Login lub e-mail Hasło   

Odszkodowanie za własną winę

Rodzice w ogóle nie muszą wychowywać swoich pociech.
Wyświetlenia: 2.089 Zamieszczono 22/12/2011

Bezstresowe wychowanie dzieci bardzo podoba się dzisiejszym rodzicom. Moim skromnym zdaniem powód jest jeden: rodzice w ogóle nie muszą wychowywać swoich pociech. Przecież nie można krzyczeć na dziecko, bo przeżyje stres. Nie można dać dziecku klapsa, bo to znęcanie się. Nic nie można, więc…, wychowanie pozostawia się paniom przedszkolankom, nauczycielkom i nauczycielom.

Rok temu głośna stała się sprawa dziecka, które połknęło w supermarkecie żrący środek do przetykania rur. I dzisiaj rodzice domagają się od producenta „Kreta” odszkodowania. 100 tys., a może być jeszcze wyższe, jak spodziewa się pełnomocnik rodziców, dwu i pół letniego wówczas dziecka. Zarzucali bowiem, wystawianie niebezpiecznych artykułów w łatwo dostępnym miejscu. I tutaj dostrzegam wywrócenie całej sprawy do góry nogami, albo, jak kto woli, odwrócenie kota ogonem. Supermarket, kiedy sprawa ujrzała światło dzienne w mediach, stał się kozłem ofiarnym, na którym suche nitki nie zostawiała opinia publiczna i wszelkiego rodzaju dziennikarza, a nawet fachowcy. Razem z supermarketem atakowano producenta.

Wszyscy zgodnie twierdzili, że takie niebezpieczne artykuły chemiczne, substancje żrące np., powinny być wystawione w trudno dostępnych miejscach, najlepiej na najwyższych półkach. Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie. Takie artykuły powinny być wystawiane jak najniżej, najlepiej na posadzce, a to z bardzo prostego powodu. Jeśli jakiś roztargniony, albo z innego powodu nieuważny klient, ściągając ów żrący środek z górnej półki, spowoduje spadnięcie więcej niż by sobie życzył opakowań, może to przynieść opłakane skutki. Mogą te opakowania spadać na głowę innych klientów, a nawet dzieci. O tym, jaki to może mieć wpływ na zdrowie klientów, na ich odzież, inne produkty w koszach, nie muszę chyba nikogo przekonywać. Dlatego uważam, ze takie artykuły powinny być ustawiane na ziemi, w celu zminimalizowania ewentualnych, spowodowanych nieprzewidzianymi okolicznościami, zdarzeń, typu nieszczelne zamknięcie, lub przewrócenie się jakiegoś opakowania. Przewrócenie się, niczym nie skutkuje, spadnięcie z dwóch metrów… trudno przewidzieć.

Rodzice więc, chłopczyka, który nałykał się jakiegoś przetykacza rur, żądają zadośćuczynienia, bo leczenie wciąż trwa. 100. tys. złotych, albo więcej. Nikt, bo to nie wypada, nie zapyta jednak tych rodziców, gdzie oni byli, kiedy dziecko „piło” ten napój. Taki mały dzieciaczek potrzebuje trochę czasu, aby taką plastikową butelkę wyciągnąć, odkręcić zakrętkę i wreszcie się napić. Co wtedy robili rodzice? Pochłonięci byli zakupami. Akurat dziecko w tym momencie „nie istniało”, bo coś fajnego trzeba dotknąć, sprawdzić, przejrzeć, potrzymać w ręku i stoczyć walkę: „kupić, nie kupić”. Rodzice bardzo szybko „kupili” metodę bezstresowego wychowania dziecka. I okazuje się, ze wychowywać ma nie tylko przedszkole i szkoła, ale również supermarket, a nawet producent. Jako że od sklepu jednak nic nie wskórają, przyczepili się producenta.

Ponieważ rodzice poprzegrywali procesy, zarówno ze sklepem, jak i z producentem, wytoczyli proces cywilny. Nie można wykluczyć, ze jakiś klient, godzinę wcześniej, albo dwie, chciał się przekonać jak ten środek pachnie, albo wygląda. Odkręcił więc być może, obydwie (bo są dwie) zakrętki i niestarannie zamknął. Taka możliwość istnieje. I trudno za to obwiniać producenta. Sam, wielokrotnie się przekonałem (nawet wczoraj wieczorem), ile towarów w supermarkecie jest pootwieranych, uszkodzonych, czy wręcz zniszczonych przez klientów, którzy „dla niepoznaki” odkładają towar na półkę.

Jestem daleki od propagowania bicia dzieci – swoje przeżyłem i znam ten ból. Jednak nie wyobrażam sobie, aby wychowywać dziecko bez respektu dla rodziców, innych osób starszych, czy bez respektu dla pewnych zachowań. Dziecko musi odczuwać groźbę kary (nie cielesnej, ale w ogóle kary), za niesubordynację, łamanie zakazów, brak szacunku. Dziecko musi być nieustannie pod okiem rodziców, szczególnie w miejscach publicznych, takich jak sklepy właśnie, ulica, czy trotuar.

Rodzice zatrutego chłopczyka tymczasem, nie mają sobie nic do zarzucenia: przyszli na zakupy – reszta to sprawa supermarketu i producentów towarów. Niech więc supermarket, ewentualnie producent płaci.

Gdyby to ode mnie zależało, ci rodzice nie tylko nie dostaliby odszkodowania, ale nie zobaczyliby więcej swojego synka na oczy. Choć jestem zdecydowanym przeciwnikiem odbierania rodzicom dzieci, w tym akurat przypadku butę rodziców przydałoby się ukarać. Zamiast bowiem siedzieć cicho, żeby ich „ignorancja wychowawcza” nie ujrzała światła dziennego, jeszcze bezczelnie wyciągają rękę po pieniądze, za swoją własną głupotę, za swoją własną nieumiejętność posiadania dzieci.

Podobne artykuły


17
komentarze: 77 | wyświetlenia: 2200
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1220
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1068
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1124
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 548
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 797
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 644
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 682
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 490
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 984
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 624
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  ...,  22/12/2011

Andrzej

"Bezstresowe wychowanie" to jeden ze sztandarów obłąkańczej działalności ideologów nowej lewicy.

Ta banda destruktorów doprowadziła do tego, że w takiej Szwecji wpakowano ojca do więzienia, bo nie wytrzymał nerwowo i postanowił pokazać swej córce, kto rządzi w domu. Uderzył ją po prostu a ta podała go do sądu! A sąd go "posadził".

Podobnych przykładów jest mnóstwo.

...  wyświetl więcej

To prawda Łukaszu. Zdecydowanie wylano dziecko z kąpielą. Broniąc dzieci przed katowaniem, posunięto się do... absurdu.

Trochę poprawiłem :-( Ale tylko szczególiki.

Bić, nie. Krzyczeć, nie. Karać, nie. A jak dziecko coś zrobi to właśnie rodzice muszą za nie odpowiadać. Paranoja.

W pełni popieram wszystko co napisałeś. Rodzice są nieodpowiedzialni, wychowują dzieci bezstresowo. Nawet nauczyciele w szkole nie mają nic do powiedzenia nie mogą zwrócić uwagi, bo zaraz jest wielka afera.A dzieciom rosną rogi bo jeszcze mają poparcie w rodzicach, co Ci ten nauczyciel zrobił.

Może to jest wina , tego że coraz młodsze kobiety zostają matkami.

Przypomnę nieśmiało...
:-)
http://eiba.pl/m

W łaśnie, właśnie Grzegorzu. Dobrze ten link przytoczyłeś.

Spokojnych, błogosławionych Świąt Andrzeju! Odetchnijmy troszeczkę. Trzymaj się:-)

  zejtun,  23/12/2011

Całkowicie zgadzam się z autorem artykułu! Otóż zbyt często rodzice zapominają, że są ODPOWIEDZIALNI za swoje dzieci. Jestem przekonany, że rodzicom nie przeszkadzało, gdy dzieciak podczas wcześniejszych pobytów w sklepie wyjadał orzeszki z batoników, przkładał towar, rozgniatał pomidory, rzucał bułkami ... Gdyby dzieciak miał wyraźnie powiedziane, iż nie należy się bawić czymś, za co się nie zapł ...  wyświetl więcej

Paranoja!

Taaaaa... bezstresowe wychowanie wszystkim się czkawką odbije... Szkoły już sobie nie radzą ze stanem emocjonalnym dzieci... zamiast uczyć, pedagodzy bawią się w psychologów i pomoc społeczną, bo kłopoty dzieci z nauka wiążą się li tylko i wyłącznie z problemami w domu, obłąkańczą walką o władzę nad dzieckiem w czasie spraw rozwodowych i brakiem czasu dla własnych dzieci, by wysłuchać ich problemów.

No tutaj to prym wiodą kobiety. Zasłaniają się dziećmi jak tarczą w celu wyłudzenia alimentów czy korzystnego podziału majątku. Sądy nie wiadomo dlaczego przyznają dzieci matce a ojca traktują jak wyrobnika przynoszącego pieniądze. Totalne zakłamanie.

Jedno jest pewne, między klapsem a uderzeniem jest różnica. Ma inne zabarwienie kontekstowe, energetyczne. Czyn podobny ale znaczy zupełnie co innego.

Nie zgodzę się tu z tobą o ten "prym"... znam ojców, którym totalnie odwala, tylko dlatego, że chcą"dołożyć" byłej, a nie dlatego, że będą się lepiej opiekować dzieckiem!

Artykuł ma sens, porusza kwestię omawianą w zaciszu domowym, w niewielkich kręgach towarzyskich. Masz rację, że czas zacząć mówić o tym głośno. Dziwi mnie jednak, dlaczego tym razem nikt nie zgłasza sprzeciwu, że generalizujesz, że są rozsądni rodzice, że nie wszyscy w ten sam sposób rozumieją i realizują bezstresowe wychowanie. Znów okazuje się, że wystarczy troszkę dobrej woli i rozsądku, żeby t ...  wyświetl więcej

Bardzo dobrze napisales! Wstyd i sromota dla takich "rodzicow", co za wlasne karygodne zaniedbanie bezczelnie jeszcze wyciagaja lapska po kase, Tak a propos znam osobiscie pewne wydarzenie w tramwaju wroclawskim: otoz z jednej strony siedzial dziadek w jasnym plaszczu (*na dworze padalo), z drugiej matka z dzieckiem na kolanach. Otoz owo dziecko bez przerwy kopalo i wierzgalo, brudzac blotem plasz ...  wyświetl więcej

I ja dorzucę swoje - http://eiba.pl/2

Ano właśnie Zbysławie. Znakomite dorzucenie.
I dalej idąc takim unowocześnianiem - komfortem dziecinnym, dołożyłbym jeszcze Dalberta "Nie bij pieska, bo się zmęczysz". To pewna analogia, Dzieci są... najważniejsze, a cała reszta to tylko "niebezpieczne" przeszkody w wychowaniu.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska