Login lub e-mail Hasło   

Iluzja śmierci

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://iluzjezycia.pl/
Jak postrzegasz śmierć? Jeżeli nie boisz się swojego wnętrza zapraszam na podróż która paradoksalnie może doprowadzić Cię do pełniejszego życia...
Wyświetlenia: 1.837 Zamieszczono 02/12/2011

taniec śmierci

Śmierć to idea której wolimy się nie dotykać. Większości ludzi kojarzy się z szarością, smutkiem, nieuniknioną, odroczoną karą. Mało kto lubi rozmyślać na temat czegoś co jest nieuniknionym złem. Jeżeli już spotykamy się ze śmiercią to jest ona w kulturze masowej albo bardzo bezosobową emocją, gniewnym rozlewem krwi w filmie akcji, lub też mroczną jatką z tanich horrorów. Czasem również widujemy ją okraszoną czarnym humorem który, jak za czasów średniowiecza ( danse macabre ), stara się oswoić wizerunek śmierci po przez dowcip i groteskę.

W życiu bywa jednak mniej zabawnie. Spotkanie się ze śmiercią jest niemal zawsze jakąś stratą. Tracimy kogoś z rodziny z otoczenia. Jak każda strata dla ego jest prostym matematycznym rachunkiem. Giną przyjemności przebywania z bliską osobą, z braku jej niezliczonych pozytywnych cech których wcześniej nawet nie dostrzegaliśmy. Wykradzione są nasze emocje. Wspomnienia z daną osobą przechodzą do następnej kategorii „bezpowrotnie straconych”. Nawet jeżeli osoba nie była nam bliska, ledwo ją kojarzymy, zetknięcie ze śmiercią pobudza empatie i procesy utożsamiania się z daną osobą. Wówczas już nie rozpatrujemy, wątpliwej dla ego, straty nieznanego nam człowieka. Wówczas zazwyczaj potykamy się o refleksje naszego własnego, nieuniknionego losu. Pojawiają się, o wyuczonym już zabarwieniu, mroczne myśli utraty nie tylko emocji, miłych wspomnień, pomocnej dłoni ale czegoś czego nawet nie potrafimy sobie wyobrazić. Utraty wszystkiego. Ta nie pojmowalna myśl trawa zazwyczaj krótko i w miarę możliwości odsuwamy ją od siebie zostawiając wolną i śmiertelnie niebezpieczną w podświadomości. Świadomością uciekamy jak najdalej tłumacząc sobie czasem że „to i tak nieuniknione” wiec nie ma sensu się nad tym zastanawiać. Dotknięta czymś nie do pojęcia, dusza okalecza się tworząc „grzech pierworodny” który do końca dni będzie stąpał za nią jako pierwotny cień. Ta skaza jest jednym z najbardziej produktywnych źródeł lęków… jak również jednym z najpiękniejszych darów jakie mogliśmy otrzymać.

 

W takim razie zadajmy sobie pytanie czym jest śmierć? Gdyby śmierć była rzeczywiście nieuniknionym końcem wszystkiego, po co tracić krótki czas który nam pozostał nad rozmyślaniem nad nią?

Problem tkwi w paradoksalnych z pozoru założeniach. Jeżeli ktoś nie rozumie swojej natury nie zrozumie natury śmierci. Nie można słowami odkryć prawdziwej natury człowieka, jednak na ile to możliwe, postaram się wskazać właściwy kierunek. Tak wiec czym jesteś? Ojcem, matką, uczniem, polakiem, szczupłą blondynką, zgarbionym opasłym panem, dozorcą, profesorem, katolikiem… Wszyscy gramy w życiu wiele ról, wcielamy się w różne czasem nawet sprzeczne z sobą postacie. Każdy posiada wachlarz cech, przyzwyczajeń i nawyków które zebrane w całość tworzą byt który określamy jako „ja”. Utożsamiamy się wiec z ego i często nie zastanawiamy się jakie są tego konsekwencję.

Co się stanie gdy na przykład stracisz pracę? Wychodzisz z jakiejś roli życiowej… Czy wtedy nie jesteś już sobą? Zgodnie z założeniem tak powinno się stać skoro jesteśmy zbiorem cech i uwarunkowań. Może jesteśmy swoimi myślami? Myśli wciąż się pojawiają i odchodzą nie zakłócają jednak odczucia że dalej jestem „taki sam”. Często utożsamiamy się również z ciałem. Co się jednak stanie gdy stracisz rękę lub inną jego część? Przestaniesz być sobą? Gdzie jest granica tego szaleństwa kiedy przestajemy istnieć?

Co roku zmieniamy się, niekiedy bardzo mocno. Zmienia się nasze zachowanie, nasze ciało. Gdy spytam „czy jesteś tą samą osobą?” odpowiesz zapewne że pomimo zmian wciąż jesteś „sobą”. Ciężko jest zrozumieć czym jesteśmy. Wypowiedzieć tego się nie da. Najłatwiej jest wzorem starych mistrzów odrzucić wszystko czym się nie jest… to ulotne a jednocześnie nieskończenie prawdziwe uczucie które zostanie będzie bardziej wymowne niż wszystkie słowa kiedykolwiek wypowiedziane.

 

Pomedytujmy przez chwilę nad tym kim jesteśmy i podsumujmy to co wydaje nam się że wiemy.

Mam ciało ale… nie jestem swoim ciałem ponieważ gdy stracę jakąś część ciała dalej czuję że „jestem”. Ciało zmienia się codziennie a ja wciąż „jestem”.

Mam nawyki oraz uwarunkowania ale… nie jestem swoimi nawykami i uwarunkowaniami ponieważ zmieniając je dalej „jestem”. 

Posiadam myśli ale… nie jestem swoimi myślami ponieważ gdy myśli się nie pojawiają nadal „jestem”.

Doświadczam różnych form i bodźców… ale nie jestem bodźcami ani formą ponieważ ona wciąż się zmienia, powstaje i znika, a ja wciąż czuję że „jestem”.

 

Co w takim razie zostaje? Co jest naszą niezmienną a więc prawdziwą naturą? Jak już stwierdziłem odpowiedź na to pytanie każdy powinien znaleźć sam, ponieważ nie jest to odpowiedź którą można zamknąć  w mentalnym obrazie. By kontynuować nazwę to odczucie „obecnością”, „istnieniem”, „świadomością”. Nie przywiązuj się jednak zbytnio do nazw i etykiet. Słowa są puste w chwili gdy mają opisać pierwotne doświadczanie. Są tylko drogowskazami które mają doprowadzić cię do przeżycia owego stanu.

Dobrze Jesteś wiec świadomością... ale przecież to nie sprawia że śmierć znika. Wróćmy więc do pierwszego pytania „czym jest śmierć?” Jeżeli jest stratą to nie mamy czego stracić bo nie jesteśmy ani ciałem, ani myślami, ani swoimi uwarunkowaniami. Czym jest pierwotne założenie śmierci? …  Jest nie bytem. Całkowitym brakiem doświadczenia, końcem czasu.

W tym momencie dzieje się coś magicznego. Jeżeli jesteśmy czystym doświadczeniem a śmierć jest jego końcem to jak możemy jej doświadczyć? Przecież jesteś doświadczeniem. Istnieje tylko to co pojawia się w doświadczeniu, to co zjawia się w świadomości, co nie jest mną ale czego mogę doświadczyć. Powstaje więc mentalny paradoks jak mogę doświadczyć czegoś co jest brakiem doświadczenia?

Odpowiedź jest prosta, oczywiście NIE MOGĘ. Nie doświadczysz śmierci, ponieważ jeżeli czegoś doświadczysz po śmierci zaprzecza to temu że nie żyjesz. Świadome zrozumienie tego czym jest nasza natura, czym jest śmierć i czym jest życie okazuje się jednym i tym samym zagadnieniem.  

 

Jeżeli dalej wymyka ci się to zrozumienie pomyśl o czasie. Czym jest czas? Czy możemy wrócić do przeszłości? Oczywiście możemy użyć wspomnień ale wspomnienie zawsze przeżywamy w chwili obecnej. Czy możesz przenieść się do przyszłości? Oczywiście codziennie przenosimy się do przyszłości. Każda sekunda to podróż w jedną stronę jednak w każdym momencie możesz stwierdzić że jesteś „teraz”. Wszystko czego doświadczamy znajduje się w jednym punkcie czasoprzestrzeni „tu i teraz” . To kolejna furtka i sedno medytacji by spojrzeć na to kim jesteś. Wspomnienia nie są nami ponieważ w chwili obecnej nie musimy ich przywoływać a wciąż jesteśmy. Przyszłość również nie istnieje ponieważ zawsze wita nas teraźniejszością. Korzystając z „furtki czasu” jeszcze raz zastanów się nad swoja naturą i iluzją doświadczenia śmierci. Co widzisz?  Ja widzę że będąc „tu i teraz” mogę co najwyżej stworzyć sobie mentalny obraz przyszłości w którym powołuję do życia abstrakcyjną ideę zwaną śmiercią. Nie mogę jej jednak nigdy doświadczyć ponieważ moją naturą jest obecność w czasie teraźniejszym.

 

Rozmyślając o śmierci rozbijamy mur iluzji… iluzji śmierci, naszej prawdziwej natury, tego czym wydaje nam się nasze obecne życie pełne lęków o sprawy nieważne. Wszystko to dzięki, w naszym mniemaniu, nieuniknionego „zła” które okazuje się kluczem do poznania życia. Zaczynamy być mocniej „tu i teraz”. Mentalna gra w tworzenie przyszłości oraz ciągły nawyk powracania do przeszłości znika w olśniewającym pięknie chwili obecnej.

Jeżeli dalej nie czujesz czym jest twoja natura i że śmierć jest tylko iluzją, spróbuj nad tym pomedytować. Może w trakcie uspokajania umysłu, gdy zgiełk codziennych myśli na chwilę ustanie, nie tylko zrozumiesz ale i poczujesz że tak naprawdę jedyne co istnieje i co możesz medytować to życie   …Twoja wieczna natura.

 

 

 

http://yourkatharsis.pl/

Podobne artykuły


77
komentarze: 112 | wyświetlenia: 38373
50
komentarze: 17 | wyświetlenia: 56132
40
komentarze: 9 | wyświetlenia: 7633
37
komentarze: 26 | wyświetlenia: 79156
38
komentarze: 55 | wyświetlenia: 5092
34
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2316
34
komentarze: 11 | wyświetlenia: 7557
31
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2311
31
komentarze: 31 | wyświetlenia: 6254
30
komentarze: 30 | wyświetlenia: 2572
29
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2596
25
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1999
25
komentarze: 7 | wyświetlenia: 14757
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Remter,  03/12/2011

Poczuć naturę istnienia... a wszystko w jasność się obróci... to prawda żyjemy rolą aktora, który bardziej lub mniej wczuwa się w swoja rolę.. przejął nas ktoś w niewolę i trzyma cały czas w lęku, jest to tylko narzędzie , które miało nam służyć ,,,:)))

  Fraktal  (www),  08/12/2011

Pięknie napisane. :) Dzięki „narzędziu”, jakim jest iluzoryczne pojęcie śmierci mamy możliwość wyzwolić się z kajdan bytowania wyłącznie, jako kukiełki w teatrzyku życia. Poznać istnienie i stać się świadomym aktorem nieznającym lęku.

  swistak  (www),  03/12/2011

Zycie jest wieczne zarówno w piekle jak i w Astralu

  ulmed,  03/12/2011

Nie pamiętam kto, tak powiedział:
' Śmierć nas nie dotyczy! Gdy my jesteśmy, to śmierci nie ma.
Gdy jest śmierć, to nas nie ma'.

  Fraktal  (www),  08/12/2011

Dziękuję ulmed ! Jest to cytat jednego z największych greckich filozofów, Epikura. Jest to również duża część tego, czego nauczał. Stosując logikę doszedł do podobnych wniosków jak ja w artykule. Nie można doświadczyć czegoś, co jest brakiem doświadczenie, wiec gdy jesteśmy nie ma śmierci. Przecież nie możemy odczuć tego, że nas nie ma, bo jeżeli to odczuwamy to znaczy, że jesteśmy. :)

  hussair  (www),  03/12/2011

Naprawdę dobre.

Trzeba kochać melodię przemijania,bo tam ,gdzie jest początek musi być i koniec,ale wielu kocha skomleć pod kapliczka o zycie wieczne i to w dodatku obok Marii dziewicy Pawełka drugiego.. rodem z Wdowic

Umieramy wielokrotnie, średnio raz na dobę. Zasypiając i tracąc w jednej, nieokreślonej chwili, świadomość. Cała nasza skrajnie skomplikowana maszyneria oczywiście czuwa, umożliwiając nam poranny, pewny powrót, ale czy zawsze? Nagminne są przecież przypadki śmierci we śnie - może wtedy jakiś maleńki "trybik" zaciął się, uniemożliwiając nam powrót? Jakieś drobne przekłamanie w hardwerze? A softwer, ...  wyświetl więcej

  Fraktal  (www),  08/12/2011

Prawda, że umieramy wiele razy podczas życia. Każda sekunda to odejście czegoś do przeszłości. Doświadczać możemy jednak tylko tego, że jesteśmy.
Jest jeszcze kwestia tego, że jeżeli czegoś nie pamiętamy, nie znaczy to, że tego nie doświadczyliśmy. Z autopsji wiem, że podczas snu często jesteśmy bardziej świadomi niż nam się to wydaje, tylko tego nie pamiętamy. Wielu ludzi nie pamięta nawet swoich snów.

Ciemność...dźwięk końca ostatecznego, czuje, że się zbliża, lecz powoli.Nie rozmyślam o innych sprawach, o mojej rutynie i tym co da mi jutro.Próbuje tylko wyczuć ten koniec-Śmierć, ale wciąż zbliża się powoli...

Takie miałem uczucie czytając ten artykuł,troszke mi ciarki przeszły.-Bardzo głęboki artykuł, prosiłbym o więcej takich.

  Fraktal  (www),  08/12/2011

Cieszę się że ktoś stara się poczuć to „mroczne uczucie” które w nim siedzi na myśl o śmierci. Celem artykułu nie jest jednak to by w tym uczuciu pozostać, ponieważ jest ono błędne.

Pisząc artykuł chciałem dać świadectwo i wiarę w to, że można się tego ciężaru życia pozbyć na zawsze. By pozbyć się lęków trzeba się z nimi zmierzyć. Tak jest i w przypadku śmierci. Pierwszy etap to uświadomie

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska