Login lub e-mail Hasło   

Skrzydło kontra brzoza i co ambasador miał na myśli?

kolejne pytania i ryzykowne odpowiedzi
Wyświetlenia: 1.103 Zamieszczono 20/01/2012

Tu-154M

Tu-154M Wikipedia

W ostatnich dniach rozgorzała na nowo dyskusja dotycząca katastrofy naszego samolotu pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010. Z pewnością temat będzie wracać, zaś obecnie najważniejsze wydają się dwie kwestie – czy gen. Błasik był w kokpicie oraz czy brzoza mogła ściąć lewe skrzydło samolotu, a może powinno być odwrotnie.

Drugi problem jest świetnym zadaniem (wręcz wyzwaniem!) z zakresu fizyki i matematyki dla wykładowcy, badacza, naukowca, czy profesora politechniki, który chciałby poświęcić zagadnieniu swój cenny czas. Jeśli ktokolwiek studiował mechanikę oraz wytrzymałość materiałów, to temat jest doskonałym zadaniem do sprawdzenia teorii wszelakich. Mamy dziesiątki naukowców zawodowo zajmujących się wspomnianymi dziedzinami. Mogliby sprawdzić znane teorie albo zaproponować nowe spojrzenie i przekonać społeczeństwo, że ich studia, prace naukowe i papierowe teorie są cokolwiek warte.

Niestety, nie słychać, aby gremialnie garnięto się do teoretycznego rozwiązania zadania. A problemem mogliby się zająć nie tylko Polacy, ale Rosjanie, Amerykanie* albo nawet Eskimosi, byle mieli wiedzę oraz chęci. Jeśli metody komputerowe nie są wystarczająco wiarygodne, to przecież można wykonać fragment skrzydła według rysunku technicznego samolotu Tu-154M i w warunkach laboratoryjnych uderzyć nim w drewno o nazwie brzoza o średnicy zbliżonej do rosnącej przed feralnym lotniskiem. Może znane są metody z zastosowaniem modeli (skrzydło i drzewo w odpowiednio mniejszej skali), co obniżyłoby koszty doświadczenia?

Można także umocować fragment pnia brzozy i gwałtowanie uderzyć klinem o kształcie krawędzi natarcia skrzydła, co umożliwiłoby obliczenie energii potrzebnej do zniszczenia pnia. Uzyskane wyniki można byłoby porównać z energią zniszczenia skrzydła (obliczoną różnymi komputerowymi metodami albo na podstawie eksperymentu) oraz można byłoby obliczyć odchylenie samolotu w lewo po uderzeniu w drzewo.

Problem jest o tyle interesujący, że powinny zająć się nim międzynarodowe organizacje lotnictwa i instytuty, które na co dzień badają katastrofy lotnicze, wszak im także powinno zależeć na poznaniu wyników rozpatrywanego zderzenia (wszak wyniki mogą być przydatne w innych, podobnych katastrofach).

Okazuje się, że naukowcy nie garną się do rozwiązania zagadki, bowiem jest nie tylko trudna, ale i... polityczna. Ogłoszenie wyników będzie postrzegane jako poparcie jednej z dwóch głównych partii w Polsce. Ale dlaczego nie biorą się za to zagraniczni i obiektywni uczeni?

Przy okazji roztrząsania katastrofy zwanej smoleńską, przypominane są inne wątki. Media cytują naszego ambasadora w Moskwie, Jerzego Bahra, który kilka tygodni wcześniej informował, że „nie ma warunków do przyjmowania [niektóre media w tym miejscu wstawiały wyraz „lądowania", co całkowicie zmienia sens opinii] samolotów z najważniejszymi osobami w państwie” oraz zastanawiają się, co stało się z tą notatką.

Ciekawe, czy ktokolwiek zastanowił się nad zacytowanym zdaniem w aspekcie równości obywateli? I to w zdaniu, wygłoszonym przez ambasadora urzędującego w postradzieckiej Rosji, w której (przynajmniej oficjalnie) głoszono przez lata, że wszyscy obywatele są równi**? Zresztą i u nas, za czasów mojej młodości (komuna), wpajano nam idee wolności, braterstwa i równości (równości!).

W jaki sposób wyjaśnić owo zdanie? Albo ambasador uznał, że lotnisko jest w tak fatalnym stanie technicznym, że lądowanie pierwszorzędnych osobistości jest wysoce ryzykowne i może dojść do wypadku, w którym zginą szczególnie cenni nasi obywatele (natomiast inni rodacy o mniejszym znaczeniu dla Ojczyzny mogą sobie lądować tamże do woli, bo jeśli zginą, to - w domyśle - z niewielką stratą dla Polski), albo miał na myśli całkiem inną kwestię – że nie ma warunków do godnego przyjmowania ważnych przedstawicieli naszego kraju, bowiem cała przylotniskowa infrastruktura urąga godności osobistościom tam przybywającym. Ciekawe, co ambasador miał na myśli? Sądzę, że chodziło o to drugie wyjaśnienie – tam nie powinny lądować ważne polskie delegacje, bowiem istniejące tam standardy, były dyshonorem dla naszych przedstawicieli, ale to oznacza, że nie tyle chodziło o niebezpieczeństwo dla ich życia, lecz o uszczerbek na ich godności.

Obecnie jest tak, że wielu ludzi w tzw. towarzystwie boi się wyrazić swoją opinię (to brzoza ścięła skrzydło, czy raczej odwrotnie), bowiem tu przebiega granica politycznych poglądów i ewentualnych kłopotów (w pracy, na uczelni, w urzędzie, na plebanii). Ten sam dylemat mają rodacy w przypadku interpretacji notatki ambasadora Bahra. Są miejsca, gdzie nie należy zbytnio afiszować się swoimi opiniami. Kiedyś można było mieć kłopoty za np. żarciki na temat Gomułki, Gierka, czy Jaruzelskiego, oczywiście w innej skali i w zależności od dziesięciolecia.

* - zadaniem zajęło się dwóch naszych rodaków mieszkających w USA
** - pewnie wielu ludzi zastanawiało się, dlaczego na radzieckich statkach są dwie mesy, załogowa i oficerska, skoro wszyscy pracujący na morzu obywatele byli równi w świetle konstytucji Kraju Rad...

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1586
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1210
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1010
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 842
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 951
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 882
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 926
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 543
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 877
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 760
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 762
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  mss72,  21/01/2012

to ,w którym roku była ta katastrofa?

Hahaha. Może były dwie?

Z jednym zdaniem się zupełnie zgadzam: "...naukowcy nie garną się do rozwiązania zagadki, bowiem jest nie tylko trudna, ale i... polityczna".
Natomiast "ekspertyza" prof. Biniendy, na którą powołuje się Macierewicz, powstała pod kątem zapotrzebowania na konkretny wynik. Zresztą do tej pory prof. Binienda nie przedstawił zastosowanej metodologii.
A testy podobnego rodzaju były już rob ...  wyświetl więcej

  gnostyk,  21/01/2012

Obejrzałem filmik Belfegorze,ciekawe ale ja mam w oczach inny,w 1972 r. uczestniczyłem na bieżąco w katastrofie
lotniczej jaka najpierw zainicjowała się w powietrzu by sfinalizować się na ziemi,w samolocie mig 21 nie otworzyło
się podwozie,pilot(mój późniejszy kolega) dostał rozkaz z dywizji:katapultować się,czynił jeszcze próby by uratować
samolot,dopiero rozkaz z D.W.Lot.zos ...  wyświetl więcej

Cóż, myśliwiec jest inaczej skonstruowany niż bombowiec lub samolot pasażerski. Ponadto MIG 21 ma maksymalną masę startową (z paliwem i uzbrojeniem) wynoszącą 9,8 t, a masa startowa TU-154M wynosi 102 t.
Jeden i drugi po uderzeniu w ziemię na ogół zamienia się w płonącą kupę złomu: http://augustyna.pl/02/2007112(...)dex.htm

Przed chwilą odpowiadałem na kom.Pana Mirosłwa,to w zbliżonym czasie Belfegorze brałem udział w akcji ratowniczej,
katastrofie uległ samolot pasażerski,nie wiem czy sięgasz pamięcią zginął wtedy jakiś Czeski dostojnik i sporo naszych
osobistości,dantejskie sceny,tam generalnie zniszczenia dokonał pożar,chodzi mi tylko o to że mam wyobrażenie
o ewentualnych skutkach takich zdarzeń.Pozdrawiam:)

  Elba,  21/01/2012

Dla Polaków problem nie tkwi w brzozie, ani w katastrofie... Po co Polakom się mieszać do konfliktu dwóch żydowskich gangów? Kaczyński był syjonistą, Tusk gra w drużynie żydowskiej sekty Lubawiczerów , a obaj - przeciw Polsce. Jedna banda żydowska postanowiła utrzeć nosa drugiej i przerzedzić jej szeregi. To cała istota smoleńskiej rozgrywki.
Polacy powinni skupić swe wysiłki na odzyskaniu ...  wyświetl więcej

"Jedna banda żydowska postanowiła utrzeć nosa drugiej i przerzedzić jej szeregi." - czyli twierdzisz, że to był zamach.
Nie zauważyłaś, że artykuł jest o czymś innym?
Jeżeli jesteś np. inżynierem mechanikiem z 20-letnim doświadczeniem konstruktorskim, to zapraszam do dyskusji o niewyjaśnionych problemach technicznych.
Dywagacje o rozpylonym helu, gigantycznym magnesie czy sztucznej mgle zostawiam "inteligentnym inaczej".

Otóż to! Omówiłem dwa problemy, które nijak nie trącają dwoma bandami, tekst nie jest o zamachu i w połowie dotyczy technicznego tematu (uderzenie drzewa w skrzydło).

  gnostyk,  21/01/2012

To też ja Panie Mirosławie nie odnosiłem się do artykułu tylko do komentarza,miałem pecha uczestniczyć
również w akcji ratunkowej w katastrofie podobnej do Smoleńkiej,stąd oderwane refleksje,pozdrawiam:)

Laboratoryjnie symulacja zderzenia skrzydła z brzozą raczej trudna do odtworzenia, jeżeli nie niemożliwa. To nie podstawówka, i nie obliczanie prostego zderzenia centralnego ciał sprężystych.
Wszyscy proponujący taką symulacje zapominają, że na skrzydło nie działała tylko siła wynikająca z kontaktu z brzozą, ale także (a może przede wszystkim), szereg sił aerodynamicznych, z potężną siłą no ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska