Login lub e-mail Hasło   

O tym, jak Laurelle Gaia zjednoczyła praktyków Reiki

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://reikowisko.org/p/o-tym-jak-laurel(...)iki/170
Artykuł (a może nawet list otwarty) dla Polskich praktyków Reiki. Reprint ze strony Reikowisko.org.
Wyświetlenia: 1.009 Zamieszczono 07/01/2012

Jedną z okołoreikowych historii, które mnie inspirują do działania, jest ta oLaurelle Shanti Gaji, której udało się zjednoczyć jej lokalną społeczność praktyków Reiki. Jest to przykład nie tylko tego, że „da się” współpracować z innymi praktykami, ale też przykład tego, że odpowiednie zastosowanie Reiki może pomóc w uzdrowieniu nie tylko chorób, ale też całych sytuacji. Historia, którą zaraz opowiem, jest (niestety) trochę analogiczna do tego, z czym mamy dziś do czynienia w Polsce. I warto tę historię poznać, bowiem tkwi w niej sekretny przepis na uzdrowienie polskich reikowców :).

O Gaji wspomniałem już w artykule o niezdrowej konkurencji w Polsce, dziś zaś przedstawię całą historię ze szczegółami. A było to tak…

Historia Laurelle Gaji

… Laurelle Shanti Gaia, mieszkająca w Louisville, w stanie Kentucky, zaczęła swego czasu praktykować i nauczać Reiki. Oprócz niej, w okolicach żyło i praktykowało kilku reikowców, ale, jak wspomina Laurelle, nie utrzymywali oni ze sobą kontaktu, postrzegając siebie nawzajem jako konkurencję i często opowiadając negatywne rzeczy na temat “konkurentów”.Laurelle chciała uzdrowić całą sytuację, która nie była zbyt “zdrowa” dla nikogo – ani samych praktyków, ani ich klientów. Laurelle wiedziała, że negatywne postrzeganie innych praktyków jest formą “choroby”, która może zostać uzdrowiona przez Reiki. Pierwszym krokiem do uzdrowienia było poznanie innych praktyków.

Laurelle postanowiła więc rozbudować swoją praktykę, licząc na to, że przy okazji, inni praktycy się z nią skontaktują. Zaczęła rozwozić ulotki, między innymi, jak wspomina, kilkaset ulotek zostawiła w największym w okolicy sklepie ze zdrową żywnością, mieszczącym się 30 mil od jej domu. Z powodu odległości, nie odwiedzała tego sklepu zbyt często, dziwny zbieg okoliczności sprawił jednak, że następnego dnia musiała do tegoż sklepu wrócić na kolejne zakupy. Dzięki temu zobaczyła, iż jej kilkaset ulotek rozpłynęło się w powietrzu – a zamiast nich, leżały ulotki reklamowe innego lokalnego praktyka Reiki. Laurelle wiedziała dokładnie co się stało – ulotki zostały podmienione przez konkurencję.Zamiast się z tego powodu denerwować, Gaia postanowiła obrać inną technikę.

Zabrała jedną z ulotek “konkurencji” (którą nazwiemy Margaret) i wróciła do domu gdzie po medytacji z Reiki obrała odpowiedni, jak słusznie uważała, kierunek działania. Posłała w całą sytuację Reiki, przy okazji rozumiejąc, iż Margaret się po prostu bała – bała się, że rynek jest za mały dla kilku praktyków i nie starczy klientów dla wszystkich – Margaret bała się o swoje bezpieczeństwo finansowe. Laurelle wolała zaś trzymać się zasady, że “starczy dla wszystkich” – coś, o czym wspominają nauki o bogactwie o obfitości, które faktycznie się sprawdzają. Gaia postanowiła więc wysłać do Margaret list, w którym opisała historię znikających ulotek, bez oskarżania Margaret o cokolwiek i wspomniała, że “być może ten, kto zabrał ulotki, nie wiedział nic o zasadzie starczy dla wszystkich”. Przy okazji wspomniała, że dobrym pomysłem jest, by praktycy Reiki aktywnie współpracowali ze sobą, bo dzięki temu można dotrzeć do większej ilości klientów, ale przede wszystkim, samemu można się bardziej rozwinać, poprzez samo dzielenie się wiedzą i doświadczeniami. List został podładowany energią Reiki i wysłany do odbiorczyni.

Oczekując odpowiedzi, w między czasie Gaia poznała inną mistrzynię Reiki, Kathie Lipinski, która chciała nawiązać współpracę z Laurelle. Obie mistrzynie zaczęły regularnie spotykać się i posyłać Reiki w intencji uzdrowienia społeczności. Po trzech miesiącach, Gaia w końcu otrzymała odpowiedź od Margaret. Ta przeprosiła, że nie odpowiedziała wcześniej, ponieważ nie wiedziała, jak w ogóle się zachować. Wyraziła natomiast zainteresowanie zasadą “starczy dla wszystkich”, więc Gaia wytłumaczyła Margaret tę zasadę – wyjaśniła, że jedną z duchowych nauk przejawiających się w dziejach ludzkości jest prosta prawda, że bogactwa starczy dla wszystkich, że wystarczy się otworzyć na bogactwo, by je otrzymać.

Cóż, to prawo opisane w wielkim, bardzo wielkim skrócie – bo ten proces “otwierania” jest nieco bardziej skomplikowany :).

Margaret zaprosiła wtedy Gaię i Kathie do “kręgu Reiki”, ktory organizowała wraz ze swoją mistrzynią. Cała czwórka zaczęła omawiać kwestie harmonii i uzdrowienia lokalnej społeczności Reiki. Cztery mistrzynie skontaktowały się później ze wszystkimi lokalnymi mistrzami Reiki, także z tymi z innych linii, a także z tymi, którzy nie mieli dobrej opinii. I tak grupa mistrzów Reiki spotkała się na neutralnym gruncie. W nowopowstałej grupie, nazwanej United in Healing (ang. Zjednoczeni w uzdrawianiu), nie stworzono instytucji “szefa” – był to krąg, gdzie wszyscy byli równi i byli zachęcani do aktywnego działania na rzecz uzdrowienia lokalnej społeczności Reiki. Praktycy wymieniali się kontaktami, doświadczeniami i wiedzą.

Opracowano główne przesłanie grupy – na początku proste, “poznać siebie nawzajem i przywrócić harmonię w społeczności Reiki.” Członkowie grupy nawzajem się uzdrawiali, a także słali Reiki w samą intencję uzdrowienia społeczności. Grupa stworzyła mały kwartalnik, w którym każdy praktyk Reiki mógł się zareklamować. Członkowie zaczęli też uczestniczyć w różnych wydarzeniach zdrowotnych w centrach handlowych, w grupach wsparcia w szpitalach, a także przedstawiali Reiki w lokalnych kościołach. Zbierali proste dane kontaktowe chętnych na kursy osób, które potem zapraszano na otwarte i niezobowiązujące spotkania i demonstracje.

Grupa zaktualizowała swoje cele:

  • Jednoczyć społeczność praktyków w harmonii
  • Działać jako pomost między praktykami terapii alternatywnych i społecznością medyczną
  • Organizować projekty badawcze
  • Wspierać się wzajemnie w osobistym i zawodowym uzdrawianiu
  • Dzielić się wiedzą, informacją i usługami pomiędzy członkami społeczności

Jednym z bardziej pozytywnych osiągnięć grupy United in Healing było organizowanie darmowych “maratonów uzdrawiających” dla osób w stanie krytycznym bądź nieuleczalnie chorych – na uwage zasługuje fakt, iż maratony te sponsorowali sami członkowie grupy. Rozwinięciem tego pomysłu było zorganizowanie darmowej “kliniki”, gdzie zabiegi wykonywane są za darmo.

Wzajemnie się wspierając, członkowie grupy zaobserwowali rozwój swoich własnych, komercyjnych praktyk, i działalności pozareikowych.Członkowie podkreślają, że działając w grupie ich biznesy rozwijają się szybciej i lepiej, niż gdy rozwijane były indywidualnie.

Warto też zwrócić uwagę na działania UIH w zakresie edukacji i nauczania Reiki – mając dostęp do tylu nauczycieli Reiki, każdy uczeń może bez problemu poznać Reiki z wielu perspektyw, tym samym poszerzając zakres własnej wiedzy i doświadczenia. Uczniowie mogą też obserwować zabiegi Reiki, współpracując z bardziej doświadczonymi praktykami, dzięki czemu łatwiej jest im zyskać konkretną, praktyczną wiedzę. Wspomnę też, iż dzięki temu, że w grupie działają osoby o różnym zakresie wiedzy, członkowie mogą poszerzać swoją wiedzę nie tylko z zakresu samego Reiki, ale też z bardziej przyziemnych rzeczy, od biznesu po poszczególne branże.

Członkowie UIH dokonali konfrontacji z własnymi lękami i obawami, postanowili posłać Reiki w celu uzdrowienia swoich problemów i mimo przeciwności losu, współpracować ze sobą – ich wysiłki zwróciły się każdemu z członków, a UIH dalej się rozrasta.

Nauki, które płyną z historii

Lubię poznawać historię, bo często można w niej znaleźć rozwiązania problemów, z którymi sami mamy do czynienia dziś. Historia Laurelle Gaji i United in Healing pokazuje, że praktycy Reiki mogą ze sobą współpracować, mogą też odnosić z tego olbrzymie korzyści. Historia UIH pokazuje, że grupa może więcej, że bez oskarżania i krytykowania, można nawiązać współpracę, dzięki której wszyscy zyskają – wystarczy się otworzyć na możliwości i na zrozumienie.

Agnieszka Cupak powiedziała, iż w polskiej społeczności Reiki brakuje tolerancji. Na pytanie, jak tą tolerancję można zbudować, stwierdziła:

Tolerancję może tym, że warto zawsze pamiętać, iż to Reiki prowadzi nas i do nas, więc nie ma co robić niepotrzebnej konkurencyjności.

Dodała też:

Warto też robić spotkania nauczycieli Reiki, by się dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem, a nie strzec jej zazdrośnie, lub za duże pieniądze. Bo nasze doświadczenia są różne i na pewno „starzy wyjadacze” w Reiki skorzystają coś z świeżej krwi młodych nauczycieli, a ci ostatni podciągną kwalifikacje, więc będzie to obustronna korzyć i wymiana energii :).

Nie jest łatwo uzdrowić negatywną sytuację obecną w polskiej społeczności –sam mam problemy ze swoim nastawieniem do innych praktyków,więc wiem, z jakimi trudnościami każdy z nas się spotyka. Ale warto pracować w kierunku uzdrowienia społeczności, bo można na tym tylko zyskać. Nauczyciele mogą zyskać dzięki perspektywie innych nauczycieli, uczniowie mogą zyskać dzięki współpracy z bardziej doświadczonymi praktykami, klienci i “pacjenci” również mogą zyskać. A to dopiero początek – przykład? Gdy członek bardziej zorganizowanej społeczności będzie chciał otworzyć własną firmę, niekoniecznie ezoteryczną, to gdzie łatwiej szukać pomocy teoretycznej, niż wśród dobrych znajomych? Społeczność Reiki nie zamyka się w ramach Reiki, ale sięga znacznie dalej.

Co możemy zrobić?

Możemy przeanalizować własne lęki i nasze własne podejście do bogactwa i obfitości. Możemy zapoznać się z naukami o bogactwie. Możemy spotkać się z innymi praktykami i nauczycielami Reiki – wymienić się wiedzą i doświadczeniami. Możemy stworzyć projekty, pomocne reikowcom i osobom, które mogą zyskać dzięki Reiki. A kto tego nie jest w stanie póki co zrobić, niech po prostu posyła Reiki i medytuje nad pięcioma regułami dobrego życia. Bo narzędzia służące uzdrawianiu już mamy – trzeba tylko z nich skorzystać.

Warto pozwolić Reiki, by nas prowadziło – nie trzeba tego rozumieć, ale podesłanie Reiki w intencji uzdrowienia i rozwinięcia polskiej społeczności Reiki, choćby przez te kilka minut dziennie, nie wymaga wielkiego wysiłku, a może być wystarczające – na początek. Zachęcam wszystkich gorąco do przeanalizowania własnego nastawienia do społeczności Reiki i innych reikowców, oraz do wyciągnięcia nauk z historii Laurelle.

Zachęcam do rozpowszechniania powyższego artykułu wśród znajomych praktyków Reiki. 

Podobne artykuły


18
komentarze: 12 | wyświetlenia: 6600
33
komentarze: 99 | wyświetlenia: 7358
25
komentarze: 18 | wyświetlenia: 4095
23
komentarze: 42 | wyświetlenia: 3321
22
komentarze: 20 | wyświetlenia: 1800
20
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1448
20
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1698
19
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1898
18
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1615
17
komentarze: 4 | wyświetlenia: 8954
18
komentarze: 30 | wyświetlenia: 62089
16
komentarze: 6 | wyświetlenia: 3136
17
komentarze: 19 | wyświetlenia: 4130
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Elba,  07/01/2012

I to jest świetna metoda budowania i integrowania, zamiast rozbijania i szczucia jednych przeciw drugim, gdy wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Tak trzymać we wwszystkich dziedzinach. Ludzi namawiać do współpracy i współdziałania, wysyłać dobre myśli, starać się ich zrozumieć wchodząc w ich położenie. A wtedy manipulacje nie będą miały takiego zasięgu. Razem możemy osiagnąć wszystko, w pojedynkę ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska