Login lub e-mail Hasło   

Jeżeli ktoś uważa, że powinien brać ślub z rozsądku, nigdy nie powinien go b...

Miłość z rozsądku? Czyli co? Że ktoś mi na starość podetrze tyłek? Że poda mi herbatę? Że będzie raźniej spłacać wspólny kredyt?
Wyświetlenia: 13.870 Zamieszczono 06/01/2012

 ślub

Jestem ewidentnym przykładem na to, jak to za sprawą tajemniczego nacisku rodziny, bliskich, znajomych wchodzi się w związek małżeński, a po jakimś czasie zdaje sobie sprawę…., że popełniło się błąd. I gdzie są Ci wszyscy manipulatorzy? No tak, decyzję podjęłam sama. Nikt mnie w końcu nie przyciskał siła do muru. W świetle prawa byłam osobą dorosłą i wiedzącą czego pragnie. Otóż nie! Owszem, byłam i jestem dorosła…, ale cały czas dorastam. Moje wczorajsze „tak” nie oznacza tego samego dziś.


Jeżeli ktoś wstępuje w związek małżeński w wieku 25 lat to czy może przyrzec, że będzie tkwił w tym związku, aż do śmierci, nie poznając tak naprawdę świata? Otóż jest to jedna z moich kwestii spornych. Wiem, że godziłam się na te warunki. I żałuję obecnie, że nie było przy mnie chociaż jednej osoby z silnym charakterem, która pomogłaby mi ściągnąć te „różowe okulary” i spojrzeć trzeźwo na te sprawy.


Teraz jestem towarem z drugiej ręki…, bez perspektyw, bez szans na odszukanie siebie bo trzeba żyć w tym tradycyjnym schemacie rodziny. O bosze, jeśliś jest to Ty jedyny wiesz jak Ja pragnę to wszystko zmienić.Dlaczego człowiek podejmuje tak ważne decyzję rokujące jego dalszego losy w wieku, bez doświadczeń? I czym są poparte te decyzję skoro nie było żadnej namiętności czy miłości?(pytanie o miłość (poza rodzicielską) pozostawię bez komentarza bo nie jestem przekonana czy istnieje taki wytwór i czy jest trwały).


Miłość z rozsądku? Czyli co? Że ktoś mi na starość podetrze tyłek? Że poda mi herbatę? Że będzie raźniej spłacać wspólny kredyt?Każdy z kim mieszkamy…w jakiś sposób na nas oddziałowuje. Przyzwyczajamy się do niego… rodzi się w nas uczucie zwane opiekuńczością i bezpieczeństwem na starość. To jest normalne. Na starość nie chce się więcej czuć bo wszystko boli i zmierza się ku jednemu. Na starość chce się tylko czuć stabilizację, spokój i wierzyć w to, że życie nie przeciekło między palcami. Moje właśnie przecieka….

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1212
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1001
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 916
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 668
14
komentarze: 119 | wyświetlenia: 1089
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 646
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 459
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 371
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 353
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 912
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 587
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 372
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 767
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 959
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  06/01/2012

Bóg kocha Cię do szaleństwa, reszta to pikuś

hm Bóg.... ciekawe :)

  gnostyk,  06/01/2012

Doga Cynthio,a gdzie jest zawarowane że świstek papieru czyni Cię niewolnicą,pochopna,
nieprzemyślana decyzja,rozumiem.Z reguły szukamy partnera na całe życie,tak by było najlepiej,
niestety,szczere chęci to za mało a nikt z na nie rodzi się fenomenem,doświadczenie przychodzi
z czasem,Ci co doradzali prawdopodobnie nie mieli złych intencji,oni też się mogli mylić.To dobrze
...  wyświetl więcej

Tak, choć z drugiej strony jesteśmy dorosłymi ludźmi i bierzemy odpowiedzialność za swoje czyny. Papier to papier.... tylko że jestem zbyt słaba (jak na razie), żeby coś z tym zrobić.

  gnostyk,  07/01/2012

Pośpiech jest złym doradcą Cynthio,odczekaj...

wiem, czekam i dziękuję :)

Co w takim razie pchnęło cię do takiego kroku? Przecież nie presja rodziny! To powinna być Twoja i wyłącznie Twoja decyzja, i nikt nie powinien mieć na nią wpływu. Ale, jeśli uległaś presji, to nie jest powiedziane że musisz z tym żyć do końca świata. Ale to też musi być wyłącznie twoja decyzja! Tylko nie rób niczego na „gorąco”. Daj sobie czas i przemyśl to wszystko, i to najlepiej kilka razy. Na razie głowa do góry. Będzie dobrze. Zobaczysz! :)

Dokładnie. Ważne decyzje nie podejmujmy na "gorąco"

  Noemi*,  06/01/2012

Znam takich, którzy twierdzą, że przysięga małżeńska, która ma łączyć dwoje ludzi dopóki śmierć ich nie rozdzieli, to jedno z największych i do tego powszechnie, społecznie akceptowalnych kłamstw. Większość małżeństw, z miłości również staje się z czasem małżeństwami z rozsądku, bo nie chce im się burzyć znanego porządku wszechrzeczy.

Bardzo dobrze powiedziane: "Większość małżeństw, z miłości również staje się z czasem małżeństwami z rozsądku, bo nie chce im się burzyć znanego porządku wszechrzeczy."

Miałam się nie odzywać, ale... no właśnie, jest małe ale.
"jesteśmy dorosłymi ludźmi i bierzemy odpowiedzialność za swoje czyny." Dorosły człowiek przyznaje się do błędu i próbuje go naprawić. Tylko dzieciuch udaje, że nic się nie stało.
A teraz postaram się bez zbędnych emocji. Czekanie jest najgorszym wyjściem. Z praktycznego punktu widzenia, Czekasz na cud czy jak? Z czekania bior ...  wyświetl więcej

.A miłość to tylko zachęta do produkcji chcianych i niechcianych bachorów...potem wyrzuca się do śmietnika,bo usuwać nie pozwalają,..masz rację,ze to temat rzeka,pozdrawiam

To zależy co nazywasz miłością Szymonie. Miłość nie potrzebuje aktu własności... zaraz zacznę bredzić, a przecież nie o to chodzi. Sam wiesz najlepiej o co w tym wszystkim chodzi. Swoje przeszedłeś i chwała ci za to.

Wykład niezły TM - i każde słowo to prawda...

Wzięty z autopsji:P

No przecież mówię :P

:)))

Mędrcem jest ten, kto uczy się na własnych błędach.

  carrie86  (www),  08/01/2012

Ja z kolei znam takich co biorą ślub, żeby pokazać znajomym jakim są świetnym i kochającym się związkiem. Więc robią sztuczne przyjęcia na 200 osób, gdzie 10 to rodzina ( resztę wstyd zaprosić), gdzie nikt się nie zna,ale wszyscy patrzą na zakochaną parę. Panna młoda ma najdroższą suknie a pan młody świetną brykę. Tylko co z tego jak to tylko pozory i gra. A gdzie miłość? Poszła na spacer? Dlaczeg ...  wyświetl więcej

Każdy coś radzi, więc i ja coś powiem co ja bym zrobił. Pojechałbym na 2 tygodniowy urlop od swojego życia i zrobił remanent w głowie.

  Areva,  08/01/2012

Ja doradziłam bym to samo co Fogottensoul. Wyjechać zdala od rodziny, nie chcianegm męża, i od stereotypowomyślących znajomych. Zrobić sobie rachunek sumienia przed samym sobą (z bogiem to wiadomo nie zda egzaminu jak znany go z tylko z pozchrzanionych mitów niemające nic wspólnego z prawdziwym Bogiem), co ty kobieto naprawdę chcesz-bo narazie to brzmi że nie wiesz po co żyjesz jedziesz na stereot ...  wyświetl więcej

hm :) cóż za fatalny obraz musiałam przedstawić w artykule, że wysunęłaś poważne działa :) jestem niezależna od 19 roku życia i nie mam problemu mówić "nie" skoro czegoś nie chcę. Problem tkwi w bardziej błahej przyczynie. Z uwagi na swój destruktywny charakter w pewnym etapie życia zapragnęłam stabilizacji i oazy spokoju. Sądziłam, że przy boku "dobrej, spokojnej" osoby, stanę się lepsza. Zapętli ...  wyświetl więcej

Nie bardzo rozumiem ten fragment:
"Teraz jestem towarem z drugiej ręki…, bez perspektyw, bez szans na odszukanie siebie bo trzeba żyć w tym tradycyjnym schemacie rodziny. O bosze, jeśliś jest to Ty jedyny wiesz jak Ja pragnę to wszystko zmienić"

Co to znaczy" trzeba żyć w tym tradycyjnym schemacie"? Wcale nie trzeba, no chyba, że znowu obawiasz się tego co powiedzą inni... ci którzy

...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska