Login lub e-mail Hasło   

Szok przyszłości

Czy jesteśmy przygotowani na nowe wynalazki i zmiany społeczne jakie ze sobą niosą? Czy też odwrotnie? Łudzimy się, że zajdą określone zmiany, a tymczasem będzie inaczej?
Wyświetlenia: 2.581 Zamieszczono 13/02/2012

Pamiętam jak w latach siedemdziesiątych książka Stefana Bratkowskiego "Księga wróżb prawdziwych" (1969) wywoływała u mnie nadzieję na niedługie zmiany cywilizacyjne. Tymczasem potem długo nic się nie działo, a w końcu zmiany zaczęły następować w zupełnie innym kierunku niż autor przewidywał.

Poszedłem studiować informatykę, bo wydawało mi się, że to najnowocześniejsza elektronika, a poza tym silnie wiążąca się z ukochaną przeze mnie matematyką. Nie wiedziałem, że w tym właśnie czasie pierwsze mikroprocesory jakie trafiały na rynek wywoływały w głowach amerykańskiej młodzieży w moim wieku rewolucję, która niebawem zaczęła zmieniać świat.

Nawet kiedy już skończyłem studia, wyedukowany dosyć zachowawczo, nie potrafiłem zrazu docenić ani rewolucji mikroprocesorowej ani rewolucji jaką rodziło powstanie sieci komputerowych. Dopiero w połowie lat osiemdziesiątych doceniłem mikrokomputery jako źródło przemian, a prawie pięć lat później rewolucję internetową.

Pisząc książeczkę dla dzieci "Bajeczna informatyka" udało mi się przewidzieć, że niebawem internet stanie się "Placem zabaw". W książeczce "NETowcy" dostrzegłem również niebezpieczeństwa takiej zabawy. Na plus muszę sobie również zapisać, że zachwyciły mnie płaskie telewizory i od początku z napięciem śledziłem spadek ich cen.

Teraz zastanawiam się kiedy samochody z napędem elektrycznym wyewoluują z aktualnego stanu do takiego w jakim znalazły się obecnie płaskie telewizory. Telewizorom plazmowym i LCD wystarczyło niecałe dziesięć lat by z poziomu towaru luksusowego dla ekscentryków (80tys.zł w 1998) zejść do codzienności sklepowej. Pierwszy nowoczesny samochód elektryczny z 2008 kosztował 100tys.dolarów. Dzisiaj jest kwestia połowy tej ceny lecz ciągle ustępują benzynowym pod względem zasięgu i szybkości doładowywania. Jednak impet z jakim firmy motoryzacyjne ulegają tej "modzie" oraz nieustanny postęp w doskonaleniu akumulatorów każą przewidywać, że chociaż dłużej to w jakimś sensowym horyzoncie czasowym samochody elektryczne przebiją się.

Wracając do telewizorów to pewnym falstartem okazała się technologia 3D czyli bardziej poprawnie widzenia dwuocznego - stereoskopii. Niewątpliwie winna tu jest ubożuchna oferta filmów i programów tv w tej technologii. Nawet oferta kinowa nie jest przytłaczająca, a przecież by zapełnić płyty i programy telewizyjne kinowe produkcje powinny wyprzedzić o wiele lat dostarczanie sprzętu domowego. Tak było w przypadku dźwięku, koloru i szerokiego ekranu w kinie. Ja jednak wierzę, że obecny czas zostanie wykorzystany przez producentów na doskonalenie technologii i zapełnianie półek nowymi, miejmy nadzieję że i technicznie i artystycznie udanymi produkcjami.

We wspomnianej na wstępie futurologicznej książce przewidywano szybkie upowszechnienie okien zasłanianych "elektronicznie". Prawdopodobnie myślano o wykorzystaniu technologii ciekłych kryształów, które pod wpływem przyłożonego napięcia stają się przezroczyste, a bez niego są matowe. Dopiero niedawno trafiłem na brytyjski film, w którym tak wyposażono jedną z luksusowych rezydencji. Koszt był horrendalny, ale efekt wspaniały. Ciekawe kiedy nastąpi szersze upowszechnienie tego wynalazku.

Jednym z najnowszych "hitów" jest turystyka kosmiczna. Zaoferowano już lot kosmiczny między Ziemią a Międzynarodową Stacją Kosmiczną i z powrotem na pokładzie statku kosmicznego "Sojuz":

Dennis Tito (Stany Zjednoczone): 28 kwietnia - 6 maja 2001
Mark Shuttleworth (Afryka Południowa / Wielka Brytania): 25 kwietnia - 5 maja 2002
Gregory Olsen (Stany Zjednoczone): 1 października - 11 października 2005
Anousheh Ansari (Iran / Stany Zjednoczone): 18 września - 29 września 2006
Charles Simonyi (Węgry / Stany Zjednoczone): 7 kwietnia - 21 kwietnia 2007
Richard Garriott (Stany Zjednoczone): 13 października - 24 października 2008
Guy Laliberté (Kanada): 30 września - 11 października 2009
Michael Melvill: lot z 21 czerwca 2004(bezpłatny lot testowy)
Sergey Brin (USA) - założyciel Google, spodziewany lot w 2011 roku, ale chyba dotąd nie poleciał.[źródło:Wikipedia]

 Na taką podróż stać tylko miliarderów, a cena lotu wynosząca wiele milionów dolarów zdaje się wynikać nie tylko z kosztów, ale też z olbrzymiego popytu na takie wyprawy. 

Tymczasem wiele firm na świecie rozpoczęło badania nad zaoferowaniem masowej turystyki kosmicznej. Najbliżej tego celu wydaje się być firma Richarda Bransona Virgin Galactics, która ma za sobą udane loty suborbitalne, w tym zdobycie prestiżowej nagrody Ansari X Prize. Wybudowano również w stanie Nowy Meksyk port kosmiczny (Spaceport), a na 2012 planuje sie cotygodniowe regularne loty, na które znaleziono już prawie pół tysiąca chętnych. Nic dziwnego, bo bilet na te wyprawy kosztuje "tylko" 200tys.dolarów. W ten sposób w ciągu nieco ponad roku, od rozpoczęcia regularnych lotów, liczba osób, które odwiedzą przestrzeń kosmiczną podwoi się.

        Virgin Galactics ograniczyło koszty wyniesienia w przestrzeń kosmiczną dzięki temu, że statek kosmiczny nie jest wynoszony przez rakietę lecz przez ... samolot. Specjalnie skonstruowany samolot i statek kosmiczny idealnie pasują do siebie łącząc się na Ziemi przed startem w jeden pojazd napędzany zwykłymi silnikami odrzutowymi.

        "Space Adventure" zaoferowało na 2015 znacznie większą atrakcję tj. lot wokół Księżyca. Jednak są to tylko dwa bilety w cenie po 100-150 mln dolarów.

        Firma Bransona też nie zamierza ograniczać się w przyszłości do lotów suborbitalnych. W planach są loty na orbitę, które pozwolą korzystać z planowanych już przez kilka firm hoteli kosmicznych. Te orbitalne stacje pozwolą z kolei na przesiadkowe loty wokół Księżyca i na Księżyc. Wielu pisze też o lotach na Marsa to jednak przy stanie dzisiejszej techniki i możliwościach finansowych państw a zwłaszcza osób prywatnych, jest mało realne.

Być może kiedy ja zaczynałem studiować informatykę była podobna sytuacja jak dla dzisiejszych studentów bioinformatyki, którym właśnie wiele uczelni otworzyło swe podwoje. Największe nadzieje dla ludzkości wiąże się tu z poprawą stanu zdrowia. Nowym metodom leczenia i zapobiegania chorobom. Na pewno już niebawem każdy będzie mógł sobie zrobić zapis własnego DNA, czyli odnotować wartość każdego z 3mld nukleotydów. Dzisiaj w tej uprzywilejowanej sytuacji są ludzie niebywale bogaci, dla których wydatek rzędu 100tys.dolarów nie jest problemem oraz ... przestępcy i osoby podejrzane o dokonanie przestępstwa. Mając zapis DNA lekarze będą mogli oferować "leki na miarę" tj. dostosowane do genetycznych własności pacjenta i dla niego skuteczne oraz nieszkodliwe. 

Jedną z wielu technologii raczkujących od kilkudziesięciu lat są koleje unoszące się nad torem, najczęściej na zasadzie magnetycznej. Istnieje na świecie wiele konstrukcji eksperymentalnych, ale tylko chiński Pekin mógł sobie z okazji olimpiady pozwolić na niewielką linię użytkowaną na co dzień. Na przeszkodzie rozwojowi tej technologii prawie wyłącznie stoją olbrzymie koszty. Czy w najbliższych latach nastąpi postęp w tej dziedzinie. Trudno powiedzieć.

Wracając do technologii kosmicznych marzeniem kosmonautyki jest winda kosmiczna tj. lina zaczepiona na Ziemi i wyrzucona w kosmos. Utrzymywana w napięciu przez siły grawitacji i odśrodkowe pozwoli na rewolucyjne obniżenie kosztów transportu towarów i ludzi na orbitę. Problem technologiczny polega na skonstruowaniu tak wytrzymałego i lekkiego materiału na linę. Jednak postęp w zakresie tzw. nanorurek daje nadzieję, nawet w najbliższych latach. Znacznie łatwiejsza w realizacji będzie księżycowa winda kosmiczna, tylko nie wiadomo czy i kiedy będzie to uzasadnione ekonomicznie.

Dla wielu bardzo przygnębiające było wycofanie floty jedynych ponaddźwiękowych samolotów pasażerskich - Concorde. Co ciekawe firmy lotnicze nie przygotowały jego następcy i dopiero teraz rozważają i projektują konstrukcje, które wejdą do eksploatacji najwcześniej za dwadzieścia lat.

Nadal ciekawe jest rozważanie przyszłości komputerów, internetu i telefonii komórkowej. Pojawiło się już nowe urządzenie tzw. czytnik e-booków i wydaje się, że w cenie rzędu 500zł niebawem zawojuje świat. Należy się zwłaszcza spodziewać wdrażania go w oświacie. Już dzisiaj w wielu szkołach uczniowie używają czterokrotnie przecież droższych laptopów i tabletów. Być może dla potrzeb szkolnych wystarczy jakaś odmiana ebooka, a to przynajmniej w najbardziej rozwiniętych krajach będzie oznaczało zmianę jakościową. 

Natomiast pojawiają się głosy na temat końca innych urządzeń, a mianowicie - konsol do gier. Taka obawa zachodzi z dwóch powodów. Po pierwsze rozwoju łączy i serwerów internetowych, gdzie coraz więcej gier polega wyłącznie na możliwościach obliczeniowych serwerów, a łączem transmituje się gotowe obrazy do odbioru i nadawania przez dowolne komputery. Po drugie coraz więcej telewizorów ma zdolność przeglądania internetu, a nawet montuje się kamery mające pozwolić na sterowanie gestami podobnie jak to ma miejsce w sterowniku Kinect firmy Microsoft. W ten sposób traci rację bytu produkowanie urządzeń o dużej mocy obliczeniowej, zwłaszcza w zakresie grafiki dla wielbicieli gier.

Natomiast dosyć nieśmiało wkracza wizja zastąpienia ludzi-kierowców zautomatyzowanymi urządzeniami. Pomimo dużej złożoności panowania nad pojazdem w typowym ruchu drogowym powstaje coraz więcej projektów usiłujących temu sprostać. Prawdopodobnie byłoby to dużo łatwiejsze, gdyby można było zautomatyzować wszystkie pojazdy, a pieszym uniemożliwić wchodzenie na takie trasy. Wtedy pasażer byłby zabezpieczony nie tylko przed własnymi błędami, ale również przed błędami innych kierowców. Być może rozwój zamkniętych systemów transportowych na lotniskach i w centrach miast będzie zaczynem globalnych rozwiązań. Ale może też być tak, że człowiek, który polubił kierowanie samochodami nie da już sobie wyrwać tej przyjemności i pozostanie to mrzonką fantastów.

Ostatnie doświadczenia z poznawaniem funkcji mózgu pozwalają przypuszczać, że już niebawem będziemy umieli obraz z miniaturowej kamery zastępującej wzrok dostarczać wprost do mózgu, ale też odwrotnie otwiera to drogę do odczytywania obrazów i słów rodzących się w mózgu. Optymistycznie można spekulować, że da się to wykorzystać do rejestrowania snów i późniejszego i "wrzucania" na YouTube czy jakiś podobny serwis. Mniej optymistyczny jest system bezpieczeństwa, który pozwoli unieszkodliwiać przestępców już w momencie, gdy myśl o zbrodni rodzi się w ich mózgach. A współczesny świat pełen dysydentów i ich prześladowców rodzi najgorsze scenariusze w wykorzystaniu tego technicznie wspaniałego wynalazku.

Takie rozważania można prowadzić w nieskończoność i konia z rzędem temu kto trafnie przewidzi na ile dana spekulacja jest bardziej uzasadniona od innej, a przede wszystkim do czego to dalej prowadzi.

Podobne artykuły


12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 6048
4
komentarze: 12 | wyświetlenia: 848
30
komentarze: 66 | wyświetlenia: 2887
28
komentarze: 23 | wyświetlenia: 4794
14
komentarze: 1 | wyświetlenia: 10937
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 24737
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 10384
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 2672
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 5190
8
komentarze: 3 | wyświetlenia: 9992
6
komentarze: 3 | wyświetlenia: 55210
 
Autor
Artykuł



Ano, konia z rzędem... :)

Podszywana Barko, nie rozsiewaj jadu... rzeczywiście, ciekawe rzeczy dzieją się w sieci...

Chłopie, idź nad rzekę, wyjdź na dwór, popatrz na piękny naturalny świat.

Nie chcę Cię obrażać, ale nie ma się czym zachwycać.

Chcę czy nie, świat się zmienia i mogę patrzeć i zastanawiać się w jakim kierunku. Ale widzę, że ty również nie opierasz się zmianom tylko dajesz się im ponieść. W końcu twój komputer i twoja obecność w tym serwisie o tym świadczą.

Oczywiście masz rację, ja nie walczę z techniką, nawet zajmuję się nią zawodowo. Jednak uważam to poniekąd za "zło konieczne".

Moim zdaniem tęgie głowy, które takie wynalazki wymyślają, o których piszesz powinny zająć się najważniejszym problemem ludzkości, czyli energią. Jeśli będziemy mieli dostęp do taniej energii, nie pochodzącej z paliw kopalnianych, to rozwiążemy 90% problemów świata.

Obawiam się tylko tego "skupiania się na jednym", bo tego nie da się przewidzieć czy jakiś jeden określony kierunek wypali. W latach sześćdziesiątych planowaliśmy podbój kosmosu, ale zamiast tego większym sukcesem okazały się technologie komputerowe: mikroprocesory, internet i telefony komórkowe. Skrupulatni starają się udowadniać, że samochody elektryczne są mniej ekologiczne niż spalinowe, bo ko ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  14/02/2012

można będzie pobrać mózg od człowieka i wszczepić go robotowi. Wszak to tylko wyrośnięta zygota

W ciągu kilku dziesiątek lat,technologicznie skoczyliśmy niesamowicie do przodu.
I tylko nasz rozwój duchowy mozolnie drepcze naprzód.
Może to nam się czkawką odbić. Gdyż tylko paru idiotów może nas zmusić do przypomnienia, jak się posługiwać krzesiwem.
O, jak bardzo chciałbym być w błędzie.

Mam książkę z lat '80 z rozrysowanym schematem produkcji gazet przy użyciu techniki komputerowej. Znajdę, zeskanuję i jeśli to możliwe - wkleję jako komentarz. Bo pewnie trudno w to uwierzyć, ale ten schemat obejmował maszynę do pisania, karty podwójnie perforowane, machinę w stylu "Odry" i... linotyp.
Ten obrazek zawsze przypomina mi się, kiedy czytam o prognozach rozwoju techniki. Ja napr ...  wyświetl więcej

Pamiętam swoje studenckie praktyki w Ośrodku Obliczeniowym innej uczelni. To było pod koniec lat 70-tych. Oni opanowali tworzenie różnych raportów i podręczników z użyciem komputera ODRA 1305. Polskich czcionek nie było, a teksty wprowadzało się z kart perforowanych, poprawiając z ekranu. Trochę mi się z tego chciało śmiać, bo dla mnie było nieco bez sensu. Ale już niebawem sam pisałem pierwszy skrypt dla studentów z użyciem komputera MERA.

  nse,  19/02/2012

Jednym z takich odwrotnych efektów udoskonalania technologi komputerowej, ( zaryzykuje się stwierdzić ;) ) jest rozrost absurdu urzędniczego który potwierdza twierdzenie "natura nie toleruje próżni" ..., niby z jednej strony komputeryzacja powinna ułatwić życie i zminimalizować czas pracy w stosunku do efektu, a z drugiej strach przed utratą pracy powoduje wymyślanie idiotycznych procedur i formularzy urzędniczych ...

  Bar_ka  (www),  19/02/2012

Rzeczy niezbędne dziś to takie o którym nie śniło się naszym dziadkom. I po co ja się uczyłam programować w Algolu?

  nse,  20/02/2012

Myślę że sam język programowania nie jest zbyt istotny, bardziej się liczy wypracowanie w sobie umiejętności porządkowania zakładanych zdarzeń na osi czasu ... w językach wysokiego poziomu większość programistów nie bierze tej umiejętności pod uwagę do czasu kiedy zaczyna się coś krzaczyć ... Ja akurat jestem samoukiem uczę się, bo widzę w tym coś fascynującego, programistom zawodowym to do piet nie dorastam; jednak pewna świadomość nabyta dzięki programowaniu pomaga w życiu ;)

  Bar_ka  (www),  20/02/2012

Miałam na myśli fakt, że do niczego mi się to w życiu nie przydało.

  nse,  20/02/2012

Może nie umiesz tych doświadczeń wykorzystać w swoim życiu, dlatego się nie przydaje ;)

Algol 60 też był moim pierwszym językiem programowania i wiele się na nim nauczyłem, ale żeby to dalej było przydatne musiałem zdobywać coraz to nową wiedzę. I chociaż dzisiaj nikt nie zamówi programu napisanego w Algolu, ani nie poprosi o poprowadzenie jego kursu to zrozumienie tego pierwszego było kluczowe i ułatwiło aktualizację wiedzy.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska