Login lub e-mail Hasło   

Fatima - co to było?

Większość „ufosceptyków” domaga się jasnych, konkretnych i niepodważalnych dowodów. Słusznie - jednak zapytam w tym momencie, jakie np: dowody na wizyt...
Wyświetlenia: 2.061 Zamieszczono 06/12/2011

          Większość „ufosceptyków” domaga się jasnych, konkretnych i niepodważalnych dowodów. Słusznie - jednak zapytam w tym momencie, jakie np: dowody na wizytę podsądnego na Antarktydzie, ma sędzia, rozstrzygający w sprawie o morderstwo? Czy ów sędzia był na Antarktydzie? Nie był. Czy jest pewien, że Antarktyda istnieje? Może się tu opierać wyłącznie na zeznaniach podróżników, zdjęciach, w tym satelitarnych, opiniach biegłych i innych dowodach pośrednich. Upewnia się więc w tej kwestii na zasadzie ilości i jakości świadectw, nigdy samemu nie doświadczając klimatu tego kontynentu.

Podobnie powinni postępować „ufosceptycy” – minimum ilu musi być wiarygodnych świadków wydarzenia z udziałem UFO, by uwierzyć w niesamowite relacje – dwóch? Pięciu? Stu? Tysiąc? Siedemdziesiąt tysięcy, jak w przypadku Fatimy? Ile trzeba zdjęć, filmów, śladów, zapisków historycznych, malowideł, itd., itp., by przestać kręcić głową? Sędzia w byle procesie, opiera się często w swej praktyce na o wiele mniej wiarygodnym i bardziej skąpym materiale dowodowym, a mimo to z całkowitą pewnością i przekonaniem wydaje wyrok. Co prawda, w przypadku Antarktydy, zawsze może tam pojechać by potwierdzić swoje przekonanie o jej istnieniu, ale przecież nie pojedzie.

Wiem – nie jest to do końca myślenie naukowe, ale mamy przecież do czynienia ze zjawiskiem ulotnym, występującym nieregularnie, incydentalnie, choć nad wyraz często, nie pozwalającym wcześniej przygotować całego oprzyrządowania badawczego. Podobnie jak morderstwa czy gwałty, w przypadku których też raczej brak stosownej, wiarygodnej dokumentacji, np: filmowej. A mimo to, więzienia na całym świecie pełne są prawdziwych morderców i gwałcicieli.

Fatima

          Najbardziej znaczące, czy może lepiej – najbardziej spektakularne w nowożytnej historii wydarzenie ufologiczne i religijne zarazem, określane w literaturze jako „Cud słońca” lub „Cud w Fatimie”. W dniu 1917-10-13 około 70 tysięcy ludzi zebranych w jednym miejscu, było naocznymi świadkami manifestacji UFO, określanej współcześnie jako spotkanie 1-ego stopnia. Wydarzenie było wcześniej zapowiadane i te nieprzebrane tłumy, przybyłe do Fatimy (Portugalia) celowo z całego kraju i z zagranicy, oczekiwały czegoś nadzwyczajnego, co się i zresztą wydarzyło. Pomijając szczegóły, zwłaszcza kontekst religijny, można z tej niesłychanej demonstracji wyciągnąć pewne dość oczywiste, niepodważalne wnioski na jej temat:

1.-       Była to celowa manifestacja, ponieważ zjawisko zostało zapowiedziane (wcześniejsze relacje i zeznania trojki „nawiedzonych” dzieci). A więc działanie świadome, zaplanowane, jednak przeprowadzone w zupełnie nieznanym nam, niewyobrażalnym celu.

2.-       Było to ewidentnie realne zjawisko fizyczne, wbrew temu co mówią niektórzy jajogłowi. Nie da się bowiem zahipnotyzować 70-ciu tysięcy ludzi, w tym sceptyków, dziennikarzy, wreszcie naukowców, obecnych na miejscu oraz przypadkowych świadków w promieniu kilkunastu kilometrów od Fatimy. A nawet gdyby, to i tak byłby to ewenement psychologiczny leżący jak dotąd poza możliwościami ludzkimi. No i istnieje przecież dokumentacja fotograficzna (choć marnej jakości) z przebiegu wydarzenia.

3.-       Przebieg manifestacji świadczy o niesłychanych możliwościach jej „sprawców” – bezpośrednio przed „cudem słońca” okolica, aż po horyzont, była zachmurzona, padał drobny deszcz. A więc słońce, to prawdziwe, było niewidoczne, mimo, iż „przedstawienie” rozgrywało się wczesnym popołudniem (ok. 13:00). Wniosek jest dość oczywisty – albo „sprawcy” precyzyjnie wiedzieli, na cały miesiąc wcześniej, jaka będzie pogoda w tym dniu, albo sami spowodowali totalne zachmurzenie. Obie te okoliczności również, jak dotąd, leżą poza możliwościami ludzkimi.

4.-       Całkowite zachmurzenie było konieczne po to, by ludzie, nie widząc Słońca, uznali ów tańczący i wyczyniający na niebie przedziwne rzeczy „słońcopodobny” obiekt, za Słońce właśnie. Sądzę tak dlatego, że w moim, ludzkim pojęciu, racjonalniej i prościej, mimo niewyobrażalnych możliwości technicznych „sprawców”, jest „lokalnie ukryć” za chmurami Słońce prawdziwe, niż rzeczywiście spowodować jego tak gwałtowne ruchy i obroty. Nie mówiąc już o tym, że takie wymuszone zachowanie naszej gwiazdy dziennej, spowodowałyby katastrofalną dewastację całego układu planetarnego, aż po odległy Pluton. A więc „sprawcy” wydają się, przynajmniej w zakresie używania swojego potencjału technicznego, postępować racjonalnie.

5.-       Już po incydencie, świadkowie opowiadali (również do prasy) o odczuciu fali ciepła w momencie największego zbliżenia świecącego obiektu („słońca”) do zgromadzonych tłumów oraz o dziwnym „brzęczeniu” w głowie. Potwierdza to z jednej strony realność zjawiska, z drugiej powoduje niepokój o inne, nieodczuwalne, czy niemierzalne naszymi przyrządami, acz niekoniecznie obojętne, wpływy takich manifestacji na zdrowie ludzkie. Tym bardziej zastanawia stosunek wszelakiej maści władz i oficjalnej nauki do tego typu zjawisk – w najlepszym razie obojętny. Również obecnie.

          Do dzisiaj więc, bez odpowiedzi pozostaje pytanie podstawowe; - co to wszystko znaczy i co się na naszych oczach od wieków (czy raczej od zawsze, biorąc pod uwagę przekazy starożytne), dzieje?

Podobne artykuły


10
komentarze: 55 | wyświetlenia: 1148
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 835
10
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1292
6
komentarze: 48 | wyświetlenia: 346
6
komentarze: 55 | wyświetlenia: 1470
5
komentarze: 62 | wyświetlenia: 711
124
komentarze: 52 | wyświetlenia: 141449
118
komentarze: 23 | wyświetlenia: 237891
91
komentarze: 20 | wyświetlenia: 110183
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Areva,  06/12/2011

Ciekawe

  swistak  (www),  06/12/2011

Widocznie ufoki starają sie jak mogą by służyć Bogu i dostąpić zbawienia

  dzepson,  08/12/2011

żeby w pełni zrozumieć objawienia fatimskie należy pokornie pochylić głowę... a tam blekot, bieluń, wilcza jagoda, sporysz i inne "objawiacze"
Moim osobistym faworytem jest sporysz, którym mogło się naraz nawet 10k osób zatruć

  pirx,  15/08/2012

Moim zdaniem o wiele ciekawsza by była relacja kogoś, kto tam był i niczego szczególnego nie widział.

  hussair  (www),  10/01/2013

Już mi blokują oddanie głosu. Ale komentarz na pewno pójdzie. A jest bardzo dobrze napisane. Sam bym napisał tak samo. Gdybym tylko umiał. :)

  golesz,  10/01/2013

Ech Tomku, masarzu serc zgnębionych. Po co?

@hussair: Poczekaj do jutra... ja niestety też muszę:)

  golesz,  10/01/2013

@Skalny Kwiat: To wyraźnie jakaś skoordynowana akcja. Poddaję się, w obliczu nawały.

  hussair  (www),  10/01/2013

@Skalny Kwiat: Hm, czy Ty, Kasiu, nie miałaś dziś znów dodać artykułu? Albo już mnie umysł zawodzi... Przestawiłem właśnie ostro zwrotnicę z dietą, mogą być zachwiania. :)
Golesz: masaż serca to powinność chrześcijańska. A raczej: wszechkosmiczna. ;) Twoje artykuły przestawiają cegiełki, nie ma mowy o zmarnowanym czasie. Nigdy.

@hussair: Miałam, ale z racji niezdrowego powietrza, i ogólnie poczucia frustracji, oddaliłam "due date" i pospałam dzisiaj, a teraz po prostu czytam artykuły innych :)

  golesz,  10/01/2013

@hussair: Może i przestawiaja, jednak nie u wszystkich. A na pewno nie tym, którzy tych cegiełek od lat nie używają. Tak dość zarozumiale powiem, chociaż tak naprawdę, to nie chcę nikomu rujnować żadnej budowli. Jeżeli się zdarza, to w sposób niezamierzony, nie wyrafinowany zwłaszcza.

  hussair  (www),  10/01/2013

Skalny Kwiat: Kapewu. :)
Golesz: No cóż, to też i prawda, że choć czasem warto poprzestawiać sobie te czy tamte cegiełki (bo na tym życie też polega), to przecież bez zgody i chęci ani sobie, ani innemu się tego nie uczyni.

@golesz: Przepraszam - chodziło mi o masażystę oczywiście. Błąd jakże znamienny, poważny.

Owszem, lecz samo przestawianie cegiełek, choćby i skrajnie wyrafinowane (co nie jest raczej moją domeną), czasem nie pomaga. Zgodnie z najnowszymi technologiami oddziaływania masowego, lepiej ingerować w zaprawę, lepiszcze. Totalna demolka nastepuje szybciej. I taniej. Celuje w tym TV.

  hussair  (www),  10/01/2013

@golesz: Na szczęście i tej zaprawie można się wymknąć. :)

Od dziecka zastanawialo mnie pytanie dlaczego "Jasna Panienka" nie objawila sie np albo przedkolumbijskim Aztekom czy Inkom...albo Inuitom w Ameryce. Poczatkowo myslalem, ze z powodow jezykowych i klimatycznych...
Podobne cuda ZAWSZE maja miejsce w zacofanych, geograficznie odosobnionych (Fatima/Medjugorje) regionach swiata chrzescijanskiego nigdy np w Nowym Jorku, Paryzu , Sztokholmie czy ...  wyświetl więcej

  pirx,  10/01/2013

@youngcontrarian: Ależ musiałeś być mądrym dzieckiem z bardzo rozległą wiedzą o ludach przedkolumbijskich.

@pirx:
Drogi Pirxie z ta "rozlegla wiedza" to troche przesadziles ale ...dziekuje za mile slowa... :-)

  pirx,  10/01/2013

@youngcontrarian: Ależ proszę. Nie każde dziecko rozmyśla na temat cech wspólnych cudów maryjnych. Rzecz godna odnotowania.

@pirx:
Drogi Pirxie, calkowicie sie z Toba zgadzam.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska