Login lub e-mail Hasło   

Cichu durniu!

Żonatemu źle,a kawalerowi nie dobrze..
Wyświetlenia: 2.060 Zamieszczono 25/12/2011

W leśniczówce grali  w pokera,jak jasna cholera.  Prokuratorzy z cinkciarzami, ksiądz ze spekulantami.,  klasyfikatorzy bydła, kierownicy skupu ziemniaków i buraków cukrowych ,nabijali jedni,a drudzy tracili kabzę

Wspólnikiem leśniczego. Byłem w grze ,w lustrze widziałem   hazardzistów,  i  Gertrudę ,  stawiała  im  wódeczki  ,jeśli   calowa  któregoś  w policzek , to wiadomo  ze  ma karetę. Gra toczyła się  na pieniądze i  pod zastaw .Na stole leżała harmonia szmalu,a Gertruda w rozpiętym szlafroku manewrowała z kieliszkami żubrówki i lubieżnie nachylała się nad wybrańcami,całowała,gładziła i wiadomo było o co chodzi.

 Ksiądz z kopyta skoczył na kasę i w galopie podwajał bank. Po  kilku  rozdaniach jednak    zbankrutował.  Położył wtedy  złoty krzyż na stole i pospieszył bryczuszką do plebanii po forsę. Jego miejscu zajął ginekolog i gra toczyła się dalej.

Hazard ze śmietanką powiatu,jak się przekonałem, pomagał załatwiać  wiele spraw , których  nie  mogłem     ruszyć urzędowo.,załatwiłem min . ojcu przydział desek na remont domu

Kiedy pleban wrócił ,gra dobiegała końca. Pokerzyści mieli niezłe w czubach i woleli poklepywać ponętne pośladki Gertrudy i jej siostry

..Uregulował dług, golnął szklanicę jałowcówki i ruszył do plebanii,. Pojechałem z nim ,  było po drodze,

. , następnym razem będzie lepiej -pocieszałem. Oby Bóg dał-odburknął

. Na pewno da,  parafianie  tu walą na tacę gorliwie..

Alenie wszyscy sarknął

. Wio,.  targając lejcami , pomknął do plebanii.

Szedłem do szkoły,  w  kieszeniach szeleściły wygrane banknoty. Zastanawiałem się nad moralnością ziemskich namiestników boga

Na drugi wieczór spłukał się podobnie inspektora kontraktacji  i nie miał czym się wypłacić,wtedy Leśniczy rzekł „  zakontraktujesz w ciemno plantacje   lnu  na szkolnej działce” i między nami będzie kwita... I tak się stało, zadowolony inspektor    leżał   w ramionach Gertrudy    bez karcianych długów.

 Socjalizm trzeba umieć budować wspólniku,pouczał, klepiąc   po ramieniu.  Twój kandydat na teścia zaorze działkę, a zamiast lnu posiejemy   rzepak Zbiory sprzedamy i zysk podzielimy po bożemu. . A len -zapytałem?.Las nie daleko, sarenki, dzikie świnie   zniszczą plantację,a może zrobić to i   gradobicie , . komisja    sporządzi  protokóły   zniszczenia ,dostaniesz jeszcze odszkodowanie .I  ,moja  w tym głowa ,powiedział nalewając  do kieliszków gorzały.

No to siup w  partyjny dziob!, klepiąc przyjaźnie po ramieniu mówił ,. ręka rękę myje,a na układy i bóg nie ma rady!.    Plantatorów i  drwali  takich jak ty mam kilku.

Posypią się ,nagrody i pochwały od towarzyszy z powiatu.., tyko wstąp do partii, pojedziemy pociągiem przyjaźni do Moskwy wódkę pić. Spojrzał na pustą butelkę, a nie masz polówki zapytał Gertrudy?

Nie-odpowiedziała\Pobiegł do sąsiada,ale nic nie wskórał. Jedziemy do przyszłego teścia zadecydował i poszedł zaprzęgać konia

Wtedy. .Gertruda wiercąc tyłeczkiem usiadła  na kolana, fikała nogami i paplała sprośne  historyjki o hazardzistach.

Napisz   prośbę o wyjazd do Niemiec prosiła . za

Odrą moja rodzina Napisz ,a zrobię  kogucika,ze zapijesz obrazu, napiszę i bez tego obiecałem.

Bryczką skakała na wybojach,a leśniczy monologował...Gertruda i na żyrandolu robiłaby kogucika ,nie masz pojęcie jak potrafi czyścic lufę,mozg dęba staje

-a doświadczenie ty masz--zapytał  

-  tylko `-  na tempo,  wsadził , wyjął i  biegiem do koszar, spóźnienie  kończyło się karnym batalionem , ogniste bolero z Magdą krotko trwało , ksiądz hazardzista wypędził ją z plebanii-odpowiedziałem

Niebieskooka nauczy wszystkiego=pocieszał

.Moją flintę na klęczkach jej siostra czyści,a twoja tez nie od macochy..

  .Bryczka podskakując na wybojach toczyła się do ich zagrody . W rozpiętej bluzce z wystającymi cycami ,to moja, z podkasaną sukienką  twoja .

- 'myjcie się dziewczyny, nie znacie dnia ani godziny.-wolał . Ojciec bimbrowniczy nie żałuje ich piczy, po pól litrze idzie spać., wtedy harcują, aż palce lizać ,łózka skrzypią

, Na progu  stały  w przezroczystych kieckach , młodsza patrzyła na mnie z tajemniczym

uśmieszkiem, niby Mona Liza , oczy niebieskie jak magnes ciągnęły , zacząłem się w nich topić.

. I chociaż   mówiono, ze łajdaczy się z żonatymi,, rznie się jak bura suka z kolejarzami. Nie wierzyłem, ze te święte oczy anioła potrafią kiedy kol-wiek zdradzać, niebieskooka , uśmiechała się, niby anioł zbawienia, a siostra  biegła do leśniczego

  nie   ma rodziców - Hulaj dusza, piekła nie ma   , powiedziała, na stół półlitrówkę postawiła. Czas to pieniądz, pijemy za    mile chwile  -zachęcał. leśniczy.

,.. Sztuki kochania uczy przyroda, i  gul gul do dna- potem u za ścianą ich łózko skrzypiało ,a moja nie pozwalała    się dotknąć   Najpierw ślub, ,a potem siup  I   u bram rozkoszy, ściskała  dłonią, aż  soki  tryskały  . Oblizując  palce  powtarzała , ślub,  siup I   tygodniami  tak kusiła , aż powiedziałem :" tak". I wtedy przyszła na zabawę szkoły ,  ślicznotki parafialne zaglądały  w oczy  , ocierały się  o  spodnie, brylowałem  z nią tyko na parkiecie, a  potem  do rana byłem w innym świeci,nogi uginały się kiedy wchodziłem do klasy .”dzień dobry panu” dzieciaki chórem grzmiały,a mnie serce łomotało ..przerwy tego dnia były długie,bo jej było wciąż mało i mało,a mnie jeszcze toto stało,stało...

Przysięgałem, „ nie zostawię  z brzuchem”.,a leśniczy rechotał  pociągając  resztki wina z musztardówki  . Nie widziałem  wówczas, ze bzykał obie siostry

Zapomniałem  o bożym świecie, kiedy mówiła : "wal ile chcesz i gdzie chcesz".tylko prędzej    do urzędu stanu cywilnego, wieś zgadzałem się na wszystko, byleby  tylko  jeszcze raz i jeszcze raz!  .Była pierwszą szaloną miłością! .

  To wszystko dam , cały świat i pieśni srebrny zdój i wszystek czar młodzieńczych lat za pocałunek twój -szeptałem u jej stóp i nie dostrzegałem,że się zaokrągla przedterminowo, ksiądz to dostrzegł i żartował” ślub i chrzciny razem pokropię.

Tyle cnotek do wzięcia i rznięcia ,a ty w jej widzisz świat i pól Ameryki,jak bóg chce ukarać to rozum odbiera-.biadolił,to samo mówią rodzice,a ja kupiłem obrączki -odpowiedziałem

Do urzędu stanu cywilnego. jechałem  drabiniastym wozem   Nasze głowy blisko siebie ,a dłonie splecione na zawsze. były.,a  teść  uśmiechał się pod wąsem  ,dawał łyka samogonu z butelki,poganiał konia  i obiecywał szumne wesele. .  W urzędzie   powiedziałem  radośnie "tak"

Teść napędził   bimbru ,narobił kaszanki, wędzonej rąbanki i kiełbasy wiejskiej z czosnkiem  i wyprawił weselisko .Gorzko ,gorzko wrzeszczeli  zapijaczone gęby. Spełniałem ochoczo ich żądania. Nigdy w  życiu  potem nie całowałam na zawołanie tak chętnie i namiętnie .Bimber lal się strumieniami Teść  przygrywał do tańca na harmoszce i przytupywał nogą ,a baby wtórowały śpiewkami . W ciasnej izbie  pary ocierały się o siebie ,a potem na chwiejnych nogach szli spać do stodoły. Ojciec pokłócił się z teściową i opuścił biesiadę.,nawoływał i mnie do powrotu ...jakże potem żałowałem,ze nie wyszedłem z nim za drzwi

Leśniczy  ,  poszedł  na siano z pijaną szwagierką. Fajna była ,.kiedy  zona   została parafialną cichodajką , pocieszała  mnie. .Stawiałem     wino,a ona podnosiła sukienkę.  Chlała i dawała,to nie mydło,powtarzała za każdym razem. Żyła krotko lecz wesolutko,nie umarła ,a kac gigant ją rozsadził

Komitet rodzicielski na nową drogę ufundował tapczan,a ksiądz pokropił wodą święconą,życząc owocnych nocy,na ścianie powiesił madonnę z dzieciątkiem,po czym poprosił o nalewkę babuni,zapomniał,że umarła,a jej wnuczkę Aldonę umieściłem w do domu dziecka. Zadowolił się więc gorzałą z czerwoną nalepką sekretarza, i polówką czystej kapslowanej przewodniczącego komitetu.

Cesarzowa mojego świata siedziała rozpromieniona,śmiała się od ucha do ucha jak proboszcz radził trojaczki mieć. Jeden na opiekę starych rodziców,drugiego zabierze państwo,a trzeci w służbie bożej, powinien modły odprawiać . I spełniałem jego wolę na poświęconym tapczanie nocami i poprawiałem na przerwach lekcyjnych.,a Niebieskooka chciała głęboko,szeptała,to nie mydło

, Pan schudł, jak pasyjka mówiła woźna stawiając kubełek miodu,prezent od rodziców, każdego ranka zawsze coś było w koszyku dla nowożeńców

Rodzice zaorali działkę pod  uprawy,  pomogli założyć pasiekę było to pierwsze w powiecie szkolne kółko  pszczelarskie. .. Rób , żeby wilk syty i koza cała.,raduj się wolnością radził ojciec ,

Zarabiałem dodatkowo na kursach wieczorowych , ubierałem  ślubną  w  modne  kiecki Śmietanka wiejska u mnie słuchała "Wolnej Europy"., na stole stała    wówczas wódka , na     sekretarza  partii mnie szykowali,obecnemu  czerwona legitymacja do łba uderzyła , baby podskubuje.!

Kształty żony pęczniały,czyżby trojaczki zadawałem pytanie? Bryczką   wiozłem    na porodówkę . a potem niosłem, kwilącą    i szeptałem ;" dziewczynka z krainy czarów. . Zona dreptała obok ze spuszczoną głową niebieską chusteczką , podarowaną  przed ślubem, ocierała łzy. Minął rok,jak z bata strzelił, a sielanka jakiej świat nie widział trwała.

Studiowałem zaocznie ,każda rozłąka  , jak natrętna mucha nie pozwalała oka zmrużyć..Pewnego razu     wcześniej  do domu wcześniej. Zona   nad konewką wina domowej roboty stała ,a między  nogami  leżała czapka leśniczego. ,z rozpiętym rozporkiem , chrapał jak lokomotywa na poświęconym   tapczanie, Nic się nie stało, opił się ,powiedziała  uśmiechając się ironicznie.

.Za ścianą grało głośno radio,kursanci   czekali na wykładowcę z powiatu, nie dojechał  W zastępstwie    omawiałem książkę „Przyjaźń wznioślejsza od miłości” ,a przed oczyma miałem  leśniczego  i  pijaną  żonę bez stanika  Na kursach towarzystwa wiedzy powszechnej byłem kierownikiem i zarabiałem tyle co w szkole szkole .Uzupełni tu wykształcenia , prosiłem żonę odmówiła i powiedziała"wiedziały gały co brały"    Fikcyjne świadectwo podstawówki wystawiłem, pracowała dzięki temu  w kasynie., a   manko spłacałem potem ja,   Ojciec pukał palcem w czoło i  mówił  , „ bóg chce ukarać,to odbiera  rozum.

Zmieniłem szkoły z tego powodu , a  ploteczki rozchodziły się, jesteś największym rogaczem w powiecie , ogłuchłeś i oślepłeś z miłości śmiali się znajomi na kursokonferencjach

Pewnego razu  powiedziałem,jadę na szkolenie,jutro wrócę,a faktycznie poszedłem na ryby  , kiedy wróciłem,traktorzysta     ,  jak ogier na kobyle, skakał na niej a córka   w kołysce kwiliła  .,na mój widok wyskoczył  przez okno.,a żona nie mogła naciągnąć spódnicy. Łomot sprawiłem na cztery fajerki ,cały pegeer huczał. Z siniakami pod oczyma, z posagową krową i dzieckiem  odjechała wozem drabiniastym z teściem .

  Frekwencja  kobiet  na kursach  od razu   wtedy wzrosła. . pocieszyć zdradzonego   chciały .Myśli  krążyły  wokół żony  i córki..,a butelka wina przy łóżku   stała

W okno księżyc spozierał, a ptaszek  ćwierkał jakoś smętnie i natrętnie , a bzy pachniały,jak usta zony   w noc poślubną. I było  ciężko pozbierać się do kupy ,a butelka suchym dnem już świeciła .

Burzliwe małżeństwo od rozstania do spotkania trwało sześć lat,  drugie dziecko przyszło na świat i kilka skrobanek było, dowiedziałem  się o nich po fakcie.  Teść , zabierał  i przywoził    córkę z krową na postronku . Uczniowie     wołały mu. mu.,łaciata  wróciła.,aż pewnego razu. pożegnałem się ze szkolą na zawsze,wyjechałem w Polskę.

. Płaciłem alimenta,  posyłałem   pieniądze dodatkowo na wikt i opierunek.,  przyjeżdżały   po forsę. ,córka straszyła , „ nie kupisz  samochodu,  nie podam na starość  szklanki wody.”,   braciszek dodał  " nazwisko   nas tylko łączy, krew jest inna.  Matka  to  potwierdziła -" prawdę  ci  wytknął w oczy-". Lekarz sądowy zbadał plemniki i  rzekł ":pan nie może zapładniać,a tylko bzykać" I ziemia pod  nogami zadrżała, topiłem   rozpacz istnienia i mnóstwo pieniędzy w alkoholu..Do domu  wracałem zblazowany , przy  bramie  skomlał pies ,a na listkach brzózki błyszczały krople rosy niby łzy matczyne,kiedy prosiła”nie żeń się synku,to latawica””  .   Całowałem je .,a  wiatr szumiał  "gorzko. gorzko, jak wtedy na weselu ."

O przeszłości by nie dręczyła piszę te wspomnienia

. Żonatemu złe,a kawalerowi niedobrze,   nie ma gotowej recepty na dobre życie  Tylko w burdelach faceci  problemów nie mają, a tak egoizm i zazdrość lansuje im   umysł. Byłem plasteliną w dłoniach  niewykształconej kobiety. ,a ambaras – ona chciała więcej   na raz.  Małżeństwa doskonałego i w raju nie było,.I czyja to wina ? .

Sztuka kochania,a nie wielkość przyrodzenia się liczy, świat opiera się nie tylko   na miłości do kobiet. Miłość motywuje  robienie dzieci, a to nie wszystko,żeby w e dwoje w zgodzie żyć, wspólne wartości duchowe intelektualne też ważne Do tanga dwojga zdolnych ciał i dusz trzeba

Błękit nieba w oczach i zapach róż w uśmiechu przemija , miłość do grobowej deski w przysięgach trawa tylko i u łabędzi też,a sztuki bycia we dwoje uczyć się trzeba przez życie

Śmierdzisz capem,a ty dziura zimna-to dialog po latach wspólnej niewoli

Mamo czy to tatuś kupił to futro?

Gdybym na niego liczyła-ciebie nie byłoby na świecie.

Albo dialog na wieloletnim małżeńskim łóżku

Powiedz ile razy zdradziłaś -pyta mąż

Zona pali papierosy w milczeniu,

Powiedz wreszcie,wypaliłaś pól paczki

cicho durniu,nie widzisz ,ze liczę!

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1513
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1644
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1066
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1020
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1003
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 903
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 926
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 981
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 822
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 613
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 956
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 805
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 824
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





O jasna cholera!

Po latach tak,ale wówczas ..ach szkoda SŁÓW

caly świat opiera sie na sexsie

Tak jest i pod rożnymi postaciami o niego walczą,Troja padła z jego powodu

  barkarz  (www),  28/12/2011

Chyba każdy przeżywał taką miłość, a właściwie zauroczenie, oczywiście z różnymi skutkami. Na wszystkich - dotyczy to chyba i facetów i kobiet - wywarło toto ogromne wrażenie. Jeszcze po wielu latach wydarzenia stają przed oczyma jak żywe.

Do siego Roku!

  Gamka  (www),  28/12/2011

:))) ...

Do siego Roku!

CYT.: "Sztuka kochania,a nie wielkość przyrodzenia się liczy, świat opiera się nie tylko na miłości do kobiet. Miłość motywuje robienie dzieci, a to nie wszystko,żeby w e dwoje w zgodzie żyć, wspólne wartości duchowe intelektualne też ważne Do tanga dwojga zdolnych ciał i dusz trzeba. Błękit nieba w oczach i zapach róż w uśmiechu przemija , miłość do grobowej deski w przysięgach trawa tylko i u łabędzi też,a sztuki bycia we dwoje uczyć się trzeba przez życie."
Ot, co!

Do siego roku



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska