Login lub e-mail Hasło   

Trzeba mi Wielkiej Drogi

“To nie droga jest trudnością, to trudności są drogą.”
Wyświetlenia: 1.859 Zamieszczono 04/01/2012
Wiele lat oczekiwałem. Wiele lat. Na to by być wewnętrznie przygotowany do drogi, o której czytałem tyle, tyle razy... I pierwszego stycznia 2012 roku podjąłem decyzję. Jestem gotów. Nareszcie.



Od kilku dni wszystko podporządkowane jest jednemu celowi. Przejść latem drogę północną Camino de Santiago, do  Santiago de Compostella. Do grobu św. Jakuba... Czy aby napewno? Czy grób Jakuba jest rzeczywiście celem? Być może dla bardzo wielu. Napewno nie dla mnie...

Od tysiąca lat drogę tę przebywają ludzie wielu kultur, wiar i ras. Po co? Po co? Pewnie tyle jest odpowiedzi ilu pielgrzymów. Pielgrzymów? No, to zależy jak ten termin rozumiemy...

W marcu stuknie mi pięćdziesiątka. I nic na to nie poradzę. Ale nie chcę nic radzić. Życie jest, w pewnym sensie, umieraniem. Od pierwszego oddechu...

Dla mnie Camino jest rzeczywistością balansującą na granicy światów. “Naszego”, fizycznego, zmiennego i nietrwałego. Skończonego i jakże często, o paradoksie, iluzorycznego. I rzeczywistości “niewidzialnej”. Czyli tej jedynie prawdziwej, trwałej, niezmiennej, wiecznej.

Tak. To co wieczne jest niewidzialne. Niewidzialne? No, to zależy czym i jak się patrzy...

Zamierzam wystartować “klasycznie” z francuskiego Sant-Jean-Piet-de-Port, później San Sebastian, Bilbao, Santander, Gijon, Tapia de Casarego, Mondoniedo by zakonczyć w Santiago de Compostella. Czyli cztery tygodnie w drodze. Codziennie...

Zakończyć? A może rozpocząć? Rozpocząć na nowo. Podzielić życie na przed i po Camino? Być może?

Trasa, którą mam już ułożoną w głowie, to c.a. 840 kilometrów. 840 kilometrów... Czy dam radę? Czy przejdę? Oczywiście, jeszcze dwa lata temu odpowiedź mogła być tylko jedna. Dziś już nie... Już nie... Ale nie ma innego sposobu by znaleźć odpowiedź. Trzeba wyruszyć w drogę...

Nie cel się liczy. Liczy się droga. Nie to czy dojdę, ale to czy zacznę iść...

Tak więc Camino już dziś przemeblowało moje życie i życie rodziny. To dobrze. Bardzo dobrze. Paradoksalnie(?) spowodowało, że musiałem zabrać się za porządkowanie spraw dotąd odkładanych na później.

A to znaczy, że już jestem na Drodze św. Jakuba, że już idę, że już szukam odpowiedzi. I, nie wiem czy znajdę. Nie wiem. Ale wiem, że będę zadawał pytania.

Pytania o sens.

Podobne artykuły


25
komentarze: 84 | wyświetlenia: 1857
17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 996
16
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1638
15
komentarze: 134 | wyświetlenia: 2039
15
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1343
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 717
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 527
14
komentarze: 119 | wyświetlenia: 936
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 872
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1126
13
komentarze: 21 | wyświetlenia: 824
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 514
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1117
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 523
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 842
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Noemi*,  04/01/2012

Gratuluję, Ty już podjąłeś decyzję, a ja swoją ciągle odkładam na kiedyś tam... kiedy będę miała więcej wolnego czasu:-)

Nie będziesz miała więcej wolnego czasu...
:-)

Czeka Cię przygoda życia, spotkasz wspaniałych ludzi i jak kazdy z "caminowiczów" odnajdziesz siebie. Pozdrawiam AF

Tak Andrzeju. To będzie dla mnie niewątpliwie przygoda życia. A nawet już jest...
Pozdrawiam serdecznie. Noworocznie!
:-)

  Gamka  (www),  07/01/2012

...."Chociażbym przeszedł wszystkie drogi
Przeciął łańcuchy górskie i doliny
Od Wschodu do Zachodu
To, jeśli nie odkryłem wolności bycia sobą
Nie dotarłem do żadnego miejsca (...).... >Fraydino<
http://static.panoramio.com/ph(...)309.jpg .... odkryj tę siłę i wolność bycia w sobie !
Powodzenia Grzegorzu !

No to polecam lekturę "The Pilgrimage" Paulo Coelho... i powodzenia:)))

Dziękuję. Nie czytałem...
:-)

Fantastyczna lektura... sam autor odbywa drogę do Santiago i w międzyczasie ma przewodników "w drodze" z których jeden jest szatanem... Polecam:)

Nikt z wędrujących tą trasą nie wyraził się pozytywnie o "Pielgrzymie" Coelho
Pozdrawiam AF

W takim razie przeczytam po, nie przed...

Andrzeju, wielu znałeś osobiście, którzy wędrowali tą trasą?

Książka swietna, ale jak pójdziesz to zrozumiesz, że z przeżyciami na trasie ma niewiele wspólnego.
Inny świat -inni ludzie. Pewien holender wstał zza biurka i ruszył - zostawił firmę, dom i wszystkie przyziemne sprawy. Z kartą w kieszeni i muszelką na plecaku, na piechotę dotarł do Santiago de Compostella ok1400km. Japończyk z reklamówką i boso - pokonał trasę z Berlina do Camino. itd.
...  wyświetl więcej

Ależ ja nie mówiłam, że z przeżyciami na trasie innych ludzi ma wiele wspólnego. Pamiętaj, że każdy wyruszający w tę drogę, idzie z innym światopoglądem i przekonaniami duchowymi czy religijnymi. Dla każdego będzie znaczyć coś zupełnie odmiennego. :)

Niech mówią o Camino ci, którzy przeszli. Bo tylko oni wiedzą o czym mówią. Innym (nam) póki co, tylko się wydaje...
:-)

Grzesiu, ja tylko poleciłam książkę. To Andrzejowi odpowiadałam na komentarz co do jej prawdziwości z przeżyciami innych pielgrzymów... ty przeczytasz jeśli zechcesz, a czy przed czy po, to już zależy tylko od ciebie samego:)

  Elba,  04/01/2012

Od jakiegoś czasu też rozważam możliwość zmierzenia się z tym szlakiem, lecz trasa długa... może ją rozłożyć w czasie na etapy 3 - 4 do pokonania w przeciągu 3 - 4 lat.
Właściwie życiowy cel to nie jest stacja, do której zmierzasz, lecz sposób podróżowania...

Do celu wiedzie wiele dróg. Są warianty krótsze i dłuższe.
Pozdrawiam Noworocznie!

  Mirka_ B,  04/01/2012

Gratuluję decyzji a zarazem jej Tobie zazdroszczę.

Widziałeś ten film Grzegorzu http://www.youtube.com/watch?v(...)related
Wiem, że będziesz nie jedyną osobą, która zdecydowała się tego roku na Camino de Santiago, z Eiobowiczan ;)
Ja jeszcze chyba nie dojrzałam do tej decyzji, jest wiele spraw domowych i

...  wyświetl więcej

Dziękuję!
:-)

  Iwona Akwas  (www),  04/01/2012

Byłam w tym roku w Santiago... samochodem. Ze wstydem przyznaję, że nawet do Częstochowy "pielgrzymuję" samochodem. Ale ze wszystkich miejsc "cudownych" - tam najbardziej czułam świętość miejsca i jakoś mało komercji.
Ale sacrum poczułam najbardziej w Fisterra, nie tylko dlatego, że był tylko jeden stragan z muszlami. Dwóch chłopaków z dredami przyjechało na rowerach. Stanęli na skałach twa ...  wyświetl więcej

Dziękuję za info. Pozdrawiam:-)

A, co do "dyskusji". To co, w końcu lepsze?
:-)

  Iwona Akwas  (www),  05/01/2012

po prawdzie - to nie była wódka, tylko oruho (nie wiem jak się to pisze) więc raczej chwaliliśmy się umiejętnościami naszych kuzynów, którzy w ramach rolniczej anarchii robią alkohole. A śpiewaliśmy nie od alkoholu, tylko dlatego, że Antonio puszcza muzykę w jakimś radio w Santiago i pytał o muzykę popularną. I na uduchowionym szlaku śpiewałam mu "niech żyje wolność i swoboda".
Oj widzę, że ...  wyświetl więcej

Wolny z Ciebie człowiek. Też zmierzam w tym kierunku, aby więcej czasu spędzać w ruchu. Może koło 50-ki się uda.

Pytanie brzmi: Woly od czego? Albo, wolny do czego? Ale, fakt, staram się uciekać od wszelkiego zniewolenia. Czy skutecznie?
Pozdrawiam serdecznie!

  swistak  (www),  05/01/2012

Grzegorzu ! Niektórym trzeba siedmiomilowych butów by pójść po rozum do głowy. Stamtąd już bliżej do serca, które minęli przez ignorancję. Droga do Camino do droga do serca. http://archiwum.voxdomini.pl/m(...)p3.html

Za link dziękuję. Ciekawy!

  swistak  (www),  06/01/2012

Grzegorzu ! Do skanowania doczesności mamy sumienie a nie filozofię. Ma go nawet włóczęga i żebrak. Czasem więcej niż noblista. Ono powoduje, że uczciwy człowiek brzydzi się postępować żle. Uwzględniając efekt motyla to jest to trudne. Bez konsultacji z Bogiem znającym przyszłość wręcz niemożliwe. Bóg sprawiedliwy powinien każdemu człowiekowi podarować jego świat jaką jest otaczającą go rzeczywist ...  wyświetl więcej

Grzegorzu, życzę wytrwałości i wygodnych butów. :)

Damy radę!

  Bar_ka  (www),  07/01/2012

Zazdroszczę, zabierz mnie w swoich myślach gdy latem wyruszysz w drogę.

Zabiorę. Obiecuję!
:-)

  ,  13/01/2012

Serce skoczylo mi do gardla :-) Ja tez ide, ale wczesniej i droga francuska, ta klasyczna. Ruszam pod koniec kwietnia. Pojde przez maj.

Zabierz mnie! Proszę:-)

  Gamka  (www),  24/01/2012

A może ja tak z Wami :)
Majem wyruszę z Palomą a .l....... : ) .... wrócę z Grzegorzem :) .... ? i myślami nie opuszczę :)))

Jesteś pełen niespodzianek. Na pewno wystarczy Ci wytrwałości.

Dziękuję.
Mam nadzieję, że...
Że wystarczy...
:-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska