Login lub e-mail Hasło   

Tym razem bez uśmiechu. Tylko trudna prawda w czystej postaci

Jesień sprzyja rozmyślaniu, smutkom, więc....
Wyświetlenia: 1.948 Zamieszczono 21/11/2011

Pamiętam wszystkie złe chwile, które niczym pijawki w skórę (przez lata),wpijały mi się w mózg, karmiąc się moją krwią, wysysając wraz z nią całą siłę, która miała mi być potrzebną, by żyć, by iść, by trwać.

Pamiętam jak mi powtarzano: CO CIĘ NIE ZABIJE, TO WZMOCNI.

Śmieszne, co? Wtedy mogłam się śmiać, ale przez łzy, szydząc z tych słów. Byłam bowiem tak słaba, że jakoś nie zapowiadało się, że nagle niespodziewana silna siła znikąd raczy mnie słabą wzmocnić, umocnić. Nie dostapiłam wówczas takiego cudu.

Dano mi za to ( nie wiem czy jako rekompensatę za ten niedoszły cud) łopatę i pałę. Po co?

Miałam kopać w przeszłości, a potem to wszystko roztrzaskać i z budować na nowo. Więc się zaczęło.

Wykopałam Panią z przedszkola, która nakrzyczała na mnie, za to, że niby robiłam z kolegą jakieś tam rzeczy, których dzieciom robić nie można było.

Nic nie robiłam, ale przyjęłam policzek. Mogłam po chrześcijańsku przyjąć drugi i zacząć robić, ale nie zaczęłam, bo on zaczął...

Dlatego odkopałam „wujka”, który robił mi to, co niby ja miałam robić w przedszkolu po dziecinnemu. Czy ktoś wówczas wiedział, że zły dotyk boli przez całe życie?

I to był drugi policzek...

Trzeci obezwładnił mnie w szkole. Poniżenie: Nie będziesz tak dobra jak Twój brat – piękne słowa na dzień dobry. Pod łopatą pani z podstawówki.

Pewnie, że nie mogłam być tak dobra jak on. Mogłam co najwyżej być dobra jak ja. Tylko on mógł być taki jak on.

Tylko wówczas nie za bardzo o tym wiedziałam. Dlatego bolało...

Później rozgrzebałam łopatą okres dorastrania.

Szybka progresja, szybki rozwój. Matkowanie siostrze, pomaganie mamie. Przyspieszony kurs dorastania, ale cóż...takie czasy.

Pijaństwo ojca, brak kasy. Ale cóż...Pić trzeba było. ( ciekawe za co?)To znaczy trzeba było jakoś zapijać smutki w alkoholu.

Też zapijałam. Były ciągi...

Piłam, kiedy okazało się, że jednak ta progresja nie była za dobra. Niedobra, bo zbyt szybko i za szybka.

Nie można było być matką w wieku 11, 12 lat. Na pewno nie psychicznie, bo wówczas samje się jeszcze matki potrzebowało, choć potrzeby pewnie drzemały w ukryciu.

Dlatego odkopałam ją, tę od której się uzależniłam. Nauczycielka była mi matką, przyjacielem i mistrzem.

I jednak regresja dopadła.

Znajomość złą drogą szła, poza tym ta znajomość znajomością była złą, bo ją złą uczyniłam. Tyle że nie tak to miało być.

Obsesja...kopałam dalej.

Maturę zdałam będąc w obsesji – wyczyn. Nie bardzo...

Dostałam się na dzienną filologię polską. Studiowałam będąc w depresji, bo moja „matka” odeszła. Straciłam przyjaciela, mistrza...wszystko. Odeszła, bo musiała...Taka metoda – odcięcia.

Ja też odeszłam, rzuciłam studia.

Kopałam bez wytchnienia. Grzebałam w świadomości, w podświadomości...

Po roku wróciłam na studia, te same tylko zaoczne...Pracowałam nad sobą, walczyłam o to, co straciłam, a dokładniej o Tę, która odeszła. Pracowałam, ale narzędzia dobrałam nie takie.

Pozorami się posiłkowałam, a jak wiadomo pozorami nie da się nakarmić. Więc i zmiana była pusta i pozorna, a ja pozostawałam głodna.

Ale ona wróciła. Uwierzyła we mnie, w fałszywą mnie. Okłamałam ją i siebie.

Depresja wróciła, nawet nie musiałam długo kopać.

Ona znów odeszła. Odszedł mój mistrz, nauczyciel po raz drugi.

Kiedy ona odeszła, to i ja odeszłam. Rzuciłam studia po raz drugi,będąc już tak blisko mety.

To był koniec. Tak wówczas myślałam. Ona odeszła, studia rzuciłam, dlatego i ja wtedy chciałam odejść, trzasnąć drzwiami.

Trzasnęłam a one się nie zamknęły, więc to był znak.

Rozgrzebałam życie, rozkopałam wspomnienia, a potem roztrzaskałam wszystko pałą i zaorałam.

Co Cię nie zabije to wzmocni. Wówczas bym się zaśmiała, a dziś...

Zły dotyk bolał, ale już nie boli. Bo niby dlaczego ma boleć. Ten ból wiązał się ze wspomnieniem, a niby dlaczego mam go wspominać. Nie godny nieść mi buty...

Rozindywidualizowanie bolało. Powiedzenie, że to nie to, ukształtowało niskie poczucie własnej wartości. Ale już nie boli, a wartość wzrosła.

Kiedy Ona odeszła bolało jak mało kiedy, kiedy wróciła ból nie zelżał, trwał. Kiedy ponownie odeszła pomyślałam, że to już koniec, że już zawsze będzie bolało.

Teraz umiałabym z Nią żyć, ale Ona już nie chce obcować z dawną mną.

Chyba nie wie, że dawnej mnie nie ma...

Nie raz dostałam w pysk, nie raz kopnięto w tyłek...

I co? Miałam do końca rozpaczać? Wstałam i stoję...

Mam 27 lat. Trochę życia za sobą.

Studiuję i myślę, że w końcu skończę i zdejmę z twarzy maskę wiecznego studenta.

Walczę o znajomość. Powinnam?

Ona była i jest dla mnie autorytetem...

Nauczyła mnie czytać – pokazała świat literatury, pokazała mi inną drogę życia. Dała mi kawałek siebie, nie umiałam uszanować...Chora byłam...

Dzisiaj już wiem, że cierpienie uszlachetnia...

I żaden psycholog nie pomoże kiedy człowiek sam nie uwierzy, kiedy sam nie będzie chciał walczyć o siebie...

Osiągnęłam wysoki stopień samoświadomości i nie napiszę, że warto było przez to wszystko przechodzić. Ale warto było to wszystko znieść by być tym kim jestem.

Lubię siebie...

Lub innych jak siebie. Dlatego  polub siebie, byś mógł lubić innych.

Ave i do przodu :)

Podobne artykuły


16
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1225
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1084
14
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1053
14
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1221
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1291
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 903
12
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1145
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1015
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 825
11
komentarze: 2 | wyświetlenia: 789
11
komentarze: 8 | wyświetlenia: 722
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 773
10
komentarze: 21 | wyświetlenia: 581
10
komentarze: 40 | wyświetlenia: 721
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 800
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Ave i do przodu gnaj...Lub siebie, bo jak nie polubisz, to inni na nic się zdadzą w tym lubieniu, to samo odnosi się do kochania i akceptacji siebie, dopiero potem można zwrócić się w stronę innych:)

:) Złośliwa bestia z edytora... podwójnie mnie potraktował...

  JA to ja,  21/11/2011

Właśnie tak to działa. Lata dochodzenia do prawdy...:)

  Noemi*,  21/11/2011

Życie każdego człowieka jest drogą ku samemu sobie. Cierpienie jest wpisane w życie człowieka. Jedni cierpią bardziej inni mniej. Jak to powiedział Joseph Conrad, "Cierpienie daje prędką dojrzałość". Są różne przyczyny tego uczucia. Zdrada przyjaciela lub kochanej osoby, strata majątku życia, ciężka choroba, katastrofy, ale przede wszystkim śmierć. Cierpienie było jest i będzie, aczkolwiek cierpienie ma jedną dobrą stronę, potrafi zmienić nas na lepsze.

  JA to ja,  22/11/2011

Cierpienie uszlachetnia, tylko topiąc się w cierpieniu trudno jest w to uwierzyć

„ Można przejść przez bagno, a wyjść zeń jeszcze czystszym ,
jeszcze lepszym, niż się było przedtem.”

Pozdrawiam :)

  hussair  (www),  22/11/2011

Ja to ja.
Za ten tekst masz mój szacunek. Plus uściski, jeśli tylko na to pozwolisz.
Akapit czwarty od końca jest mistrzowskiej miary i oddaje mi obraz Twojej inteligencji wyrażania i oczywistej przenikliwości.
Mniejsza jednak z inteligencją; każdy ma ich kilka rodzajów, a jednemu bardziej rozwinie się taka, drugiemu taka...
Natomiast ponad wszystko liczy się kolejna la ...  wyświetl więcej

  JA to ja,  22/11/2011

Uścisk przyjmuję, uściski zawsze mile widziane :) Miło robi się na sercu, kiedy ludzie serdecznie piszą.

Dziękuję i pozdrawiam :)

  hussair  (www),  22/11/2011

;)

  greenway,  22/11/2011

Witaj Ja to ja, teraz już rozumiem Twój nick. To streszczenie tego co napisałaś. :-) Uściski serdeczne dziewczyno. :-) Od dziś jestem z Tobą. A może byłam od zawsze, ale dopiero dziś pokazałaś mi to. :-)

  hussair  (www),  22/11/2011

No i już musiałaś tu sfrunąć z nocnego nieba. ;)

  JA to ja,  22/11/2011

Do greenway: Dziękuję za uściski i dziękuję za komentarz :)

  Gamka  (www),  22/11/2011

Pozdrawiam Ciebie serdecznie Ja to ja >>>

  JA to ja,  22/11/2011

:)

Szczere, prawdziwe i świetne. Napisane tak lekko, choć musiało być tak ciężko. Ja to ja, tym tekstem przywracasz wiarę w ludzi :)

:)

Gdy czytałam, wydawało mi się momentami, że czytam o sobie. Najwidoczniej są jakieś takie uniwersalne prawdy, które uchwyciłaś. Tekst przejmujący, zmuszający do refleksji. Ale odbieram jego przesłanie optymistycznie.
Serdecznie pozdrawiam
Alicja

  JA to ja,  22/11/2011

Miało tak być, optymistycznie mimo wszystko :)

  ananke50,  22/11/2011

"Może zawsze trzeba najpierw przejść przez piekło, by zrozumieć czym naprawdę szczęście jest "?
Kiedyś chyba Ciebie nie rozumiałam. Dzisiaj dedykuję Ci tę piekną piosenkę i serdecznie pozdrawiam :
http://www.youtube.com/watch?v(...)sZBKSks

  JA to ja,  22/11/2011

Dziękuję, lubię Krajewskiego :)

  gnostyk,  22/11/2011

J.t.j. Wyrazy szacunku...Pozdrawiam serdecznie:)

  JA to ja,  22/11/2011

Dzięki :)

Ja to ja kiedyś poznałem w szpitalu kogoś podobnego, z podobną historią. To było nieco później jak dowiedziałem się że mam paskudną chorobę. Ale wcześniejsze zmagania tak mnie ukształtowały iż wyszedłem z tego bez jakiś cudów. Mam do Ciebie prośbę przestań rozpamiętywać przeszłość i skup się na tym co w Tobie dobre, co Ci wyszło. Jesteś tak samo cudowna osobą jak każdy na tym portalu i poza nim. Ż ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  22/11/2011

I to jest koment!

  JA to ja,  22/11/2011

To, co było już za mną i wiem, że co minęło już nie wróci. Nie cofnę czasu, nie wpłynę na przeszłość, ale moge wpłynąć na przyszłość i to robię.

Życie jest jedno i chcę je godnie przeżyć :)

Gratuluję p[prawdy o życiu ,udało się ci super

"Tym razem bez uśmiechu..." ???
Na szczęście, że w końcówce artykułu i zwłaszcza w komentarzach uśmiechów nie zabrakło. :-))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska