Login lub e-mail Hasło   

Pielgrzymka, dzień XI

Józefina - Czarnca
Wyświetlenia: 826 Zamieszczono 04/12/2011

Dzień XI:

Budzę się wcześnie rano, obok już małe zamieszanie. Mój śpiwór jest cały biały, fajnie śpi się w niewykończonych domach :/ oprócz tego podłoga jest bardzo twarda, jestem bardziej zmęczony niż wczoraj, gdy się kładłem. Jemy z chłopakami jakieś małe śniadanie, pakujemy się (mój ręcznik, który zostawiłem na balkonie zdążył porządnie nasiąknąć rosą). Schodzimy na dół po prowizorycznych schodach, o których ostatnio nie napisałem. Słabe, drewniane, niemalże pionowe jak drabina schody, można się połamać. Gdy znajdowały się na nich dwie osoby cała konstrukcja zaczynała się bujać. Dlatego też schodzimy pojedynczo, z ciężkimi torbami. Pomagamy także siostrom, które spały na dole budynku.

Seba, który wczoraj przyjechał jest również gitarzystą. Nawet to ON wziął gitarę, może to i dobrze, nie wiem  jak Niewiar, ale ja już mam trochę dość tego ciągłego grania na niej. Idziemy na pole namiotowe którejś tam grupy. Piękne słońce.

Msza Święta, dzień rozpoczynamy od bycia świadkiem niezwykłego cudu. Cóż to za wielka tajemnica? Sam Bóg staje się dla nas pokarmem. Gdzieś kiedyś słyszałem takie wytłumaczenie jak to możliwe: otóż, ciało składa się z pożywienia (przecież jesteśmy tym co jemy), więc czy Bóg w swojej nieskończoności nie może procesu odwrócić i zamienić pożywanie w ciało? Całkiem mądre…

Powtarza się sytuacja z wczoraj, na horyzoncie pojawiają się chmury. Idą w naszą stronę. Do końca Mszy już zdążyły zakryć całe zachodnie niebo. I dalej idą w naszą stronę.

Ruszamy w pierwszy etap tego dnia. Sebastian gra. Wreszcie trochę luzu. Jest teraz aż trzech gitarzystów! Śpiewamy godzinki i „Kiedy ranne wstają zorze”. Ja, Agnieszka, Ania i Żuczek idziemy obok siebie pod rękę. Jest tak nam trochę cieplej. Na szczęście te chmury nie są takie gęste i słoneczko co chwila się do nas przebija. Idziemy przez Jedle, łączymy się z innymi grupami naszej kolumny. Przemarsz znowu ma trochę roboty. Pielgrzymka powolutku zmierza ku końcowi. Widać to po twarzach pątników. To zmęczenie, niewsypanie, a jednocześnie radość, życzliwość i uwielbienie na twarzach :)

Postój mamy w miejscowości Stojewsko. Siadam z dziewczynami z 10b tj. Justyna, Paulina, Kinga… oglądamy razem moje zdjęcia w sutannie, ależ śmieszne :) aj tam. Obiecałem im, że dzisiaj pójdę z nimi któryś etap.

Idziemy dalej. Teraz ja gram, a dokładniej tylko niosę gitarę, gdyż przyszli do nas goście z konferencją. Bracia mniejsi Kapucyni :) diakon Szymon i jeszcze Ojciec jakiś, którego imienia nie pamiętam. Tak naprawdę to Szymon co chwila zabiera mi gitarę i oni coś grają. Mam wolne poniekąd. Kapucyni opowiadają o swoim zakonie i jego charyzmacie. Św. Franciszek to jednak był ktoś. Chciałbym być trochę jak on.

Nie wiem dlaczego obok kolumny jest jakiś duży ruch. Pełno tirów, głośno. Niektórzy trąbią, niektórzy przy drodze patrzą się na nas jak na idiotów. Mam to gdzieś w sumie. Postój mamy w Krasocinie. Długi, godzinny. Jeszcze chwilę rozmawiam z bratem Szymonem, spoko koleś. Po czym udaję się do dziewczyn z mojej grupy, Mośka, Ewelina itd. Trochę przysypiam.

Nie ma co siedzieć, „trza liźć” dalej. Teraz Niewiar łapie gitarę. Ma miejsce modlitwa Anioł Pański. A także modlitwa różańcowa. Dzisiaj czwartek, tajemnice światła. Nachodzi mnie sporo refleksji. Rozmyślam o tym, jaki był, a dokładniej jaki jest Jezus (bo on żyje). Każdy święty, np. Franciszek starali się do niego upodobnić. Czy mam być jak Jezus Chrystus? To możliwe, ale bardzo trudne.

Postój jest w lesie za Krasocinem. Idę do ks. Łukasza i proszę o wpis w kartę. Mam! Mogę ten kolejny etap iść z grupą 10b. Siadam z dziewczynami tymi co wcześniej (z 10b). I ruszamy. Grupa brązowa. Idę obok moich dziewczyn. Trochę gadamy, poznałem nowe osoby. Akurat trafiłem na koronkę do Bożego miłosierdzia u nich. Na postojach to grupa niby taka super, rozśpiewana, ale oni chyba tak na pokaz tylko. Na trasie wszystko jest spokojne. Ale jest wielu wspaniałych ludzi. Akurat trafiłem na radio brąz. Niezbyt wiem o co tu chodzi, ale poczułem się jak na dyskotece :) Spotkałem Jelenia, kumpla z klasy.

Potem podszedłem trochę do przodu pogadać z Ojcem. Krzyż św. Franciszka nie przedstawia Jezusa ukrzyżowanego. To jest Jezus zmartwychwstały na jego tle. Fajne odkrycie. Co to może oznaczać? Pokonanie śmierci?

Niestety etap szybko się kończy. Wchodzimy do większego miasta. Włoszczowa. Stajemy przy kościele. Szukam ludzi z mojej grupy. Odwiedziłem pobliski sklep nawet. Pani nieco zdziwiona skąd tu taki tłum :)

Nie ma co, idziemy dalej. Gra Seba albo Niewiar. Nie jestem pewny. Teraz u nas również koronka jest. Więc dzisiaj mam już dwie zaliczone. Jest to ostatni dzisiejszy etap. Idę trochę bardziej z tyłu. Rozmawiam z ks. Łukaszem. Mniej więcej kilometr przed Czarncą moją uwagę przykuło rozległe pole do gry w paintballa. Bardzo fajna gra, patrzę na ludzi tam stojących. O kurcze! Wołam Mateusza i mu ich pokazuję. Przecież tam jest JACUŚ! Przed pielgrzymką byłem tutaj blisko (miejscowość Ponik) na obozie wspinaczkowym. I on był naszym wychowawcą jednym. Krzyczymy do niego, ale za daleko stoi, a grupa nam ucieka. No trudno…

Wchodzimy do Czarncy. Trochę zaściankowa wieś. Pierwszy raz przy wejściu do jakiejkolwiek miejscowości ludzie mieszkający w niej nie witają nas. Śpimy na podwórku i jakiegoś gospodarza. Ja i reszta chłopaków wbijamy do pięknej stodoły. Z jej drugiej strony mamy siostrzyczki, oczywiście wszystko pięknie odgrodzone. Ja i Kamil rozkładamy się na samej górze stogu siana. Trochę dziwnie pachnie, ale chociaż będzie miękko.

Idziemy szukać jakiegoś mycia z chłopakami. Jedna pani gospodyni po naszej prośbie („Jesteśmy pielgrzymami. Czy byłaby możliwość umycia się u Pani?”) odrzekła stanowcze NIE bo NIE. Niezbyt to miłe, ale chociaż konkretne. Lepsze niż „yyy u mnie remont”. Maro i Mateusz również poszli do tej pani. Ta odmówiła już z podaniem przyczyny „Nie, bo wy chamstwo jesteście”. No OK, każdy inaczej patrzy na świat :)

Przyjmuje nas pan w średnim wieku. Niestety mycie tylko w misce, ale lepsze to niż nic. W oczekiwaniu na swoją kolejkę nasłuchałem się typowego na wsi obgadywania wszystkich sąsiadów. Pani u której byliśmy wcześniej to sołtys. To wszystko tłumaczy, wiadomo, szlachta :)

W drodze powrotnej wstępujemy do lokalnego sklepu. Robię zapas zupek i takich tam różnych produktów „pielgrzymkowych”. Koło naszej stodoły ma miejsce china party. Zupki chińskie rządzą! Sam jem może ze dwie. Chcąc umyć moją miskę trafiłem do dziwnego pomieszczenia. Smród nie do wytrzymania. Ciemno. Rozglądam się i…. nagle coś „chrumkneło”. No tak, przecież każdy szanujący się gospodarz ma świnie :)

Dzwonie do rodziców, dowiedziałem się, że mają gości z zagranicy. Wszystko dlatego, że za dwa dni moja siostra cioteczna wychodzi za mąż. Niestety, nie będzie mnie na weselu, będę wtedy już prawie na Jasnej Górze.

Szukam jeszcze raz moich bluz i spodni. Nie ma niestety. Zbierają się muzyczni powoli. Robimy krótką próbę do apelu. Ja gram. Na naszym polu, tylko nasza grupa. To już przedostatni normalny apel. Po błogosławieństwie, piosence na dobranoc i aniołkach udajemy się na upragniony spoczynek. Nie wiem jakim cudem ale chłopaki obok skądś mają pizzę. Ale pachnie…

Układam się na sianie, wchodzę w mój śpiwór. Kurczę, jednak niewygodnie trochę. Szczypie w plecy, owijam się mocno śpiworem. Gaśnie światło. Jako, że w stodole nie ma okien jest ekstremalnie ciemno. Nie widzę swojej ręki, która jest 10cm przed moją twarzą. Trwają jeszcze ciche dyskusje. Porządkowy Marcin skomentował je tylko prostym „ciszej tam!”

Zasypiam, Bogu niech będą dzięki za kolejny dzień mojego pielgrzymowania.

„Jesteś życiem mym, więc każdy ruch robię w Tobie Jezu!!! …”

Podobne artykuły


16
komentarze: 111 | wyświetlenia: 1766
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 427
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 723
12
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1282
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1118
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 722
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 824
10
komentarze: 298 | wyświetlenia: 799
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 564
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 532
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 498
10
komentarze: 10 | wyświetlenia: 462
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 374
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 528
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska