Login lub e-mail Hasło   

Napój Kombucha (Kombucza)

Prawie nie pijam alkoholu, z różnych powodów. Ostatnimi czasy odkryłam za to inny napój, który nie ma tylu efektów ubocznych, jest smaczny i p...
Wyświetlenia: 12.793 Zamieszczono 28/11/2011

Prawie nie pijam alkoholu, z różnych powodów. Ostatnimi czasy odkryłam za to inny napój, który nie ma tylu efektów ubocznych, jest smaczny i ponoć bardzo zdrowy. Napój uzyskuje się w procesie fermentacji słodkiej herbaty przez brązową algę zwaną Kombuchą (Kombuczą) lub po prostu grzybem herbacianym. Komucha znana była już przed Chrystusem na Dalekim Wschodzie. Pierwsze wzmianki o stosowaniu grzyba pochodzą z II wieku p.n.e. Według źródeł w 414 roku Kombuchę sprowadzono z Chin do Japonii na życzenie cesarza. Grzyba uprawiali też Koreańczycy i mieszkańcy południowych krańców dzisiejszej Rosji. W następnych wiekach znajomość fermentacji Kombuchy prawie zaginęła. Odkryto go ponownie na początku XX wieku. Pewna japońska lekarka zaskoczona długowiecznością i wyjątkowo dobrym zdrowiem kaukaskich górali we wsi Karkasom odkryła, że popijali oni regularnie napój z grzyba herbacianego. Podobno to dzięki niemu zachowali zdrowie i uniknęli wielu chorób. Lekarka zabrała grzyba do Japonii. Stamtąd rozprzestrzenił się w innych krajach i jest dziś uprawiany m.in. w Polsce. Tyle historii.

Wszystko fajnie, ale cóż to za kuriozum ten grzyb Kombucha? Mówiąc najprościej jest to taki niezbyt apetycznie wyglądający „naleśnik” pływający pod wierzchem słoja z napojem; trochę galaretowaty, trochę żelowaty. Młody grzyb jest cienki i prawie przezroczysty, starsze są grubsze i ciemniejsze. Z naukowego punktu widzenia nie jest to grzyb a raczej porost złożony z grzybów drożdżowych i bakterii żyjących ze sobą w symbiozie. Drożdże pływające w słodkim roztworze fermentują produkując alkohol, który z kolei jest pożywką dla bakterii. Rozwijające się w grzybie bakterie wytwarzają szereg wartościowych kwasów, witamin, enzymów (m.in. kwas glukuronowy, foliowy, mlekowy, aminokwasy, enzymy, substancje antybiotykowe, witaminy B1, B2, B6, B12, C i śladowe ilości alkoholu). Rozpuszczone w orzeźwiającym napoju stają się cennym uzupełnieniem naszego menu.

Bakterie, grzyby i inne drobnoustroje są niezbędne nam do życia. Nie bójmy się, potrzebujemy ich jak powietrza. Żyjmy z nimi w symbiozie, gdyż zasiedlając nasz przewód pokarmowy, odwdzięczają się nam cennymi substancjami odżywczymi.

Oprócz walorów smakowych i orzeźwiających grzyb Kombucha ma podobno duże walory lecznicze. Nie wiem ile w tym prawdy, bo gdy czytam opisy to trudno mi znaleźć, na jaką dolegliwość grzyb nie pomaga. Działa ponoć na wszystko. Piję go zbyt krótko, by stwierdzić cokolwiek z autopsji, a więc powtórzę za innymi, że Kombucha ma przede wszystkim silne właściwości detoksykacyjne (odtruwające). Ponadto wzmacnia układ immunologiczny (mniej przeziębień), reguluje przemianę materii i ciśnienie we krwi, dodaje siły (yes,yes,yes), poprawia koncentrację, zmniejsza ryzyko nowotworów, wzmacnia serce, włosy oraz skórę, poprawia wzrok, zmniejsza poziom cholesterolu, łagodzi objawy migreny, pomaga w leczeniu astmy, łagodzi objawy reumatyzmu, przywraca mikroflorę jelit (jeśli wcześniej łykaliśmy antybiotyki), wpływa kojąco na układ nerwowy, zmniejsza objawy menopauzy, pomaga w rozkładaniu białek, cukrów i tłuszczy, przeciwdziała zakłóceniom równowagi kwasowo-zasadowej organizmu, wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej oraz hamuje rozwój bakterii gnilnych i patogennych. Sporo tego. Jednym słowem „jeśli cokolwiek ci dolega – pij Kombuchę” – zdają się twierdzić entuzjaści. Istne panaceum. Tylko na otwarte złamania raczej nie pomoże. Chociaż kto wie…? Podobno przyłożenie młodego, cienkiego grzyba na skaleczenie zastępuje wyjałowiony opatrunek i przyspiesza gojenie ran.

A skutki uboczne? Owszem, pewnie i takie wystepują, jak ze wszystkim zresztą, np. gdy ktoś postępuje z grzybkiem nieprawidłowo, stworzy mu złe warunki, nie rozpozna w porę objawów patogennych. Trochę wiedzy na temat tej hodowli trzeba przyswoić i samemu wypraktykować obserwując codziennie swoja hodowlę. Picie napoju rozpocząć od małych dawek, a potem zwiększać je z wyczuciem. Produkcję tego napoju prowadzę od 2 miesięcy uzyskując ok. 10 litrów napoju na miesiąc. Na razie wypijamy z mężem wszystko. Jak nam się znudzi picie, zrobimy przerwę, bo napój pozostawiony dłużej przemienia się w pyszny ocet podobny do jabłkowego, który można wykorzystać przy robieniu przetworów .  

Wszyscy czytający są już zapewne zachęceni cudotwórczymi właściwościami grzyba i nie mogą się doczekać by założyć swoją hodowlę. Mam dla nich dobrą wiadomość: uprawa Kombuchy jest banalnie prosta. Opiszę jak to się robi zgodnie z recepturą, którą sama dostałam wraz pierwszym grzybem. Oto, czego potrzebujemy:

- zdrowy grzyb Kombucha w 100 ml napoju, tzw. starter (najlepiej dostać go od kogoś, kto już grzyba hoduje, ewentualnie nabyć za niewielkie pieniądze przez Internet),
- duży słoik (najlepiej 3 litrowy, choć na początek może lepiej zacząć od litrowego) wraz z kawałkiem gazy i gumką do przykrycia,
- herbata liściasta (hoduję grzyba na herbacie zielonej, ale ponoć można też na czarnej)
- cukier (w ilości 100 dkg na 1 litr herbaty)
- woda na herbatę.

To wszystko. Możemy zabrać się do pracy. Nastawienie grzyba zajmie nam jakieś 15 minut. Najpierw przez 10 minut parzymy zieloną herbatę. Na 3 litrowy słój wystarczą dwie łyżeczki liści. Gdy herbata nam się parzy przygotowujemy słój zapełniając go w połowie wodą przegotowaną o letniej temperaturze (najlepiej źródlaną, ale jeśli ktoś żyje w czystym regionie to ostatecznie może być woda z kranu). Do słoja dosypujemy ok. ¾ szklanki cukru. Mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Herbata pewnie już się zaparzyła, więc wlewamy ją przez sitko (bez liści) do słoja. Już prawie gotowe. Teraz trzeba jeszcze dodać główny składnik: samego grzyba. Wlać go wraz ze szklanką napoju (starterem), w którym pływał - przyśpieszy to proces fermentacji. Grzyb powinien pływać tuż pod powierzchnią, gładką stroną do góry. Jeszcze tylko w razie potrzeby dolewamy wody (nie do pełna!) i otwór słoika zakrywamy gazą oraz gumką. Voilà! Gotowe. Pozostało nam odstawić przygotowany słój w ciepłe (20 – 27 stopni Celsjusza) oraz ciemne miejsce (może być np. szafka kuchenna z uchylonymi dla przewietrzenia drzwiami) i cierpliwie czekać około 8 – 12 dni. Po upływie tego czasu sprawdzamy czy napój jest gotowy. Poruszamy delikatnie słojem. Jeśli uchodzą bąbelki to znaczy, że fermentacja jeszcze się nie zakończyła. Można i taki napój pić, ponoć ma trochę więcej alkoholu niż dojrzały (nie więcej niż 0,5 %). Jeśli bąbelki nie uchodzą to znak, że napój dojrzał. Otwieramy słój i przekładamy grzyba z niewielką ilością napoju do oddzielnego pojemnika. Zauważymy, że grzyb trochę nam się rozrósł. Ma czasem brunatne naleciałości, które możemy delikatnie usunąć przemywając pod letnią wodą. Czysty grzyb rozdzielamy na dwoje; ciemniejsza powierzchnia to grzyb stary (pierwotny) zaś jasna, delikatna i przeźroczysta to nowy. Po rozdzieleniu uzyskujemy dwa grzyby i możemy teraz nastawić dwa słoje lub oddać jeden z grzybów chętnym znajomym. Możemy też włożyć do niewielkiego słoika ze starterem i schować do lodówki. Niska temperatura powstrzyma proces fermentacji i zachowa grzyba w dobrym stanie jeszcze przez kilka miesięcy. Wracamy teraz do najważniejszego, czyli do napoju. Zlewamy go ze słoja do butelek lub słoików wcześniej przecedzając przez gęste plastikowe sitko lub filtr do kawy. Mogą w nim pływać brunatne, grzybowe farfocle. Butelki z napojem, niezbyt szczelnie zamknięte przechowujemy w lodówce.

Każdy oczywiście zechce zaraz skosztować grzybowego napoju, czy aby się udał. Ma on specyficzny smak, trochę kwaskowy, trochę octowy. Niektórym kojarzy się z sokiem jabłkowym. Bywa całkiem mocny, bywa też słaby. Zależy jak się uda. Gdy degustowałam po raz pierwszy wydał mi się mocny i dziwny. Byłam ostrożna i popijałam niewielkimi łykami upewniwszy się wpierw, że w niedalekim zasięgu mam wolną toaletę. Obawiałam się ostrej jazdy bez trzymanki na sedesie, ale nic niezwykłego się nie stało. Dziś popijam Kombuchę przynajmniej raz dziennie, w niewielkich ilościach. Tak po pół szklaneczki. Smakuje całkiem nieźle. Polecam i życzę smacznego.

Aha, hodowlę grzyba trzeba CHRONIĆ PRZED PLEŚNIĄ. Przed użyciem słoika zwilż jego nasadę octem, a jeśli mimo tego utworzy się pleśń, usuń ostrożnie warstwę płwającą na powierzchni grzyba przy pomocy dwóch widelców, a następnie dokładnie przepłukaj grzyba. Po tym zabiegu pozostaw go na noc w occie. Następnego dnia możesz go ponownie włożyć do herbaty. Płynu nie należy wylewać, ponieważ grzyb po octowej obróbce nadaje się do dalszego użycia.

DAWKOWANIE: Zalecana ilość to: do 150 ml 3 razy dziennie (zaczynać od łyżki stołowej zwiększając stopniowo dawkę). Pierwszy raz przed śniadaniem, następne dwa podczas lub po posiłkach. Większe ilości także są bezpieczne, ale trzeba się do nich przyzwyczaić stopniowo.

Więcej informacji można znaleźć w Internecie, np. tutaj http://grzyby.grzybnia.pl/ciekawostki
Spotkałam się z herbatą z dodatkiem kombuchy oraz napojami butelkowanymi. W Niemczech buteleczka 250 ml kosztuje ~4 E.
 
A na koniec zdjęcie pokazujące jak wygląda grzyb po fermentacji, czyli grzyb mama i dziecko ;-)
Ten ciemniejszy to starszy, jaśniejszy młodszy. Grzyby można rozdzielić i nastawić hodowlę na dwa słoje.
 

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1416
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 794
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1096
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1050
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 361
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 850
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 642
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 473
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1107
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 688
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 446
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 576
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 655
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 662
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Remter,  28/11/2011

Hodowałam ongiś grzybki japońskie, takie małe żelki białe , lecz na samej wodzie z 1 łyzeczką cukru na 1 litr, był to świetny napój orzeźwiający, też ponoć na wszystko.. najważniejszą jego zaleta było gaszenie pragnienia.. może ten wielkolud ma wzmocnione działanie tamtego, muszę go wypróbować, tylko ten cukier mnie przeraża - taka wielka ilość.. to on jest żarłoczny.. :)))

  ulmed,  28/11/2011

Akurat cukier, na mnie, nie robi większego wrażenia. Cudowne grzyby. Cukier jest paszą dla nich. My mamy cudowne produkty jego cichej pracy.
Na zdrówko!

  jotko49,  29/11/2011

Przypominam sobie ten napój,opis jego produkcji a także wygląd owego grzybka...nie do wiary ale sprzed co najmniej 25 lat.Było to dzieło (udana próba) mej śp, mamy.Wówczas jeszcze o zdrowym odżywianiu niezbyt wiele się wspominało..

Super przypomnienie pożytecznego grzyba. Pamiętam, że taki grzyb był hodowany (uprawiany?) w wielu domach jeszcze w latach 50-tych i 60-tych (byłem wówczas smarkaczem...) Warto rozpropagować napój z kombuczy, co też i czynisz :).

  Elba,  30/11/2011

Dziękuję Wam Kochani za odkurzenie pamięci. Ja również pamiętam taki słój stał u babci na kredensie. Smaku napoju nie pamiętałam, dzieciom chyba nie podawano… Potem przeróbka herbaty w pyszny napój zanikła zupełnie. Na rynku pojawiła się cola… i inne sztucznie pędzone napoje.
I nagle jakiś podmuch wiatru obudził wspomnienia, parę kliknięć w Internecie i jest… od trzech lat, z przerwami szuk ...  wyświetl więcej

  Elba,  24/10/2013

Ciekawy filmik instruktażowy znalazłam o tym, jak wykonać napój z kombuchy:
http://www.youtube.com/watch?v(...)egfvNqQ

Ja też przygotowałem wideo instrukcję o hodowli kombuchy, zapraszam do ogladania tu: http://naturalnienaturalni.pl/(...)iwosci/



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska