Login lub e-mail Hasło   

PMS w natarciu...

Z cyklu "Schabowy z recyclingu"
Wyświetlenia: 1.536 Zamieszczono 08/03/2012

W życiu każdej kobiety bywają takie dni..., miesiące, a nawet lata... (horror na dobranoc to nie jest dobry pomysł, więc pozostańmy przy dniach), że szlag jasny chce trafić... i co gorsza nie może. Ba, większość kobiet ma takie dni regularnie... Nie wiem co za yyyyy... naukowiec nazwał te dni PMS (Premenstrual syndrome, po ludzku: zespół napięcia przedmiesiączkowego), skoro czasem trwa to od pierwszego do ostatniego dnia cyklu, ale niech mu będzie. Jakby nie było, zawsze jest to przed... następnym PMS.

Mnie dziś się trafił taki dzień. Nosi mnie od rana, wszystko mnie wnerwia, chandra jakaś tłucze... A jak chandra babę tłucze to co robi?

No wiadomo. Standardowy model idzie na zakupy, wydaje od 100 zł do ..................................... (Proszę, broń panie B, nic nie wpisywać w miejscu kropek. Kobiece możliwości w tym względzie są nieograniczone.) i... uffffffff. Ale ulga:)

Tia... A co mi tam. Spróbować zawsze warto. Wróciłam po godzinie zła jak osa z pończochami pod pachą. Żeby było jasne. Jeden sklep. Jedna pani przede mną do kasy... Jak można przez pół godziny wybierać ramiączka do stanika??? Widać można. Miałam nieszczęście być tego świadkiem.

Wracając do sprawy. Nie pomogło. 

Druga czynność wykonywana w celu ukojenia nerwów to porządki. Wywaliłam więc całą szafę ubrań.... Nie pomogło.

I nagle... olśnienie:) PRZEMEBLOWANIE:))) 

Przypomniała mi się anegdotka o tym, jak moja babcia chciała poprzestawiać meble w domu. Dziadek, jako mężczyzna uczynny i zawsze chętny do pomocy, grzecznie zapytał:

- Czy moje łóżko będzie stało w tym miejscu, w którym stoi?

-Tak 

- To ja się położę...

Na szczęście mnie nikt leżeniem wnerwiać nie będzie, więc do roboty. Tylko co by tu przemeblować... Najłatwiej salon, ale co za frajda przemeblowywać bez mebli. Kanapa i dwa fotele się nie liczą. Sypialnia była poprzednim razem, gdzieś w lipcu... Jak zaczęłam, to mi taka mała demolka z tego wyszła. Malutka. Zdzieranie tapet, kasetonów, boazerii, szlifowanie parapetu, szpachlowanie, malowanie... Oczywiście przemeblowanie na koniec też:) Niestety, sypialnia odpada. Kuchnia, łazienka i kibelek też. A nóż widelec za płytki się wezmę, a w nocy ciężko nowe dostać... Zostaje pokój Młodej. Dziecię moje od kilku dni przebywa poza miejscem zamieszkania z przyczyn mniej lub bardziej obiektywnych, a jak wiadomo, nieobecni protestować nie mogą.

Z pokojem Młodej jest o tyle problem, że Sajgon tam jest na co dzień  i z reguły boję się tam wejść. Czynienie bałaganu moje dziecię opanowało do perfekcji. Jeśli nawet utoruję sobie od czasu do czasu drogę do balkonu, to wracając muszę zrobić to samo... Ale teraz jej nie ma:)

No i się zaczęło...

Pokój trzy na pięć metrów. Do przestawienia dwie szafy, łóżko piętrowe, stolik, szafka z półkami, dwa fotele.... Raj, po prostu raj:) 

Na dzień dobry ruszył spychacz w postaci szufelki. Następnie zleciały z półek książki, płyty, gry, lalki, misie, samochody i znowu spychacz w użyciu... A koncepcja nowego rozkładu mebli kwitła.  Gdy na połowie powierzchni niezabudowanej dało się dostrzec panele, wzięłam się za meble. Odkręcić pawlacz od reszty szafy to nie problem. Problem zaczyna się, gdy stojąc na drabinie muszę sprowadzić go na ziemię. Dla jasności, rozmiary pawlacza 60 x 60 x 120. Dwa metry nad ziemią. Hehhh... A jakby zacząć tak, by zsunąć go na górne łóżko... Potem wydarzenia potoczyły się błyskawicznie, a na końcu było tylko słychać przerażające miauuuuu i łuuupp... Pawlacz był już na dole..., a ścianę i sufit się zaszpachluje. Dobrze, że nie trafiło w telewizor. Nadworny pomocnik ocalał również. Z szoku wyszedł po kilku minutach. 

Pawlacz wyjechał do przedpokoju, a ja się wzięłam za przesuwanie reszty szafy. Tylko franca jakoś nie chciała się ruszyć. Uuu... już wszystko jasne. Z jednej strony szafy ktoś zostawił deskę pod spodem. Trzeba wyciągnąć... Łup... Aaauuuuć... Dobrze, że pawlacz najpierw ściągnęłam... Teraz szafa bez problemów dała się przeciągnąć na drugi koniec pokoju.... i zaraz wróciła z powrotem, bo najpierw musiała wyjechać druga szafa. No i wyjechała. Ciut za daleko. Tym razem telewizor lekko ucierpiał. Ale to tylko ryska, no dwie. Przez cały ekran... Nikt nie zauważy.

Niestety nie mam pojęcia co za imbecyl wsadził do szafy separator od kablówki, no i gdy ją przesuwałam kabel się urwał. Przysięgam, sam wziął i się urwał! Przez następne pół godziny zakładałam nową końcówkę do kablówki. Co jak co, ale Młoda by uruchomiła ultradźwięki, gdyby nie mogła oglądnąć jakiejś ogłupiającej bajki. Zrobione. Telewizor działa. Szafa nr 1 może wjechać na swoje miejsce. Wjechała. Telewizor nie działa. Wyjechała. Wtyczka przyklejona taśmą izolacyjną. Szafa wjechała. Telewizor działa:)))) Szafa nr 2 wjechała na swoje miejsce... nie działa:(

Zostawiłam szafy w spokoju i zaczęłam manewrować łóżkiem... I tak z tymi rysami na ekranie niewiele można zobaczyć. Łóżko na swoim miejscu. Straty niewielkie. W przyszłym roku trzeba będzie pomalować. Pozostałe meble były łatwiejsze do ustawienia. No, poza pawlaczem, którego nijak nie dało się wciągnąć do pokoju, bo kącik do spania tarasuje wejście...

Teraz spokojnie mogę układać na półkach cały ten bajzel, który spychacz zsunął w kąt pokoju... Do rana może się wyrobię.

I tylko taką malutką prośbę mam na koniec. Jakby ktoś mógł zadzwonić do mojego taty i poprosić, by przyszedł i mnie uwolnił, to byłabym wdzięczna. Mój telefon jest w innym pokoju, a Sinatra jeszcze nie umie aportować.

Podobne artykuły


14
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1339
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1141
12
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1259
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 896
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 847
10
komentarze: 14 | wyświetlenia: 985
10
komentarze: 21 | wyświetlenia: 763
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 470
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 727
9
komentarze: 24 | wyświetlenia: 858
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 827
8
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1256
8
komentarze: 101 | wyświetlenia: 221
8
komentarze: 3 | wyświetlenia: 183
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  belfegor,  08/03/2012

:)))

:P

  Gamka  (www),  08/03/2012

Lubię te Twoje odgrzewane "kotlety " :)))
..tylko spróbuj je ponownie wywalić :D

Nie obiecuję, ale się postaram... spróbować:P

Ten akurat "kotlet" to jeden z moich ulubionych... Fajnie, że wrócił:)

  JA to ja,  09/03/2012

I jak, uwolniona czy wciąż w niewoli? ;p

JTJ Na szczęście trafił się strażak z drabiną:P

  JA to ja,  09/03/2012

Pewnie strażak Sam, on zawsze przybywa na czas ;p

  Amicus,  09/03/2012

No to jak w końcu? Sam czy z drabiną?
;)

  JA to ja,  09/03/2012

Sam z drabiną, ale bez sikawki ;p

  belfegor,  09/03/2012

Bez sikawki to jakiś wybrakowany strażak ;P

  JA to ja,  09/03/2012

Tak, drugi gatunek, z defektem ;p

No nie, strażak bez sikawki jest jak... strażak bez sikawki:P Uprasza się o nieneutralizowanie strażaków:P

  ulmed,  09/03/2012

Nareszcie zrozumiałam moją, dawną sąsiadkę. Permanentne przestawianie z jednej ściany,
na drugą meblościanki (to takie socjalistyczne i nowoczesne szafki z płyty wiórowej, masakrycznie cięzkiej), realizowała przy użyciu Z.
Z! Kochanie może dziś zmienimy układ? Z., anioł, po prostu, jak sobie życzysz kochanie.
Muszę powiedzieć, że tylko dwie ściany grały główną rolę, w tym prze ...  wyświetl więcej

Popieram - bałagan zawsze robi się sam!
Dzieci tylko mu w tym "robieniu" starają się nie przeszkadzać :)

Ba, ostatni nawet sam się posprzątał, tylko cholera nie mogę sobie przypomnieć zaklęcia...:)

Belf - rewelka... tylko on sprząta swoje zabawki, nie cudze... I dodatkowo, Mini ma Szajbusa... on by szybko oduczył tego nowo przygarniętego psa jakichkolwiek zapędów sprzątaczych :)))

Miałam takiego psa, przez kilka dni. Niestety groziła nam nauka latania i pies trafił na łańcuch:(((

Jak miło było to jeszcze raz przeczytać :)))))) Przemeblowanie zawsze dobrze nam robi, zwłaszcza w pokoju dzieci :))))

  ykes,  09/03/2012

Ostatnio chyba też na to głosowałem.

Ykesiu, Skarbie, jak sam podtytuł wskazuje, jest to odgrzewane i nie plusiki przecież chodzi. Po prostu chcę by wróciło kilka tekstów. Następna pewnie będzie "incepcja".

  ykes,  10/03/2012

Ależ Słońce ty moje Miningu nasz kochany... Jeżeli przywracamy to komplet, wraz z plusikami. ;)

To jedna z najmądrzejszych Twoich decyzji (mowa o przywracaniu tekstów, a nie o szaleństwach, które opisałaś).
Czekam na następne.

Czasami jak się pomylę, to coś mądrego mi wyjdzie:P

  hussair  (www),  10/03/2012

Popieram uwagę Alicji. :)

Sam tytuł prowokuje do dłuższego wypadu z domu.;-))) Już miałem ruszyć po torbę podróżną. Zrozumienie, czułe męskie ramie, przeważnie pomaga No może ja mam troszkę szczęścia. Pozdrawiam

Oj, to czułe, męskie ramię by się dziś przydało... Pozdrawiam serdecznie:)

  ulmed,  10/03/2012

eDarling? Jakby co, to oczywiście żartuję. :))

A to tam sprzedają czułe, męskie ramiona?:P

  ulmed,  10/03/2012

Obiecują, obiecują! Może nie sprzedają, ale co na obiecują, to ho, ho!

Eee, to ja już za duża jestem by wierzyć w bajki:P

  ulmed,  10/03/2012

TM, ja myślałam, że Ty to wiesz; tylko bajki i teorie spiskowe są warte uwagi.
Cała Polska czyta dzieciom. Na darmo?

tia, "...a potem przyjedzie królewicz na białym koniu, uratuje księżniczkę i będą żyli długo i szczęśliwie... KONIEC".
A teraz wszyscy grzecznie wracają do rzeczywistości:)

  berni*,  09/03/2012

Już kiedyś napisałem te słowa. Biedne Wy jesteście, a my przy was. Spokojnej nocy.

  drseth,  26/03/2012

The Meaning, a o pojsciu do fryzjera na poprawe humoru zapomnialas! :)

Nie zapomniałam... z przyczyn obiektywnych został pominięty:P U fryzjera (-ki raczej) straciłabym tylko czas i nerwy... Kiedyś wykręciłam jej niezły numer i już mi nie pozwala na "pochopne" decyzje dotyczące mojego image'u:P

  Gamka  (www),  26/03/2012

The Meaning ;-) kupiłam ostatnio " maszynkę do strzyżenia " ... dziś ... jestem w stanie zniżyć ostrzyki i równo przy skórze :P piszesz się na to dziś ze mną :)))

Eee.. na łyso to nie, ale może jakiś balejaż..., a ostatnio widziałam dziewczynę z różowymi włosami... ;P

  Gamka  (www),  26/03/2012

...a co powiesz na czerwony krótki meszek :D

Ostatnim razem jak zaszalałam z długością włosów, to pół roku później wychodziłam za mąż... Jednym słowem źle mi się kojarzą krótkie włosy:P



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska