Login lub e-mail Hasło   

John Carter - recenzja

Wielki spektakl ludzkiej wyobraźni, jakim jest film 'John Carter' robi wrażenie, udawadnia, że dzisiaj w kinie możliwe jest wszystko.
Wyświetlenia: 819 Zamieszczono 10/03/2012

 

"John Carter" to ekranizacja powieści Edgara Rice Burroughsa o przygotach człowieka na Marsie. To klasyczna fantastyka po raz pierwszy zekranizowana, choć prób było już kilka. Nie ma się co dziwić, bo wyobraźnia autora książki mocno wybiegała poza możliwości techniczne kina. Dziś w kinie można wszystko i rzeczywiście film jest feerią efektów specjalnych z najwyższej półki. Chociaż wiemy, że za efekty dzisiaj odpowiadają spece od grafiki komputerowej, to podczas oglądania filmu zapomina się o tym, postaci wykreowane w zaciszu pracowni komputerowej żyją własnym życiem, są doskonałe, poczynając od swoistego pieska, poprzez zwierzęta, aż po czteroręką rasę z Marsa. Ogromne plany, wspaniałe pojazdy, wszechobecny rozmach i to wszystko w 3D. To robi wrażenie.

 Jednak na stronie wizualnej zalety filmu się kończą. Poza ciekawym początkiem, gdy John Carter próbuje uciec od wojska oraz samą końcówką, gdzie zarysowana jest ciekawa intryga, cała reszta razi stylem retro z lat 50-tych. Książka to klasyka fantastyki, nieco już trącącą myszką, szkoda że reżyser nie uwspółcześnił nieco stylistyki. Pozostają więc superzdolności, supersiła, księżniczki, patos w dialogach itp. Wszystko jest tutaj sztampowe, nie ma żadnych nowinek. Miałem wrażenie, że wszystko już gdzieś widziałem, a to w "Gwiezdnych Wojnach", w "Conanie" , "Diunie", czy w "Avatarze". 

Jednak najsłabszą stroną filmu jest aktorstwo. Szczególnie raziła mnie postać księżniczki, grana przez Lynn Collins. Owszem, co do urody aktorki i postaci nie można mieć żadnych zastrzeżeń i to tyle. 

Montaż jest momentami dziwny, jakby reżyser próbował na siłę pozbyć się "dłużyzn", które moim zdaniem poprawiłyby opowiadaną  historię, a głównej postaci nadały charakteru (chodzi o sceny śmierci żony na Ziemi - nie wiadomo skąd i dlaczego).

Muzyka nie jest charakterystyczna, nie ma żadnego motywu, który można łatwo zapamiętać.

Słowem, jeśli ktoś lubi nowinki techniczne, efekty specjalne, dobre zdjęcia, retro-fantastykę, to film polecam. Dla tych, którzy wolą dobrą historię polecam raczej "Hugo i jego wynalazek". 

Podobne artykuły


11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 896
9
komentarze: 154 | wyświetlenia: 1159
9
komentarze: 608 | wyświetlenia: 1258
8
komentarze: 38 | wyświetlenia: 750
8
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1206
6
komentarze: 4 | wyświetlenia: 309
6
komentarze: 1 | wyświetlenia: 580
6
komentarze: 2 | wyświetlenia: 568
5
komentarze: 1 | wyświetlenia: 489
294
komentarze: 62 | wyświetlenia: 104904
181
komentarze: 48 | wyświetlenia: 1188220
153
komentarze: 44 | wyświetlenia: 130854
105
komentarze: 29 | wyświetlenia: 114509
102
komentarze: 26 | wyświetlenia: 272357
93
komentarze: 31 | wyświetlenia: 157635
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  10/03/2012

Mimo krytycznych uwag czuję się zachęcony. :)

Poszedłem na premierę na 10:15 było nas na sali trzech, cisza, spokój brak niedorobionych przygłupów, którzy nie wiedzą po co się idzie do kina itp. Wspaniałe widowisko! obejrzę jeszcze raz na pewno. Mnie nieodmiennie rażą nachalne amerykanizmy czyli salutowanie podczas i po każdej większej bitwie, no ale to w końcu film amerykański.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska