Login lub e-mail Hasło   

Kto się boi oceanu

Dzięki powieści Zbysława Śmigielskiego mam na koncie trzy noce z deficytem snu. Ale bilans z całą pewnością jest dodatni.
Wyświetlenia: 1.692 Zamieszczono 09/12/2011

„Nieco rozrywkowa powieść „Kto się boi oceanu” wyprowadza Czytelnika  na ogromne przestrzenie Atlantyku, w sztormy i huragany, w niezwyczajny świat przygód…”

Taką, między innymi, informację przeczytałam na okładce. I tak się nastroiłam.  Ale absolutnie nie nazwałabym tej powieści rozrywkową. To słowo zbyt błahe, zbyt płytkie, aby miało tu zastosowanie.

Jak już wspominałam, nigdy nie czytam książek, które mi się, z różnych względów, nie podobają. Po prostu je zamykam i odkładam. Utwór Zbysława przykuł moją uwagę od pierwszych stron. Podobnie, jak w „Kapitanach”, autor nie szczędzi fachowego nazewnictwa jachtowego, co nie tylko nie deprymuje, ale wręcz pomaga się wczuć w specyficzną atmosferę.

W książce mamy do czynienia z równorzędną narracją dwóch osób, mężczyzny-kapitana i kobiety, która bynajmniej nie jest szczurem lądowym. Przyznam, że najbardziej wciągnęły mnie właśnie te, relacjonowane przez kobietę, rozdziały. Może, dlatego, że sama jestem kobietą…A taki zabieg, równorzędnej narracji, należy do moich ulubionych. I rodzi się pytanie, czy bohaterka, tak autentyczna, ma swój, dobrze znany autorowi, pierwowzór? 

W przeciwieństwie do powieści „Kapitanowie” jest tu zdecydowanie mniej postaci. To pozwala bardziej się na nich skoncentrować i ich oczyma i sercem przeżywać oceaniczny rejs.

Ale są i inni bohaterowie.

Jednym z nich jest, oczywiście, jacht. Kapitan, nieco introwertyczny, z pozoru szorstki dla siebie i innych mężczyzna, opowiada o nim tak, jakby opowiadał o pięknej, fascynującej kobiecie.

I Ocean. Potężny, nieskończony, nieodgadniony, zaskakujący. Pełen niespodzianek, nagłych zwrotów, zwycięstw i klęsk. Jak ludzkie losy?

Dla kapitana żeglowanie po nim wydaje się być sensem życia. Dla drugiej narratorki, chyba ucieczką od zagmatwanej przeszłości i spraw, z którymi nie potrafi się uporać. 

To nie jest łatwa lektura. Wciąga niesamowicie, ale zmusza do myślenia i wzbudza pewien nieokreślony niepokój. Tak ja ją odebrałam. Może, dlatego, że Ocean jawi mi się w niej, jako metafora życia, tak samo nieprzewidywalnego.

Czy takie odczucia ze strony czytelnika są zgodne z intencją autora? Nie mam zielonego pojęcia. Ale jestem pewna, że odbiór takiej powieści musi być różnorodny. I mam nadzieję, że autor to akceptuje. Może nawet tego oczekuje? Kto wie?

Jeżeli ktoś lubi zasiąść w wygodnym fotelu, w cieplutkim pokoju i bezpiecznie udać się (czy raczej wraz z bohaterami pożeglować) w jakąś ekscytującą podróż, to jest to dla niego idealna propozycja. Zwłaszcza, że nie można rozstać się z tą książką po przewróceniu ostatniej strony. Wiem, że na pewno do niej powrócę i znajdę coś nowego. To nie jest powieść, o której się zapomina, odłożywszy ją na półkę. 

 

Tak jak obiecałam, zdałam swój oceaniczny raport. I niecierpliwie czekam na inne, rzecz jasna, z tego samego rejsu.

 

Alicja Minicka

http://mysli-o-ludziach.blog.onet.pl

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1087
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 791
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 730
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 803
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 888
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1164
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1217
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 631
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1139
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 558
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 553
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 854
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 597
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 612
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 717
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Gamka  (www),  09/12/2011

Czytając powieści Zbysława ... zawsze bilans musi wyjść na zero ;)
.... Kapitanie.....mój Kapitanie !

Właściwie, to co jest z tym zerowym bilansem? Bo jakoś nie chwytam...

  Gamka  (www),  09/12/2011

Ano Zbysławie ... jak wiesz w przyrodzie „nic nie ginie”, a bilans zawsze musi wyjść na zero, takie są podstawy biologii i fizyki, no i to samo dotyczy najzwyklejszego, codziennego życia. Wprawdzie to, co się dzieje wokół nas też musi mieć zerowy bilans.... no i na ogół wszystko musi wyjść na zero...:)
Bo tak na prawdę to wszystko ma plusy i minusy. Mamy biegun północny i południowy, mamy c ...  wyświetl więcej

Ano, Gamko, nieprawda...

Gdyby to była prawda, cały sens, całego życia można by potłuc... Rzecz zawsze w tym, aby myśleć do końca, nie poprzestawać na pierwszych wnioskach. Wobec zerowego bilansu wszystko też byłoby zerem.

Steven Hawking zauważył, że świat zbilansowany za pomocą tzw liczb urojonych nagle dziwnie się zgadza. Nie ma w nim sprzeczności. W ogóle. Wszystko dziwnie się z

...  wyświetl więcej

  Gamka  (www),  11/12/2011

Masz racje Zbysławie ....

  hussair  (www),  09/12/2011

Aye, aye, captain! ;)

W kwestii formalnej - Anglosasi używają słówka "skipper". Captain - to komandor marynarki wojennej. Stopień wojskowy. Dlatego na ogół przyjmuje się ten nieco żargonowy zwrot "skipper".

Do rzeczy odniosę się osobno, bo z powodu ręki osobno muszę napisać.

Wieczorem.

  Tauryd,  09/12/2011

Witam was wszystkich . Czytam Alicję i zastanawiam się co jest grane . Po moich nocnych wojażach i bezsennej nocy w końcu , udało zamknąć mi się oczy , i śniłam o Zbysławie Ś. Alicja pisze ja śnię dziwna rzecz . Śniłam że wrócił w moje strony gdzie sobie kiedyś pomieszkiwał i królował na naszych wodach być może zażywał relaksu . Właśnie tak też śniła . Widziałam jego osobę , był zadowolony chodził ...  wyświetl więcej

Tego jeszcze nie grali, żebym śnił się komuś. Nie chciałbym przeżyć takiego horroru.

Lubię te twoje recenzje, Alicjo... miło je poczytać:)))

Kasiu,
Recenzji nie piszę, uważam takie zajęcie za zbyt aroganckie. To tylko moje prywatne, w 100% subiektywne wrażenia. I naprawdę bardzo, bardzo bym chciała, żeby książkę Zbysława jeszcze ktoś przeczytał i napisał o tym ze swojego punktu widzenia.
Gdy ktoś mnie prosi o recenzję, odpowiadam, że przeczytam książkę (o ile mi się spodoba) i poinformuję o mojej opinii.
To tak, na marginesie.
Dziękuję Wam wszystkim za miłe słowa

Recenzja to, oczywiście, nawet i nie miała być. Z samej swej istoty. Rozumiem, że Alicja po prostu podzieliła się wrażeniami po lekturze i bardzo jasno to wyraziła. Że są to wrażenia bardzo miłe, dodawać nie muszę. Sądzę nawet, że aż „za miłe” i chyba ciut przesadzone. Ale nie jest moją sprawą tę przesadę rozwiewać. Natomiast mogę coś rzec o tak zwanych moich intencjach.

Jakie to były inte

...  wyświetl więcej

Zbysławie,
o tej książce mogłabym pisać o wiele więcej, ale nie chcę. NIech sobie każdy sam sprawdza co i jak. Na to liczę, bo naprawdę jestem bardzo ciekawa, jaki byłby odczyt kogoś innego, zwłaszcza faceta.
Natomiast w tak zwanych recenzjach, od których aż się roi na blogach gimnazjalistek i licealistek, jest za dużo streszczeń a za mało wrażeń. Bo one są najważniejsze. Literatura ...  wyświetl więcej

Dziekuję skipper!

A propos - tu jest obszerny fragment:

http://eiba.pl/2



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska