Login lub e-mail Hasło   

Kochana babcia, niedobra mama

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://nasza-pociecha.pl/index.php?optio(...)emid=41
Dziecko tak powiedziało – każda z nas słyszała o czymś takim, była świadkiem lub niestety doświadczyła na własnej skórze. To przykry moment, wywołujący niemiłe uczucia.
Wyświetlenia: 1.140 Zamieszczono 16/01/2012

Jaka jest jego geneza? Postaram się jakoś to objaśnić, napisać jak to wygląda z mojego punktu widzenia.

Zacznę od odpowiedzi na pytanie: kim są dziadkowie dla naszych dzieci i dla nas samych. Babcia dla dzieci jest opiekunką, pocieszycielką, partnerem do zabaw. Dziadek zawsze ma czas by pograć z naszą pociechą w piłkę lub karty, może całe popołudnie spędzić na placu zabaw i nie powie, że już ma dość. Dziadkowie dla pracujących rodziców to bezcenny skarb, zajmujący się naszymi pociechami kiedy wychodzimy do pracy. Te sprawy inaczej wyglądają, gdy mieszkamy w trzypokoleniowym domu: dziadkowie, rodzice i dzieci. Wtedy to babcia przejmuje większą rolę w życiu dziecka, zaczyna wpływać na jego wychowanie, rozwój i samodzielność w stopniu większym niż sami rodzice. Mama o 6 rano wychodzi do pracy i to babcię nasze kochanie zobaczy rano, to ona poda mu śniadanie i wyprawi do przedszkola,  lub też cały dzień spędzi z nim w domu. A my zmęczeni  po powrocie z pracy  zjemy obiad i położymy się na chwilę by odpocząć. I znowu dziadkowie zajmą się malcem. No  cóż, tak z ręką na sercu powiem: to czyste wygodnictwo i egoizm  z naszej strony. Przyszło wam do głowy, że babcia po kilkunastu godzinach biegania za dzieckiem chce usiąść i w spokoju wypić kawę? Przypomnijcie sobie kto jest rodzicem tego brzdąca  hasającego po mieszkaniu. Uważam, że musimy mu poświęcić całą swoją uwagę i czas, by nie zaczęło z wszystkim biegać do babci. A niepokój powinny wzbudzić sytuacje typu: babciu jestem głodny (mimo że mama jest w tym samym pokoju);  babciu chcę siusiu; babciu boli mnie brzuszek. Malec postrzega ją jako najważniejszą dorosłą osobę w domu. Nie sądzę, że to dobre rozwiązanie. I tylko od nas będzie zależeć czy nasza pociecha będzie się wychowywać w domu w którym rodzice są na drugim planie. Nawet jeśli chwilowo nie mamy nic przeciwko temu, że dziadkowie we wszystkim nas wyręczają, to któregoś dnia może się okazać , że to ona jest dla naszego syna lub córki wyrocznią we wszystkim, to od niej będzie oczekiwało podejmowania decyzji jego dotyczących.

Miałam okazję obserwować konsekwencje długich lat wspólnego mieszkania różnych pokoleń. I niestety w większości przypadków (zaznaczam nie wszystkich) początkowa idylla zamienia się we względny spokój przerywany kłótniami, nieporozumieniami i cichymi dniami. A wszystko to ze szkodą dla naszych dzieci. Maluszki to wspaniali obserwatorzy, ich uwadze nie umknie sprzeczka między mamą a babcią, będzie się czuło rozdarte między wami. Mądry rodzic nie dopuści do tego by pociecha siedziała smutna w kącie, nie zakaże wychodzenia z pokoju. Takie zachowanie niczemu nie służy, a my okażemy się hipokrytami (przecież  rano wyjdziemy do pracy). Musimy mu wytłumaczyć, że taka sprzeczka to nie koniec świata i nikt przez to nie będzie mniej go kochać.

Kochani dziadkowie, teraz kilka słów o was. Jesteście największą nieopodatkowaną instytucją charytatywną na świecie. Dajecie miłość, troskę i opiekę w wymiarze nie do ogarnięcia. Jednak w tej beczce miodu jest łyżka dziegciu. Z przykrością muszę stwierdzić (opinie zebrane), że są wśród was także egoiści i tyrani. Fakt, że pilnujecie wnuczkę nie upoważnia was do tego aby deptać autorytet rodzica w oczach dziecka. Niewiele potrzeba by tego dokonać, wystarczy zdanie typu: mama się nie zna, ja wiem lepiej; możesz zjeść czekoladę przed obiadem; mamusia ci takiego obiadku nie ugotuje. Dzieciom nie służy także to, że wszystko za nie robicie: babcia zrobi kanapkę i przyniesie do pokoju, posprząta ze stołu, schowa  zabawki. Jednym słowem będzie wyręczać wnuka „dla jego dobra”, bo przecież  jeszcze się biedactwo zdąży napracować. Wtedy malec szybko się nauczy, że babcia „ kocha bardziej”, przecież niczego nie zabrania, na wszystko pozwala, nie krzyczy i nie daje kary. Od tego tylko krok do powiedzenia, że mama jest niedobra.

Najdrożsi dziadkowi i rodzice, cała nadzieja w porozumieniu międzypokoleniowym, wspólnym ustaleniu norm i granic. Nie przerzucajmy obowiązków na dziadków byśmy kiedyś nie usłyszeli, że nasza pociecha w chwili zapomnienia powie do  babci „mamo”.

UWAGI AUTORA

W przypadku publikacji artykułu u siebie w serwisie proszę o umieszczenie informacji o źródle: artykuł pochodzi z serwisu http://nasza-pociecha.pl

Podobne artykuły


27
komentarze: 6 | wyświetlenia: 5809
31
komentarze: 24 | wyświetlenia: 2766
31
komentarze: 30 | wyświetlenia: 5799
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 11064
24
komentarze: 23 | wyświetlenia: 2937
23
komentarze: 10 | wyświetlenia: 4724
21
komentarze: 14 | wyświetlenia: 3347
8
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1494
5
komentarze: 0 | wyświetlenia: 3611
229
komentarze: 178 | wyświetlenia: 243171
54
komentarze: 15 | wyświetlenia: 7635
25
komentarze: 55 | wyświetlenia: 7492
30
komentarze: 10 | wyświetlenia: 3092
24
komentarze: 15 | wyświetlenia: 2028
62
komentarze: 67 | wyświetlenia: 13420
 
Autor
Artykuł



  ulmed,  16/01/2012

Mój mąż powiada, że dzieci to powinni mieć dziadkowie. Ile problemów natychmiast straciłoby rację bytu? :))

Rodzice są po to by wychowywać a dziadkowie by rozpieszczać.

Hmm..mój brat to samo właśnie powiedział mojej mamie w scysji o wnuczkę, a jego córkę...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska