Login lub e-mail Hasło   

Po co się uczymy?

Jesteśmy coraz bardziej wykształconym społeczeństwem. Aby nie pracować fizycznie lub za 1000 zł, młodzi ludzie idą na studia. A co po studiach? Czy warto się tak długo uczyć?
Wyświetlenia: 1.266 Zamieszczono 02/04/2012

Bez pracy nie ma kołaczy. To oczywiste, że możemy pracować dla kogoś (etat) lub dla siebie (własna działalność gospodarcza). Dlaczego więc większość nawet wykształconych ludzi nawet nie myśli o założeniu własnej firmy? Nie, nie dlatego, że trzeba mieć pieniądze, bo chociaż są one potrzebne, to źródło problemu leży gdzie indziej.

Każde dziecko słyszy od najmłodszych lat, że trzeba się uczyć, aby coś w życiu osiągnąć. Trzeba zdać maturę, iść na studia, by zdobyć tytuł magistra. Nagrodą za nasz wysiłek będzie dobra praca, którą zdobędziemy po ukończeniu studiów wyższych. Nikt raczej nie mówi (rodzice, nauczyciele) jeśli będziesz się dobrze uczyć, to znajdziesz dobrą pracę albo założysz własną firmę. Uczymy się więc po to, by szukać pracy, którą czasami trudno znaleźć, między innymi dlatego, że za dużo osób szuka zatrudnienia, a za mało tworzy miejsca pracy.

Niestety, nadal nie wszyscy zdają sobie sprawę, że ukończenie studiów wyższych nie jest gwarancją znalezienia tak zwanej dobrej pracy. Niektórzy uważają jednak, że trzeba koniecznie iść na studia, nieważne nawet na jakie. Ważne, by mieć papierek. Na pewno się przyda, na pewno pomoże… Jaka jest oczywista prawda? Gdyby studia były dostępne dla nielicznych (najzdolniejszych) osoby, które posiadają dyplom uczelni wyższej miały by powód do dumy. Dziś jednak dużo osób kończy studia na lepszych, gorszych lub jeszcze gorszych uczelniach. Co robią absolwenci uczelni wyższych? Szukają dobrej pracy, a kiedy mają problemy z jej znalezieniem, zaczynają żałować…

Nie trzeba jednak żałować, że poszło się na studia. Można bowiem “robić coś na własną rękę”, tylko trzeba sobie najpierw uświadomić, że praca na etacie to niejedyny i często wcale nie najlepszy sposób na życie. Bo kto ma tworzyć miejsca pracy jak nie osoby z wyższym wykształceniem? Chciało by się powiedzieć: my ludzie wykształceni nie traćmy nadziei na lepsze jutro, po powrocie z zagranicy zakładajmy własne firmy. Inaczej nic się nie zmieni.

Podobne artykuły


32
komentarze: 77 | wyświetlenia: 3455
30
komentarze: 24 | wyświetlenia: 4425
27
komentarze: 5 | wyświetlenia: 3292
26
komentarze: 15 | wyświetlenia: 2846
25
komentarze: 56 | wyświetlenia: 2478
25
komentarze: 34 | wyświetlenia: 4350
25
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2197
25
komentarze: 8 | wyświetlenia: 3312
24
komentarze: 36 | wyświetlenia: 1804
24
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1831
24
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1979
24
komentarze: 8 | wyświetlenia: 3522
24
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1664
23
komentarze: 68 | wyświetlenia: 3124
23
komentarze: 14 | wyświetlenia: 1718
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Ludzi, którzy kończą studia i są rozczarowani i sfrustrowani bardzo dobrze scharakteryzował Janusz Korwin Mike:
"Idiota z dyplomem to taki sam idiota, jak przedtem – tylko z pretensjami."
Ma potencjał, wiedzę i możliwości. Na pewno większe, niż ten, który wykształcenia nie ma. Wielu sądzi, że świat
powinien klękać przed nimi, bo są abolwentami. Moim idolem jest Banach, który n ...  wyświetl więcej

  ,  03/04/2012

Lepszy idiota z dyplomem niż bez.
Od zawsze twierdzę, że jeżeli z całych 3 lub 5 lat studiów wyniesiesz chociażby 5% wiedzy, to o te 5% jesteś mądrzejszy i lepszy dla siebie i otoczenia. Z pewnością lepszy jest jakikolwiek rozwój niż jego brak.
Propaganda deprecjonująca wykształcenie wyższe ma na celu stworzenie sobie głupich niewolników ciężko tyrających na garstkę cwaniaków.
...  wyświetl więcej

  Skalny Kwiat  (www),  02/04/2012

No niestety, sam dyplom to można sobie tylko w ramki oprawić. Bez doświadczenia, teoria jest niczym, jeśli chodzi o znalezienie pracy, ale studenci nie myślą o praktykach wolontariackich z własnej inicjatywy, bo tych im studia niestety nie zapewnią programowo w takiej ilości, by cokolwiek znaczyły w przygotowaniu do zawodu, tylko o zrobieniu dyplomu najmniejszym kosztem jeśli chodzi o wysiłek i zdobycie wiedzy poza ramami programowymi.

Wykształcenie ulega procesowi pauperyzacji. Do tego dochodzi zjawisko zdobycia za wszelką cenę "papierka". Wiedza powinna być tylko i wyłącznie środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. Jeśli ktoś tego nie rozumie, na własne życzenie skazuje się na rozczarowanie, stres i frustracje.

Zakładajmy własne firmy, ha to nie jest takie proste. Wymaga wysiłku i wysokiej aktywności przez wiele lat. Sam dyplom to tylko 1'szy krok. Zresztą studia są przeładowane i niepotrzebnie obciążające. Wielokrotnie mają mało wspólnego z praktyką, choć nie zawsze. Osobiście miałem nauczycieli których dobrze wspominam.

Do otworzenia firmy potrzeny jest dobry pomysł, kontakty w zawodzie, pieniądze i dobra energia wewnętrzna. Czego wszystkim życze :)

W socjalistyczej Polsce stworzono system "Magister", którego głównym celem była inwigilacja ludzi z wyższym wykształceniem. Skutkowało to też tym, że wyłapywano ludzi z wyższym wykształceniem pracującym np. fizycznie (znacznie lepiej zarabiali). To było zabronione. Absolwenci tłumaczyli się, że pracowali co prawda na budowie, ale robotę przecież mieli papierkową, bo trzepali worki po cemencie.

  JA to ja,  02/04/2012

Coraz więcej ludzi ma wykształcenie, ale paradoksalnie coraz mniej jest wykształconych!

"Do otworzenia firmy potrzebny jest dobry pomysł, kontakty w zawodzie, pieniądze i dobra energia wewnętrzna."- wszystko to jest do nauczenia i zdobycia. A słowo "trudne" to tylko kolejna wymówka naszego genialnego aczkolwiek leniwego umysłu.

To chyba dobre pytanie, " po co się uczymy?". Najbardziej śmieszą mnie nadgorliwi wykładowcy teoretycy. Klepie taki przez ostatnie 30 lat jakąś formułkę i potem mądruje się się przy " dzieciakach". Bo przecież 18 czy dwadzieścia parę lat to wstęp do życia dorosłego. Och co to Pan Pani nie wiedział a powinien :) hahahaha. I zazwyczaj są to osoby bez praktyki w zawodzie, swoją frustracje przelewają ...  wyświetl więcej

  ,  03/04/2012

Mnie również rozbrajają wykładowcy, którzy klepią przez co najmniej kilkanaście lat jedno i to samo studentom, a gdy ten nie do końca czegoś rozumie (słyszy 1 raz) to wybałuszają oczy i się dziwią - jak można tak prostych rzeczy nie rozumieć ;)

dlatego trzeba mieć szczęście i urodzić się ze zdolnością "łatwego" przyswajania informacji. trzeba też trafić w życiu na ogarniętych nauczycieli, którzy potrafią przekazać swoją wiedzę i których cieszy zainteresowanie odbiorcy
wtedy to u odbiorcy pojawia się głód poszerzania wiedzy w danej dziedzinie
reszta to już z górki
konstruujesz silniki odrzutowe albo np zostajesz astronautą :D

  vismaior,  04/04/2012

Niech każdy będzie doktorem, magistrem, czy profesorem, ciekawe kto wtedy będzie pracował na polu... Studenci płaczą że posypują chleb przyprawą z zupek i że głodują, a może to tak modnie czy może trendy, sam nie wiem, ale kto ich zmusza do takiego cierpienia ? Niech zaczną pracować np w piekarni, albo niech sadzą ziemniaki, to przynajmniej chleba nie braknie.

Co do nauki to uczymy się żeb

...  wyświetl więcej

  Skalny Kwiat  (www),  04/04/2012

Z rozrzewnieniem wspominam profesorów po Lwowskiej Politechnice... miałam honor znać jednego - udzielał mi korepetycji z matematyki. Miał wówczas 84 lata i tak niesamowity styl uczenia, że docierał do ucznia, nawet najbardziej niekumatego w trygonometrii. Rzeczywiście znał cztery języki, cytował fragmenty z poezji najznamienitszych poetów, i zaspokajał swój głód poznania na wszelakich wycieczkach ...  wyświetl więcej

Lwów przed wojną był jednym z najbardziej prestiżowych ośrodków naukowych na świecie, zwłaszcza wydział matematyki na uniwersytecie.

  Skalny Kwiat  (www),  04/04/2012

Doświadczyłam pokłosie tego prestiżu na sobie - wyciągnęłam się na 4 z matmy w drugiej klasie liceum:)))

Do vismaior.

Znaczy świat ludzi nauki zmienia się bardzo dynamicznie i samo uzyskanie tytułu to ślepy zaułek. Liczy się praktyka np. dla kierunków ścisłych w przemyśle. Być matematykiem teoretykiem to już dużo ale wykorzystywać np. rachunek prawdopodobieństwa do szukania minerałów to już co innego. Przykład jest realny, mojego nauczyciela a właściwie krepetytora z matematyki.
W inny

...  wyświetl więcej

Nie wiem co ma piernik do wiatraka. Papież usiadł, zapytał się " jak się Wam żyje" i wszystkie tytuły opadły. Nie tylko tytuły, ręce też opadają jak się to czyta.

Sorry hami, ale ty głupi jesteś. Weź to do siebie, głupi jesteś.

Zdaję sobie sprawę ja maluczki z tego, że przy twoim intelekcie wysiadam. Nie każdemu dane osiągać szczyty.

Hami na poważnie, palnołeś jak wróbel z dachu. Każdy koment jest do niczego.

A to się dopiero okaże, który koment jest głupi.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2014 grupa EIOBA. Wrocław, Polska