Login lub e-mail Hasło   

Rządzą nami żywioły

.... tworzące esencję świata: ziemię, powietrze, ogień i wodę, rządzą nami, mają moc, i są esencją świata ... Jak je okiełzać ? ... a co z piątym żywiołem ...?
Wyświetlenia: 13.610 Zamieszczono 11/04/2012

...........  żywioły !

Są esencją świata.
Mają moc tworzenia i destrukcji.
Cztery żywioły - trzeba je okiełznać i oswoić, a staną się sprzymierzeńcem człowieka.

Już w starożytności ludzie wyróżniali cztery żywioły tworzące esencję świata: ziemię, powietrze, ogień i wodę. Niektórzy dodają piąty – ducha, który jednoczy i równoważy wymienioną czwórcę.
Wszystkie uzupełniają się, pozostają we wzajemnej zależności:
ziemia bez wody nie wyda plonów, ogień bez powietrza zgaśnie.

Żywioły to nic innego jak energie obecne we wszechświecie.
Każda z nich jest inna, każda niezbędna do życia.
Ziemię reprezentuje ciało – jest rodzajem bazy, fundamentem pod trwałe osiągnięcia.
Powietrze to intelekt, wyobraźnia – inspiruje, umożliwia rozprzestrzenianie się wiedzy.
Ogień to energia witalności – pobudza do działania.
Woda to uczucia, emocje, sny, podświadomość.

Ponieważ wszystko we wszechświecie jest ze sobą połączone, żywioły też trudno spotkać w „czystej” postaci. Niekoniecznie musi to być postać fizyczna: na przykład z żywiołem ziemi możemy się skontaktować, biorąc do ręki garść piasku, ale też wizualizując, że zapuszczamy w niej korzenie.
Wiążą się z nimi również określone stany emocjonalne, cechy charakteru…
Są potężną siłą – pierwotną, wszechobecną. Trudno je kontrolować, ale można się z nimi zaprzyjaźnić. Świadomie korzystać z ich mocy.

Przyciąganie i pożegnanie

Od wieków wierzono, że magiczne światy żywiołów są zamieszkiwane przez związane z nimi mityczne istoty.

W przypadku ziemi są to - gnomy, elfy, skrzaty, w przypadku ognia - dżinny i geniusze.
W powietrzu unoszą się duchy, anioły, sylfy, w głębinach wód żyją nimfy, harpie i syreny.
Dawniej wykorzystywano żywioły do przepowiadania przyszłości z chmur, dymu, kamieni, płomieni ognia (czy choćby świecy), misy z wodą…
Dziś też możemy sięgać po te praktyki, szukać kształtu, który nas zainspiruje, wskazówek, podpowiedzi.

Ziemia karmi, powietrze oczyszcza, ogień chroni, a woda leczy, ale tak naprawdę – odwołując się do magii żywiołów – możemy wspierać wszystkie dziedziny życia: miłość, finanse, naukę, prestiż, zdrowie… Przyciągać to, czego potrzebujemy i żegnać, co nam nie służy. Wystarczy spalić to w ogniu, zakopać w ziemi, odesłać z prądem wody czy rozrzucić na wietrze…

Każdemu żywiołowi są przyporządkowane określone kolory i zmysły, zwierzęta i rośliny, miejsca i instrumenty muzyczne. Również strony świata i fazy księżyca, pory dnia i roku. Niektórzy twierdzą, że każdy z żywiołów ma w sobie zarówno aspekty pozytywne, jak i negatywne.
Tworzy i niszczy.
Można też na to spojrzeć w inny sposób: że szkodzi to, co narusza równowagę, co występuje w nadmiarze.
Żywioł ziemi zapewnia nam poczucie realizmu, praktyczne myślenie, ale jeśli jest go za dużo, może tłumić spontaniczność, ograniczać horyzonty myślowe, prowadzić do materializmu, konserwatyzmu, przesadnego planowania i niewolniczego trzymania się zasad, do despotyzmu, a nawet fanatyzmu.
Powietrze to elastyczność i intelekt, ale przy nadwyżkach powoduje niezdecydowanie i zmienność, przeintelektualizowanie i gadulstwo. Nie bez powodu powstało określenie „rzucać słowa na wiatr” – kto odznacza się nadmiarem żywiołu powietrza, często nie dotrzymuje obietnic.
Ogień obdarza pasją, siłą twórczą, ale gdy się zanadto rozbucha staje się przyczyną ataków gniewu, agresji, egoizmu, nadmiernego folgowania żądzom. Jeśli nie zapanujemy nad naszym wewnętrznym ogniem, będziemy żyć w ciągłym stresie. I wreszcie woda daje wrażliwość, intuicję, wyobraźnię. W dużych ilościach wywołuje zagubienie i odrealnienie, bierność i melancholię.

 

Niektóre żywioły są nam bliższe, inne jakby mniej oswojone.
Pewną wskazówką może być astrologia.
Jak wiadomo - Baran, Lew i Strzelec należą do trygonu ognia,
Byk, Panna i Koziorożec – ziemi,
Bliźnięta, Waga i Wodnik – powietrza,
a Rak, Skorpion i Ryby – wody.
Oczywiście, sam znak zodiaku to za mało – ważne są również inne aspekty planet, wpływające na udział energii poszczególnych żywiołów w naszej osobowości. Ucząc się tych energii, rozpoznając je, możemy uświadomić sobie lepiej nasze nawyki, emocje, ocenić, którego z żywiołów nam brakuje, który dominuje… A potem, krok po kroku, harmonizować je – łączyć ziemię z powietrzem, godzić ogień z wodą.

Ziemia – schronienie i stabilizacja

Uważa się, że ziemia jest najbliższym nam żywiołem, podstawą dla wszystkich pozostałych. Domem. Mamy z nią w zasadzie stały kontakt – kiedy chodzimy, siadamy, jemy, pracujemy.

Bez niej nie byłoby życia.
To typowa żeńska energia, jest jak matka: płodna, opiekuńcza, zaspokaja nasze podstawowe potrzeby, daje nam oparcie, poczucie bezpieczeństwa, pokarm, schronienie.
Ziemia jest najbardziej fizycznym z żywiołów, związanym ze zdrowiem, siłą, ale też ze strukturą, solidnością, stabilnością, wytrwałością. Aby nadać realny kształt naszym planom, projektom, marzeniom, potrzebujemy żywiołu ziemi, bo ma moc urzeczywistniania. Zapewnia dostatek, powodzenie, odpowiada za udane plony. O osobach obdarzonych tym pierwiastkiem mówi się, że są ugruntowane, twardo stąpają po ziemi. Brak tego elementu oznacza głowę w chmurach, uczucie zagubienia, rozchwiania, lekkomyślność, nieprzystosowanie do rzeczywistości.
Przyporządkowane ziemi części ciała to kości i narządy płciowe, zmysł – dotyk, pora dnia – noc, miejsca – pola, łąki, lasy, a instrumenty – bębny.
Jak wzmocnić połączenie z ziemią?
Sposoby są bardzo proste: praca w ogrodzie, na działce, chodzenie boso po trawie, siadanie na piasku, spacery po lesie, obejmowanie drzew. Inne, niewymagające wychodzenia z domu, to chociażby porządki. Albo zabawa ze zwierzętami.
Energię ziemi można też zaczerpnąć podczas ćwiczenia oddechowego. Wystarczy usiąść na krześle ze stopami na podłodze i oddychając powoli, rytmicznie przez nos, wyobrazić sobie, że stopy wrastają w ziemię. Dobrze jest wizualizować energię ziemi jako czerwony kolor, który wdychamy przez podeszwy. Tak długo, aż poczujemy się nią wypełnieni.

Powietrze – wolność i intelekt


Powietrze ma najlżejszą energię ze wszystkich żywiołów. Jest niewidzialne, niezależne, wciąż się zmienia.
To źródło wolności, swobody, inspiracji. Dzięki niemu możemy wznosić się nad ziemią, marzyć. Jako że jest niewidoczne, reprezentuje to, co w nas niewidzialne: sny, wizje, myśli.
To od nich zaczyna się każdy akt kreacji.
Powietrze przynosi nowe pomysły, rozwiązania, inne spojrzenie na świat, komunikatywność. Wiąże się je też z intelektem, wiedzą, obdarza zdolnością analizy i abstrakcyjnego, niezależnego myślenia. W odróżnieniu od ziemi, powietrze to żywioł męski: ruchliwy, ekspansywny, popychający do działania, nadający kierunek. Brak tego elementu powoduje uzależnienia, przywiązanie, sprawia, że tkwimy w schematach, ograniczeniach, pozbawieni wizji.
Powietrze związane jest z klatką piersiową, płucami, gardłem. Zmysły, które się mu przypisuje, to węch i słuch.
Pora dnia- wschód, a instrumenty – wszystkie dęte.
Do miejsc przyporządkowanych temu żywiołowi należą wieże, lotniska, biura podróży, szkoły, biblioteki i poradnie psychologiczne. Aby wzmocnić w sobie element powietrza, warto znaleźć czas na jakiś mniej praktyczny, abstrakcyjny cel, coś w rodzaju ăsztuka dla sztuki”. Taki, który będzie służyć samej przyjemności.
Można też wdychać zapachy, wąchać kwiaty. Także wizualizacja i pozytywne myślenie są zaliczane do „powietrznych” praktyk.

Ogień – pasja i moc

Inny męski żywioł to ogień – związany z władzą, wolą, inicjatywą. Jego siła jest ogromna. Działa bardzo szybko, niszczy, co niepotrzebne, transformuje. Nie bez powodu kominek uważa się za magiczny portal domu. To potężny obrońca – używa się go do ochrony i wzmacniania, kojarzy ze słońcem, gwiazdami, płomieniem, także tym płonącym w naszym sercu, ciele… To królestwo namiętności i erotyki, iskra boskości, jaką w sobie nosimy. Oznacza żywotność ludzkich pragnień, entuzjazm, miłość, żarliwość, daje radość życia i energię do działania, odwagę i wiarę w siebie. Osoby pozbawione ognia są zimne, pasywne, powolne, apatyczne. Jego niedobór może być powodem wewnętrznej pustki, poczucia niższości.

Ogień rządzi zmysłem wzroku i głową, dlatego o ludziach wybuchowych mówi się czasem „gorąca głowa”. Pora roku, jaką przypisuje się temu żywiołowi, to lato, pora dnia – południe, instrumenty – strunowe, a miejsca – pustynie, gorące źródła, wulkany, piece i kominki. Również sypialnie.

Aby uzdrowić związek ogniem, możemy na przykład dotykać nagrzanej skały, wczuć się w ciepło podanej nam ręki, wąchać dym z ogniska… Ale najprostszy sposób to wpatrywanie się w płomienie. Niektórzy uważają, że regularne stosowanie tej praktyki umacnia więzi z przeszłością, z przodkami.

 

Pozwala także wejrzeć w przyszłość. Z elementem ognia łączymy się, kiedy wystawiamy twarz i ciało na ciepłe promienie słońca, które ożywia, oczyszcza, dodaje energii. Jego moc warto wykorzystać, kiedy rozpoczynamy nowe przedsięwzięcia albo gdy zależy nam na klarowności, przejrzystości, wyciągnięciu pewnych spraw na światło dzienne.

Woda – emocje i intuicja

Woda jest symbolem nieskończoności, odrodzenia, nowego życia. Kojarzy się z morzami, rzekami, jeziorami, z deszczem i śniegiem, również ze łzami, z krwią, limfą. Jest płynna, a zatem również zmienna, nieprzewidywalna. Raz opada, innym razem wzbiera, raz jest łagodna, jakby uśpiona, kiedy indziej wzburzona, groźna. Zupełnie jak nasze emocje. To za nie właśnie odpowiada, ale też za podświadomość. Ma właściwości oczyszczające, lecznicze.
Kontroluje sny.
Woda to energia żeńska.
Jest, jak wiadomo, ściśle związana z księżycem, który ma wpływ i na kobiece cykle, i na przypływy morza. Woda obdarza uczuciowością, czułością, wrażliwością, intuicją – dzięki temu żywiołowi jesteśmy zdolni do przebaczenia, współczucia, empatii. Daje też spokój, ukojenie, głębię, akceptację, harmonię, zaufanie, płynność, umiejętność płynięcia z nurtem życia, przystosowania się do tego, co nam przynosi. Kiedy brakuje nam żywiołu wody, trudno się zrelaksować, wyciszyć, czujemy ciągłe napięcie. Albo pustkę emocjonalną, zaborczość.
Brak wody to również nadmierny dystans, chłód emocjonalny, tzw. suche obejście. Na poziomie fizycznym odwodnienie prowadzi do znacznego osłabienia organizmu.
Woda rządzi popołudniem.
Jej zmysł to smak, część ciała – brzuch, a instrumenty – gongi, dzwony i cymbały. Aby połączyć się z tym żywiołem, wystarczy zwolnić tempo, pójść nad morze, jezioro, rzekę, zanurzyć rękę w wodzie, pochodzić po rosie, wybrać się na spacer w deszczu albo we mgle, wziąć kąpiel albo prysznic, wizualizując oczyszczenie z tego, co nam nie służy.

Wszystkie razem

W naszym ciele są nieustannie obecne wszystkie żywioły. Przy każdym wdechu powietrze wpływa do płuc, żeby zasilić tlenem komórki. Ogień uczestniczy w procesach przemiany materii, w impulsach nerwowych. Osiemdziesiąt procent naszego ciała stanowi woda – wypełnia tkanki, płynie we krwi. Całe nasze ciało fizyczne, reprezentuje ziemię. Przyjmuje się też, że ten pierwiastek jest budulcem kości, zębów, włosów.

Dobrze jest skupić się od czasu do czasu na swoim ciele, poczuć wszystkie żywioły i ich zgodną współpracę. Możemy też medytować nad przypisanymi im cechami charakteru, żeby zbadać, które elementy są w nas najbardziej aktywne. Dobrym sposobem na równoważenie żywiołów jest medytacja nad każdym z nich, z twarzą zwróconą kolejno w cztery strony świata (ziemia – północ, powietrze – wschód, ogień – południe, woda – zachód). Można przy tym wizualizować różne obiekty czy zjawiska, które reprezentują dany żywioł. A jeśli ktoś woli bardziej zmysłowe doznania, z pewnością chętnie odwoła się do rytualnej kąpieli, łączącej w sobie wszystkie żywioły. Składniki tej przyjemności to oczywiście woda, ciepło – odpowiednia temperatura plus świeca (ogień), miły zapach to na przykład kadzidło (powietrze), wreszcie zioła albo sól kąpielowa (ziemia). Można dodać do tego muzykę relaksacyjną, najlepiej z odgłosami natury.

Żywioły na stole

Dla człowieka najważniejsze jest zdrowie.
Gdy choruje, nie cieszą go pieniądze ani sława.
Od dawna już wiadomo, że zdrowie w dużej mierze zależy od tego, co i jak jemy, stąd dietetyczni eksperymentatorzy wymyślają coraz to nowe diety.

   Zdrowa dieta zwykle oznacza liczenie kalorii, badanie składu     produktów, witaminy, minerały, przyswajalność.
   Kuchnia pięciu przemian zwraca uwagę na to, co – choć najtrudniejsze do zidentyfikowania – jest wszędzie.
   Na energię.

Teoria pięciu przemian (albo pięciu elementów) wywodzi się z praktykowanej od tysięcy lat medycyny chińskiej przywiązującej ogromną wagę do profilaktyki zdrowotnej. „Dawniej w Chinach lekarz otrzymywał wynagrodzenie, dopóki jego pacjent nie zachorował” – mówi Dominika Adamczyk, założycielka Akademii Zdrowego Odżywiania „Tao Zdrowia” i organizatorka warsztatów gotowania według pięciu przemian. „Do dziś specjaliści od medycyny chińskiej potrafią rozpoznać i usunąć zaburzenia w organizmie, zanim pojawią się objawy chorobowe”. Jeśli już są, medycyna wschodnia nie ogranicza się do ich usunięcia – dąży do wykrycia i wyeliminowania przyczyny. Przy diagnozie uwzględniane są wszystkie aspekty naszego życia: stany emocjonalne, relacje z innymi ludźmi, zwyczaje, upodobania, marzenia. Ważne jest, o której godzinie kładziemy się spać, czy znajdujemy czas na aktywność fizyczną, czy potrafimy się zrelaksować. Duże znaczenie ma środowisko, w którym żyjemy, oczywiście również klimat. W odróżnieniu od zachodniej medycyna chińska traktuje człowieka całościowo, jako spójny system, w którym żaden organ nie może funkcjonować osobno. Przyjmuje się, że człowiek pozostaje w ścisłym związku ze wszystkimi elementami natury, podlega tym samym prawom co makrokosmos. Te prawa dotyczą przede wszystkim przepływu energii życiowej, zwanej przez Chińczyków chi.

Każda dysharmonia, nieprawidłowość oznacza, że ten przepływ został zaburzony – nastąpił zastój, zagęszczenie, może przyspieszenie. Pojawia się gorsze samopoczucie, choroba. Dążąc do przywrócenia harmonijnego przepływu energii, medycyna chińska posługuje się trzema podstawowymi narzędziami: dietą, ziołolecznictwem i stymulacją odpowiednich punktów ciała – za pomocą akupunktury, akupresury, refleksologii czy moksoterapii (nagrzewanie punktów akupunkturowych). Dietoterapia to najbardziej oczywiste remedium – siłą rzeczy jemy codziennie. Odpowiedni sposób odżywiania może zapobiec wielu dolegliwościom, zwłaszcza że – jak twierdzi medycyna chińska – każda choroba zaczyna się od układu trawiennego.

Skarb w nerce

Każdy z nas rodzi się z innym potencjałem energetycznym – chodzi o energię przedurodzeniową, przechowywaną w prawej nerce. To taki pakiet startowy, który dostajemy od rodziców. Jak mówi Dominika Adamczyk, z łona mamy jedni wyjeżdżają jako syrenka, inni jako mercedes. „Dawniej rodzice przygotowywali się do poczęcia dziecka, rezygnując ze złych nawyków, oczyszczając organizm z toksyn. W okresie rozwoju płodowego dziecka najwięcej zależy oczywiście od matki, chociaż relacje między rodzicami nadal mają duże znaczenie”. Wszyscy znamy osoby, które źle się odżywiają, palą, mało śpią i wyglądają na okazy zdrowia. Oznacza to prawdopodobnie, że ich organizm dysponuje dużymi zasobami energii przedurodzeniowej, do której mogą się odwołać. Ale nie dajmy się zwieść – rezerwy wcześniej czy później się zużyją. A kiedy wyczerpuje się energia przedurodzeniowa, nasze życie dobiega końca. Wnioski są proste.

Dominika Adamczyk zwraca uwagę, że medycyna konwencjonalna zajmuje się głównie podtrzymywaniem życia (zamiast poprawą jego jakości): „Polska należy do krajów o największym w Europie spożyciu lekarstw, mimo to nasz stan zdrowia pozostawia coraz więcej do życzenia. Nie umiemy zadbać o układ odpornościowy, nękają nas rozmaite choroby cywilizacyjne, alergie. Wielokrotnie wyprowadzałam moich bliskich z przeziębień, ostrych angin czy stanów zapalnych bez leków – dzięki stosowaniu diet leczniczych według medycyny chińskiej. Przekonałam się do nich, kiedy mój synek cierpiał na ostre zakażenie układu moczowego. Antybiotyki tylko rozbiły system odpornościowy, za sprawą odpowiedniej diety zakażenie ustąpiło natomiast w ciągu kilku dni”.

Pięć żywiołów

Według teorii pięciu przemian wszystkie elementy wszechświata są w ciągłym ruchu, przenikają się nawzajem, zmieniają niczym pory roku.
Kolejne fazy cyklu symbolizują: drzewo, ogień, ziemię, metal i wodę.
Każdemu z tych pięciu żywiołów przyporządkowany jest smak, kolor, pora roku, kierunek świata i narząd wewnętrzny.
I tak :
drzewo to smak kwaśny, kolor zielony, wiosna, wschód, wątroba i woreczek żółciowy;
ogień – smak gorzki kolor czerwony, lato, południe, serce i jelito cienkie,
ziemia – smak słodki, kolor żółty, późne lato, centrum, żołądek i śledziona;
metal – smak ostry, kolor biały, jesień, zachód, płuca i jelito grube,
woda – smak słony, kolor czarny, zima, północ, nerki i pęcherz moczowy.
Teoria obejmuje znacznie więcej procesów i zjawisk: pory dnia, fazy życia, emocje, dźwięki, zapachy, i to, co najbardziej związane ze smakiem – produkty spożywcze.
Przemiany następują po sobie, zataczając krąg, wpływając na siebie nawzajem.
Ogień odżywia ziemię, ziemia odżywia metal, metal – wodę itd.
Ten odwieczny porządek Chińczycy nazwali cyklem odżywczym.
Do czego nam ta wiedza podczas gotowania?
Otóż wrzucając poszczególne składniki do garnka według kolejności wynikającej z tego cyklu, możemy – poprzez harmonijną, odżywczą, lekkostrawną dietę – przyczynić się do lepszego stanu zdrowia.
Weźmy prosty przykład: sos pomidorowy. Jeśli zechcemy go przyrządzić według teorii pięciu elementów, mógłby wyglądać następująco: na rozgrzaną patelnię (przemiana ognia) wlewamy oliwę (ziemia), dodajemy czosnek i pieprz albo chili (metal), a następnie sól (woda), pomidory (drzewo) i zioła prowansalskie (znów ogień).

Po każdej przemianie zaleca się wymieszać produkty w garnku lub na patelni i trochę odczekać. Oprócz kolejności zwracajmy uwagę na proporcje – im więcej smaków znajdzie się w potrawie, tym lepiej odżywimy nasze narządy.
Liczy się też finał – kończąc przyrządzanie potrawy produktem z określonej przemiany, kierujemy energię do narządu, który najbardziej jej potrzebuje.
Bardzo ważne jest jednak podejście całościowe, bo obieg energii w organizmie odbywa się zgodnie z cyklem odżywczym.
Jeśli więc na przykład niedomaga wątroba, prawdopodobnie osłabione są też nerki albo pęcherz.

Żeby nauczyć się odpowiednio komponować potrawy, trzeba wyposażyć się w tabele przyporządkowujące składniki określonym żywiołom (są dodatkiem wszystkich książek poświęconych zagadnieniu).
Głównym kryterium decydującym o przynależności do danego żywiołu jest smak.
Dlatego do przemiany metalu (smak ostry) należą m.in. czosnek, cebula i pieprz.
Do przemiany ognia (smak gorzki) zalicza się orzechy włoskie, kawę, herbatę, kaszę gryczaną, ale też wrzątek.
Drzewo (smak kwaśny) reprezentują kwaśne owoce i pomidory, biały ser, mąka, drób.
Ziemia to produkty słodkie – miód, ziemniaki, marchew, słodkie owoce, a przemiana wody – słone: sól, ryby, rośliny strączkowe również woda.

Niektóre produkty można przypisać do różnych smaków, choćby jabłko (w zależności od tego, czy jest słodkie, czy kwaśne). Świeżą bazylię przyporządkowuje się aż trzem smakom (kwaśny, gorzki, ostry). W razie wątpliwości dobrze jest spróbować, jak smakuje dany produkt. Dodatkową wskazówką może być kolor.

Zaufać naturze

Ze względu na ich właściwości termiczne produkty żywnościowe też dzieli się na pięć grup:
  • gorące  - rozgrzewają organizm,
  • ciepłe   - działają lekko rozgrzewająco, wspomagają aktywność,
  • neutralne - wzmacniają energię, równoważą pracę narządów,
  • chłodne/nawilżające - sprzyjają budowie krwi i płynów odżywczych ciała,
  • zimne -  wychładzają.
Termikę produktu zmienia proces gotowania (najkorzystniejsze dla organizmu są potrawy gotowane, spożywane na ciepło), ale i tak w naszej strefie klimatycznej należy ze szczególną ostrożnością stosować produkty zimne i gorące.
Najlepiej służą nam te neutralne, głównie zboża (kiedyś w Polsce jadło się ich bardzo dużo, potem wyparły je ziemniaki). Oczywiście co innego ziarno zboża, a co innego bułka – to już żywność przetworzona.
 
Kuchnia pięciu przemian stawia na naturalność – bo natura wie najlepiej, czego nam trzeba w danej porze roku, pod określoną szerokością geograficzną.
W naszym klimacie z punktu widzenia energetycznego absolutnie nie służą nam owoce cytrusowe, zwłaszcza zimą. Mają charakter silnie wychładzający – nie bez powodu rosną w gorącym klimacie, tam świetnie spełniają swoją funkcję.
To samo dotyczy bananów:  „Nawet w ciepłych krajach bardzo rzadko jada się je w postaci surowej, zwykle są zapiekane” – zauważa Dominika Adamczyk. „W Polsce podkarmia się nimi małe dzieci nawet zimą”.
 
Wychładzająco i mocno nawilżająco działa też nabiał, w szczególności produkty fermentowane, np. jogurt.
A nadmiar wilgoci i zimna w organizmie to pierwszy krok do infekcji.
Jogurt sprawdza się np. na Bałkanach – jako dodatek do pieczonych, pełnych ostrych przypraw mięs, doskonale je równoważy. U nas powinien być stosowany z umiarem.
 
Mimo wielu wymogów i na pierwszy rzut oka surowych zasad kuchnia pięciu elementów daje wiele możliwości eksperymentowania, pozwala wykazać się kreatywnością.
Możemy dostosować do jej wytycznych ulubione przepisy – nawet jajecznicę da się przyrządzić według koła pięciu żywiołów. Na szczęście w praktyce wszystko okazuje się dużo prostsze, niż mogłoby się wydawać.
Prawdziwą rewelacją są płatki pszenne z duszonymi owocami i powidłami z suszonych śliwek i daktyli – można zajadać się nimi codziennie. 
Nieodłączną częścią nauki jest oczywiście wspólna konsumpcja. :)

 

Zaskakujące!
Według kuchni pięciu przemian:
  • Zielona herbata, zwłaszcza słodzona, jest niewskazana w naszym klimacie. Niezależnie od temperatury ma działanie wychładzające.
  • Picie podczas posiłku spowalnia proces trawienia (rozcieńcza soki trawienne).
  • Nawet najbogatsze w witaminy warzywa po zamrożeniu nie dostarczą już nam energii (mrożenie pozbawia je chi).
  • Jedzenie grillowanych mięs latem prowadzi do przegrzania organizmu.
  • Tylko latem możemy sobie pozwolić na więcej surowych produktów. Ale nawet teraz nie należy przesadzać z surówkami czy chłodnymi napojami. Mają działanie wychładzające.
  • Spożycie naprawdę zimnych dań przy wysokich temperaturach na zewnątrz oznacza dla żołądka prawdziwy szok termiczny.

Podstawową zasadą zdrowej kuchni jest utrzymanie równowagi pomiędzy wszystkimi smakami oraz między energią jin i jang.
Należy więc uważać, aby nie objadać się za bardzo potrawami w jednym tylko smaku i aby zachować równowagę między pożywieniem, które daje ciepło, a tym, które wyziębia organizm. Według kuchni pięciu elementów nie ma lepszego i gorszego smaku i nie uznaje się za lepsze ani to, co ciepłe, ani to, co zimne. Wszystko jest dobre, jeśli jest stosowane w umiarze.
Dlatego tak niebezpieczne są wszystkie te nowomodne diety oparte na kilku składnikach: Amerykanie proponują jadać sporo owoców, surowych warzyw, pić dużo soków. Doktor Kwaśniewski leczy wszystkich tłustym mięsem. Kierując się zasadami pięciu żywiołów, należałoby darować sobie wszystkie te nowinki i rewelacje. Diety oparte na jednym smaku nieuchronnie wpędzą nas w chorobę - jak nie od razu, to na pewno za jakiś czas dadzą o sobie znać jakieś przykre dolegliwości. Surówki, soki, sery... za dużo kwaśnego. Tylko czekać, aż padną: żołądek, wątroba, śledziona i trzustka. Za dużo też zimnego. To też źle, bo i tak prawie w 90% jesteśmy "niedogrzani", w związku z czym zżerają nas emocje oparte na strachu..

  Emocje?

 Tak, tak, bowiem  emocje dostajemy na talerzu

Jeśli ktoś sądzi, że radość lub lęk nie mają nic wspólnego ze stanem naszego organizmu, bardzo się myli.
Nasze emocje są powiązane z poszczególnymi organami, które są siedliskiem zarówno negatywnych, jak i pozytywnych uczuć. Od tego, jak się odżywiamy, a co za tym idzie - w jakim stanie są nasze organy, zależy, czy będziemy optymistami czy pesymistami, łagodni czy wybuchowi.
Jeśli np. wątroba jest zdrowa (czyli element Drzewa jest zrównoważony), człowiek jest tolerancyjny, pewny siebie, radzi sobie z problemami. Jeśli natomiast wątroba niedomaga (element Drzewa wybujały), to człowiek - nomen omen "wątrobowiec" - będzie nerwowy, agresywny, zawzięty, wrogi.
Ziemia, a więc śledziona i żołądek, odpowiada za to, czy bez przerwy się zamartwiamy, czy też jesteśmy towarzyscy.
Za smutek odpowiedzialny jest Metal (ale również za śmiałe patrzenie w przyszłość).
Domeną Wody jest rozsądek, ciekawość, ale także cynizm oraz skąpstw.
Jak widać, nawet to, jak wygląda czyjeś życie, zależy od pożywienia.
Kuchnia pięciu przemian może też rozstrzygnąć wiele tak modnych dzisiaj wątpliwości - na przykład kwestia mleka.
Wpajano nam od dzieciństwa, że mleko to samo zdrowie, że dzięki niemu mamy mocniejsze kości. Za mleko wielu dietetyków dałoby się poćwiartować. Tymczasem według medycyny chińskiej jest to mit. Chińczycy uważają, że mleko jest śluzotwórcze, a śluz jest w organizmie wysoce niepożądany. Niektórzy chińscy medycy przypisują mu nawet działanie rakotwórcze.
W każdym razie warto się przyjrzeć diecie osób, które mają niską odporność i często zapadają na choroby górnych dróg oddechowych, czy przypadkiem nie piją zimą mleka?
Warto je odstawić, choćby tylko wtedy, gdy ma się grypę.

Jedz słodko i nie miej wyrzutów sumienia!

Ludzki organizm jest tak precyzyjny, jak szwajcarskie zegarki. Ma nawet nad nimi olbrzymią przewagę, bo zegarek może naprawić tylko dobry specjalista, a organizm potrafi się uzdrowić sam.
Należy go tylko uważnie słuchać.
Nie trzeba zgłębiać skomplikowanych tablic pokazujących różne obiegi energii w organizmie, by wywnioskować, czego nam potrzeba. Organizm jest inteligentny i wysyła precyzyjne sygnały. Wsłuchujmy się w nie uważnie! Kto nie miał kiedyś ochoty na coś słodkiego? Jeśli organizm domaga się słodkiego, należy mu to dać.
Przemiana Ziemi ma bowiem równoważący charakter, a więc dobrze wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie.
Ale uważajmy, byśmy przypadkiem nie zrobili sobie krzywdy.
Na hasło "słodkie" nie jedzmy ciastka z kremem.
Ciastko jest z białej mąki, a biała mąka to smak kwaśny. Organizm nie da się oszukać i znowu zażąda słodkiego. Nie należy mu wtedy znowu aplikować "słodkiego" ciasteczka, lecz coś prawdziwie słodkiego, np. czereśnie, rodzynki czy marchewkę. No i pamiętajmy o umiarze!

Parę praktycznych rad

Przyrządzając potrawy według pięciu przemian, należy koniecznie zachować kolejność dodawanych produktów. Kolejność ta musi odpowiadać następstwu żywiołów w cyklu karmiącym, a więc, po kolei: Ziemia - produkty słodkie, Metal - ostre, Woda - słone, Drzewo - kwaśne, Ogień - gorzkie.
To, jaki smak mają poszczególne produkty, warto ustalić samemu. Może się okazać, że dla jednego mandarynka będzie słodka, a dla drugiego - kwaśna. Nie trzeba koniecznie zaczynać od smaku słodkiego, ale zaczynając od którejś przemiany (smaku), trzeba iść według podanego wyżej obiegu. Nie można się cofać. Można za to "zrobić kółko" parę razy, choć nie jest to zalecane.
Gdy brakuje nam w przepisie produktu należącego do którejś przemiany, nie wpadajmy w panikę. Na pewno można dołożyć jakąś przyprawę albo zioło i zażegnać w ten sposób niebezpieczeństwo pominięcia jakiegoś elementu.
Jeśli gubisz się wśród tych wszystkich żywiołów i obiegów, powieś sobie na kuchennych szafkach kółka przedstawiające poszczególne obiegi i tabele (opublikowane w książkach na temat kuchni pięciu przemian), które pomogą Ci uporządkować wiedzę na temat właściwości warzyw, owoców, przypraw, ziół, zbóż i mięsa. Warto też ustawić w kuchni pięć pudeł i w każdym z nich umieścić produkty z jednej tylko przemiany.

 To bardzo ułatwi Wam  życie.




____________________

 Źródło:
http://zwierciadlo.pl/2011/psychologia/rozwoj/rzadza-nami-zywioly
http://zwierciadlo.pl/2011/zdrowie/porady/zywioly-na-stole
http://gwiazdy.com.pl/component/content/article/4613-UZDRAWIAJ%C4%84CA%20KUCHNIA%20PI%C4%98CIU%20PRZEMIAN
Książka -  "Kwaśne, surowe, zimne...  Filozofia zdrowia"
http://kuchnia.wp.pl/zyj-zdrowo/health/683/1/1/piec-przemian-na-talerzu.html

 

 

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 16 | wyświetlenia: 2167
26
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1397
25
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1692
33
komentarze: 55 | wyświetlenia: 4872
28
komentarze: 24 | wyświetlenia: 3170
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 942
25
komentarze: 8 | wyświetlenia: 7115
7
komentarze: 2 | wyświetlenia: 6718
17
komentarze: 17 | wyświetlenia: 3455
17
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1120
5
komentarze: 0 | wyświetlenia: 5505
13
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1816
42
komentarze: 18 | wyświetlenia: 3396
21
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2373
 
Autor
Dodał do zasobów: Gamka
Artykuł



  Paweł Malec  (www),  11/04/2012

Gubię się, Gamko. Nie na moją głowinę te żywioły. Pamiętam tylko, że T.M. to ziemia.:)
Kółka na kuchennych szafkach? Hmm...

Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie tym rozbawiłeś:P

  Gamka  (www),  12/04/2012

Nie gub się Pawle ;-)
...podrzucam coś na Twoje szafki kuchenne aby Twa wena bardziej płodna była i obyś nie musiał się posiłkować ;-)
...proszę !...http://www.wrozka.com.pl/image(...)ian.jpg
:DD

  Paweł Malec  (www),  12/04/2012

O, dziękuję, Gamko:))
Piękny, prosty obrazek dla mniej pojętnych i początkujących. I te gwoździe... aż coś zgrzyta po kręgosłupie.:)

  swistak  (www),  11/04/2012

Czego to ludzie nie wymyślą odkąd Bóg dał nam wolność wybierania bzdur i prawdy

  Gamka  (www),  12/04/2012

Swistaczku! Ty tu Boga do tego akurat nie mieszaj !
...Mówi się, że oswoiliśmy 4 żywioły: ogień, wodę, ziemię i powietrze a może to MY zostaliśmy oswojeni przez matkę naturę?

  hussair  (www),  12/04/2012

Gamko, pora przytulić się do swego szermierza i pospać w świetle Księżyca. :)

  Gamka  (www),  12/04/2012

;-)) idę ...idę ..wtulę się w te jego mocne i barczyste ramiona :D
Dobranoc :)

  hussair  (www),  12/04/2012

Barczyste i mocne? Klawo. :) O to chodzi, o to chodzi... :)
Trzymaj się Srebrnego Sierpa. :))

  Gamka  (www),  12/04/2012

Niech on nam przyświeca :D

  hussair  (www),  12/04/2012

Ano. :))

  8Sun  (www),  20/04/2012

Bóg to energia a żywioły też nią są. Być może sa narzędziem Boga. Ja akurat nie widze sprzeczności. Miłość i nienawiść to też energia i obie mają pierwiastek dobra lub zla.

Gamko, żywioły nas wspomagają w codziennym życiu - dzisiaj będę z nimi pracować w Kobiecym Kręgu... ciekawe, że właśnie dziś opublikowałaś te informacje:)))

  Gamka  (www),  12/04/2012

Ano czekał artykuł na to prawie miesiąc ;-)
Coś w tym musi być, że właśnie dziś myknął na portal ;-))
Żywioł ....ja należę do trygonu ...ognia...a wiadomo ..OGIEŃ to siła...." działa bardzo szybko, niszczy, co niepotrzebne, transformuje. Nie bez powodu kominek uważa się za magiczny portal domu. To potężny obrońca – używa się go do ochrony i wzmacniania, kojarzy ze słońcem, gwiazdami, ...  wyświetl więcej

  Noemi*,  11/04/2012

Przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, pomimo, że nie są to dla mnie rzeczy nowe. Według mędrców starożytnej medycyny dalekiego wschodu, świat na początku istniał w nieprzejawionym stanie świadomości. Świadomość zaś jest energią przejawiającą się w pięciu elementach, czyli: eter(przestrzeń), powietrze, ogień, woda, ziemia. Pojęcie pięciu elementów stanowi sedno nauki ayurvedy. Według ayurvedy, cz ...  wyświetl więcej

Też tak czuję... to niezwykłe pracować z żywiołami - nauka płynie różnymi powiązaniami:)

  Gamka  (www),  12/04/2012

Dziękuję Noemi :) ....za te mądre słowa !
http://www.youtube.com/watch?v(...)7R-sin4 ;-))

  8Sun  (www),  20/04/2012

Moją fascynacją są żywioły ale w wersji 5 elementów. Najbardziej fascynują mnie w odniesieniu do naszych osobowości i relacji między nami ludżmi. Znam kuchnię 5 przemian i wierzę w jej skuteczność, podobnie jak w skuteczność mecycyny chinskiej opartej o te teorię. Mysle więc, że przeniesienie jej na ludzi i relacje między nimi też ma sens. Pozdrawiam

  erin,  13/04/2012

Im dalej człowiek odejdzie od natury tym bardziej jej nie rozumie. Im bardziej od niej odchodzi tym bardziej czuje się zagubiony. A droga do domu długa i pełna zakrętów...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska