestapo, samemu będąc niewyróżniającym się z tłumu szaraczkiem - na wszelki wypadek.
Musiałbym powtórzyć słowa Leszka M, pod pewnym adresem, a nie chcę.
Pozwól więc, że posłużę się "powietrzem".

  goodbye...  (www),  01/11/2011

czy moderacja nie widzi niestosowności wypowiedzi swistaka?

jego komentarze stają się tak obrzydliwe, że wywołują agresję... w czyim interesie to zwierze jeszcze funkcjonuje na eioba?

Spisek... wszędzie spiski, to i tu też...

  goodbye...  (www),  01/11/2011

to nie było śmieszne :(

Nie żartowałam... może fenomen Świstaka jest administratorom eioba na coś potrzebny...

  goodbye...  (www),  01/11/2011

może w ogromie tej masy wypowiedzi nie zauważyli jego zbydlęcenia... ale widać, że poprzednia blokada konta niczego go nie nauczyła :(

  Remter,  01/11/2011

Śmierci lęku dodaje przywiązanie do ludzi, do rzeczy i do iluzji. Ludzie winni się do niej wpierw przygotować , a wówczas lęk zniknie sam ... http://eiba.pl/3
Pozdrawiam:)

  andrzejs,  01/11/2011

Nie zniknie Tereso. To o czym piszesz to... stereotyp, "pobożne życzenie - tak powinno być".
Jest kompletnie inaczej.
Rzeczy, iluzje, ludzie... też, ale głównie chodzi o... pewnik: bycie jest pewnikiem i nawet najgłębiej wierząca osoba, w chwili "ostatecznej", nie sprzeniewierzy wiary - "być może", "najprawdsopodoibniej", pewności bycia tu i teraz.
Można by to porównać, w baaa ...  wyświetl więcej

„I już wiem, że mistrz ściemnia „
Jesteś w „ekstremalnym” błędzie, nie mając pełnej wiedzy zakładasz, że wiesz wszystko.

  bellatrix8  (www),  02/11/2011

Nie mogę, nie wiem czemu znaleźć teraz tego artykułu, ale to co powiedział tam mistrz miało w sobie o wiele głębszą wymowę...

  noyes,  02/11/2011

Masz racje. Andrzej zrozumial to co chciał zrozumieć. I słusznie. Ale usunałem artykuł. Nie sa to dni ( zadumy nad tymi , którzy odeszli) odpowiednie do tak ostrych reakcji. Pozdrawiam Serdecznie. A dzisiaj... no cóż ...

  kev  (www),  01/11/2011

Ja to widzę tak: śmierci trzeba się bać bo ja andrzejs boję się śmierci jak cholera! Twoje przemyślenia i doświadczenia nie stanowią o odczuciach innych. Jesteś autonomicznym innym człowiekiem i nie masz dostępu do ich świadomości. Takie pisanie z przekonaniem o 100% racji jest w najlepszym wypadku poważnym błędem metodycznym.
A tak nawiasem mówiac lepiej się ubezpieczyć bo nie zawsze udaje ...  wyświetl więcej

  andrzejs,  02/11/2011

Wojtku,
może z tą 100 %. pewnością trochę przesadziłem. Ale nie wiem, czy zauważyłeś (może tak, a może Ci umknęło), że znam też doświaczenia innych. Mam pewną taką... podświadomą umięjętność (?), "otwierania" ludzi. Tzn.... prowadzę rozmowę w ten sposób, że ludzie "nie potrzebują grać", udawać, być "porządnymi", Być "a co ludzie powiedzą",... itd.
Bardzo wiele z tego Wojtku, co słysz ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  02/11/2011

http://eiba.pl/y może jesteś dzięki kurczowemu trzymaniu się życia i przyjemności ? Nie dałeś punktu ani komentu !

  andrzejs,  02/11/2011

Nie dałem. Mam ostatnio niewiele czasu i przegapiam wiele cennych spraw. Np. artykuł Zbysława.
Myślisz, że to o mnie? Ja siebie tam nie dostrzegłem.

  swistak  (www),  02/11/2011

Jak przeczytałeś to wiesz, że bez wartości za które warto umierać nie warto życ

  andrzejs,  02/11/2011

Tylko dlaczego sądzisz, że nie mam takich wartości.
Nigdzie nie napisałem, że nie umarłbym za swoje wartości. Ale to wcale nie oznacza, że nie bałbym się śmierci.
"Musieć" umrzeć, a bać się śmierci, nie ma tu żadnej "kolizji".

  swistak  (www),  02/11/2011

Cieszę się, że dołączyłeś do tych co cenią Boga , Honor i Ojczyznę

  andrzejs,  02/11/2011

Cenię, zawsze ceniłem. Ale... na swój, własny sposób.
Nie uzywam do tego żadnego "dostępnego"... szablonu, szuflady...

  berni*,  02/11/2011

Pragnienie życia, jest naturą ludzką - Pod warunkiem że człowiek czuje się szczęśliwym, jeśli nie, pragnie śmierci.pozdrawiam

  iduna,  02/11/2011

Śmierć jest jednym z tematów tabu w naszej kulturze. Nie jest łatwo uświadomić sobie do końca i na pewno swoich własnych postaw i odczuć wobec śmierci.
Ten artykuł to subiektywny zbiór myśli i osobiste wyznanie autora, który dzieli się swoim doświadczeniem – w sposób wnoszący dużo dobrej energii i ciepła w tak poważnym i ważnym temacie...

  andrzejs,  03/11/2011

Dziękuję Iduno. Pewnie, że jest to subiektywne spojrzenie. Ale oparte na doświadczeniu, takim, a nie innym.
Chciałem po prostu pokazać, jak "to przeżyłem". Chciałem pokazać, ze strach przed śmiercią nie jest niczym złym, o czym (o tym, że to jest złe) chcą nas przekonywać różni... ludzie. Takie jest... życie po prostu, że strach przed śmiercią jest naturą... wielu ludzi.
Pozdrawiam : ...  wyświetl więcej

  iduna,  03/11/2011

Wszystkiego najlepszego Andrzeju - urodzinowo – niech spełnią się marzenia i wszelkie serca pragnienia… A dzień na urodziny masz po prostu wyjątkowy - nie "najgorszy". Pozdrawiam gorąco :))

Podłączam się do tych życzeń... a dzień nie najgorszy - same jedynki w dniu i miesiącu urodzenia wróżą dobry start... no i listopadowa mistrzowska 11!

  andrzejs,  03/11/2011

Pięknie dziękuję Dziewczyny.
Ależ miło :-)))):::

  Amicus,  03/11/2011

Andrzeju:
"Słodkiego, miłego życia!" :)

  Amicus,  03/11/2011

... z okazji Urodzin oczywiście :)

  aleja,  07/11/2011

A ja czytając artykuł uświadomiłam sobie, że jestem głupcem, bo nie boję się śmierci... A nie boję się, bo wiem, że tam musi być wyjątkowo wspaniale, no i spotkam tam osoby, które kocham, a których już tutaj nie ma...

Andrzeju Drogi.
Jak to dobrze, że jesteś! Tak się składa, że wiem o czym piszesz. Ja jeszcze tego nie umiem. Ale znam strach, paniczny, pierwotny. Doświadczyłem go i nigdy nie zapomnę. Ale od tamtej chwili kocham i cenię życie.
Najlepszego Jubilacie!!!

  andrzejs,  03/11/2011

Grzegorz, dzięki.
Mówiłem Ci już, że jesteś Wielki?

Idąc do hospicjum czy szpitala i rozmawiając bez kamery z osobami ciężko chorym i cierpiącymi można jak najbardziej usłyszeć że chcą umrzeć. Ten artykuł jest bardzo tendencyjny i autor dosyć naiwnie próbuje uogólniać własne doświadczenia na wszystkich ludzi - dotyczy to również tego hinduskiego mistrza bo tak naprawdę nie wiadomo jakie on miał doświadczenia..

to chyba nie na temat :)

gdy ludzie chorują na raka wolą nawet umrzeć zanim zaczną się bóle... strach przed bólem jest silniejszy niż przed śmiercią

Nie spotkałem nikogo, kto by wolał umrzeć zanim ból się zacznie
Za to osoby które chciały umrzeć z bólu który już był - tak.

to pogadaj z lekarzami... mówię o BÓLU a nie bólu, który można uśmierzyć stosując środki raz na kilka godzin... nie każdy umiera z BÓLU - niektórzy umierają przed nim...

  andrzejs,  04/11/2011

Nie spotkałeś Bullshitetector'rze, to... mało "spotkałeś". Znaczy, że ja chyba więcej "spotkałem".

Każdy się boi tego co nieznane nie ważne czego to dotyczy



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska