Login lub e-mail Hasło   

Czworonożny przyjaciel

Piesza milosc matczyna,a druga psia...
Wyświetlenia: 1.324 Zamieszczono 19/01/2012

Całą noc sypał ścieg i pokrył bielą słomiane strzechy, a mróz srebrnym szronem zamurował okna. Kiedy kur zapiał, już nie spałem. Stałem na ganku w łapciach i patrzyłem, jak dym z komina mknie prosto do nieba. To był znak, że pogoda murowana. A mama pakowała do koszyka jedzenie dla ciotki. Była biedna i chora. Szedłem do niej z tym jedzeniem znajomą leśną ścieżką niby bajecznym srebrno-białym tunelem. Drzewa spały w srebrzystych girlandach , w powietrzu wisiał iskrzący s zapachem żywicy. Taka cisza, czułem jak serce pika i w uszach dzwoni. Szedłem jak we śnie, gdzieś zastukał w sosnę dzięcioł. Jego puk, stuk niosło echo po lesie. I wtedy nieoczekiwanie rozległo się  znajome głośne szczekanie psa.. To niemożliwe, że to mój czworonożny przyjaciel - pomyślałem.
Jak odchodziłem, bawił się z bratem. Odnalazł  jednak. Skoczył na mnie, objął łapkami i zaczął całować. Cieszyłem się z tego spotkania. Raźniej idzie się z przyjacielem przez duży las. Kiedy wyczuł tylko zająca, merdając ogonem biegł wkoło po jego śladach. Zdyszany wracał i ocierał się o zaśnieżone łapcie, zaglądał w oczy i popiskiwał. Wyjąłem z kieszeni skibkę chleba z kawałeczkiem słoniny. Był to mój prowiant na drogę. Rozdzieliłem na dwie równe części. Jedną oddałem jemu. Delikatnie ścisnął w silnych łapach swoją porcję i powoli, jakby delektując się, zaczął jeść. Pogładziłem siwo burą głowę jego  i powiedziałem: ”złapiesz zająca w drodze do domu”. Kasztanek, tak się wabił, wtedy przestał jeść, liznął rękę ciepłym językiem i cichutko pisnął jak maleńki ptaszek. A mnie wydało się, że zrozumiał te słowa.
Podchodziliśmy na skraj lasu, wyłaniał się dom ciotki, był w zasięgu wzroku, czułem nawet zapach dymu z komina. I wówczas kasztanek zaczął groźnie szczekać. Zza zakrętu ścieżki wyszli partyzanci. Kasztanek, Kasztanek - wołałem, a on pędził ku nim i szczekał. I  padł strzał, aż śnieg z drzew posypał  się na głowę.
Nam nie trzeba psów - powiedział jeden z nich po rosyjsku - A ty do dokąd? Pokazałem palcem dymiący komin i pobiegłem w jego kierunku płacząc. Nie płacz synku, gładząc po głowie pocieszała ciotka. Wtulony w jej fartuch, opłakiwałem śmierć czworonożnego przyjaciela.
Wujek przyniósł od sąsiada maleńkiego szczeniaka, urośnie drugi Kasztanek, pocieszał, ale ja myślałem tylko o moim piesku. I nie mogłem pojąć, dlaczego ludzie zabiją ludziom ich najlepszych przyjaciół. Mojego zastrzelono tylko za szczekanie. Wtedy często strzelano do psów, palono ich  razem z ludźmi, czynili to okupanci, kolaboranci, i partyzanci, .
Teraz   przyjaciół  wyrzucają  z domu,  przywiązują w kagańcach do drzewa przy mrowisku., błąkają się , jak bezdomni ludzie, w śmietnikach  z nimi dzielą się kromką chleba., a  nieliczne  schroniska pękają w szwach. Władza wali kasę na  na  inne  bezużyteczne  budowle  , o przyjaciołach człowieka zapomina. Nie rozumie,ze  przyjaźń psia  najwierniejsza na świecie.
 I  syty głodnego  nigdy  nie zrozumie! Odgrodzona władza  od społeczeństwa murem obłudy  pilnuje tylko   swojego darmowego żłobu,a  kowalskich karmi gruszkami na wierzbie.

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1599
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1287
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1027
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 968
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 858
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 942
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 893
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 904
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 776
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 560
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 776
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 510
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Chyba już czytałem o Kasztanku, może był to fragment innego artykułu. Nie zmienia to mojej pozytywnej oceny tekstu, który za serce chwyta...

Mojego Kasztanka?

Tak. Nie mogłem znaleźć na eiobie, ale znalazłem tu: http://interia360.pl/artykul/m(...)e,39890
PS
Ktoś Cię zminusował.
Ciekawe za co? Za Kasztanka?
Trzeba być podłym lub durnym. A najpewniej jednym i drugim :(

Oj, tak... człowieka poznaje się po tym, jak traktuje swoich Braci Mniejszych...

opinia ze wszech miar trafna

Myślę Szymonie, że nie ma bardziej niesprawiedliwego powiedzenia niż to, że "ktoś zszedł na psy".

Zeby ludzie mieli chociaż 50% Psiego mielibyśmy rząd z ludzka twarzą i kościół święty!

Ja też już o tym czytałem, chyba nawet na eiobie.

Mojego?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska