Login lub e-mail Hasło   

Największe cuda w kościele katolickim

czy kiedykolwiek dadzą się wytłumaczyć?
Wyświetlenia: 900 Zamieszczono 21/02/2012




Krew św. Januarego

Święty January był męczennikiem, który za swoje przekonania zginął w 305 r. Jego relikwie zostały umieszczone w Neapolu. Jednak niezwykle zagadkowa jest ampułka zawierająca krew świętego, która regularnie zmienia stan skupienia. Krew zmienia stan ze stałego w ciekły zawsze w rocznicę jego śmierci 19 września każdego roku. Cud przemiany ma miejsce również w pierwszą niedzielę maja, a często zdarza się to także 19 grudnia. Jedynie czas jest niejednorodny. ajczesciej dzieje się to momentalnie, ale niejednokrotnie trwa to kilka godzin.  Próby doprowadzenia do podobnego zjawiska w warunkach laboratoryjnych, zawsze kończyły się fiaskiem.

Lanciano

Zdarzenie miało miejsce w VIII w., podczas mszy św. odprawianej przez mnicha bazyliańskiego. W trakcie uroczystości, znajdująca się w monstrancji hostia, symbolizująca w kościele Ciało Chrystusa, uległa przemianie. Kawałek opłatka zamienił się w prawdziwe ciało i krew.  Naukowcy, którzy wykonali szczegółowe badania nie mają wątpliwości, że w monstrancji znajduje się prawdziwa tkanka ludzka i krew o grupie krwi "AB". Ciało stanowiące fragment tkanki mięśnia sercowego posiada tę samą grupę. Identyczną grupę krwi stwierdzono na Całunie Turyńskim. Pomimo braku substancji konserwujących, żaden z elementów nie uległ do tej pory rozkładowi, a efekt tego cudu jest relikwią kościeła w Lanciano.

Święty lotnik

Św. Józef z Cupertino żyjący w XVII w..... potrafił latać. W 1630 r., podczas procesji Józef wzniósł się w powietrze i latał ponad tłumem. Po wylądowaniu uciekł i ukrył się w domu. Najbardziej znany lot Józefa odbył się podczas papieskiej wizytacji w klasztorze, tam Józef nachylił się, by ucałować stopy Ojca Świętego i wzleciał w powietrze. W 1663 r. z w Święto Wniebowzięcia jego lot widziało kilka tysięcy osób. Według relacji świadków podczas modlitwy doznawał ekstazy, a unoszenie się w powietrze było prawdopodobnie wynikiem jego ekstatycznych przeżyć. Jego mistyczne ekstazy były tak silne, że  zamykano go w klasztorze.

Noga, która sama odrosła

Miguel Pellicer w młodości uległ groźnemu wypadkowi, w wyniku którego amputowano mu nogę. Po dwóch latach kończyna została mu przywrócona. On sam jest przekonany, że stało się to dzięki żarliwej modlitwie skierowanej do Matki Boskiej.
Cud wydarzył się 29 marca 1640 r. Po wieczornej modlitwie położył się spać. Gdy chwilę później jego matka weszła do pokoju, ujrzała spod plaszcza,którym byl przykryty... dwie nogi. Prawa noga była cała i zdrowa.

Zwłoki bez odznak rozkładu

Ciała wielu świętych mimo, że upłynęło nawet kilkanaście wieków wyglądają tak, jakby dopiero złożono je do grobu.
Dla Kościoła zjawisko takie traktują jako oznakę świętości. Do grona świętych, których ciała przetrwały próbę czasu, należą
m,in, : św. Bernadetta, św. Jan Bosko i św. Stanisław Kostka, św. Alojzy Orione, papieże Pius IX i Jan XXIII.  Wszelkie próby wyjaśnienia podobnych właściwości dotychczas nie powiodły się.

Matka Boska z Lourdes

Świadkiem zdarzeń była św. Bernadetta, a miały one miejsce w 1858 r. Maryja ukazywała się jej w jaskini i nakazywała pić wodę z miejscowego strumienia oraz modlić się. Bernadetta widziała Matkę Bożą 18 razy.  Wkrótce w miejsce objawień Maryjnych, zaczęły wyruszać tłumy wiernych. Nawet bardzo chore osoby pijące wodę ze źródła dostępowały uzdrowień. Dziś to miejsce, gdzie pielgrzymuje miliony wiernych. Biuro Medyczne w Lourdes potwierdziło kilkadziesiąt przypadków, w których doszło do cudownych uzdrowień, niewytłumaczalnych z punktu widzenia medycyny. Ciało św. Bernadetty również nie uległo rozkładowi. Pochowano ją w relikwiarzu, w kaplicy kościelnej w Nevers.

Bilokacja świętego mnicha

Bilokacja to niewytłumaczalne zjawisko polegające na tym, że jedna osoba może przebywać w dwóch miejscach jednocześnie. Człowiekiem, któremu przypisywano takie zdolności był Ojciec Pio. Wg relacji wielu świadków, o. Pio był wielokrotnie widziany w dwóch miejscach w tym samym czasie.  Jeden z takich wypadków miał miejsce podczas mszy beatyfikacyjnej św. Teresy, odbywającej się w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Ojciec Pio był widziany w jej trakcie, mimo, że w tym samym czasie przebywał w swoim klasztorze. Jednym ze świadków był św. Alojzy Orione.  Zanotowano kilkanaście przypadków, gdy Ojciec Pio był widziany w dwóch miejscach równocześnie. Ostatni raz zdarzyło się to na dzień przed śmiercią duchownego. Właśnie wtedy odwiedził w Genui rannego Ojca Umile, z którym się pożegnał. Następnego dnia Ojciec Pio zmarł.

Stygmaty Teresy

Teresa Neumann była bardzo wierząca. W 1919 r. uległa wypadkowi i złamała kręgosłup, a potem straciła wzrok. Sparaliżowana i przykuta do łóżka, modliła się o uzdrowienie do swojej imieniczki Teresy z Lisieux. I wymodliła. W 1923 r. podczas beatyfikacji Teresy z Lisieux....odzyskała wzrok. Później, gdy błogosławiona Teresa została ogłoszona świętą, Teresa Neumann zyskała władzę w nogach. Wkrótce też została obdarzona stygmatami.

Broczące krwią rany pojawiał się w tych miejscach ciała, w które według wiary chrześcijańskiej Chrystusowi przybito gwoździe. Poza tym krew wypływała również z jej oczu. Krwawiące rany pojawiały się zawsze w każdy czwartek. W piątek o 15-ej, kobieta zapadała w głęboki sen, z którego budziła z zagojonymi ranami, i pełna wracała do codziennych obowiązków. Wszystko to trwało przez 36 lat.

W dniu pojawienia się pierwszych stygmatów przestała jeść i pić. Jej jedynym posiłkiem była Komunia Święta. W trakcie jednego z testów lekarze czuwali przy niej bez przerwy 24 godziny 7 dni w tygodniu. W tym czasie przyjmowała ona raz dziennie wyłącznie komunię. Według lekarzy post nie miał żadnego negatywnego wpływu na jej zdrowie.

Cud fatimski

To najbardziej spektakularny cud w historii, a miał miejsce 13 października 1917 r. w Portugalii. Według trójki dzieci, które były świadkami objawień Matki Boskiej w Fatimie, tego dnia miał zdarzyć się cud zapowiedziany wcześniej przez Maryję.

Na pole niedaleko Fatimy przybyło ok. 70 tysięcy ludzi. Wśród nich wielu naukowców i ateistów sceptycznych wobec zapowiedzi trzech pastuszków. W pewnym momencie doszło do niewytłumaczalnego zjawiska, niebo pokryły ciemne chmury, a na zgromadzony tłum spadł ulewny deszcz. a potem zza gęstych chmur wyszło Słońce, które zaczęło... wirować. Według zgodnej relacji świadków Słońce wykonywało niesamowity taniec i zaczęło zbliżać się do Ziemi. Obracająca się kula widziana była przez 70 tysięcy osób. Spodziewano się katastrofy, ale zamiast tego Słońce błyskawicznie osuszyło ludzi. Tego dnia wielu ateistów nawróciło się.  Nie wszyscy z obecnych jednak potwierdziło to zjawisko w tej grupie byli również wierzący. Zbiorowa halucynacja? Mało prawdopodobne. Podobny efekt zaobserwowano kilkanaście kilometrów dalej. Żadne obserwatorium astronomiczne na świecie nie zaobserwowało niczego szczególnego.  

Krwawiąca i płacząca Matka Boska z Akita

Pierwszymi świadkami niecodziennego zdarzenia były siostry zakonne. Zanim jednak do tego doszło jedna z nich, Agnieszka widziała wydobywające się z tabernakulum światło, rozjaśniające kościół. Cudowne wydarzenia miały miejsce w 1973 r. Gdy do zakonu zawitał biskup, by uczestniczyć w odnowieniu ślubów zakonnych przez siostry, z figury ponownie zaczęła płynąć krew. Tym razem był znacznie obfitszy. Dwa miesiące później figura pokryła się blaskiem, a na posągu znajdowała się ciecz przypominająca wyglądem pot. Potem w kaplicy zaczął unosić się zapach lilii i róż. Od stycznia 1975 r. do września 1981 r. z oczodołów figury płynęły łzy. Zdarzenie to zarejestrowano 101 razy. Płaczącą i krwawiącą figurę Matki Boskiej z japońskiej miejscowości Akita potwierdziło ponad 500 osób. Naukowcy z Uniwersytetu w Akita, po przeprowadzeniu wielu analiz potwierdzili prawdziwość łez, krwi i potu. Dopiero w 1984 r., po tym, gdy figura przestała płakać, biskup Shojiro Ito ogłosił prawdziwość objawienia, a w 1988 r. kardynał Ratzinger uznał dowody za wiarygodne.

 


Poleć artykuł:   Ustaw jako status na GG Wrzuć na Wykop.pl Opublikuj na Facebook
W jaki sposób skutecznie wpływać na innych i bronić się przed negatywnym wpływem z ich strony? - psychologia-manipulacja.zlotemysli.pl
Jak zdradzać, jak wykryć zdradę, oraz jak do niej nie dopuścić? Ujawniamy tajemnice tych, którzy zdradzają. - zdrada.zlotemysli.pl
Jak efektywnie robić kilka rzeczy na raz i zyskać wiele wolnego czasu, dzięki wiedzy Harrego Kahne? - umysl.zlotemysli.pl

Podobne artykuły


54
wyświetlenia: 12602
53
wyświetlenia: 2006
49
wyświetlenia: 1176
43
wyświetlenia: 1663
42
wyświetlenia: 1306
42
wyświetlenia: 1473

Powiązane tematy





  JA to ja,  22/02/2012

Istne cuda!

  Gamka  (www),  22/02/2012

Cudem jest to zdjęcie ! jest tak piękne, wręcz oszałamiające...a być tam , i sfotografować ten obraz - ten cud – byłoby to największym darem w moim życiu ..." [...] wystarczy przyjrzeć się zwykłemu ziarenku piasku, a ujrzysz w nim wszystkie cuda stworzenia."... >Paulo Coelho<

Alchemia, magia , sugestia, manipulacja aż wreszcie cud.. coś w tym jest zakodowane dla odpowiednich nadawców..;)

Czyli wierzymy w alchemię i magię jako w część rzeczywistości??

  Areva,  22/02/2012

Dla mnie największym cudem jest życie, istnienie (każdego stworzenia na ziemi razem z pozaziemskimi istotami- kosmitami-to też żyje, a teoria wyjałowionego kosmosu jakoś odpada żeby Stwórca o założeniu życia myślał tylko o ziemi). Nie wiem jak z cudem w fatimie (rok popiera że nie mógł zrobić technicznie człowiek) i po za cudownym zachowanymi ciałami świętych lub ich za życia lewitacja z ekstazy ( ...  wyświetl więcej

Haha! Arevade - "problemy z inkwizycją, alibi od klasztoru"... Może napisz o tym jakieś opowiadanie? Będzie zapewne czadowe! :-)

Jak widzisz, Hamiltonie, ciężko jest dyskutować (czytaj: zdementować) coś tak niezbicie potwierdzonego jak owe "zjawiska". A może właśnie dlatego tak ciężko, bo...
Czy były to cuda? Hmm, zależy co mamy na myśli jako "cuda":
1. cuda czyli rzeczy niemożliwe?
2. Cuda czyli tzw. cuda boże?
3. Cuda czyli mistyfikacje?
4. Cuda czyli cudne rzeczy, tak jak określiła to Gamka?
5. xxx?
(pod xxx wpisujemy swoją definicję).

Padam na kolana, Mea Culpa, jaki ja byłem ślepy, Mea Culpa, nawracam się, Mea Culpa, Panie miej litość dla swojej owieczki...

Autor tak na poważnie, a Ty kulpujesz - och, och! :-)
Ale nie pękaj - nawracać się nie masz do czego. Przynajmniej nie do takich "cudów". :-)

Toż to cuda! To dowody na istnienie Boga! Jak śmiesz szydzić niewierny!

No, no - tylko nie "niewierny", hihi!
Wiesz, Ty sobie kpisz, ale takie masz prawo, okej. Jednak to, że te "rzeczy" się zdarzyły naprawdę, to jest temat jak najbardziej poważny. Dla mnie np. to są cuda, bo SĄ takimi, jednak nie są dowodem na istnienie Boga, o nie! Co najwyżej, na istnienie Szatana.
Chociaż, cholera... może i masz rację, że i Boga też - tyle że pośrednio!
Skomplikowane to dećko, prawda? :-)

Czyli cuda to po prostu rzadki przypadek. Coś jakby "szczęście".

Bingo! Szczęście, tyle że w nieszczęściu.Tzn. w nieszczęściu tych, którzy zawierzają w/w cudom jako prawdziwym, jako boskim.
Myślę ja sobie tak: skoro już wierzymy w Boga z Biblii, skoro przyjmujemy tę księgę za objawienie Jego Słowa, to - do jasnej ciasnej - bądźmy konsekwentni i uznawajmy to co ona mówi m.in. właśnie o cudach: że poza "prawdziwymi", będą cuda fałszywe, a za tymi iść nie warto.
No ale Watykan i jego świta swoje... :-/

CUDnie to ująłeś :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 
Autor
REKLAMY GOOGLE
Artykuł


© 2005-2011 grupa EIOBA. Wrocław, Polska