Login lub e-mail Hasło   

Serce Duchowe

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://pl.spiritual-art.info/film_serce_(...)we.html
O sensie życia i jego realizacji mówi twórca metodologii rozwoju duchowego.
Wyświetlenia: 2.614 Zamieszczono 22/11/2011

W każdą pogodą i niepogodę, czy pada deszcz czy śnieg… zawsze gdy tylko rozpalimy ognisko, to robi się przytulnie, powstaje klimat ogniska domowego.

Przy rozpalaniu ogniska trzeba koniecznie mieć na uwadze, nie tylko to, aby nie szkodzić lasowi ogólnie rzecz biorąc, ale nawet, aby nie ucierpiała ani jedna żywa istota.

A żywe istoty to też rośliny, a więc ognisko najlepiej rozpalić w starym kręgu ogniskowym lub na tym miejscu, gdzie nie rosną żadne rośliny – na przykład na piaszczystej leśnej ścieżce.

I w żadnym wypadku nie wolno robić ogniska pod większymi świerkami w suchą pogodę, ponieważ pod świerkami gromadzi się bardzo dużo igliwia, i to igliwie zaczyna się tlić, opalają się korzenie drzewa, dalej ogień idzie po glebie…

Otóż płomień ogniska bywa dwóch rodzajów, dwóch gatunków.

Póki ognisko się rozpala płomień jest jaskrawy, intensywny, niekiedy buszujący…

A gdy płomień osiądzie, gdy nagromadzi się w ognisku dużo węgli, to płomień staje się miękki i niesie spokój…

Wtedy właśnie z tym płomieniem bardzo dobrze się zestrajać. Takie ognisko uzdrawia.

Poza tym jest bardzo istotne, aby nauczyć się patrzeć na płomień ogniska nie oczyma ciała, jak to zazwyczaj czynią ludzie, ale oczyma serca duchowego… W ten właśnie sposób…

Jest taki zwrot: «ogrzewa duszę». Wtedy właśnie ognisko będzie ogrzewać duszę, ogrzewać serce duchowe, czyli to najważniejsze, co jest w człowieku. Przebywanie koło takiego ogniska, przypatrywanie się mu można traktować, jako jedno z bardzo ważnych ćwiczeń duchowych.

Właśnie o tym wszystkim porozmawiamy teraz bardziej szczegółowo.

Jest takie greckie słowo - HEZYCHIA, co oznacza cisza wewnętrzna, spokój wewnętrzny.

Stąd pochodzi nazwa dawnego ruchu chrześcijańskiego - hezychazmu.

Jego dwoma blisko powiązanymi podstawami metodycznymi są przyswojenie właśnie tej HEZYCHII – czyli ciszy wewnętrznej plus «otworzenie» serca duchowego

Później następuje rozwój człowieka właśnie w charakterze serca duchowego.

Czy zastanawialiśmy się nad tym, po co żyjemy na Ziemi? W czym tkwi sens naszego życia?

Jeśli jeszcze nie zastanawialiśmy się, to może dobrze uczynić to właśnie teraz: dlatego, że bardzo wielu ludzi, nie znajdując słusznej odpowiedzi na to pytanie, skazuje siebie na fatalnie błędne czyny, na degradację, na męki. [...]

Porozmawiamy na ten temat poważnie, z pozycji naukowej, z pozycji biologii. Ponieważ jestem naukowcem-biologiem i razem z kolegami w ciągu dziesięcioleci badaliśmy ten problem i przebadaliśmy go bardzo szczegółowo.

Pomówmy teraz o ewolucji.

Wszyscy na pewno słyszeliśmy to słowo, wiemy o teorii powstawania gatunków Darwina i Wallace’a. To, o czym oni mówili jest prawidłowe, jeżeli dodać do ich koncepcji nowoczesną wiedzę o mechanizmie tworzenia się mutacji genetycznych.

Ewoluują nie tylko gatunki biologiczne, lecz również w całości planety, gwiazdy, galaktyki, cały wszechświat materialny …

Teraz jednak skupmy swoją uwagę na jeszcze jednym bardzo ważnym problemie biologii - na ewolucji Świadomości.

Zapomnijmy teraz na jakiś czas o słonecznym dniu - i wyobraźmy sobie gwiezdną noc. Niebo - w gwiazdach… Gwiazdy połączone w galaktyki, w każdej galaktyce - mnóstwo gwiazd…

Wokół nich obracają się planety… Na niektórych planetach jest życie, podobne do tego, jak jest na naszej Ziemi.

Więc na naszej Ziemi też istnieją miliardy bardzo różnych żywych istot, od mikroorganizmów - do nas, ludzi…

Jednak jeśli do tego problemu, do problemu życia podchodzić z jak najszerszych pozycji biologii, to też nie jest to wszystko. Chodzi o to, że przestrzeń jest realnie wielowymiarowa.

Istnieje 7 podstawowych warstw w przestrzeni, różnią się one pod względem stopnia subtelności. Najmniej subtelna warstwa przestrzenna to piekło, najsubtelniejsza - Dom Stwórcy.

Po grecku warstwy przestrzenne nazywają się eonami, w sanskrycie lokami; lecz je także nazywają planami wielowymiarowości. Przy czym, one - realnie, właśnie realnie, są poznawalne przez rozwiniętą ludzką jaźń.

Wszystkie te warstwy są zasiedlone przez różne formy świadomości. W najbardziej subtelnej z nich przebywa bezgraniczna pod względem rozmiarów i wieczna Jaźń Pierwotna, Którą ludzie nazywają Stwórcą, Bogiem-Ojcem, Sawaofem, Jehową, Jahwe, Pierwotną Świadomością, Adibuddą, Allachem, Swarogiem, Odynem i innymi imionami.

Pewne eony są zasiedlone przez indywidualne świadomości lub dusze, o różnym wieku i różnej jakości.

Istnieją również eony, wypełnione przez «materiał budowlany», tak dla dobrze nam znanej materii fizycznej, jak i dla dusz.

Co to jest raj? Raj to najbliższy do Domu Stwórcy eon. Ten eon zamieszkują nie skrzydlate anioły i archanioły, a te ewoluujące dusze, które za życia w stanie ucieleśnionym przyzwyczaiły się do życia w takich stanach emocjonalnych (czyli stanach jaźni), jak miłość-czułość, miłość-troska o inne istoty.

Jeżeli takie stany stały się dla człowieka za życia na Ziemi właśnie zwykłymi stanami jaźni na codzień, to też w nich będzie żył dalej po śmierci ciała. I wtedy z pewnością będzie żył w raju.

Istnieje przekonanie, że postępki warunkują to, gdzie będziemy żyć po śmierci ciała, - jest ono błędne.

Postępki kształtują los czyli karmę – to jest co innego…

Istota tego zjawiska polega na tym, że Bóg po prostu, jako nasz Główny Nauczyciel, oducza nas żyć - poprzez stworzenie nam różnego rodzaju trudności - oducza nas etycznie błędnych czynów, czyli tych, które krzywdzą, sprawiają cierpienia innym istotom.

A jeżeli przez dłuższy czas nie opamiętujemy się i kontynuujemy zachowanie egoistyczne, wtedy to właśnie otrzymujemy trudności, ból, cierpienia od Boga, od naszych Boskich Nauczycieli.

Ci zaś ludzie, którzy rozwinęli w sobie przyzwyczajenie do przebywania w niesubtelnych stanach emocjonalnych (takich, jak rozdrażnienie, chroniczne niezadowolenie z zachowania się innych ludzi, smutek, złość, nienawiść, rozpacz, zazdrość) - ci ludzie po rozstaniu się z ciałem trafają do piekła wśród sobie podobnych.

I każdy z nas ma możliwość wyboru: w jakim eonie chce zamieszkać. Na tym właśnie polega wolna wola - na tym, że każdy z nas może wybrać dla siebie ten eon, w którym później będzie mieszkał.

Człowiek nie jest ciałem. Ludzie nie są ciałami. Człowiek to świadomość, jaźń lub dusza. Dlatego mówienie na przykład «moja dusza», lub «jego, jej dusza» jest niewłaściwe. To ciało być może czyimś: moim lub kogoś jeszcze. A ja jestem duszą.

Dusze się wcielają do materialnych ciał fizycznych w celu wzrostu, rozwoju. Na tym właśnie polega sens naszego życia.

Lecz wcielenie właśnie w ludzkie ciała fizyczne następuje bynajmniej nie od razu: rozwój każdej duszy zaczyna się od wcieleń najpierw w ciała mikroorganizmów, roślin, następnie - różnych gatunków zwierząt, i dopiero później - w ciała ludzi.

Czyli istnieją dwa równoległe strumienie Ewolucji: ewolucja ciał fizycznych różnych gatunków i ewolucja indywidualnych świadomości, jaźni.

A sens życia człowieka polega nie na tym, by «zasłużyć sobie na raj». Jest on znacznie większy! Tkwi w tym, by osiedlić się w Domu Stwórcy, wzbogaciwszy Go sobą. Lecz w tym celu należy zrobić bez porównania więcej, niż po prostu nauczyć się żyć bez niesubtelnych emocji negatywnych, emocjonalnych stanów świadomości. Mówiąc inaczej, powinniśmy stać się doskonałymi indywidualnymi jaźniami - by otrzymać prawo na osiedlenie się w Domu Stwórcy, stając się Jego nieodłącznymi Częściami.

Więc teraz pamiętamy, że człowiek, jak też każda inna istota ucieleśniona, nie jest ciałem, ale jaźnią, duszą. Po śmierci ciała każdy z nas wcale nie umiera, ale żyje dalej. Lecz to, jakie to życie będzie, jego jakość - zależy od tego, jak człowiek przeżył życie w ciele materialnym, jakim on sam siebie wychował.

Bóg, jak już omawialiśmy, istnieje. Przy czym jest On zupełnie poznawalny przez tych ludzi, którzy pod względem właściwości duszy rozwinęli siebie do odpowiedniego poziomu.

Jednak jeden z problemów polega na tym, że prawie wszyscy ludzie we współczesnym społeczeństwie nawet nie mają pojęcia o tym, Kim jest Bóg i gdzie Go szukać!

Zaczniemy od tego, że trzeba określić takie pojęcia, jak Stwórca, Absolut, Duch Święty, Mesjasz, (lub, co oznacza to samo w innych językach - Chrystus, Awatara).

Absolut - to «Absolutnie Wszystko», co istnieje we wszechświecie, możliwe, że za wyjątkiem piekła. Dlaczego? Dlatego że Jezus nazwał piekło «ciemnością zewnętrzną», zewnętrzną w stosunku do czego? – w stosunku do Absolutu.

Piekło to niejako śmietnik, miejsce, dokąd są wyrzucane odpady Ewolucji Świadomości w obrębie Absolutu.

Przy czym właściwym będzie rozpatrywanie Absolutu jako Żywego Jedynego Organizmu, my zaś jesteśmy niejako Jego ruchome komórki, na podobieństwo leukocytów krwi, które posiadają zdolność do przemieszczania się, do rozwoju oraz wolną wolę. A nasza wolna wola daje nam prawo do wyboru: w której właśnie części Absolutu chcemy kontynuować swoje istnienie.

Stwórca to główna Część Absolutu, On sam zwie Siebie Sercem Duchowym Absolutu. Nie jest On staruszkiem, siedzącym na chmurce, a bezgranicznym Oceanem Doskonałej Jaźni, obecnym dokładnie wszędzie, w każdym punkcie przestrzeni, jednak tylko w Jego wymiarze przestrzennym, w Jego eonie.

Trzeba także uświadamiać sobie, że Stworzenie materialne jest znikomo małe w porównaniu z Nieskończonym Stwórcą. Wygląda Ono podobnie do małych wysepek w nieskończonym, bezgranicznym Oceanie Absolutu Uniwersalnego. Podczas gdy Stwórca jest właśnie Nieskończoną Podstawą, niejako «warstwą bazową» dla wszystkiego, co istnieje.

I w Stworzeniu nie odbywa się nic, co nie odpowiadałoby Woli Stwórcy.

A Kim jest Duch Święty? Gołąb? Podmuch? Oczywiście, że nie! To są Bosko Doskonałe Jaźnie, w przeszłości ludzie!

Duch Święty to «zbiorowe» pojęcie: w rzeczywistości Duchów Świętych jest mnóstwo. I wszystkie One mają - kiedy zjawiają się przed ucieleśnionymi ludźmi - właśnie ludzką, lecz gigantyczną postać.

To są ci (w przeszłości) ludzie, którzy rozwinęli Siebie do stanu Boskości i pozyskali Sobie wieczne miejsce zamieszkania w Domu Stwórcy.

I teraz Oni wyłaniają się z Domu Stwórcy do nas wcielonych ludzi, by pomagać nam w kroczeniu po drodze duchowej.

Nawiasem mówiąc wśród przedstawicieli Ducha Świętego widzimy Przedstawicieli obojga płci.

A Chrystus, Mesjasz, Awatara to właśnie są wcieleni ponownie w ludzkie ciała przedstawiciele Ducha Świętego.

To pomaga im łatwiej obcować z nami, lepiej nam pomagać.

Specjalnie podkreślę, że Chrystus to nie nazwisko Jezusa, w czym jest przekonane mnóstwo wierzących i niewierzących. Chrystus to, raczej, tytuł. A Mesjasz, Awatara to jest to samo, tylko w innych ludzkich językach.

W jaki zatem sposób mamy budować swoje życia, by przeżyć je z maksymalnym pożytkiem dla siebie oraz Ewolucji Świadomości Uniwersalnej?

Przede wszystkim, trzeba pojąć, że Doskonałość składa się z trzech komponentów: Miłości, Mądrości i Siły.

Mądrość zaczynamy przyswajać przez, między innymi, naukę w szkołach, na wyższych uczelniach, przez nabywanie doświadczenia życiowego w najróżniejszych dziedzinach działalności, przy czym, im większa jest różnorodność - tym lepiej.

Co dotyczy Siły to w danym kontekście chodzi nie o to, co się nazywa siłą fizyczną, lecz siłę świadomości. Siła jaźni jednak może być połączona tylko ze zdrowym i dość rozwiniętym ciałem fizycznym. Dlatego zdrowy tryb życia (łącznie z prawidłowym odżywianiem się), praca fizyczna, wychowanie fizyczne i sport mają duże znaczenie w poprawnym rozwoju człowieka.

Pozostaje rozpatrzeć aspekt Miłości. Co to jest Miłość?

Wielu ludzi pojmuje pod tym pojęciem tylko seks, lecz to nie jest tak. (Zresztą, seks - wcale nie jest zły, chociaż z pewnymi zastrzeżeniami, o których można przeczytać w naszych książkach).

Poprawnie pod słowem Miłość będziemy pojmować właśnie odpowiednie emocje. Trzeba wziąć pod uwagę, że wariantów takich emocji jest kilka. To

emocje miłości - wzajemnie łączącej, zlewającej w jedno - między zakochanymi w sobie nawzajem ludźmi,

to również miłość-troska o dzieci,

oraz miłość-szacunek do tego, kto zasługuje na taki stosunek wobec siebie,

to też miłość-współczucie, nie pozwalające nam sprawiać bólu i innych cierpień innym istotom,

a także miłość-ofiarność w imię pomocy dla innych,

poza tym miłość-patrzenie z upodobaniem, zachwyt subtelnym pięknem,

to ostatecznie miłość do Boga, dążąca do tego, by służyć Mu, wtopić się w Niego, scalić się z Nim w Jedno…

Wszyscy słyszeliśmy słowa Jezusa Chrystusa: «Bóg jest Miłością».

To znaczy, że, po pierwsze, Bóg kocha Troskliwą Miłością nas wszystkich, wszystkie Swoje dzieci –ucieleśnione i nieucieleśnione, ludzi, zwierzęta, rośliny… (Nawiasem mówiąc, rośliny to całkiem ożywione istoty, i do nich należy właśnie w ten sposób się odnosić).

Po drugie, główną właściwością, za pomocą której możemy zbliżyć się do Stwórcy, jest rozwijana przez nas w sobie miłość - we wszystkich przedstawionych i wielu innych jej przejawach.

Teraz powstaje pytanie: jak tego wszystkiego się nauczyć?

W tym celu należy rozpatrzyć budowę ludzkiego organizmu - nie z punktu widzenia anatomii i fizjologii, a z tych pozycji, z których rozpatrywaliśmy budowę Absolutu.

Chodzi o to, że ludzki organizm, też jest wielowymiarowy, podobnie jak Absolut. Przy czym każdy z nas ma swoje niejako «przedstawicielstwo potencjalne» - w Domu Stwórcy. W Nowym Testamencie o tym mówi się jako o Duchu Bożym, który mieszka w nas. To samo przedstawicielstwo określa się słowem Atman lub «Wyższe Ja» każdego człowieka, które powinniśmy poznać.

Przy czym «Wyższe Ja» jest tożsame ze Stwórcą.

Lecz jak tam się przedostać?

Po pierwsze, trzeba pojąć, że pomyślne kroczenie w kierunku Stwórcy jest możliwe tylko pod warunkiem czystości etycznej, którą nam proponuje Bóg (szczegółowo o tym można przeczytać w naszych książkach),

Po drugie pomyślne kroczenie w kierunku Domu Stwórcy jest możliwe tylko przy przestrzeganiu dwóch podstawowych zasad hezychazmu: to pozyskanie spokoju wewnętrznego i wysiłków w rozwijaniu siebie w charakterze serca duchowego.

Także «Wyższe Ja» może zostać poznane właśnie i tylko wewnątrz rozwiniętego serca duchowego. I właśnie tam pozyskuje się też spokój.

Można powiedzieć, że Boga poznajemy właśnie i jedynie przez dane metody i zasady hezychazmu. (Chociaż trzeba zaznaczyć, że analogiczne sposoby pracy duchowej, doskonalenia się duchowego były odkrywane też przez adeptów innych kierunków religijnych).

Więc, teraz trzeba będzie bardziej szczegółowo zatrzymać się na rozpatrzeniu sposobu rozwoju serca duchowego. Jak go poznać, otworzyć? Gdzie ono się znajduje, jak z nim dalej się obchodzić?

Należy zatem pomówić o czakrach.

Czakry znajdują się nie w kręgosłupie, jak czasem piszą w niektórych książkach, lecz każda czakra całkowicie zajmuje odpowiedni segment ciała.

Czakry także nie mają wewnątrz siebie żadnych «płatków» - to są ludzkie fantazje - ani podobnych bajkowych struktur wewnątrz siebie.

Nie należy też w żadnym wypadku ich «zabarwiać», jak niekiedy zalecają. Czakry powinny mieć wewnątrz siebie delikatny biało-złocisty kolor.

Czakry to struktury bioenergetyczne. Wśród ich funkcji - gromadzenie zapasów, przeróbka i redystrybucja w organizmie bioenergii (które także przepływają między czakrami lub między tą czy inną czakrą i narządami, znajdującymi się w sferze wpływów danej czakry). Kanały, wewnątrz których odbywa się przepływ, ruch bioenergii nazywają się meridianami. To wszyscy z pewnością wiedzą.

Najlepiej, by wszystkie czakry były zawsze oczyszczone i rozwinięte. W tym celu istnieją specjalne sposoby, opisane w naszych książkach.

Jeżeli ta czy inna czakra jest zanieczyszczona i w związku z tym nie może pełnowartościowo wykonywać swoich funkcji, to wówczas powstają przewlekłe choroby odpowiednich narządów. A jeżeli oczyścić taką czakrę, to bardzo szybko, a niekiedy i od razu, natychmiast następuje uzdrowienie od chorób, trwających latami, i nie dających się wyleczyć przez medykamenty.

Ogólnie jest siedem czakr. Zaczniemy ich rozpatrywanie od góry. Górna część głowy - to czakra sachasrara.

Środek głowy - czakra adżnia. W tłumaczeniu - niemądra. «A» - cząstka przecząca, «dżniani» -mądrość. Adżnia - niemądra.

Wiszudcha - obszar szyi do dolnej części dołku miedżyobojczykowego.

Anahata zajmuje całą klatkę piersiową do splotu słonecznego.

Manipura - poniżej, do pępka, łącznie ze splotem słonecznym.

Do poziomu kości łonowej - swadhisztana.

I poniżej na poziomie kości ogonowej - to muładhara.

Oprócz funkcji rozdziału bioenergij czakry posiadają jeszcze nie mniej ważne funkcje.

Sachasrara odpowiada za myślenie strategiczne.

Adżnia odpowiada za myślenie taktyczne. Całkiem niezbędna czakra, lecz ona też jest zbiornikiem niższego «ja» w odróżnieniu od Wyższego.

Wiszudha odpowiada za postrzeganie estetyczne.

Anahata - za funkcje miłości,

Manipura - za energiczność, rzeczowość.

Swadhishthana - za funkcję reproduktywną.

Natomiast muladhara jest dla nas szczególnie istotna ponieważ do niej podchodzą kanały, łączące ciało z energią kundalini.

Kundalini znajduje się nie w kości ogonowej, nie w czakrze muładharze, jak niekiedy piszą. Znajduje się ona poza granicami ciała człowieka. Kundalini to energia Atmaniczna, bardzo istotna dla duchowego rozwoju człowieka. Zatem na określonych stopniach wstępowania duchowego adept duchowy będzie przeprowadzał kundalini przez ciało, przeobrażając materię ciała uzdrawiając w ten sposób ciało. Potem rozarchiwizuje on energię kundalini. A to właśnie jest jednym z niezbędnych sposobów, aby potem przenieść się do Domu Stwórcy.

Główna ze wszystkich czakr to czakra anahata, ponieważ właśnie za jej pomocą możemy realizować swoje główne ludzkie przeznaczenie czyli doskonałość duchową.

W jaki sposób rozwijać anahatę? W tym celu zostało opracowane szereg sposobów. W starożytności duchowi adepci hezychazmu stosowali tak zwaną «Modlitwę Jezusową». Istniały różne jej postaci.

Lecz istota polegała na tym, by wezwać do siebie do serce duchowego, do czakry anahaty Jezusa. Skuteczność takiego sposobu była, jednak, bardzo niska: przecież byłoby przyzwoitym… zapraszać Jezusa w już rozwiniętą, oczyszczoną i przestronną anahatę! Więc ją trzeba w odpowiedni sposób przygotować!

Dlatego możemy zaproponować wam następujące sposoby przygotowawcze, aby uczynić anahatę godną tego, by zaprosić do niej Boga.

Pierwsze ćwiczenie może być takie. Trzeba usiąść na pięty z wyprostowanymi plecami. To nazywa się pozycją ucznia. I dalej wchodzimy w stany: pokoju, spokoju, błogości…Staramy się, by te stany powstały wewnątrz klatki piersiowej. I stany wypromieniowujemy wpierw

do przodu:

«Niech każda istota odczuwa pokój!»

«Niech każda istota odczuwa spokój! »

«Niech każda istota odczuwa błogość!»

W prawo…

.....

Do tyłu:

......

W lewo:

......

Wzwyż:

......

W dół:

.......

Drugim ćwiczeniem można zrobić tak zwane «Pojednanie».

Podnosimy rękę do góry, krawędzią w dół i rysujemy nią sinusoidę. Sinusoida - to symbol harmonii. Można zatem przedłużać tę rękę w nieskończoność, odczuwając, że jest długą w nieskończoność. Nadajemy przestrzeni harmonię…

Raz za razem powtarzamy to ćwiczenie… , można wykonywać go we wszystkich kierunkach. Oczy ciała mogą być zamknięte, a otwarte oczy duszy, które pozwalają widzieć swoją nieskończoną rękę, która nadaje harmonię przestrzeni…

Następnie ćwiczenie «Przebudzenie».

Wyobraźmy siebie wczesnym rankiem. Oto wyszliśmy do ogrodu lub do lasu z domu. Odczuwamy wszędzie dookoła i nad swoim ciałem, poranną świeżość.

I prosimy Ducha Świętego o skoncentrowanie się nad naszymi ciałami… i zapraszamy Go ruchem rąk z góry w dół - zapraszamy przejść przez nasze ciała. Raz za razem powtarzamy ten ruch rękoma.

Te ćwiczenia nazywają się psychofizyczne, dlatego że aspect fizyczny sprzyja osiągnięciu stanu psychicznego, efektu psychicznego.

Raz za razem wykonujemy takie zapraszające, wołające ruchy. Prosimy Ducha Świętego, aby przepłynął przez nasze ciała. Poranną świeżością razem z Boską Rozkoszą przepłukujemy ciała i duszy.

Dalej można przejść bespośrednio do następującego ćwiczenia, które nazywa się «Dawanie».

Ręce rozchodzą się od klatki piersiowej. Wysyłamy z klatki piersiowej falę miłości - tej właśnie miłości, którą, możliwe, teraz otrzymaliśmy właśnie od Ducha Świętego. Wysyłamy w przestrzeń do przodu.

Można przypomnieć sobie:

«Niech każda istota odczuwa pokój!»

«Niech każda istota odczuwa spokój! »

«Niech każda istota odczuwa błogość!»

Więc ostatnie ćwiczenie z tej serii to «Przenikanie». Znowu rękoma wykonujemy powolne machnięcia z góry w dół. Wykluwamy się ze swoich powłok fizycznych. Machnięcie za machnięciem - odpływamy wzwyż, płyniemy do źródła światła – ku Słońcu!

Można wtopić się w Słońce, napełnić się tam nim, stać się jego światłem, światłem jego miłości, przekształcić się duszą w to światło…

I następnie spłynąć na dół znów do swojego ciała i teraz świecimy już tym właśnie światłem słonecznym. Świecimy z czakry anahaty, świecimy odnowionym sercem duchowym, świecimy na wszystkie strony, na wszystkie żywe istoty, darując im swoją miłość - miłość, otrzymaną od Boga.

A dalej trzeba rozwinąć siebie w charakterze serca duchowego do ogromnej skali, do skali uniwersum, już poza granicami swojego ciała.

Duchowe serce można wypielęgnować, aż stanie się w miliony razy większe, niż kiedy znajdowało się w granicach czakry anahaty w ciele fizycznym!

A w tym celu dobrze będzie wyjść na przestworza! Najlepiej - na wybrzeże, ale jeżeli nie ma takiej możliwości, to na pola, łąki, w stepy…

I koniecznie odczuwamy ręce duszy, ręce serca duchowego, współistotne z nim! Głaskamy nimi różne żywe istoty: rośliny, ptaki, rybki, zwierzątka, żabki, motylki itd., darujemy im swoją miłość, swoją moc!…

Jeżeli jednak rozwijać serce duchowe nie pragnąc szczerze pokochać stworzenia Bożego i samego Boga to żadnego sensu od takiego wf-u nie będzie!

Warto jeszcze dodać, że dopóki nie pokochasz Stworzenia Boga, Stwórcy, dopóty nie można pokochać też samego Stwórcy!

Na początku może wygodniej będzie rozlewać się z czakry anahaty nad przestworzami - właśnie do tyłu w stosunku do ciała. Później to już nie będzie miało znaczenia.

Takim właśnie sercem duchowym - którym rozlewamy się na kilometry - już można będzie z łatwością obcować i z Jezusem Chrystusem i Duchami Świętymi!

A zanurzając się w głąb Niego można będzie poznać i Stwórcę w Jego Domu.

Na koniec zatem kilka rad higienicznych: by wszystko to wychodziło jeszcze lepiej:

Etycznie poprawnym odżywianiem się (jest to ważne zarówno dla zdrowia) jest odżywianie się «bezubojne», czyli wyłączające potrawy mięsne i rybne (lecz z obowiązkowym utrzymywaniem w diecie wystarczającej ilości białek - kosztem nabiału, grzybów, orzechów, soi itd.).

Trzeba unikać ubrania z tkanin syntetycznych, przylegającej bezpośrednio do skóry.

A kłaść się spać z reguły należy, nie później niż o 10 godzinie wieczorem. A wstawać - ranoj! I zaczynać każdy dzień z ćwiczeń duchowych!

Powtórzę po raz któryś o nauce. Nauka w szkołach, na uczelniach wyższych jest ważna i potrzebna! Co więcej, powinniśmy się uczyć i potem przez całe życie: również u ludzi, z którymi się spotykamy (i nie tylko tego, jak trzeba, ale również tego, jak nie trzeba żyć i działać!), a nawet u drzew - ich spokoju, a u kwiatów i traw - ich czułego i subtelnego piękna, a u zwierząt - na przykład, ich niewybredności - w przeciwieństwie do pustego luksusu, którym pragnie otaczać się wiele ludzi…

Jest jeszcze jedno pytanie: co taka praca duchowa daje dla doskonalenia się intelektualnego?

To właśnie, że człowiek zaczyna myśleć już za pomocą nie mózgu, a rozwiniętej, ogromnej jaźni, przy czym taka zdolność myślenia pozostaje z nim na zawsze, zarówno po śmierci ciała. To nazywa się Mądrością. Takich ludzi nazywają Wielkimi Duszami lub Mahatmami.

I właśnie oni stają się godnymi tego, by zostać Częściami Stwórcy, Duchami Świętymi.

Tak więc ciekawie i wspaniale można żyć na Ziemi!

No a przeciwieństwem jest, sami wiecie, prymitywne życie na poziomie odruchów zwierzęcych, w chorobach, cierpieniach, alkoholizmie i innych narkomaniach, a takie życie przygotowuje ludzi do piekła…

My zaś żyjemy i proponujemy żyć wam - z Bogiem, dla Boga, z pełnym zrozumieniem tego, po co tu żyjemy i jak powinniśmy żyć!

Życzę Państwu sukcesów na tej Drodze!

Przebywajcie częściej na łonie przyrody!

Można, na przykład, napełniać się jej harmonią w ten sposób: wchodzimy do anahaty, poszerzamy się sercem duchowym i – wykonujemy medytację: «Mnie nie ma, jest tylko ten przepiękny las!»

albo «Mnie nie ma, jest tylko to przepiękne pole!».

A potem, kiedy nauczymy się wchodzić jaźnią do postaci, prezentowanych przez Ducha Świętego, a potem i do Domu Stwórcy, wtedy tak samo powiemy sobie: «Mnie nie ma, jest tylko On!» - i to będzie oznaczać roztopienie się w Nim, Zjednoczenie się z Nim!

Jeszcze raz życzę Państwu powodzenia!

I cały czas proszę się stosować do wskazówek Boga! Opierajcie się na Jego Kierownictwie, na Jego pomocy! On z radością pomaga tym, kto jest szczerze ukierunkowany na Niego!

Gdzie oddycha się lekko,

Dusza czuje się wolna,

Skrzy się słońce

Sitowia śpiew wiodą

Tam w czystości niebiańskiej,

W spokoju i ciszy,

W blasku błogim

Scalam się z Tobą .

Przekład tekstu (do filmu): Irina Lewandowska

Foto ze strony: http://ru.spiritual-art.info/screensavers.html

Podobne artykuły


20
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2766
25
komentarze: 55 | wyświetlenia: 7486
8
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2262
27
komentarze: 15 | wyświetlenia: 4272
43
komentarze: 12 | wyświetlenia: 6273
40
komentarze: 55 | wyświetlenia: 4554
34
komentarze: 17 | wyświetlenia: 6452
17
komentarze: 12 | wyświetlenia: 4528
32
komentarze: 83 | wyświetlenia: 2782
29
komentarze: 37 | wyświetlenia: 4159
31
komentarze: 168 | wyświetlenia: 7333
69
komentarze: 83 | wyświetlenia: 13822
19
komentarze: 16 | wyświetlenia: 3718
 
Autor
Dodał do zasobów: Irina Lewandowska
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  22/11/2011

Piękny, przejrzysty, duchowy przepis na Życie dla człowieka. :-)

  hussair  (www),  22/11/2011

Hip,hip... Cześć, Green. :)

  greenway,  22/11/2011

Cześć i Witaj Hussairio!
Mamy piękny, przesłoneczny dzień. :-) Huśtam się w przestworzach i jest mi Radośnie. :-) Uściski cytrynowe. ;-)

  hussair  (www),  22/11/2011

Cieszy mnie to wszechpotężnie. ;)
A ja właśnie do bułek ciepłych zasiadam. Do tego "Kiepscy" i "Pingwiny". Ostatni dzień wolnego! ;)

Irino, piękny przekład pięknej prawdy... Fajnie, że jesteś na eioba:)))

Dzięki za wszystkie głosy. :)))

  eugen,  28/11/2011

Bardzo subtelne – delikatne tłumaczenie. Wyczuwa się nastrój tlącego się ogniska rozpalonego w ziemskiej świątyni Stwórcy czyli w naturze. Tekst emanuje ciepłem i spokojem. Oderwanie od chaosu świata , pospiechu toczącego się życia jest zupełne.
W pazernej i ekspansywnej przestrzeni życia, gdzie przemoc, obłuda, fałsz, zawiśc i zazdrośc są na porządku dziennym, utrzymanie „duszy” czystej i ...  wyświetl więcej

Jednym słowem filozofia New Age mieszanina z hinduizmu,buddyzmu i co bluźniercze nauk Jezusa.
Istny kogiel-mogiel ale dzisiaj na to jest taka ,,moda''.Wiem co piszę ponieważ tkwiłem w tym jakiś czas.

Jak natrafiam na wyraz -kundalini- to od razu przypominają mi się książki Barbary Marciniak typu ,,Zwiastun Świtów",,Plejadanie'' czy jakoś podobnie oraz Bławackiej okultystki i jednocz

...  wyświetl więcej

Malutki, zapomniales dodac, ze religie judeo-chrzescijanskie sa "genetycznie zmodyfikowanym" plagiatem starszych religii.
Mysle o religiach/kultach New Age to samo co Ty. Problem polega na tym, ze odwiedzajacy "materialistyczno-konsumpcyjny" Zachod egzotyczni, siwo- i dlugowlosi guru/swami z Indii pozujacy na wszystkowiedzacych medrcow najzwyczajniej w swiecie, na oczach wszystkich W MAJEST ...  wyświetl więcej

W Polsce mamy Dark Age(katolicyzm) i to zakorzenione jak nic innego od wielu już lat.Nawet mieliśmy przez 28 lat swojego lorda pape-fatera,co było tylko dodatkowym spoiwem.
Jeżeli chodzi o ,,pomysł" tego rodzaju filozofii(new age) to narodził się on w głowie niejakiego jezuickiego księdza P.T de Chardin.Polecam książkę pt.,,Byłem kapłanem New Age''autora nie pamiętam.Bynajmniej autor książk ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska