Login lub e-mail Hasło   

Śmierć

Choć tytuł brzmi ponuro i groźnie chodzi mi nie o zjawisko ustania funkcji życiowych a o SMIERĆ - zwieńczenie drogi .
Wyświetlenia: 1.751 Zamieszczono 02/03/2012

Śmierć - naturalny kres naszej (tak to górnolotnie nazwę) wędrówki. W młodości jest czymś o czym się dużo i często mówi, czym się fascynuje (wszak to właśnie młodzi giną na wojnach jako "wojownicy") , jest też tematem mrocznych ballad i turpistycznych wierszy. Uczestnictwo w pogrzebach jest dla ludzi młodych albo krótkotrwałym smutkiem, albo wręcz okazją do spotkania dawno nie  widzianych członków rodziny. Gdy dojrzejemy, przeżywamy (przynajmniej niektórzy) ceremonie pogrzebowe dużo mocniej. To już nie tylko wspominanie zdarzeń związanych z żegnanym członkiem rodziny - coraz częściej sami , w zaciszu domowym, po pogrzebie myślimy o zmarłym (lub zmarłej) i przypominamy sobie czasem wręcz błahe zdarzenia, które właśnie podsuwa nam pamięć i podświadomość. Często rozmawiamy z rodziną , ze znajomymi i kolegami/koleżankami o różnych współ-zdarzeniach związanych ze zmarłą osobą.

Dopiero jednak "przeżycie" umierania od chwili , gdy się zamanifestuje początkiem choroby, częstymi pobytami w szpitalu lub wręcz unieruchomieniem bliskiej osoby wzbudza w nas zastanowienie nad sensem śmierci i jej wpływem na żywych. Niedawno widziałem jak powoli gaśnie moja ciocia (rak płuc, drobnokomórkowy) i zauważyłem jak wchodzi w swój własny świat pełen nadziei i smutku, euforii po remisji nowotworu i rezygnacji po nawrocie choroby. Jesteśmy wtedy jakby oddzieleni szybą uniemożliwiającą nam wchodzenie do naszych światów i wzajemny kontakt. Widzimy się i słyszymy, ale nasze (wcześniej doskonale zrozumiałe) sygnały i zachowania nagle stają się niepojęte - mamy zupełnie inne postrzeganie - zniekształcone przez śmiertelną chorobę (ze strony chorego) i nasz lęk przed śmiercią i instynkt samozachowawczy (ze strony otoczenia).

Ze wszystkich sił staramy się wmówić choremu, że wszystko będzie dobrze , jakbyśmy chcieli przede wszystkim przekonać samych siebie. Najgorszy jest (dla obu stron) moment uświadomienia , że to już KONIEC! Prześladuje mnie wzrok cioci na jednym  z ostatnich spotkań, wzrok małego dziecka nie przestraszonego, a wręcz zdziwionego bliskością śmierci; melancholijny uśmiech z czającą się nadzieją , że może jednak zdarzy się te pół procenta i choroba się cofnie, to zrozumienie, że rodzina już wie i stara się mniej lub bardziej nieudolnie pocieszyć. Na szczęście samo odejście nastąpiło bez męczarni i długotrwałych , wyniszczających kuracji. 

Po wszystkim dociera do nas, że ten ciąg: "przedtem - teraz - po" jest cykliczny i bez względu na status społeczny , intelektualny i finansowy  zdarza się wszystkim; jedyny przejaw prawdziwej równości. Nadchodzi nieuchronnie czas zastanowienia się nad własnym życiem. Czy poza rzeczami coś zaświadczy o naszym istnieniu ? Czy pamiętanie o zmarłych bliskich coś w nas zmieni ? Czy nasze odejście zmieni cokolwiek komukolwiek ? 

Nie wiem jak na to odpowiedzieć.

Teraz odwiedzam Mamę w szpitalu, jej stan się poprawia - to na szczęście  jeszcze nie teraz! Ale nie da się nie myśleć o nieuniknionym. Ta ukochana osoba , która kiedyś nosiła mnie na rękach i dała mi WSZYSTKO teraz sama jest maleńka jak dziecko- i jak dziecko nieporadna. To musi mieć sens !! to starzenie się i umieranie ! I to nie tylko biologiczny i środowiskowy.

Ale dlaczego życie musi się kończyć śmiercią  !?  WIARA w przejście do innego stanu istnienia nie rozwiewa wszystkich obaw , wątpliwości i pytań. Zresztą , nie jestem wierzący. Zostaje niepewność i nadzieja ! I Może właśnie to jest ten cel ! Niepewność i nadzieja , bez tych dwóch zjawisk (czy też uczuć) dawno byśmy zabrnęli  w ślepy zaułek cywilizacji. Ba! nie wyszlibyśmy z jaskiń i dalej bylibyśmy bezrozumnymi osobnikami przetwarzającymi jedną materię organiczną w inną materię organiczną.

I dlatego potrzebne jest przemijanie i śmierć - żeby można było mieć znowu nadzieję i pozostawać dalej w niepewności !? 

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1687
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 977
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1249
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 908
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 829
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 497
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1102
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 630
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 537
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1037
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 927
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 758
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 796
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





To są dobre rozważania.
Piszesz: "To musi mieć sens [umieranie]. To starzenie się i umieranie - I to nie tylko biologiczny i środowiskowy" - Tak, musi, tyle że w zależności od naszego światopoglądu, ten sens też się zmienia.
P.S.: Jednak równie ważne jest, by trzymać się faktów - nie teorii uznawanych za fakty. A teorią (nie faktem) są np. wspomnieni "ludzie jaskiniowi".
Choć ...  wyświetl więcej

Dziękuję.

Pozwolę sobie podarować ci to opowiadanie... jako odpowiedź na postawione pytania "Czy pamiętanie o zmarłych bliskich coś w nas zmieni ? Czy nasze odejście zmieni cokolwiek komukolwiek ? "

http://eiba.pl/a7

Dziękuję; proste i piękne. Dziękuję

  liwa,  02/03/2012

Blackader, masz taka "lukę" jaka ja miałam zanim zachorowałam na raka. Wypełniłam ja wiara w boga, nadzieją, ale taka cholernie prawdziwą, że On mnie słyszy, ze jest tam gdzies, że pomoże... Ojciec umierał na moich rekach, czułam jak stygnie... ja zostałam z żalem do... sama nie wiem, chyba do tego boga, w którego nie wierzyłam. Teraz wierzę i nie mam rozmyślań, które bolą; strach - tak i tysiace ...  wyświetl więcej

  Bar_ka  (www),  02/03/2012

"Ale dlaczego życie musi się kończyć śmiercią !?"
Bo z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.
Rodzice dają nam życie - biologia. Mamy ciało pełniące różne funkcje. Do czasu.
Ci co wierzą, wierzą także, że od Boga dostajemy duszę nieśmiertelną. On nas uczynił na wzór i podobieństwo swoje. Tak więc śmierć nie jest końcem, lecz początkiem nowego, innego życia.
W to wierz ...  wyświetl więcej

  liwa,  02/03/2012

Mam inne zdanie Barko, śmierć to również zanik czynności mózgu. Umiera mózg, nie ma myśli i koniec wszystkiego. Jak to moja babcia mówiła : po śmierci du.a nie wierci. ::) :)
W boga wierzę, ale nie w życie po śmierci.

  Bar_ka  (www),  02/03/2012

Mózg? :)
Też dostaliśmy od rodziców - materia zbudowana z atomów.
Nie umiera to co dostaliśmy od BOGA.

Czyli obie panie wierzycie w zupełnie innego Boga.
Mi coś podpowiada, że Bóg może być tylko jeden, a więc co najmniej jedna z Was się myli.
Jak to rozsądzicie - na kolty, na szpady, rzut kostką? ;-)
A może - zamiast tego - usłyszymy jakieś rozsądne argumenty, jakieś podstawy do swoich wierzeń...?
Dla bardzo zainteresowanych, pozwalam sobie polecić to: eioba.pl/a/3llf

Zgadzam się: mamy ciało tymczasowo. Myślę, że czy tę nieśmiertelną cząstkę nazwiemy duszą czy nadświadomością, czy jeszcze inaczej to nie zmieni jej samej. Nie wiem tylko czy jest to coś nieśmiertelne. Kiedyś się dowiemy...

Tak - kiedyś się dowiemy na pewno, tyle że w wersji "JEST nieśmiertelna", oby ta wiedza nie była wiedzą po niewczasie... A może o to spytać tego, który WIE na pewno, ktory to Prawo życia i śmierci ustanowił...? :-)

  awers,  03/03/2012

W życiu musimy sobie radzić z nią traumatycznie. . zapytaj lekarzy jak reagują na zagrożenie w przypadkach osobistych... wtedy są tylko ludźmi.

  liwa,  03/03/2012

Wiara w boga, (zaznaczam, ze bóg piszę mała literą ponieważ jest to "tytuł' jak np.adwokat; bog nie jest więc imieniem), nie utożsamia sie wiarą w duchy, czyli zycie pozagrobowe :)

  awers,  03/03/2012

Tak, tak...śmierć to także pytania.

  kawaler,  06/03/2012

Wiesz, śmierć może nie mieć żadnego sensu, a nasze tęsknoty i pragnienia, jakże często maskują surowy obraz rzeczywistości, w której być może kiedy przestaniemy istnieć materialnie, to przestaniemy istnieć w ogóle.
Ale znam coś co udowodnił wybitny matematyk Godel, który interesował się także fizyką. Wyszło mu w obliczeniach (tu cytuję z wiki) "w czasoprzestrzeni istnieją zamknięte krzywe c ...  wyświetl więcej

Wiesz co - chciałbym zobaczyć te czasoprzestrzenie albo chociaż mieć przeprowadzone badanie/doświadczenie laboratoryjne pokazujące lub choć udowadniające unoszenie się krzesła. Chyba to nie Nauka, a jakieś szarlataństwo, kpiny ze zdrowego rozsądku, prawda? Ale Szatan potrafi zwodzić różnymi sposobami - jednego tak, drugiego inaczej... :-/
W ten sposób wszystko byłoby Nauką, pożal się Boże!

  kawaler,  06/03/2012

To nie są kpiny, Miałem gdzieś książkę jednego matematyka, w której opisywał takie rzeczy. Niestety nie mogę jej znaleźć teraz i nie podam Ci dokładnej nazwy na to. Wszechświat ma jednak naturę probablistyczną, bo na poziomie kwantowym ma się jedynie prawdopodobieństwo, że zajdą takie a takie zdarzenia, a niektóre cząsteczki potrafią brać się dosłownie znikąd. Przyczyna i skutek zbyt silnie został ...  wyświetl więcej

No wybacz, ale jeśli cząsteczki mogą brać się dosłownie znikąd - jak utrzymujesz - to i Big Bang jest możliwy, a na dodatek "naukowy". Ja mam gdzieś taką Naukę. Póki co, na szczęście, jej definicja jest niezmieniona: obserwacja, mierzenie, powtórzony eksperyment z takimi samym wynikami. Ot i tyle - a co nadto, od złego pochodzi. :-)

  Remter,  06/03/2012

Kawaler @ Przyczyna i skutek , to prawo zaistnienia i bez niej nie ma niczego - to prawo natury, które jest niezniszczalne. Jeżeli pragniesz je pominąć , to wpadasz w pułapkę. to o czym piszesz .. jest zniszczalne.. jedynie śmierci nie podlega informacja jaka została w Ciebie zakodowana , ona wraca tam skąd wyszła .. ona nie ma masy.. nie jest materią ani energią ..

  kawaler,  07/03/2012

Nie pomijam tego prawa, ale nie zakładam też, że jest ono absolutnie wszechobecne i koniczne. Myślę, że prawdziwość tej hipotezy jest weryfikowana przez rzeczywistość raz na czas życia Wszechświata. Jeśli coś kiedykolwiek zaistniało to musiało mieć swoją przyczynę lub nie musiało. A jeśli miało swoją przyczynę to w czymś co istniało już wcześniej. A jeśli i tamto miało swój byt z tego, że coś było ...  wyświetl więcej

Kawaler - nie wiem czy dobrze zrozumiałem: czy Ty przypadkiem nie zakładasz, że Stworzenie Boże (czytaj: z niczego) jest nielogiczne i dlatego "wierzymy" w cuda "raz na cały Wszechświat"?

  kawaler,  07/03/2012

Jacek, zdaje się, że jesteś religijną osobą i dokonania naukowe, choćby te za które przyznano nobla, będą dla Ciebie nieprawdziwe, jeśli będą godzić w Twoją religijną wizję świata. Doceniam Twój punkt widzenia, bo jest niełatwy do utrzymania w dzisiejszych czasach, ale człowiek, który doznał na pustyni halucynacji faty morgana może nie przyjąć do swojej wiadomości, że ktoś podaje mu szklankę wody, ...  wyświetl więcej

Hmm, jest on absolutnie łatwy, łatwiutki. I nie jestem "religijny",a wierzący - rozumiesz różnicę? :-)
Ty natomiast widzę polegasz na np. naukowych prawdach, którymi karmią w telewizji, np. Ewolucji, czy tak?

  kawaler,  07/03/2012

Tumaki, błyskotliwa myśl. Założę się, że prawdopodobieństwo życia, starotestamentowych, Adama i Ewy będzie mniejsze o szans na zamarznięcie wody w piekarniku o liczbę mającą więcej zer niż byłoby ich po podstawieniu 0 za każdą literkę tegoż artykułu ;)

Tyle że ja nie pytałem o Twe myśli, a o prawdopodobieństwo naukowe. Tak na poważnie. :-)
Z tego co dotychczas widzę, wnioskujesz, że skoro nauka wciąż się rozwija i wciąż nas zaskakuje, to znaczy, że NA PEWNO nas zaskoczy i tym, że woda w piekarniku kiedyś się zaziębi??
Hmm... czyli brak dowodu jest dowodem - piękne. ;->
Wierzysz, chłopie, w niemożliwe, odrzucając jednocześnie coś czego jeszcze nie rozumiesz.

  kawaler,  08/03/2012

Jeśli chcesz robić wywody to mogę stanąć z Tobą w szranki. Jednak musiałbyś przestać rzucać twierdzeniami tak jak teraz, bo podobnie to czynisz, jak stara cyganka wróżąca z ręki.
Ale choćby ci przedstawić ścisły wywód logiczny to ty i tak nie zmienisz zdania. Zatem skoro mnie nie chcesz posłuchać, to może kogoś, kto dziedzinę mądrości miał za zawód i umiłowanie zarazem.
"Odczuwania w ...  wyświetl więcej

  berni*,  07/03/2012

Śmierć- uwolnienie od tułaczki życiowej, oraz problemów. Czy jest coś po drugiej stronie?.Miejmy nadzieje. Pozdrawiam

Berni - Twoje "miejmy nadzieję" brzmi bardzo "neutralnie". Sęk w tym, że śmierć nie jest neutralna... :-) Wiara w Chrystusa "nakazuje" określić się, a nie być neutralnym. Niewierze zaś w Niego wszystko zwisa. Nic dziwnego, że mamy tak ścierające się poglądy jak widać tutaj.

Niewierze w niego wszystko zwisa??? Mnie nic nie zwisa, Jacku. Śmierć jako koniec i początek jest na Kole Życia jednym z elementów jego tajemnicy. Jezusa traktuję jako Mądrego niosącego miłość i światło,w ten czas, gdy był on ludzkości potrzebny. Teraz jest wielu innych, czasem nawet zwyczajnych ludzi o Otwartych Sercach, którzy również niosą światło w czasach przemian jakie następują. Nauki Chrys ...  wyświetl więcej

Kwiecie - no przecież nie miałem na myśli osoby, tylko stan umysłu i ducha. :-)
Niemniej, jeśli Jezus jest dla kogoś kim innym niż on sam głosił o sobie, to chyba można powiedzieć, że Jezusowa rzekoma boskość tej osobie "zwisa", prawda? To (i tylko to) miałem na myśli. :-)

Nasze życie napewno nie kończy sie wraz ze śmiercią. I wszystko to, o co zabiegamy tak usilnie za życia ziemskiego ma się niezwylke blado w chwili choroby czy śmierci. Jakież znaczenie ma czerwony pasek na świadectwie gdy przychodzi godzina ostateczna. Wszystko się przewarościowuje, i ten samochód z pięknym lakierem, i tytuł przed imieniem i kupione kamyczki o nadzwyczjanej twardości, wszystko jak ...  wyświetl więcej

  gnostyk,  07/03/2012

Jeśli chodzi o mnie Henyku to mam właśnie takie przekonanie,no cóż,realnej rzeczywistości
nie zmienimy,z tym że tak jak mówisz,więcej dystansu do doczesności:))Pozdrawiam:))

Trochę możemy zmieniać rzeczywistość, poprzez dawanie świadectwa swoich przekonań i prawdy obiektywnej. One dają jakość naszego istnienia doczesnego, życie w prawdzie. Myślę, że wspaniałym przykładem był Jan Paweł II. Pokazał jak żyć, pokazał jak umierać. Jak powiedział kardynał Stanisław Dziwisz "... jesteśmy tylko ludzmi ...", oby takich jak najwięcej.

Zgadzam się Henryku,niezależnie od naszych przekonań,wszyscy powinniśmy szanować
autorytety moralne,a takim niewątpliwie by Papierz,Pozdrawiam ciepło:))

Ładna konkluzja, Henryku! :-)

  berni*,  09/03/2012

Jacku.Osobiście wierzę w Boga, potem w Chrystusa, jako jego wysłannika. Choć kiedy nagminnie mam do czynienia ze zwłokami- mam mieszane uczucia! Również się zastanawiam, nad okrucieństwem Boga (stary testament) oraz złem, na tej ziemi? To jest temat bez dna, a księża którym zadaje pytania wieją aż się kurzy. Tym czasem kasuje minusy,Twojego wielbiciela.;-)))

Hej hej, Berni - co to za mój wielbiciel?? :-)
Piszesz o "okrucieństwie Boga"... PIszesz również o "uciekających księżach", haha! Już to widzę! :-)
Myślę, że wszystko, ale to naprawdę wszystko zależy GDZIE szukamy wytłumaczenia na to pytanie. Bo czyż kupimy ołówek u rzeźnika, a mięso w kiosku Ruchu (patrz wyjątek: Miś)??
Lecz właśnie w naszym społeczeństwie pokutuje to przekon ...  wyświetl więcej

  berni*,  13/03/2012

"wielbiciela" (celowo z małej litery} nie znam, ale stawia ostro minusy. Jeśli chodzi o kler - szukam odpowiedzi na wiele pytań Zawsze gdy przyjmuje księdza zadaje pytania, na które nigdy nie usłyszałem odpowiedzi. Pytania proste, z Pisma Świętego. Sam sposób "ucieczki: z domu, nadaje się do Śmiechu warte Jeden wykorzystał fakt że usłyszał przebudzenie noworodka, tak się spieszył do wyjścia że zos ...  wyświetl więcej

  adam4,  09/03/2012

„Umieraniem" nazywamy konieczność opuszczenia ciała ziemskiego i jego
organów zmysłowych, gdy to porzucenie musi nastąpić na zawsze i
nieodwołalnie, gdyż ciało z przyczyn fizycznych już się nie może utrzymać.
Bardzo podobnie dzieje się za każdym razem, gdy się kładziesz na spoczynek
i pogrążasz we śnie, tylko że wówczas tracisz jedynie częściowo panowanie
nad cia ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska