Login lub e-mail Hasło   

Krok 'poza'.

Są takie książki, po których zakończeniu mam wrażenie, jakby ktoś oderwał żywcem kawałek mnie samej..
Wyświetlenia: 1.338 Zamieszczono 20/01/2012

Są takie książki, po których zakończeniu mam wrażenie, jakby ktoś oderwał żywcem kawałek mnie samej. Tak wspaniałe, poruszające, wciągające, pouczające, motywujące, nieraz niesamowicie bliskie, że w momencie pochłonięcia ostatniej strony mam wrażenie, że coś bezpowrotnie tracę. Można to uczucie porównać do sytuacji, w której konieczna jest wyprowadzka do innego miasta, z dnia na dzień, bezapelacyjnie, zostawiwszy za sobą ulubione, pokochane, ważne miejsca, rodzinę, przyjaciół - na zawsze. Bynajmniej jednak nie uważam tego uczucia za coś złego. Wręcz przeciwnie - jeżeli odczuwam właśnie takie coś - książkę uważam za genialną.


Swoją drogą, dawno takowa nie wpadła mi w ręce..


Tęsknię za tym. Ostatnimi czasy zaniedbuję swoją "sferę duchową". Nie mam czasu? Nie pamiętam "jak to się robi"? Może zwyczajnie straciłam ze sobą kontakt..(?) Cokolwiek to jest, ogranicza moje wewnętrzne Ja. Trzyma mnie w okowach szarej rzeczywistości, gdzie trzeba twardo stąpać po ziemi, gdzie wszelakie wyłamanie się, choćby na chwilę od codziennego dreptania w miejscu, jest wręcz zakazane (trzeba przecież myśleć o pieniądzach / karierze / nauce / sławie / pieniądzach / przyszłości / blichtrze / pieniądzach / opinii.. hmm, chyba coś mi umknęło.. acha, no przecież! ..o pieniądzach).

W książkach, które do tej pory trafiły w moje ręce (i zniszczyły wzrok, czego też nie mam im za złe.. w końcu coś kosztem czegoś) zazwyczaj mogłam znaleźć jakby ukryte odpowiedzi na nurtujące mnie pytania natury egzystencjalnej, jakieś drobne nawet nakierowanie, drogowskaz, pomocną dłoń, dobre, pocieszające słowo. Jeden cytat, jedno, mniej lub bardziej złożone zdanie, potrafiło popchnąć mnie naprzód, kiedy chciałam już załamać ręce.

Ileż romansideł pozwoliło mi utwierdzić się w przekonaniu, że "ten jedyny", to jednak jeszcze nie "ten". Że czasem warto odpuścić, odejść, powiedzieć "nie", odczekać, przecierpieć, żeby później móc zbierać plony. Ile mądrych, acz twardych zdań skopało mi tyłek kiedy myślałam, że jestem panią świata; sprowadziło mnie na ziemię. Ile wzruszyło, pomogło pielęgnować w sobie wiarę w ludzi, w miłość, w sens tej durnej, szarej egzystencji. Ile wreszcie pomogło, zwyczajnie oderwać się od wyżej wymienionej, choć na kilka chwil. Darując mi "siebie", wpuszczając do swojego świata, czyniąc go trochę moim.. pozwalając tym samym odetchnąć od zgiełku i ciężaru świata, nabrać do niego (i siebie) dystansu. Tyle im zawdzięczam..
..a ostatnio nie mam czasu wziąć do ręki wymęczonej czasem, wydotykanej milionami (o zgrozo! - brudnych) palców, okładki jakiejś książki, która dla właścicieli tego miliona palców była, być może tym samym, czym jest dla mnie.
Marzę, żeby znów stracić kawałek siebie. Choćby żal miał mi skręcać wnętrzności, gdy czytam ostatnie zdanie. Choćbym chciała krzyczeć "nie! to nie może się (tak) skończyć!". Choćby wzrok mój na tyle stracił na jakości, że literki będą mi tańczyć fokstrota.. chcę.


Zawsze wierzyłam, że to nie ja wybieram książkę, ale ona wybiera mnie (nie byłam nigdy całkiem normalnym, przeciętnym człowiekiem - dla takowego stwierdzenie, że książka wybiera czytelnika byłoby całkiem dobrym powodem, żeby wsadzić delikwenta na jakiś czas do zakładu zamkniętego, tak profilaktycznie, gdyby mógł być potencjalnym zagrożeniem dla całej bandy pospolitych zjadaczy chleba - tutaj winna jestem wyjaśnienia - nie, wcale nie uważam się za kogoś lepszego, zwyczajnie ludzie bez wyobraźni i potrzeby obcowania m.in. z literaturą są dla mnie taką właśnie bandą; na szczęście mamy wolność słowa, z której korzystam jedynie). W tej wierze pozostając, czekam, aż w odpowiednim momencie któraś mnie "odszuka", by znów otworzyć przede mną swoją bramę, podarować mi siebie, wznieść na wyżyny lub zepchnąć na samo dno den, skąd już droga prowadzi tylko w górę.

Podobne artykuły


11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 402
11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1659
11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 404
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 693
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 919
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 217
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 207
9
komentarze: 10 | wyświetlenia: 593
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 277
9
komentarze: 18 | wyświetlenia: 367
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 438
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 538
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 279
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 587
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 573
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Piękne podejście do literatury...podoba mi się to książkowe wybieranie czytelnika...podoba:)))

  JA to ja,  20/01/2012

Podobnie czasem odczuwam. Jak książka wciąga mnie razem z kapciami, co oznacza, że jest, ni mniej ni więcej jak ciekawa, to po jej zakończeniu, czuję jakby zakończyła się jakiś etap w moim życiu. Czasem to smuci...
Artykuł na plus :)

  awers,  24/01/2012

Musisz uważać, to niebezpieczne Leno

  Lena G.  (www),  24/01/2012

obawiam się, że jestem już uzależniona. i jak papierosy czy alkohol nigdy mną nie zawładną, tak książkom oddałam już swoją Duszę (czy raczej: one Ją nieustannie budują).

  greenway,  25/01/2012

Wymarzona czytelniczka. Dusza szuka oczyszczenia i powiewu życia prawdziwego. :)

  Gamka  (www),  25/01/2012

Mam tę samą przypadłość :) nie jesteś osamotniona Leno....jest nas tutaj duuuużo!
Kiedy zatapiam się w stronice i treść książki - tracę poczucie czasu,obrazy przelatują przed oczyma, nawet kwiaty pachną ....pochłaniam ogromne ilości książek, choć ostatnio przyznaję się... robię to z dużymi przerwami....no i po tylu latach i oczka już nie te :(
Na sofie leży kilka zaczętych książek .. ...  wyświetl więcej

Podpisuję się pod tymi słowami wszystkimi łapkami ;) Uwielbiam książki, które mi coś dają. Które zostawiają wrażenie dobrze spożytkowanego czasu. Bo literatura ma poruszać. Pozdrawiam!!

  ktosinny,  26/01/2012

Ja od niedawna zacząłem czytać książki, chociaż mam już prawie 23 lata. Dopiero, gdy kolega na studiach polecił mi dobrą "lekturę", spodobało mi się czytanie. Zastanawiam się czasem, czy to nie przez system szkolnictwa. A może ktoś mógłby mi polecić naprawdę dobrą książkę, taką swoją ulubioną. Dodam, że ostatnio czytałem S. King.

Tylko jak mnie w takim razie książka wybierze? :)

  Lena G.  (www),  26/01/2012

przede wszystkim idź np do księgarni czy biblioteki publicznej - daj się znaleźć. Resztę zostaw im ;)
pozdrawiam

Lena , świetny teks. Także podpisuje się pod doborem książki do czytającego. Tez ostatnio rzadziej i mniej czytam, ale swego czasu książki ratowały mi życie. To między innymi dla nich chciałam miec siłe, bo one odrywały mnie od całego zła tego świata, wypełniały pustkę, dawały nadzieję, dostarczały emocji. Tak godziny spędzone nad kartkami, gdzie po paru godzinach nie wiadomo, gdzie było się przez ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska