Login lub e-mail Hasło   

...

a co jest takiego strasznego w Twoim zyciu ze jest takie ciezkie ze nikt nie moze tego zrozumiec ?
Wyświetlenia: 1.560 Zamieszczono 15/01/2012

a co jest takiego strasznego w Twoim zyciu ze jest takie ciezkie ze nikt nie moze tego zrozumiec ?
14:28:30
ze musisz mnie atakowac za kazdym razem jak zadam niewygodne dla Ciebie pytanie
14:32:28
masz dom, masz co jesc, masz czym jezdzic, masz meza ktory Cie kocha, masz kolezanki ktore Cie lubia, masz pieniadze dzieki ktorym mozesz sobie pozwolic na wiele rzeczy, nie musisz pracowac, studiujesz, masz duzo wolnego czasu ktory mozesz poswiecac ksiazkom, malowaniu i rzeczom ktore lubisz....
14:32:34
faktycznie zycie jest ciezkie
14:37:01
musze isc do pracy
14:37:03
pa


Pytasz, więc Ci powiem.
To, o czym piszesz to są rzeczy, które widać. Ale jest coś, czego nie widać.
Nie wiem czy chcę się usprawiedliwiać. Ale sam tego chciałeś.
Więc Ci powiem. Nie kocham siebie. Nie tak bardzo jak powinnam.
Nienawidzę każdego centymetra swojego ciała i charakteru. Nienawidzę, jak patrzysz na mnie.
Nawet nie czuję siebie. Zgubiłam się gdzieś między odejściem od Ciebie a powrotem.
Nie chcesz tego słuchać i masz rację. Nie wiem nawet czy to, co do mnie czujesz jest realne. Nie wiem, czy moje uczucia cokolwiek znaczą, bo jak mają znaczyć uczucia, które darzy osoba, która stwierdza, że nie jest warta nawet tego, żeby nazwać ją osobą. Czasami, żeby wydać się bardziej normalna, mówię ja, mówię o czymś, formuję zdania, poglądy. Ale zbyt często je zmieniam, by można by je identyfikować ze mną. Bo kto to jest tak naprawdę, ten ktoś, kto teraz stuka w klawiaturę?
Zadajesz niewygodne pytania, dlaczego Cie atakuję? Bo nie wiem, co miałabym odpowiedzieć. Nie wiem, co powinnam odpowiedzieć. Tak naprawdę nie czuję nic.
Kiedyś mówiłam Ci, że nigdy już nie będę szczęśliwa. I tak jest.
Moja wizja szczęścia nigdy się nie dokonała i nie dokona.
Dlaczego? Bo nie jestem tą osobą, nie ma tej osoby. A to, co dawało mi szczęście też już nie istnieje.
Nic mi jej nie przybliży. Nie potrafię się pogodzić z jej stratą, nigdy nie potrafiłam. Nie przeżyłam po niej żałoby, to coś innego, to gonienie za nieokreślonym, za czymś, co już nie istnieje.
Piszesz o rzeczach przyziemnych. A mi brakuje tej kosmicznej, ponad-rzeczowej harmonii między mną a nią. Nie ma jej, nie ma i nie będzie, nigdy. Nigdy mi jej nie zastąpisz. Nigdy nie stworzę w nikim takiego obrazu.
Teraz już wiem, że nie przeczytasz tego listu. Nie wyślę Ci go, bo za bardzo Cie zrani. Po co nam to… Nie chcę zamykać sobie drogi do normalności. Ty mi dajesz namiastkę normalności. Tylko czasami wypływa ze mnie melancholia, bo ciągle tego czegoś mi brak. Nie chcę Cię przekonywać na siłę jak bardzo jestem nieszczęśliwa. Nie mogę, bo uczynię Ciebie nieszczęśliwym.
Wiele razy mówiłeś mi, bym robiła to, co mnie uszczęśliwia.
No cóż, teraz widzisz, że jedynie mogę zdusić w sobie tęsknoty. Na krótko. Więc jaki sens?
Czasami chciałabym się Tobie podobać, bo wydaje mi się to ważne. Czasami lubię zasypiać zmęczona w Twoich ramionach. Wtedy jesteśmy realniejsi. Ale Ty widzisz w tym nie to, co ja. Może widzisz coś ostrzej. Może ja za bardzo chcę wejść w stan, jaki mi dawało, to co utraciłam. Ale sam przyznałeś, że nie pragniesz mnie. To znaczy, mojego ciała. Dla Ciebie rzeczy realne mają sens. Dla mnie… nie wiem. Chyba nie. Chyba nie żyję na tym świecie po to, by się realizować naprawdę. Nie sprawia mi przyjemności już. Udawanie kogoś normalnego. Szkoda, że nie potrafisz mnie zrozumieć. A może lepiej dla Ciebie. Gdybyś wszedł w moje ciemne wnętrze i zobaczył, kim jestem i za czym tak dążę, może wtedy byś mnie opuścił. Zrobiłbyś to na pewno. Z całą pewnością. Po co Tobie manekin, żywy trup, po co Tobie ktoś, kto nigdy przy Tobie nie poczuje takiego szczęścia, o jakim marzysz? Po co Tobie kobieta, która nie chce być.
Czasami wyobrażam sobie, że jednak jest coś, co da mi namiastkę szczęścia. Przecież musi być coś na tym świecie, co mi w końcu ją zastąpi! Zamiennik jakiś, kogoś, kogo będę kochała bezinteresownie, bez cienia melancholii. Ale powołanie tego kogoś na świat czyni mnie oszustkę. Egoistkę. Czemu mam powoływać kogoś, kto ma mi być substytutem?

Nigdy się nie pogodziłam z tym wszystkim. I nigdy nie pogodzę. Nie rozumiem, dlaczego ją utraciłam, dlaczego ona sama się unicestwiła. Nawet nie ma grobu, na który mogłabym pójść. Nie ma nawet śladu po niej. Nie ma nic. Tylko wspomnienia, które codziennie do siebie przywołuję. Którymi się karmię.

Marzę o tym, by nie istnieć. Albo, żeby zacząć wszystko jeszcze raz, bez pamięci, bez wspomnień.
Albo żebyś coś ze mną zrobił. Rozebrał mnie tak, żeby nic, ani śladu nie pozostało po niej. Ale chyba nie masz takiej mocy. Przecież wiele razy próbowałeś. A może próbowałeś jak mężczyzna z kobietą? Może trzeba wejść głębiej, po za podziały.
Może wszystko to jest stekiem bzdur, którymi się karmię, karmię moje szaleństwo, dlatego żadne leki nie pomagają? Może dlatego codziennie patrzę na ostre przedmioty i marzę, by zetknęły się z moją duszą.
Codziennie myślę o tym, by wyciąć w sobie coś, co jest odpowiedzialne za ten stan. Nie wiem, co bardziej: głowa czy serce.

A Ty piszesz mi o pieniądzach… o koleżankach i mężu… o studiach i wolnym czasie… Gdzie to wszystko nie ma dla mnie – wewnątrz – znaczenia. Gdzie to wszystko mogłoby spłonąć, mogło by być jeszcze piękniejsze, łatwiejsze, dostępne, a ja i tak czułabym się tak samo. W mojej głowie nie zmieniłoby się. W mojej głowie dalej byłyby moje myśli, moje tęsknoty. Moja pustka, której nikt nie może zapełnić.
Piszesz z taką ironią. Za kilka lat ta ironia przerodzi się w niechęć, w nienawiść. To będzie nasz koniec a wtedy będę musiała odejść. Albo Ty pierwszy to zrobisz. Pewnie nieraz zapłaczę. Będzie mnie boleć, że jedyna osoba, która była tak blisko mnie, jedyna osoba realna, która się troszczyła i która kochała… odejdzie. Być może wtedy będę mogła spokojnie zniknąć. Zabić się, jak wolisz. Bo w tej chwili tylko Ty mnie podtrzymujesz na świecie. W realności. Bez Ciebie już dawno bym odeszła w nie pamięć. I być może to jest ta miłość, o której wszyscy mówią. Nie wiem. Nie wiem czym jest miłość. Bo nie jest nią chyba ta tęsknota, która zabija mnie dzień po dniu. Nie wiem czym ona jest.
Tymczasem muszę sobie wypełnić ten czas oczekiwania na Coś. Na zdarzenie – na odejście Twoja albo na uratowanie. I ten czas, Ty nazywasz życiem, ja okresem przejściowym. W ten czas wdzierają się wszystkie moje myśli, moje tęsknoty, mój ból. Zagłuszanie nic nie da. NIC rozumiesz? Jest jeszcze gorzej. Nie zrozumiesz tego. Są takie chwile, gdy czuję, że pękam, że już nie dam rady więcej. Być. Wszystkie posady normalności upadają. Codziennie. Ale codziennie skłaniasz mnie to tego, by próbować dalej. Dzięki Tobie jeszcze żyję, dzięki Tobie dalej cierpię.
Wierz mi, od lat jestem u kresu wytrzymałości. I wystarczy słowo by z tym skończyć. Wystarczy Twoje słowo. Wszystkie noże na to czekają, wszystkie tabletki kolorowe. Moje ręce, moje usta. Moja szyja. Wszystko to tęskni do nie bycia. Jesteś tylko Ty i kilka aniołów, które podpowiadają mi, żyj.

Podobne artykuły


25
komentarze: 84 | wyświetlenia: 2079
17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1094
16
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1783
15
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1472
14
komentarze: 119 | wyświetlenia: 1011
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 920
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 821
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 600
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 502
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 330
13
komentarze: 21 | wyświetlenia: 904
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 304
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 559
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 666
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  drseth,  15/01/2012

Smutne i wdzierajace sie gleboko w dusze....

Prawda... i wdziera się głęboko pod serce, które kiedyś podobnie odczuwało...

  hussair  (www),  15/01/2012

Hmm... Czyż jest na świecie piękniejsze imię niż Alicja? Nie ma.
Alicjo. Ciarki mnie przeszły. Pierwsze, co Ci powiem - choć dziwny to rodzaj komentarza po takiej lekturze - to że Cię lubię. Od połowy tekstu mniej więcej. Poza tym podziwiam twoją inteligencję, przenikliwość, wrażliwość i tak niesłychanie przestrzenne widzenie i odczuwanie świata.
A poza tym wszystkim - choćbym własne ...  wyświetl więcej

Dziękuję. Myślę, że to Słońce już mi w oczy świeci, promienie delikatnie muskają moją twarz i chociaż jest tak odległe, to czuje je, z każdym dniem coraz mocniej. I życie nabiera sensu, i Trwanie staje się łatwiejsze... A może to złudzenie? Ale z takimi złudzeniami łatwiej się wstaje rano... Wystawiać twarz codziennie do Słońca, ku Słońcu i o Słońcu marzyć... I nawet jak chmury się pojawiają, to j ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  15/01/2012

I ja już wiem, że nie zachód, lecz wchód słońca się dzieje. :)

  swistak  (www),  15/01/2012

Wszyscy czekamy Alicji na Jego głos i Miłość. Zawsze kochamy Jego w drugi człowieku. Ja czekałem całe życie, by usłyszeć to, co mówi do nas przez Vasuli Ryden http://archiwum.voxdomini.pl/m(...)p3.html

Alicjo,
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że w tym niebyciu nie jesteś sama... Zostań na Eiobie, a szybko się o tym przekonasz, ile tu jest dusz bez ciała, ile ciał bez duszy...
Pozdrawiam serdecznie:)

@swistak, zmartwię Cię, ale ja nie szukam boskiej miłości w nikim. Miłość, jeśli istnieje jest jak trzepot skrzydeł. Jest jak ptak, który odbija się od krat... Który, gdy go wypuścisz... Oj, Swistaku, może i zaszczyci go boska energia, ale będzie ona wypływać wyłącznie z ciała, z rozkoszy bliskości ;) Bo ja, drogi Swistaku, wierzę przede wszystkim w człowieka. Takiego, którego mogę dotknąć, wziąć ...  wyświetl więcej

  Psst,  15/01/2012

Nie poznałem jeszcze osoby,która kocha siebie. Ja-idealista.
Nic nie kocha tak, jak słońce, jak księżyc z gwiazdami w ciepłą noc...

Kochać potrafi człowiek człowieka. Słońce, księżyc wiatr nie potrzebują kochać. Im wystarczy, że są kochane. A i to nie jest ważne w ich trwaniu.

  Psst,  15/01/2012

Zatem czym jest miłość?

Miłość nie jest przede wszystkim słowem... ;) Cytując Stachurę. Miłość to chęć czynienia dobra drugiemu człowiekowi. Dodałabym, który na to zasługuje...

Alicjo, wydaje mi się, że miłość nie warunkuje, czy ktoś na nią zasługuje... Chociaż tak by było o niebo lepiej:)

Oczywiście, że miłość jest warunkowa. Tylko dzieci się kocha bezwarunkowo. I to własne. A drugą osobę kocha się "za coś", choćby za obecność. Za to, że też kocha. Za oczy, w których znalazło się zrozumienie. Itd... :)

  Psst,  15/01/2012

Mówisz, że siebie też kochasz warunkowo? Heheheh :)
Człowiek nie jest w stanie obdarzyć kogoś czymś czego nie ma. Nawet Salomon tego nie potrafi :)

  Elba,  15/01/2012

Witaj Wolny Duszku! Mam dla Ciebie coś pięknego! Ot tak, bezinteresownie... http://www.youtube.com/watch?v(...)related

  Psst,  15/01/2012

Piękna sztuka Elbo. Dziękuję :)

  andrzejs,  15/01/2012

Tęsknisz za nią Alicjo? Nie ma jej? To ją "stwórz" - przywołaj.
Mów do niej. Rozmawiaj z nią.ONA PRZYJDZIE!
Alicjo, ja to wiem.

Tamtej już nie ma. Może przyjdzie następna. Może już jest.

  liwa,  15/01/2012

hmmm, gdzies tam, w tych slowach odnajduje czesc siebie, czastke swojego myslenia, paniki, strachu i gniewu. Bliski temat... Jestem pewna, bedzie lepiej niz bylo. Trzeba przetrzymac, uda sie! Wiem cos o tym :)
http://eiba.pl/2eb

  Elba,  15/01/2012

Nasz świat jest taki, jakim go sobie wyobrażamy i to może to mieć dla nas przerażające konsekwencje. Nie tylko bowiem spostrzegamy świat wg naszych klapek na oczach (klisz astralnych), ale kiedy zabieramy się za kreację, to kreujemy tylko to, co potrafimy sobie wyobrazić. I nic więcej! Nasze kreacje są zgodne z naszymi wyobrażeniami o świecie, o sobie i o rzeczywistości. Jednak może nam się wydawa ...  wyświetl więcej

  Gamka  (www),  16/01/2012

...."W rzeczywistości jesteśmy trochę jako komedia, kiedy się przyszło po pierwszym akcie. Wszystko cacy, tylko nic się nie rozumie. ...">Julio Cortázar< ...no cóż to tylko życie ! i aż życie !
Witaj Alicjo wśród nas :-))

Tekst bardzo... prawdziwy. Przepraszam, ale takie właśnie słowo mi się nasunęło. Może dlatego, że w pewnych momentach, czytając go, odnosiłam wrażenie, że nieobce mi są opisywane tu myśli i uczucia. Potrafisz sięgnąć głęboko. A to wielka sztuka.
Dziękuję Ci, wrażliwa i subtelna imienniczko
Alicja
P.S. Podoba mi się, to, co napisał Hussair!

Zwłaszcza pierwsze zdanie? :))

  synelle,  10/02/2012

Tekst napisany dobrze, ciekawy, zajmujący, ale... kiedy takie rozważania czytam, mam zawsze szereg pytań, takim prostym rozwiązaniem wydaje się sięgnięcie po kolorowe tabletki, ale pytanie po co? Uwikłani we własną codzienność nie dostrzegamy, że nie jesteśmy jej niewolnikami, ona zależy od nas samych. Jeśli ktoś nie może znieść swojego życia, swojej w nim pustki lub braku czegoś, dlaczego tkwi w ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska