Login lub e-mail Hasło   

Kompleksowa utylizacja... komuny

Wywala się dzisiaj komunę w całości do śmietnika. Utylizuje się kompleksowo – całość. I robią to albo osoby zdecydowanie zwichrowane emocjonalnie, albo nic wtedy nie znaczące...
Wyświetlenia: 3.100 Zamieszczono 07/12/2011

Sporo się ostatnio pisze i w ogóle dzieje, w związku z zadymami na prawicy, na lewicy, w Europie i w obliczu nadchodzącej rocznicy 13. grudnia.

Czytam tu i ówdzie, jak to było za tej koszmarnej komuny. I sobie przypominam. Czas… komuny i nowy czas – czas „demokracji”. O czasie komuny za chwilę, ale najpierw o czasie demokracji. A czas demokracji to „prawie” piana z ust wychodzącego ze skóry Romaszewskiego w studio telewizyjnym (ten człowiek jest ewidentnie chory – znam takie objawy), to Gwiazda, który pomstuje na okrągły stół, bo komunistów trzeba było, jak na Węgrzech, kiedyś… wcześniej, to inni, co jeden to lepszy. Np. Jarosław Kaczyński.

Człowiek, który stan wojenny „rozpoznał” późnym popołudniem, bo w niedzielę 13. spał do południa. Rany! Albo zachlał jak świnia, albo nic kompletnie go nie ruszało wokół, bo 90 % społeczeństwa, rano wiedziało już co się dzieje. A w domu Kaczyńskich (mamy, taty i Jarosława) nikt nic nie wiedział – unikatowy ewenement – unikat za dzień 13 grudnia ‘81!!! Za tę nieświadomość, rodzina powinna dostać medal, bo to naprawdę było unikalne, no może gdzieś na wiosce zabitej dechami, ktoś do południa nie wiedział, poza tym, w kraju wrzało – płacz, strach, sąsiedzi, znajomi, nieznajomi nagabywani – roznosiło się lotem błyskawicy. Ja sam, wracając do domu po szóstej, usłyszawszy wystąpienie generała, wracając do domu (jakieś trzysta metrów), powiedziałem o tym chyba z trzydziestu osobom, a oni… kolejnym (widziałem).Ale co tam, Solidarność nosi go na rękach (dzisiaj), a on – absolutna ikona „Polskiego Opozycjonizmu”, organizował będzie demonstrację rocznicową 13 grudnia. Boże! Ten człowiek jest ostatnią osobą, która ma do tego prawo! On był kompletnym unikalnym marginesem, który do popołudnia nie wiedział, co się stało.

Ale czy można się dziwić, ze nie wiedział? Suwerenny człowiek z tego prezesa jest. Właśnie toczy bój o suwerenność, „stawiając” Sikorskiego Radka przed Trybunał Stanu. Bo suwerenny, trzeba przyznać, to on był. W piaskownicy na podwórku się nie bawił będąc dzieckiem, bo go gonili stamtąd – takie kondominium tam było (koledzy się jakoś dogadywali między sobą i wszyscy mogli babki robić) i on się do kondominium nie mieszał, miał nianię – suwerenną, czyli po ichniemu, taka służąca znaczy się trochę. Potem poszedł do roboty „na plecach”, czyli po znajomości (tak wyczytałem z jego własnych wspomnień – więc to nie ściema), na uczelni gdzieś, czy w bibliotece (szczerze pisząc nie pamiętam szczegółów, ale pamiętam, że z jego jakich wywiadów, czy jego zapisków to wyczytałem). A potem był Wałęsa, którego teraz tępi, jak wściekłe zwierze. Zapomniał biedak, że gdyby nie Wałęsa, nie było by dziś Jarosława, ani prezydenta Lecha, ani PiS-u, ale co tam, poszedł na suwerenność wtedy, której to suwerenności do dzisiaj jest wierny. A że mieszkanie na Żoliborzu za komuny, służenie Panu Wałęsie, to tylko takie szczególiki – wypadki przy pracy.

A ja tam od dziecka wybierałem częściową utratę suwerenności. I nigdy nie traciłem. Jak byłem mały, albo średni, to aby być zaakceptowany, godziłem się na pewne „warunki”. Ale bez problemu dostrzegałem, ze warunki są obustronne: nie mogłem kolegi posypać wiaderkiem piasku, bo by mnie zlał, ale było absolutnie oczywiste, że też nie będę obsypany. Jak byłem młody, ale już „stary”, pijąc ja bola w bramie też godziłem się na utraty suwerenności. Solidarnie dokładałem się do ściepy i choć wiedziałem, ze nie mogę wychylić całego ja bola, nie zostanę pominięty, a i kolejny się znajdzie i ja też tam będę. A potem była praca. I Solidarnoość  tworzenie „nowego”. I wtedy nie tylko godziłem się na utratę częściową suwerenności, ale wręcz oddawałem się całym sobą innym. Dla sprawy. Dla idei. Dla lepszego jutra.

Tak więc wywala się dzisiaj komunę w całości do śmietnika. Utylizuje się kompleksowo – całość. I robią to albo osoby zdecydowanie zwichrowane emocjonalnie (Macierewicz, Romaszewski…), albo nic wtedy nie znaczące – popychadła, zapchajdziury wykonujące jakieś… (wcale nie znaczące, jakby chciał pan Jarosław) roboty dla związku czy ruchu, jak Kaczyński Jarosław właśnie, albo młodzi, którzy „komuny” od tego Kaczyńskiego się uczą, i znają ją wyłącznie z jego i Rydzka (np.) kłamliwych opowiadań.

A ja ze łzami w oczach wspominam tamten czas. Nie było słodko, jak młodemu Niemcowi np., albo Francuzowi. Ale taki Niemiec, czy Francuz, mój rówieśnik, nie ma bladego pojęcie co to jest szczęście. Bo co on w życiu widział? Czy on ma pojęcie np., co to jest guma Donald z obrazkiem, kupiona na „czarnym rynku”? Czy on ma pojęcie, jak ona wtedy smakuje? Ile szczęścia doświadcza jej posiadacz? Czy taki Niemiec ma pojęcie, co to jest kupić sobie w każdą niedzielę(!!!) ’76 do ‘78, dużego loda Carpigiani za siedem dwadzieścia (zjadłem miliony takich lodów, ale takich jak wtedy, nie jadłem nigdy później, bo tylko tamte były prawdziwe – na włoskich maszynach, na „prawdziwej” śmietanie z „prawdziwym” kakao – Jezu, na samo wspomnienie ślina mi cieknie i dreszcze przechodzą)? Czy taki Francus wie, co to jest kupić sobie na niedzielę paczkę „Guluazów” z filtrem, po dwie dychy (kupa forsy - Sporty kosztowały 3,50)? Nie wiedzą! Anii ten Niemiec, i Francuz, ani inny Anglik. A szkoda. Biedni są Ci Francuzi i inni Niemcy, bo my, nieszczęśliwi w sumie ludzie (jakby nie patrzeć), doznawaliśmy szczęścia. Lodem, Guluazem, Donaldem, płytą długogrającą…

Jak można być szczęśliwym pławiąc się w mannie z nieba? Nie można. Kiedy ona spada, gdy człowiek ma już dość i „dalej nie może”, to jest szczęście!

Byłem wtedy bardzo nieszczęśliwy. Ale jednocześnie był to najszczęśliwszy, najpiękniejszy, zdecydowanie cudowny czas mojego życia. Bo cud nie trwał, nie spowszechniał, ale pojawiał się, jak… najcudowniejsza kochanka w nocy, jak ulga po wyrwaniu bolącego tydzień zęba. I znikał. I znów się pojawiał. I przynosił… najcudowniejsze na świecie chwile… szczęścia.

Nie żałuję ani sekundy z tamtych dni.  I niech mnie ten cały Kaczyński, ze swoją demonstracją, a nawet z Ziobrem razem, pocałują…

Podobne artykuły


12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1133
11
komentarze: 278 | wyświetlenia: 938
10
komentarze: 37 | wyświetlenia: 838
10
komentarze: 97 | wyświetlenia: 656
10
komentarze: 75 | wyświetlenia: 509
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 997
9
komentarze: 33 | wyświetlenia: 834
9
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1140
9
komentarze: 31 | wyświetlenia: 595
8
komentarze: 6 | wyświetlenia: 501
8
komentarze: 73 | wyświetlenia: 631
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Ależ moc jest tym tekście, Andrzeju! Opisałeś z niesamowitą pasją, uczuciem to, co doświadczyłeś (i doświadczasz nadal) na własnej skórze, co Cię rusza, co Cię i gniewa i rozczula, co nie pozwala zapomnieć bólu i jednocześnie pamiętać smaki oraz zapachy,co poznałeś od podszewki - od prostych, małych, nawet pozornie śmiesznych doświadczeń, aż do tych większych, o bardziej znaczącej wadze. Dla mnie tekst-bomba!

  andrzejs,  08/12/2011

Dzięki Januszu.
Rzeczywiście tak teraz mam - ekstremalne odczucia, od wściekłości, po ucieczką z... dawne chcile szczęścia, które inni chcą... nazwać złem, nie pytając mnie o zdanie.

Dla mnie też bomba:)))

  Amicus,  08/12/2011

"I niech mnie ten cały Kaczyński, ze swoją demonstracją, a nawet z Ziobrem razem, pocałują…"

A mnie lepiej niech... nie pocałują. Obawiam się, że moja d... miałaby mi to za złe ;)

  andrzejs,  08/12/2011

A..., co prawda, to prawda :-)

  Mirka_ B,  12/12/2011

Mocny i dobry tekst ;-))

  hussair  (www),  12/12/2011

Brawo!

  ulmed,  12/12/2011

Moc nienawiści, ciekawe skąd Ty masz tyle jadu w sobie. Myślę, żeś nieszczęśliwy człowiek, tylko to jakoś tłumaczy. Nawet nie chciało mi się pisać tego komentarza.
Całkowitą rację miał Kaczyński, podział jest faktem. My i oni.

"Za służbę narodowi czeka cię kara i kula w łeb" / Z. Herbert
Moje osobiste; proszę się ... od Z. Romaszewskiego i innych też. Nie Tobie oceniać ich stan umysłu, oceń swój.

  andrzejs,  12/12/2011

Zobacz zachowanie Romaszewskiego ("i innych też") podczas KAŻDEJ, ABSOLUTNIE KAŻDEJ wizyty z stusio telewizyjnym - ten człowiek resztkami sił powstrzymuje się przed wyciekiem pijany z ust (widziałem takie stany podczas amoku nienawiści paru osób - widziałem na własne oczy).

>"Całkowitą rację miał Kaczyński, podział jest faktem. My i oni".
Oczywiście, że miał rację, przecież jest

...  wyświetl więcej

  ulmed,  12/12/2011

Zacznij od siebie. Podziel się widzą o tym, co pisze Sakiewicz, co mówi Rydzyk, co zrobił Kaczyński.
Dla mnie to najłagodniejszym określeniem jest; zagubiłeś się.

Całkowicie podzielam pogląd i opinię Romaszewskiego, widziałam ten program. Nawet się dziwię, że tej piany nie utoczył. Wielka szkoda, że całego studia piana nie zalała. Głupota utonęłaby, i tyle.
Nie lubię, i nie chcę prowadzić tego typu dysput. Przepraszam, ale mnie poniosło.

  andrzejs,  12/12/2011

Czy chodziło Ci też Ulmed o ten program, kiedy wychodził ze skóry za... brak fotela wicemarszałka senatu, bo mu się samochód słuzbowy należy?
Chciwośc i żądza władzy, ot co! Romaszewskiego i całej tej bandy.

Wielki zawirowania historii rzadko wynoszą na piedestał ludzi szlachetnych i uczciwych. Natomiast zawsze wypłukują szamba wynosząc na powierzchnie ich paskudną zawartość.Muszę zgodzić się z opinią autora o nabuzowanym Romaszewskim i pomylonym Macierewiczu.Tacy ludzie w orbicie państwowej władzy potwierdzają tezę, którą na wstępie postawiłem

  ulmed,  07/01/2012

Z psychiatrą się widziałeś, że stawiasz takie diagnozy?

  ...,  07/01/2012

Aleś się Andrzej rozpłynął...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska