
Bimber - trunek naszych praojców, a i brababek, pełnił rownież rolę środka płatniczego. Zakazany, rzadko stutecznie, wykrywalność w granicach 3 % (policjant też człowiekiem spragnionym bywa), moc znacznie większa - ponad 80 %.
Jest częstym gościem na weselach, chrzcinach, komuniach, zabawach, imieninach, urodzinach i stypach. Jednym słowem towarzyszy nam przez całe życie.
Dawka śmiertelna to ponad 12 promili dla Polski, Rosji, Ukrainy i Bialorusi, inne nacje umierają przy dawce 2 promile.
Dla w/w narodowości 2 promile to dawka po której wsiada się w samochód i jedzie po następne butelki.
Dobrze, że starożytni nie wpadli na pomysł akcyzy. Losy świata potoczyły by się zapewne inaczej. Zamiast cudu w Kanie Galilejskiej sprawca zostałby aresztowany i skazany przez Kolegium d/s Wykroczeń co najmniej na wysoką grzywnę.
Nieobcy ludziom prostym, ale obecny i opiewany przez ludzi kultury, sztuki, polityki i biznesu. Jego związek z chorobami wenerycznymi badają seksuolodzy i wiejscy znachorzy. Bezskutecznie.
Warszawska ulica w czasach okupacji o bimbrze śpiewała tak :
Siekiera, motyka, bimbru szklanka,
W nocy nalot, w dzień łapanka,
Siekiera, motyka, światło, prąd,
Kiedyż oni pójdą stąd.
Andrzej Waligorski opiewał ten trunek następująco:
Proso się prosi, smęda się smędzi,
Artysta rzeźbi Grupę Maryny,
A Wojtuś Dreptak bimber se pędzi,
Który i smak ma, i witaminy.
Idzie nowymber, za nim decymber
(jak to w Paryżu mówi się ładnie),
A Wojtuś Dreptak pędzi se bimber,
Pędzi z wszystkiego czego dopadnie.
Potrafi z cukru, względnie melasy,
Z żyta, z pszenicy, z marchwi, z brukselki,
Z maku, z makuchów, kaszy, kiełbasy,
Z dębowej, względnie sosnowej belki.
Czasem to taki szwung ma, aż warczy,
I wtedy pędzi bez dania racji
Ze świecy, z karborundowej tarczy,
Jak również z drenów od melioracji,
Ze szwedzkiej stali, z żydowskiej macy,
Z kaloszy, z transmisyjnego pasa,
A jak gdzieś dorwał kiedyś "Głos pracy",
To też wydoił z niego pół basa.
Ba, to nie koniec! Gdy katecheta
Diabła z Trypućki wypędzał z trudem,
To Dreptak zabrał się do faceta,
Bęc, i wypędził! Tyle że wódę.
Tyle w nim werwy, tyle pomysłów,
Geniusz i lotny, i aktualny...
Wziąć go, wykąpać i do przemysłu,
Niech nam przerabia węgiel brunatny!
Niech mu wagony zwożą i barki
Ropę naftową, fosfor, piryty,
Dajcie mu miedzi! Dajcie mu siarki!
A on narobi z nich okowity,
I ruszy eksport do Senegalu,
I innych krajów podzwrotnikowych,
...a Dreptak pędzi,
dziś z esperalu
I z broszur antyalkoholowych...
Julian Tuwim po spożyciu tak opisywał swoją piwnicę :
Stoi w piwnicy bimbromotywa
Ciężka, ogromna, i nic nie spływa
Stoi i syczy, burczy i sapie.
Coś z małej rurki do flaszki kapie
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha
Poeta śpi i wcale nie słucha...
Buch – jak gorąco!
Uch – jak gorąco!
Kima i kima wciąż, na siedząco...
Już ledwo stoi, burczy i zipie,
Palacz w nią węgla wcale nie sypie
Po co, ma palnik pro-butanowy
Lekki, zwiewny, z gwarancją, nowy.
Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Wszystko - w ruch!
Najpierw
powoli
jak żółw
ocieżale
Ruszyły
promile
we krwi
ospale
Pierdut - wspaniale, wspaniale
Szarpnął i szarpie zacier z mozołem,
I kręci się, kręci chłodnica kołem,
A procent przyśpiesza, i gna coraz prędzej,
I kapie, bulgocze i pędzi się pędzi.
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Do izby wytrzeźwień karetką, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las
Z białymi myszkami trza zdążyć na czas,
I w głowie turkoce, i puka, i stuka i łub:
I w oczach się ściemnia, dub, dub, dub!...
Twórczość ludowa nie pozostaje w tyle :
Płynie, bimber płynie, po polskiej krainie,
a dopóki płynie, Polska nie zaginie
Obecny jest również w bajkach dla dzieci :
Nad rzeką,sobie kaczka Pijaczka,
Lecz zamiast trzymać się rzeczki,
Pędziła bimber z porzeczki.

Spisał dla Was przy świetle księżyca HS