Login lub e-mail Hasło   

Czy mamy kompleksy?

W przeświadczeniu przeciętnego Polaka wszystko co ,,na wschód" od nas to coś gorszego, mniej cywilizowanego, brud,smród, ubóstwo, prymitywizm, kraje rządzon...
Wyświetlenia: 812 Zamieszczono 11/01/2012

W przeświadczeniu przeciętnego Polaka wszystko co ,,na wschód" od nas to coś gorszego, mniej cywilizowanego, brud,smród, ubóstwo, prymitywizm, kraje rządzone przez mafię i gangsterów gdzie strach pojechać samochodem, zmrużyć choć na chwilę oko w pociągu itp. U wielu osób funkcjonuje taki stereotyp Ukraińców, Białorusinów, Rosjan a już o pozostałych nacjach nie wspomnę ( o ile ktos tam ma jakiekolwiek pojęcie o żyjących tam innych narodach) .Krótko podsumowując mówimy i myślimy o nich dokładnie to samo co wielu mieszkańców Zachodu o Polakach. Sam pracujac kiedyś w Niemczech i Angli słyszałem pytania i uwagi stawiane zresztą bez żadnej złośliwości, po prostu wynikające z ich swiadomości czy np. ,,Polacy znają zastawę stołową" lub na widok grubych kromek czarnego razowego chleba ,,o to typowo polskie". ,,Typowo polskie" było również picie z blaszanego żelaznego kubka a o cechach narodowych takich jak złodziejstwo i pijaństwo już nawet nie wspominam. Dokładnie to wszystko przelewamy na naszych wschodnich sąsiadów. Ktoś przeciez musi być od nas gorszy. Szlag trafia przeciętnego czytelnika czy słuchacza gdy opowiadam jak tam żyje wielu ludzi. O tym jakie samochody jeżdżą ( i to za gotówkę bo system kredytowy nie jest tam zbyt korzystny), jak odpoczywa się na Krymie, w Karpatach, nad Morzem Czarnym czy Azowskim. O tym, ze lokale są zawsze pełne ludzi,j ak wykańcza się mieszkania, domy, jaki sprzęt AGD funkcjonuje w wielu gospodarstwach domowych, jak ubieraja się ludzie i za jakie kwoty itp...... ,,Złodzieje, gangsterzy, mafiozi"-podsumowują bardzo często z trudem ukrywając złosć i skoki ciśnienia. Moich sprostowań i wyjaśnień o tym, że biznes robi się tam bardzo przyjemnie i łatwo, nie ma problemów z płatnościami-płacą na czas i uczciwie często z góry w przeciwieństwie do Polaków, którzy kombinują tylko jak zarobić jeden na drugim, nie zapłacić faktury... nikt nie słucha lub traktuje mnie najłagodniej mówiąc jak debila lub agenta służb specjalnych sowieckich.

Ukraina to oczywiście kraj wielu kontrastów i bardzo zróżnicowany .Zachód- Lwów, Tarnopol, Karpaty (pomijając wszystkie uwarunkowania i przyczyny historyczne ) to tereny gdzie nie ma wielkiego przemysłu (dawnego postsowieckiego) więc dzisiaj są tu wielkie problemy z pracą i jakimkolwiek zatrudnieniem, co ma też wpływ na obowiązujące wynagrodzenia. To stąd głównie rekrutuja się gastarbaiterzy pracujący w Polsce. To całkiem niedaleko, duże podobieństwo języka a także (co nie wszystkim oczywiście miło słyszeć) mentalność zbliżona do polskiej pozwala im w miarę łatwo funkcjonować w naszym pięknym i bogatym mlekiem i miodem płynącym kraju gdzie ludzie są dobrzy , uczciwi, tolerancyjni i wrażliwi na ludzka krzywdę.

Są tacy co zakotwiczyli juz tu na dobre. Mają stałą pracę od lat. Przyjaciół, pomoc, referencje. Z zarobionych pieniędzy czesto utrzymują całe rodziny na Ukrainie gdzie np. mąż niepracujący i naduzywający trunków i dzieci w wieku szkolnym, ale i niektórzy dorobili sie naprawdę i inwestują, kupuja mieszkania, remontują domy .Wielu przyjeżdża po raz pierwszy i marzy o zarobku, wydaje im się, ze to zachód na zasadzie ,,wszędzie dobrze gdzie nas nie ma" .Często płacą niemałe pieniądze pośrednikom za pracę, wizy, zaproszenia. Stoją w kilometrowych kolejkach pod polskimi konsulatami.

Pracują w różnych zawodach. Budowy, rolnictwo, ogrodnictwo, kobiety sprzątają-zajmują się dziećmi. Wielu przeżyło to co i polscy pracownicy. Wypłaty nie będzie albo nie będzie tyle na ile się umawialiśmy. Ale przykładem polskiej uczciwości i skrupulatności jest niejaki pan M. prowadzący gospodarstwo ogrodnicze. Często zatrudnia przy kwiatkach czy choinkach, bywa tak, że pojawia się jakaś pilna praca i wtedy wydzwania w poszukiwaniu pomocy. Ostanio właśnie potrzebny był ktoś na już!! !M. wręcz panikował! Pilne! Szczęśliwy Wołodia jechał dłuuuugo komunikacją miejską na peryferie Wrocławia żeby dorobic dodatkowo bo to wiadomo każdy grosz się liczy a tu pojawiła się fucha. Szybko zrobił co mu kazano a gospodarz sięgnął do portfela żeby się uczciwie rozliczyć. Bez kalkulatora udało mu się obliczyć należność:

-za godzinę płacę 10 złotych, ty zdążyłeś wszystko zrobić w 45 minut więc proszę tu twoje 7,50.. a jak coś jeszcze będzie do zrobienia to zadzwonię))- i Wołodia wyruszył w długą podróż powrotną na drugi koniec miasta roztrząsając po drodze a potem jeszcze wieczorem z przyjaciółmi jaki tu w Polsce jednak jest porządek i kultura.

Tania znowu przyjechała szukać zarobku wraz ze swoim przyjacielem ze Lwowa. Posrednikowi zapłacili za wszystko po pnad 1000 dolarów. Trafiła do przyjaciółki juz ustawionej we Wrocławiu i poszukiwała jakiegoś zajecia. W miescie się nie udało. Ktoś gdzieś pomógł i trafili oboje do gospodarstwa rolnego przy granicy czeskiej. Karmią bydło i swinki, doją krowy.. .50 złotych dziennie, miska i nocleg. Moze to nienajgorsza praca dla zawodowej pielęgniarki ale czy zdążą odrobic to co zapłacili skoro wiza pracownicza obowiązuje tylko 6 miesiecy?

Znałem i obserwowałem pewną rodzinę huculską, która też przyjechała dorabiać się do Wrocławia. Dwie siostry z mężami. Huculi to górale karpaccy i podobnie jak nasi często bohaterowie anegdot i ciekawych historyjek. Żeby zaoszczędzić mieszkali wszyscy- 4 dorosłe osoby w pokoiku w jednej z podwrocławskich wiosek. Szwagrowie zaczepili się w firmach budowlanych. Starszy, niezły fachowiec zarabiał na czysto 15 złotych. Drugi mniej doswiadczony ale za to początkowo bardzo robotny i zaangażowany 12. Pracować chciał koniecznie 10 godzin dziennie no bo inaczej to on nic przecież nie zarobi. Szef go jednak docenił, liczył jemu po jakimś czasie pełną dniówkę czyli 120 bez względu na to czy odrobił te godziny. Do dobrobytu przyzwyczaił sie szybko, zaczęły się gderanie i pretensje-on nie ma z czego żyć za takie pieniadze. Wyjeżdżając do domu przypadkowo zabrał ze sobą trochę drogich firmowych elektronarzedzi. Żony natomiast sprzątały. Sądząc po wygladzie niektórych chat huculskich nie szło im to raczej zbyt dobrze i dołączając do tego ich pazerność gospodynie w okolicy przestały korzystać z ich pomocy. W tym sezonie hucułów już u nas nie ma. Z czegoś jednak biorą się te ludowe opowieści.

Dziewczyny, które sprzątają to zupełnie inna historia. Często pracują u dam, które całkiem niedawno szorowały toalety i podłogi tylko trochę dalej na zachód.Z arabiaja nieźle. Na zasadzie-,,ja dobra Pani, zawsze coś dołożę, dam prezent, jakiś ciuch czy coś dla dziecka, nakarmię". W jakis sposób są zaprzyjaźnione z pracodawcami. Znają ich wady, zalety, upodobania, gusta. No i sekrety! Wiedzą, że sławna modelka została wyrolowana przez swojego fotografa z dobrego kontraktu w Paryżu, że facet jednej z nich ma kupę kasy i trzy byłe żony a sześcioro dzieci kosztuje go olbrzymie alimenty, że któryś z szefów właśnie wczoraj przepuścił 100 tysięcy w kasynie, za co siedział w więzieniu jeden ze znanych lokalnych biznesmenów i takie tam różne smaczki. U takiej elity pracuje Magda. Od 15 lat jest w Polsce, początkowo jej praca polegała na opiece nad dziećmi i prowadzeniu domu bogatego przedsiębiorcy. Potem dzieci coraz starsze więc i obowiazków mniej, dochody zaczęły spadać znalazła bez problemu zajęcie u innych ludzi z tego kręgu. Sprząta, prasuje czasami gotowała. W tej chwili i klienci już nie tacy jak byli. Jeszcze trochę i kończy z tą robotą. Ile mozna myć toalety. Dziewczyna wykształcona, niegłupia życiowo. Dorobiła się. Kupiła i wyremontowała mieszkanie w centrum Lwowa. Teraz je wynajmuje. Został jej tylko remont w mieszkaniu mamy i zacznie rozkręcać jakiś swój biznes. Nieważne juz są dochody. Szkoda zdrowia i nerwów. I dosyć juz poniżeń bo polski dorobkiewicz też potrafi zaleźć za skórę.

Mieszka w mieszkaniu służbowym należącym do ludzi, u których od początku pracowała. Wraz z nią kilka innych dziewczyn. Z wiosek z okolic Lwowa, Tarnopola. Te tak dobrze nie trafiły ale radzą sobie. Wszystkie mają klientów, są zadowolone. Zarabiają pieniądze. I u każdej podobna sytuacja. W ich okolicach żadnej pracy. Mąż pijak niekalający się pracą lub pracujący tylko na siebie. Dzieci, które trzeba wychować, wykarmić, ubrać, wykształcić a nauka na Ukrainie w tej chwili jest bardzo droga. Wychodzą z domu skoro świt, wracaja wieczorami. Zmęczone, zestresowane padają. Pracodawca potrafi dokuczyć a i z czystością lokali też bywa różnie. Trzeba się naprawdę narobić, odgruzować żeby był efekt. Dniówka minimum 150 złotych wszystko wynagradza. Oszczędzają na wszystkim, to co potrzebne na siebie i do domu kupują przeważnie na Dworcu Świebodzkim w niedzielę. Tak się już i u nich utarło, ze na bazarze niby najtaniej. Wyjeżdżając do domu chociażby na święta potrafia zabrać ze sobą i 15 (słownie piętnaście) toreb zakupów. Takie ponoć różnice w cenach a i tam na wsi wszystko się przyda. Ale na świeta nabywają drogie prezenty. Przykładowo dziecku telefon komórkowy którejś tam generacji za 2 tysiace złotych. Proste ale dobre dziewczyny.

Wyjątkiem tu jest Liuda. Muzyk z wykształcenia po konserwatorium. Śpiew operowy i fortepian. Też sprząta ale jej zdolności juz zostały dostrzeżone. Proponowano jej już nauczanie gry na fortepianie ale ma problemy z językiem i raczej nie dogada się z uczniami. Polska i Polacy jej się podobają. Pani, u której sprząta załatwiła jej zaproszenie więc z kolejnym wjazdem nie bedzie miała problemu. W tej chwili pobyt się kończy ale i tak musi pilnie wracać bo maż juz sie domaga pieniędzy. Sam pracuje jako mechanik samochodowy ale tylko na siebie. Chciałaby bardzo pracować jako muzyk, może się to kiedyś uda. Do Polski przynajmniej ma blisko. Jej mama sprząta we Włoszech i tam minimalnie płacą 900 euro więc jeśli juz sprzątać to raczej w Italii. Tu opowiadała jak sprzątała u kogoś i stał piękny fortepian, ,,aż mnie korciło zeby zagrać"! Czasami tylko wieczorami śpiewa współlokatorkom narodowe pieśni ukraińskie.

Dziewczyny jeszcze nie zdaja sobie do końca sprawy ale już pomału zaczynają zauważać, ze ich praca też niedługo nie będzie nikomu potrzebna. Kryzys, bezrobocie i zubożenie społeczeństwa spowodowały to, że do sprzatania jest w tej chwili wiele chętnych Polek, studentki i rencistki ale nie tylko, które podejmują się tej samej pracy nawet za 40 procent tego co biorą Ukrainki.

Kryzys ostatnich lat bardzo dotkliwy na Ukrainie dla średnich przedsiębiorców i dość przyjazne dla nich przepisy w Polsce tyczące się rejestracji firm,głównie spółek z o.o.spowodowały pojawianie się u nas biznesmenów z za Buga chcących prowadzić tu działalność gospodarczą. W końcu to jednak Unia Europejska. Głównie z branży budowlanej bo to silna gałąź gospodarki. Po zarejestrowaniu spółek, przywiezieniu pracowników, sprzętu ,wynajęciu lokali jeśli juz komuś udało się znaleźć w miarę intratne zlecenie zaczęły się schody. Zdziwienie brało zarówno rodzimych inwestorów-zleceniodawców jak i wykonawców. Nie chodzi tu o technologie, jakość, terminy, zobowiązania bo tu juz właściwie żadnych różnic nie ma. Stawki, ceny jednostkowe za wykonane zlecenie ukraińskie są i były raczej nawet wyższe niż polskie(chodzi tu o stawki pomiędzy firmami, nie mylić z wynagrodzeniami), no skoro już Ukraińcy zgodzili się pracować za tyle to chcieliby pieniądze otrzymywać. Na Ukrainie zaliczka nie jest niczym dziwnym. Często bierze się z góry olbrzymią sumę i po jakimś czasie rozlicza-koszty materiałów, robocizna itp. Jeśli obie strony są zadowolone powtarza się operację i tak do zakończenia inwestycji. Każdy wie, że jeśli się nie płaci to problem ma tylko zamawiający ponieważ nikt dla niego niczego nie wykona. W Polsce natomiast normą jest kilkumiesięczny termin zapłaty często przeciągany lub wogóle ignorowany nie mówiąc już o zupełnym braku rozliczenia. Wykonawca właściwie powinien sponsorować inwestora a nie bardzo ma prawo się upomnieć o swoje bo to i tak nie przyniesie efektu. W końcu zgodził się na takie warunki.

Menadżerkowie polscy w służbowych samochodach w kredycie,zadłuzeni po uszy uważali, ze biedny Ukrainiec powinien ich całować po rękach za to, ze dają mu zajecie. Ukrainiec jeżdżący Mitsubishi Pajero za gotówkę dziwił się, ze Polak nie ma na zaliczkę nawet 5 czy 10 tysięcy i to złotych polskich. Byłem swiadkiem rozmowy gdzie rodzimy biznesmen dopłacając po 3 miesiącach opóźnienia 2 tysiące złotych uswiadamiał Ukraińca jakie to u nich zacofanie i , że moze za 20 lat u nich budownictwo będzie tak wygladało jak w Polsce,zeby się nie martwił.

Znowu jeden z Ukraińców prowadzący firme budowlaną w Londynie współpracujący z krajanami, którym poszczęsciło się mieć mozliwość budować w Polsce postanowił z nimi zrobić swietny biznes. Pozostało mu po jedenj dużej inwestycji na wyspach masa niezużytych materiałów. Wszystko z górnej półki-marmury, drogie płytki ceramiczne, kamień ciosany, mosiężne klamki, dizajnerskie krany, kabiny prysznicowe nawet duże pralki przemysłowe, skórzane kanapy, okapy kuchenne, 150 par drzwi drewnianych wraz z listwami-pełne komplety. Postanowili przywieźć to do Polski, zmagazynować i potem wykorzystać przy jakiejś inwestycji. Co sie uda to sprzedać bo to naprawdę towar pierwsza klasa i ceny bardzo dobre. Przyjechało tego chyba trzy TIR-y, zostało zmagazynowane w jednej z mieścin niedaleko Wrocławia w hali, której właściciel prowadził m. in. hurtownię budowlaną więc piękna perspektywa.. klient sam przyjdzie po to wszystko. Okazało sie jednak, ze to co podoba się bogatym Anglikom niekoniecznie przypada naszym rodakom zwłasza tym budującym domy pod miastem. Mimo, ze ceny były naprawdę bardzo atrakcyjne sprzedawały się niewielkie ilości i to sporadycznie. Kafelki odcień nie taki, krany nie dla nas, klamki nieładne a drzwi to już wogóle model angielski, wymiar nie taki i żaden stolarz się nie podejmie ich montażu. Nie da się. Inwestycja budowlana się przeciągała więc towar leżał sobie spokojnie w hali nikomu niepotrzebny. Aż którejś pięknej spokojnej nocy nagle zniknął z magazynu. Co do ostaniej sztuki. Nikt nic nie widział bo przynajmniej 2 ładowanych i wyjeżdżających Tir-ów nie da się na wsi zauważyć. I po co komu tyle takiego marnego, niepraktycznego towaru? Policja prowadzi chyba jeszcze do dzisiaj śledztwo ale efektów nijakich. Lepiej chyba by było dla sprawców aby odnalazła ich policja zanim zacznie poszukiwania właściciel. Gdyby taka sytuacja miała miejsce na Ukrainie a poszkodowanym był Polak wtedy wszyscy by rozumieli, przecież to dziki kraj, wiadomo,ze ryzykował. Biznesmenów zaangażowanych w te przedsięwzięcia juz w Polsce nie ma. Wrócili do swojego zacofania i tam jakoś sobie radzą.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1225
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1008
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 675
14
komentarze: 119 | wyświetlenia: 1096
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 923
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 664
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 484
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 966
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 377
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 919
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 366
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 784
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1284
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 589
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Kompleksy, fobie, stereotypy. One oddalaja nas od prawdy o nas i innych. Na szczęście, chyba zaczynamy mądrzeć. Także dzięki takim, jak ten Twój, artykułom.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska