Login lub e-mail Hasło   

Gdzie się podziały pieniądze?

Cywilizacja zachodnia chyli się do upadku. Możliwość odrodzenia zależy od osobistej odnowy moralnej, obnażenia „struktur grzechu” i budowy bardziej sprawiedliwych ustrojów.
Wyświetlenia: 879 Zamieszczono 17/12/2011

Aktualnie mamy nie tylko krach finansów światowych i wady tych systemów, ale załamanie rynków i kryzys podstawowych wartości moralnych. Cywilizacja zachodnia chyli się do upadku. Możliwość odrodzenia zależy od osobistej odnowy moralnej, obnażenia „struktur grzechu” i budowy bardziej sprawiedliwych ustrojów. W okresie międzywojennym zadanie to w szerokim zakresie podjęli katolicy.

Czy najpewniej w banku?

Obecny, stosunkowo nagły krach światowego systemu finansowego, to nic innego jak ujawnienie, że król jest nagi, a w systemie finansowym brak jest realnych wartości finansowych. Jak podaje Krzysztof Rybiński, sumaryczna kwota papierów wartościowych (instrumentów pochodnych), kreowanych przez system finansowy i sprzedawanych na rynkach finansowych, przewyższa dziewięciokrotnie globalną wartość depozytów bankowych [1]. Gdzie podziały się pieniądze z tej sprzedaży?
Działalność systemów bankowych przekroczyła już dawno racjonalne i godziwe ramy. Przykładowo Kenneth Rogoff, główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego stwierdził, że sektor finansowy w Stanach Zjednoczonych w 2006 r. zagarnął jedną trzecią wszystkich zysków przedsiębiorstw, gdy tymczasem udział tego sektora w tworzeniu PKB wynosi ledwie 3 do 4 % [2]. Więc znowu pytamy – gdzie podziały się te pieniądze i zyski? Niewątpliwie, część trudności systemów finansowych wynika z udzielania „złych kredytów”, trudnych do ściągnięcia, ale też niekiedy realizowanych świadomie i po kumotersku. To nie wyjaśnia jednak skali problemu. Andrzej Kaźmierczak wykazuje [3], że system bankowy kreuje i udziela kredytów na kwotę parokrotnie większą niż posiadane lokaty. Jeśli nawet znacząca część tych kredytów jest trudna do ściągnięcia, to i tak banki są na wielkim plusie.
Czy ogromna suma 1000 mld dolarów pieniędzy publicznych od podatników amerykańskich, kierowanych teraz na ratowanie amerykańskiego systemu bankowego i prawie drugie tyle od podatników europejskich, która pójdzie na ratowanie banków europejskich – to nie są pieniądze które wcześniej zostały wyprowadzone z systemów finansowych i zawłaszczone przez menedżerów bankowych i współwłaścicieli instytucji finansowych? 
Takie głosy dały się słyszeć podczas debaty w Senacie USA. Na przykład Iwo Pogonowski podaje [4], że ludzie wytykają tam, że Hank Paulson, obecny minister skarbu USA w 2006 roku pobrał 18 mln dolarów premii z banku Goldman Sachs, a wcześniej otrzymywał dziesiątki milionów dolarów rocznie. To zapewne tylko część wielkiej kwoty przez lata wysysanej przez system finansowy ze społeczeństw i gospodarki oraz transferowanej i zawłaszczanej przez kapitalistów. Jak podaje „Forum” x), James Cayne, szef banku Bear Stearns, doprowadził go do straty 19,8 mld dolarów, za roczne pobory w wysokości 68 mln dolarów. Podobnie inni, np. Stanley O!Neal szef Merrill Lynch doprowadził firmę do straty 52 mld dolarów i dostał odprawę w wysokości 161 mln dolarów
Teraz kolejne wielkie pieniądze publiczne pochłonie ratowanie molocha systemu finansowego, oby tylko w przyszłości bardziej uspołecznionego i kontrolowanego przez władze państwowe. Instytucje finansowe, utrzymujące krwioobieg finansowy życia gospodarczego, są w nim niezbędne i dlatego nie można dopuścić do ich zawału. Konieczny jest jednak nie tylko gigantyczny zastrzyk pieniężny, kosztem świata pracy, ale i głęboka przebudowa całego systemu finansowego celem oparcia go na zdrowych i sprawiedliwych zasadach.

Siła i zło kapitalizmu

Ostatnio dużo się mówi także o zagwarantowaniu przez państwo wartości podstawowych lokat obywateli w bankach, do wysokości 50 czy nawet 100 tyś euro, a znacznie mniej o potrzebie pokrycia przez państwo wzrostu oprocentowania kredytów, wymaganego teraz przez banki od obywateli. Przemilcza się przy tym fakt, że gwarancje te będą również realizowane z budżetów publicznych i podatków, zmniejszając środki na szkolnictwo, służbę zdrowia i opiekę społeczną.
Kapitaliści krajowi i światowi są bowiem bardzo dobrze zorganizowani i skutecznie bronią swych interesów, z pomocą uzależnionych od siebie mediów i władz państwowych. Potrafią porozumiewać się ponad granicami i ustrojami we współdziałaniu dla utrzymania niezadowolonych mas „pod kontrolą” i kontynuowania wyzysku. W ostatnich latach kontrola ta jest realizowana pod hasłem walki z przestępczością i terroryzmem. Służby specjalne opanowały technikę inwigilacji i rozbijania wszelkich niewygodnych środowisk i organizacji, mogących zagrozić panującemu „porządkowi”.
W większości parlamentów krajowych, a również w Polsce, dominuje plutokracja wypowiadająca się w interesie kapitału i biznesu, a nie świata pracy. Natomiast rozdrobnione związki zawodowe straciły część dawnych członków i siłę, nie mogą więc skutecznie bronić interesu społecznego.
Kapitaliści finansowi od dawna usiłują rządzić światem i bez końca powiększają swoje kapitały kosztem miliardów najbiedniejszych mieszkańców naszego globu i ubożenia całych społeczeństw. Kryzys obnaża i przypomina ich pustkę intelektualną, cynizm i demoralizację. W tym procesie uczestniczą tysiące pracowników instytucji finansowych, często uczciwych ale nieświadomych istoty i mechanizmów realizowanego zła. Tę sytuację napiętnował już prawie 80 lat temu papież Pius XI, pisząc w czasie wielkiego, światowego kryzysu: 
„Przede wszystkim uderzającym w naszych czasach zjawiskiem jest skupienie się nie tylko samych bogactw, ale także ogromnej potęgi i despotycznej władzy gospodarczej w rękach niewielu, którzy w dodatku często nawet nie są właścicielami lecz tylko stróżami i zarządcami kapitału, a którzy mimo to kierują nim w sposób samowolny. To ujarzmienie życia gospodarczego najgorszą przybiera postać w działalności tych ludzi, którzy jako stróże i kierownicy kapitału finansowego władają kredytem i rozdzielają go według swej woli (…) sam żywioł życia gospodarczego trzymają w swoich rękach, że nikt nie może wbrew ich woli oddychać”. [5]
Wyjaśniając katolicką naukę społeczną, ten sam papież pisał w kolejnej encyklice: „Świat nie wyjdzie z upadku, do którego niemoralny liberalizm go wtrąca, ani przez walkę klas, ani przez terror, tym mniej przez samowolne nadużywanie władzy państwowej, lecz jedynie przez powrót do porządku społecznego przesiąkniętego duchem sprawiedliwości społecznej i chrześcijańskiej miłości”. [6] W encyklice tej zostało podanych także szereg konkretnych, praktycznych zaleceń dotyczących społecznego zaangażowania duszpasterzy oraz organizacji i aktywności publicznej katolików świeckich; w związkach zawodowych i innych organizacjach. Szczególne zadania formacyjne i publiczne dotyczą Akcji Katolickiej. Niewątpliwie istnieje potrzeba przypomnienia dziś w całości tej encykliki, bardzo aktualnej także na nasze czasy. Wydaje się, że i obecnie konieczne są działania praktyczne zalecane w tym dokumencie.

Wadliwy system finansowy

W sprawach sprawiedliwości i finansów występowali kolejni Papieże w znanych encyklikach: Jan XXIII, Paweł VI oraz Jan Paweł II. Paweł VI stwierdził m.in. że: „nadwyżki dochodów nie powinny być pozostawiane ludzkim kaprysom i że obliczone na zysk egoistyczne spekulacje powinny być zakazane”. Zwrócił też uwagę iż: „Ten niepohamowany liberalizm prowadził do dyktatury, potępionej słusznie przez Piusa XI, jako <źródło międzynarodowego imperializmu finansowego>” [7]. 
Wady kapitalistycznego systemu finansowego były od dawna przedmiotem wnikliwych studiów. Wskazywali na nie szeroko w okresie międzywojennym katoliccy pisarze i działacze, szczególnie z ośrodka kanadyjskiego. Ich dorobek przybliża nam obecnie wrocławskie czasopismo Michael (Świętego Michała Archanioła) oraz poznańskie wydawnictwo Wers. Źródłem zła jest samowola kreowania przez banki prywatne kredytu i innych, wtórnych walorów finansowych bez realnego pokrycia oraz czerpanie z nich wysokiego, lichwiarskiego procentu. Z ostrą krytyką światowego systemu finansowego występował również od szeregu lat Instytut Schillera, głosząc zbliżający się krach związany z pęknięciem gigantycznej bańki mydlanej wykreowanych walorów finansowych bez realnego pokrycia. Podobne opinie w ostatnich latach wyrażało szereg poważnych uczonych światowych. U nas pisali o tym parokrotnie Szczęsny Górski [8] oraz Jacek Rossakiewicz [9], a także autor tego artykułu [10]. Teraz nastąpił zapowiadany krach.
Niestety, wszystkie te głosy nie tylko nie były słuchane, ale przeciwnie – zagłuszane i eliminowane. Nie ma o nich nawet wzmianki w szanowanych podręcznikach akademickich. System bardzo nie lubi, gdy mówi się o błędach i brakach. Dlatego i teraz, gdy krach światowego systemu finansowego już zaistniał, nie pisze się o jego istotnych wadach i konieczności ich usunięcia. Trzeba jednak o tym pisać i mówić oraz postulować odnowę, aby kreować bardziej sprawiedliwą i stabilną przyszłość. Potrzeba szeroko głosić, przemilczaną w ostatnich latach, społeczną naukę Kościoła i jej ogólne zasady odnosić do konkretnych rozwiązań i systemów oraz obnażać „struktury grzechu” i ich mechanizmy. Wzywał do tego nasz papież Jan Paweł II: „<Grzech> i <struktury grzechu> to kategorie, które nie są często stosowane do sytuacji współczesnego świata. Trudno jednak dojść do głębokiego zrozumienia oglądanej przez nas rzeczywistości bez nazwania po imieniu korzeni nękającego nas zła” [11].

Kryzys i wadliwy rynek

Obecne załamanie się systemu bankowego, to krach rynku finansowego i nie tylko. Dotyczy on również rynku nieruchomości i inwestycji oraz rozprzestrzenia się na rynki towarów i usług, a także na rynek pracy. Z wyjątkiem nielicznych, omal wszyscy odczują negatywne skutki destrukcji w gospodarce. W wyraźny i dotkliwy sposób zawiodła rzekomo niezawodna „niewidzialna ręka” rynku i okazało się, jak bardzo potrzebne jest państwo ze swoimi regulacjami i instytucjami oraz z publicznym kapitałem i własnością. Skompromitowała się ostatecznie cała ideologia i pseudonauka neoliberalna, głosząca od dwudziestu paru lat doskonałość rynku jako jedynego regulatora życia gospodarczego oraz zasadę „minimum państwa”, ograniczającą jego funkcje.
W ramach tej ideologii światowe instytucje finansowe sformułowały i narzucały obłudnie krajom rozwijającym się tzw. Konsensus Waszyngtoński, stwarzając szczególnie korzystne warunki dla ekspansji ponadnarodowych korporacji gospodarczych, wywodzących się z krajów najbardziej rozwiniętych. W nowych warunkach światowej łączności i komunikacji, pod hasłami globalizmu powstał światowy system neokolonialny, realizujący w skali krajowej i międzynarodowej darwinizm gospodarczo-polityczny. Egoistyczna, naukowa „racjonalność ekonomiczna”, wyzuta z wszelkich ograniczeń i norm moralnych, buduje wyłącznie na „wartościach rynkowych” i tylko one się liczą. Tymczasem wielki kryzys okazuje, że są to wartości względne i wątpliwe; w sytuacjach kryzysowych ludzie dostrzegają, że ważniejsze są dla nich inne wartości.
Dotkliwym kryzysem światowym, być może największym od siedemdziesięciu paru lat, straszną światową nędzą (również w krajach najbogatszych) oraz krwawymi konfliktami kończy się teraz kolejna materialistyczna utopia zbudowania powszechnej szczęśliwości ziemskiej. Od czasów Rewolucji Francuskiej próbowano realizować już różne warianty tej utopii i wszystkie kończyły się morzem nieszczęść. Czynnikiem kryzysogennym tych wszystkich utopii jest eliminacja norm etycznych z życia gospodarczo-politycznego oraz lekceważenie praw natury.

Potrzeba istotnych zmian wartości

U podstaw nowożytnych kryzysów leży kryzys świadomości moralnej społeczeństw euroatlantyckich i kryzys wiary religijnej. Chrześcijański system podstawowych wartości od blisko dwustu pięćdziesięciu lat jest niszczony i eliminowany z wychowania, kultury i życia publicznego. Proces ten, nasilony jeszcze w ramach Unii Europejskiej, spycha cywilizację zachodnioeuropejską ku barbarzyństwu i jeszcze większemu kryzysowi – demograficznemu. Będzie to okres schyłkowy tej cywilizacji, jeśli się ona nie odrodzi. Ale odrodzenie to jest możliwe.
W życiu gospodarczym świata trzeba więc przełożyć zasadnicze zwrotnice: zamiast wzrostu konkurencyjności – wzrost współpracy i kooperacji, zamiast wzrostu produktu krajowego brutto-PKB – wzrost jakości życia obywateli, zamiast pomnażania zysków indywidualnych i krajowych – wzrost dobrobytu społecznego i globalnego. Dokonanie takiej zmiany wymaga odrzucenia skompromitowanych ideologii i utopii materialistycznych. Prosta racjonalność wymaga powrotu do wartości religijno-moralnych i związanej z nimi odwiecznej mądrości. Tylko bowiem te wartości sprawdziły się pozytywnie w różnych sytuacjach i w dłuższych okresach czasu, zarówno w życiu osobistym, jak też w życiu społecznym i gospodarczo-politycznym. W oparciu o te wartości można racjonalnie i skutecznie kształtować warunki trwałego, zrównoważonego rozwoju społeczno-gospodarczego z poszanowaniem dóbr przyrody. Tylko na tej drodze można powstrzymać świat w jego pędzie ku co raz większym kryzysom i katastrofie globalnej.

Wcześniejsze doświadczenia

W okresie międzywojennym trwał nie tylko wielki, światowy kryzys gospodarczy i pogłębiała się bieda, ale straszyły dwie potęgi : agresywny i bezwzględny kapitalizm oraz rewolucyjny socjalizm z niszczycielskim komunizmem. Podane wyżej wezwania papieża Piusa XI ożywiły społeczną działalność duszpasterską i uruchomiły silny nurt zaangażowania społecznego katolików świeckich w Akcji Katolickiej oraz w różnych stowarzyszeniach i ośrodkach studiów. Wśród najbardziej aktywnych społecznie i intelektualnie duszpasterzy działał też młody ksiądz Stefan Wyszyński, przyszły Prymas Tysiąclecia.
W Polsce i w niektórych innych krajach w tym czasie z trudem utrzymywała się równowaga społeczna i pilnie poszukiwano bardziej sprawiedliwych i trwałych rozwiązań ustrojowych. Rodziła się i dojrzewała koncepcja korporacjonizmu. Poszukiwano sposobów zachowania pozytywnych cech gospodarki kapitalistycznej, przy równoczesnej realizacji programu socjalnego, z wyeliminowaniem wad kapitalizmu i komunizmu. Duże zainteresowanie wzbudzał wówczas pozytywny model szwedzki (łatwiej wprowadzony w tamtym, stosunkowo egalitarnym, ludowym społeczeństwie) prezentowany jako pośrednia droga – Middle Way [12]. Koncepcja ta była również bliska rozwiązaniom ustrojowym wprowadzonym w Finlandii, Belgii i Austrii. W tym kierunku podjęto także studia i działania praktyczne w Polsce.Przy bardzo niekorzystnych warunkach zewnętrznych i wewnętrznych, udało się zbudować w naszym kraju stosunkowo sprawny i dynamiczny system wielosektorowej gospodarki rynkowej, powiązany ze znacznym zakresem interwencjonizmu państwowego, planowania strategicznego i poszerzonej polityki socjalnej. Ponieważ trwał światowy kryzys i duże bezrobocie, państwo organizowało roboty publiczne oraz przejmowało za długi bankrutujące, nierentowne przedsiębiorstwa prywatne, aby nie dopuścić do dalszego wzrostu bezrobocia. Polska droga ustrojowa wiodła już wówczas ku społecznej gospodarce rynkowej. 
Specjalistą i rzecznikiem koncepcji korporacjonizmu w Polsce był ks. Antoni Roszkowski (1938). Zasadami solidaryzmu społecznego zajmował się Leopold Caro(1931), ustrojowymi Stanisław Grabski(1934), Roman Rybarski [13], ks. Jan Piwowarski, Antoni Szymański i inni 14). W wielosektorowej gospodarce polskiej znaczący udział miały: samorządy komunalne, silny ruch spółdzielczy, także spółdzielcze banki i towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych oraz publiczne kasy chorych. Niektóre, bardziej postępowe przedsiębiorstwa, jak np. „Gazolina„ na Podkarpaciu, wprowadzały już częściowo akcjonariat pracy, związany z przyznawaniem bardziej zaangażowanym pracownikom akcji kapitałowych przedsiębiorstwa. W trudnych warunkach szukano wówczas i realizowano bardziej sprawiedliwe i rozwojowe rozwiązania ustrojowe. A dziś?

Prof. Włodzimierz Bojarski

Podobne artykuły


13
komentarze: 49 | wyświetlenia: 1309
12
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1633
12
komentarze: 25 | wyświetlenia: 2107
12
komentarze: 93 | wyświetlenia: 805
12
komentarze: 68 | wyświetlenia: 1046
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1438
11
komentarze: 72 | wyświetlenia: 811
11
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2203
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1049
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 529
11
komentarze: 17 | wyświetlenia: 1172
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1537
10
komentarze: 40 | wyświetlenia: 1474
10
komentarze: 69 | wyświetlenia: 595
 
Autor
Dodał do zasobów: swistak
Artykuł

Powiązane tematy





Świetne wnioski ekonomiczne i etyczne autora artykuła, ale alternatywa chrześciaństwa, jako wzorca moralnego jest nie na miejscu. Bank Watykański, odegrał niehlibna rolę w malwersacjach finansowych Europy i Świata, a bogactwo Watykanu nijak nie współgra z jego pouczaniem o hipokyzji nadmiernego bogacenia się.
Wystarczy po prostu być uczciwym i krzewić "dobre" wartości etyczne, niekoniecznie będące domeną chrześcijaństwa.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska