Login lub e-mail Hasło   

Znak Wielkiej Jedności Taili Tu – a życie i śmierć człowieka.

Każdy z nas musi kiedyś zetknąć się z tym wszystkim, co niesie powstanie nowego życia i z tym, czego doświadczamy, gdy na zawsze odchodzi bliska osoba.
Wyświetlenia: 706 Zamieszczono 20/03/2012

Narodziny niosą radość a śmierć niesie smutek. Z radością potrafimy sobie radzić. Potrafimy się nią dzielić i życzymy jej sobie i naszym bliskim.

A śmierć? Ona nas przeraża, nie myślimy o niej, chcemy zapomnieć, że istnieje i nikomu jej nie życzymy.

I tu mamy pierwszy powód, aby spojrzeć na zjawisko życia i śmierci przez pryzmat Znaku Wielkiej Jedności. „ Jeśli coś ma początek, musi mieć koniec.”

Co oznacza Znak Wielkiej Jedności? Otóż oznacza wielką jedność dwóch sił; Siły Jin i siły Jang. Połączone Jin i Jang tworzą Uniwersum. Wszystko we Wszechświecie jest albo Jin albo Jang.

Jang oznacza jasność, dzień, słońce, Niebo, duszę, dobro, mężczyznę, życie, kreację, dominację, aktywność, radość itd. Kolorem Jang jest kolor biały.

Jin oznacza siły przeciwstawne, czyli ciemność, noc, księżyc, Ziemię, zło, ciało, kobietę, śmierć, destrukcję, pasywność, bierność, smutek, itd. Kolorem Jin jest kolor czarny.

Siedem Twierdzeń Uniwersalnych opisuje zasady współistnienia, wzajemnego przenikania się Jin i Jang. Bowiem nie jest możliwe, aby jakikolwiek aspekt życia nie miał swojego przeciwieństwa. Oto one:

     1.Wszystko jest rezultatem zróżnicowania Nieskończoności.

     2.Wszystko podlega ustawicznym zmianom.

     3.Każda rzecz i każde zjawisko posiada swoje przeciwieństwo.

     4.Każda rzecz i każde zjawisko ma swoje dwa oblicza.

     5.Nie istnieje identyczność.

     6.Im mocniejsza jest cecha danej rzeczy, tym większe jest przeciwieństwo tej cechy.

     7.Cokolwiek ma początek musi dobiec końca.

Aby rozważania na temat życia i śmierci były bardziej zrozumiałe postanowiłam je uzupełnić o doświadczenia wyniesione z Teorii Berta Hellingera – „Terapii Systemowej Ustawienia Rodzin”, oraz z Metody Colina Typpinga – „Metody Radykalnego Wybaczania”.

Część I – Zanim się urodzimy.

Załóżmy, że dusza człowieka zanim zejdzie z Nieba Jang na Ziemię Jin, czyli wcieli się w ciało ustala, czego chce na Ziemi doświadczyć. To ziemskie doświadczenie potrzebne jest jej do rozwoju. Potrzebne jest jej do wejścia w kolejny wymiar, który pozwoli duszy zbliżyć się do Nieskończonego Dobra. Załóżmy, że dusze mają swoją ścieżkę rozwoju. Swoje cele i motywacje w dążeniu do doskonałości. Numerologia potwierdza tak postawione założenie. Wiemy, że każdemu człowiekowi z daty urodzenia można wyliczyć, jakim jest numerem. Każdy z numerów od 1-9 charakteryzuje się swoimi szczególnymi cechami. Wiemy też, że są tak zwane Mistrzowskie numery, czyli 11, 22, 33 i 44, które mają do spełnienia na Ziemi szczególna misję. Można więc założyć, że dusza przynajmniej 9 razy wciela się w kolejne ciało. Za każdym razem muszą to być inne doświadczenia. Jedne przyjemne inne trudne a jeszcze inne związane z cierpieniem. Jeśli dusza zaliczy wszystkie etapy dane jej jest zostać mistrzowską liczbą. Wtedy dusza być może wciela się kolejne 4 razy. A być może, mistrzowska liczbą można być tyko raz?  Wtedy wcielałaby się przynajmniej 10 razy.          

Nie dowiemy się ile dusza ma wcieleń, czy w ogóle wciela się wielokrotnie. Dla naszych potrzeb nie ma to większego znaczenia. Ważne jest, że zakładamy istnienie reinkarnacji. Pewnie niektórzy doświadczyli takiego uczucia spotykając pierwszy raz w życiu jakiegoś człowieka. Wtedy myślimy – czy ja tę osobę już kiedyś spotkałem? Czujemy, że na pewno znamy te osobę, choć logika mówi, że to nie jest możliwe. Czasami od pierwszego spotkania czujemy się z kimś tak jakbyśmy znali go od lat, a w stosunku do innych czujemy nieuzasadnioną wrogość. Czy to nie mogą być doświadczenia dusz z poprzednich wcieleń? A co z miejscami. Jedziesz na drugi koniec świata, do obcej tobie kultury i czujesz się jakbyś to wszystko już znał. Jakbyś kiedyś tu był. Pewnie twoja dusza w poprzednim wcieleniu żyła w tym miejscu i zebrała sporo doświadczeń, które w niej tkwią i powodują, że w obcym kraju, obcej kulturze czujemy się jak u siebie. No cóż, idźmy dalej. Dusza wybiera sobie, czego chce doświadczyć wybierając się ze świata Jang – Nieba, do świata, Jin – Ziemi. Może wybrać łatwe egoistyczne życie w dostatku, może wybrać życie w poświęceniu dla kogoś, (Np. kalekiego dziecka, chorego partnera lub cierpiącego rodzica). Może wybrać życie w ubóstwie, a może takie związane z cierpieniem. Ile losów ludzkich tyle możliwości. To jeszcze nie wszystko.  Dusza wybiera sobie towarzystwo innych dusz, które w podobnym czasie znajdą się na Ziemi i razem ustalają, co dla siebie mogą zrobić, jak współtworzyć swoje losy.

Stąd mamy do czynienia z różnymi przypadkami podczas wędrówki duszy po Ziemi. Stąd bierze się świadomość, że ciągle poruszamy się w tym samym kręgu ludzi. Mówimy wtedy, że świat jest mały. Jak wszystko zostanie ustalone pozostaje tylko wybór miejsca narodzin. Dusza wybiera kraj, miejscowość, rodzinę, osobę (inną duszę), która da jej możliwość wcielenia się w ciało. Następują narodziny. Dusza Jang wciela się w ciało Jin i powstaje Wielka Jedność Jang z Jin.  Współistnienie duszy Jang w ciele Jin daje Wielką Jedność, czyli Przeznaczenie człowieka. Ponoć dziecko do 3 miesiąca życia ma jeszcze kontakt ze światem Jang, z którego przyszło. Do czasu, kiedy dziecko zaczyna dostrzegać swoje otoczenie ( świat Jin) – dusza jeszcze zna swoja misję życiową. Potem wszystko zapomina i zaczyna się normalne ziemskie życie duszy Jang na Ziemi Jin i w ciele Jin. Zaczynamy realizowaćTaili Tu.  Żeby było nam łatwiej kroczyć drogą przeznaczenia, mamy do dyspozycji „podpowiadacza”. Można nazwać go Aniołem Stróżem, można Intuicją. Jedno jest pewne – dzięki podpowiadaczowi mamy możliwość odbierania sygnałów z Nieba Yang, czy realizujemy swoje Przeznaczenie, czy też nie. Ale czy z tej możliwości korzystamy?

Cześć II – droga życiowa.

Dusza w wybranym ciele jest na Ziemi już więcej niż 90 dni. Otoczona jest innymi duszami, które zapomniały, jakie jest ich Przeznaczenie.

Warto zaznaczyć, że nie ma czegoś takiego jak świadome kierowanie swoim losem. Świadomie dokonujemy wyborów, ale zawsze coś nam podpowiada Intuicja. Intuicja zwana jest oczyma duszy, ale czy my słuchamy Intuicji?

Czy w ogóle dopuszczamy do swojej świadomości jej istnienie? Dla wielu Intuicja to oznaka słabości. Dla wielu jedynie rozum jest podstawą dokonywanych wyborów. Rozum, który jest Jin, – ponieważ zamknięty jest w ramy logiki i informacji, które posiadamy lub gromadzimy. A posiadamy tylko takie informacje, do których mamy dostęp. Analizujemy fakty, które mogą być spreparowane tak jak danie na talerzu. Naleśniki i gofry robi się z tych samych składników, nawet stosując podobne proporcje a jednak gofry to gofry a naleśniki to naleśniki. Intuicja działa inaczej. Trudno zrozumieć jej sygnały. Trudno pogodzić się z jej podpowiedziami, gdyż często zbyt wiele trzeba zmienić, aby zadziałać zgodnie z jej sugestiami. Ponadto nie zawsze mamy pewność, czy dobrze rozumiemy jej sygnały. Boimy się zaryzykować i posłuchać Intuicji, która jest Jang, a swoją siłę czerpie z Uniwersum.

Łatwiej jest kierować się rozumem. Oczywiście nie namawiam do pozbycia się logicznego myślenia i podejmowania wszystkich decyzji wyłącznie w oparciu o Intuicję.  Intuicja nie zawsze daje nam sygnały, ale na pewno możemy jej posłuchać w ważnych, przełomowych momentach życia.

W tych ważnych momentach często dochodzą do głosu emocje i często to one determinują nasz los i są podstawą podjętych decyzji. O ile mamy do czynienia z emocjami pozytywnymi ( Jang), które nas budują i dają nam siły do dalszego kroczenia droga Przeznaczenia to wypada się cieszyć.

Niestety często działamy pod wpływem złych emocji (Jin) i wtedy zwykle popełniamy błędy. Błędy, które niosą poważne konsekwencje.

Nawet wtedy, kiedy opadną emocje i możemy zacząć logicznie myśleć, czy tez możemy zacząć słuchać Intuicji zwykle jest zbyt późno, albo zbyt wiele szkód, czy krzywd wyrządziliśmy, aby móc się wycofać i zmienić nasza sytuację. Nie zapominajmy, że nie działamy w próżni. Dookoła nas są inni ludzie, którzy realizują swoją misję życiowa i mają swoje oczekiwania i swój los. Jeśli tak spojrzymy na wszystko, co nas spotyka, to czy nie łatwiej znieść to, co my po ludzku nazywamy cierpieniem? Podam przykłady:

  1. Zdrada małżeńska. Jeśli nasza dusza ustaliła, że aby osiągnąć wyższy stopień rozwoju i zbliżyć się do Absolutnego dobra potrzebna jest jej lekcja pokory wobec tego, co ją spotyka. Jeśli ta dusza zanim przyszła na Ziemię uzgodniła z inna duszą ( dusze nie maja płci), że na pewnym etapie wkroczy w jej ziemskie życie i zaistnieje w związku, jako trzecia osoba. To czy nie jest to inne – pozbawione emocji spojrzenie na zdradę małżeńską. Czy wtedy nie jest łatwiej wybaczyć, zapomnieć i spróbować dalej układać swoje życie z dotychczasowym partnerem? Oczywiście nie mam na myśli sytuacji, kiedy doszło do rozpadu związku, gdyż czas, jaki dusze miały ze sobą spędzić skończył się i już nie mogą sobie niczego nawzajem dać. Wszystko, co miały razem zrobić już zrobiły i ich dalsze współistnienie nie ma sensu.  O to, czy jesteśmy w takiej sytuacji należy zapytać Anioła Stróża lub naszej Intuicji. Jeśli otrzymamy sygnał, że nic nas już nie łączy z naszym dotychczasowym partnerem, wtedy najlepszym rozwiązaniem jest rozstanie w zgodzie i zakończenie pewnego etapu w życiu. Robimy wtedy miejsce na nowe doświadczenia, nowe wyzwania, lepsze życie, zgodnie z drugim Twierdzeniem Uniwersalnym –Wszystko podlega ustawicznym zmianom. A co w przypadku, kiedy dwoje ludzi nadal się kocha i nadal chcą ze sobą żyć, ale trudne jest wybaczenie krzywdy, która została zrobiona jednemu z partnerów? Jeśli Intuicja podpowiada nam, że możliwe jest dalsze życie w związku i oboje tego chcą – to teoria zmowy dusz na pewno ułatwia zapanowanie nad złymi emocjami (Jin) i dopuszczenie do głosu dobrych emocji (Jang). Przecież, jeśli moja dusza chciała zdobyć takie doświadczenie, to trudno. Jak zaakceptuję to, co się stało i zamknę ten etap rozwoju mojej duszy wtedy pozwolę jej na zdobycie kolejnych doświadczeń, które tym razem mogą być dla mnie przyjemne. Jeśli tego nie zrobię i będę w sercu chować urazy, to nabawię się choroby duszy, stanę się zgorzkniałym, nieszczęśliwym człowiekiem. To, o czym teraz napisałam jest podstawą Radykalnego Wybaczania, czyli metody, która ma pomóc wyjść ze strasznej choroby duszy, jaką jest nowotwór złośliwy. Wiemy, że nowotwory powstają często na skutek kumulowania się w nas złych emocji. Jeśli karmimy się złymi emocjami (Jin), nie mamy radości w życiu i odnosimy wrażenie, że ciągle cierpimy. Nie jesteśmy pogodzeni ze swoim losem i w którymś momencie nadmiar Jin doprowadza do śmierci.  Pamiętajmy życie jest Jang, a śmierć jest Jin.
  2. Przewlekła choroba Np. dziecka. Często słyszymy, że Bóg nie jest sprawiedliwy, bo karze kalectwem nawet dzieci, które jeszcze nie zdążyły niczego złego w swoim życiu zrobić. Takie spojrzenie na kalectwo jest typowym spojrzeniem logicznym. Jest dobro – jest nagroda, jest zło - jest kara. Ale czym jest dobro? Być może to kalekie dziecko wcale nie jest nieszczęśliwe. To my wmawiamy mu, że jest nieszczęśliwe, bo jest inne niż wszyscy. To dziecko może być naprawdę zadowolone z miłości, jaką jest otoczone. Ono nie zna innego życia. Jego życie jest takie, jakie my mu stworzymy.  Takie orzekanie o tym czy ktoś jest szczęśliwy czy nie to bardzo egoistyczny punkt widzenia. Bardziej chodzi o rodziców, którzy doświadczyli w osobie swojego kalekiego dziecka wyzwania w życiu. Wyzwania, które powoduje, że muszą zrezygnować ze swoich potrzeb na rzecz potrzeb swojego dziecka. Znam ludzi, którzy wychowują kalekie dzieci i się nie skarżą. Znoszą cierpliwie wszystko, co ich spotyka a ich kalekie dzieci są szczęśliwe. To ludzie, którzy zrezygnowali z własnych planów, ambicji i różnych talentów a rozwinęli w sobie talent do bycia wspaniałymi rodzicami, talent do poświęcania się dla bliskich. Nie ma w nich ani odrobiny egoizmu, są szczęśliwi. Nigdy nie słyszałam, aby narzekali na swój los. Częściej narzekają ich znajomi i wyolbrzymiają ich problemy. Ale są też ludzie, którzy nie potrafią się poświęcić dla innych i tacy ludzie nie mogą wychowywać kalekich dzieci. Nie chce nawet myśleć, co robią lub zrobiliby w sytuacji, kiedy los obdarzy ich takim wyzwaniem. Moi znajomi na pewno nie chowają w sobie żalu tym samym nie zachorują na nowotwór. Ale wszyscy ci, którzy odrzucili swoje wyzwanie i „pozbyli się problemu” …. Może lepiej nie wiedzieć, co dzieje się w ich sumieniach.

Co na to wszystko nasz Anioł Stróż, nasza Intuicja? Otóż jak wcześniej wspomniałam stoją na straży abyśmy żyli zgodnie z naszym Przeznaczeniem i dotrwali do ostatniej minuty naszego życia, jako szczęśliwi ludzie, jako spełnieni ludzie i aby nasze dusze zdobyły wszystkie doświadczenia, po jakie przyszły ze świata Jang - Nieba na Ziemię - Jin.

Część III – zakończenie.

Co robi Anioł Stróż, kiedy widzi, że człowiek się pogubił?. A co może zrobić? Może spowodować, ze nam się coś przyśni. Taki sen, który zapadnie w naszej pamięci, symboliczny. Tylko dobrze wiemy, jakie to trudne zinterpretować sen. Czasami nawet nam się udaje wyciągnąć wnioski z tego snu. Mówimy wtedy „to tylko sen” i dalej żyjemy tak jak dotychczas.

Może podsunąć nam jakaś książkę, wykład, film, piosenkę wreszcie człowieka. I co wtedy? Nawet, jeśli zrobi to na nas wrażenie nawet, jeśli zapamiętamy słowa piosenki, treść filmu czy treść rozmowy, to czy starczy nam odwagi, aby coś w życiu zmienić? Nasza podświadomość zawsze będzie broniła się przed zmianami, mówiąc, – po co tobie te zmiany, czy ty nie możesz żyć normalnie tylko ciągle gdzieś gonisz, czegoś szukasz. Skąd wiesz, że będzie lepiej?

Oczywiście tego czy będzie lepiej nie wiemy. Wiemy, że będzie inaczej.

Boimy się zmian, boimy się nowych wyzwań, boimy się, że sobie nie poradzimy i wybieramy stagnację. Im jesteśmy starsi tym bardziej boimy się zmian i tym bardziej tkwimy w dotychczasowym życiu. Jeśli nie mamy depresji, jeśli nie czujemy się nieszczęśliwi, jeśli czasami potrafimy się śmiać i cieszyć to jest nieźle. Gorzej jak zapętlimy się i nie widzimy dla siebie szansy. Nie słuchamy Anioła Stróża, nie wprowadzamy zmian i popadamy w apatię lub depresję. Nawet najlepszy Anioł Stróż podda się w takich okolicznościach i wtedy może przytrafić się nam nieszczęście. Możemy odebrać sobie życie, mieć wypadek albo śmiertelnie zachorować. Wtedy kończy się nasza droga życiowa w drastyczny, przykry sposób. Zdarzają się przypadki, kiedy ludzie w beznadziejnej sytuacji, śmiertelnie chorzy raptem zdrowieją. Można zaryzykować stwierdzenie, że zmienili coś w swojej psychice. Znaleźli sens życia, walczyli o życie, bo chcieli jeszcze coś zmienić i pożyć inaczej niż dotychczas. Wtedy może się zdarzyć, że nasz Anioł Stróż da nam jeszcze jedna szansę i zawracamy z drogi śmierci na drogę życia. Zwykle po takich zdarzeniach ludzie nie są tacy sami jak wcześniej. Najczęściej są bardziej uduchowieni, bardziej szczęśliwi i życzliwi. Dostali w końcu drugą szansę.

A co dzieje się z ludźmi, którzy nie są szczęśliwi, ale niczego nie zmieniają w swoim życiu. Z ludźmi, którzy ciągle żyją w poczuciu krzywdy, którzy nie wybaczyli i chowają urazy. Ci ludzie często poważnie chorują i umierają z tego powodu. Często umierają prawie w samotności. Mówi się wtedy, że mieli ciężkie życie a jeszcze dodatkowo los pokarał ich ciężką śmiertelną chorobą. Tak to wygląda z naszego ludzkiego punktu widzenia. Dla duszy, która miała doświadczyć konkretnego wybranego wcześniej losu być może taka śmierć i takie życie jest spełnieniem jej misji na Ziemi. Jeśli ktoś poświęcił swoje życie innym ludziom, jeśli w jego otoczeniu nigdy nie zabrakło bliskich, którzy wspierali go i byli z nim w godzinie śmierci to znak, że misja duszy została spełniona. To znak, że dusza zrealizowała to, po co przyszła na Ziemię i cierpienie ziemskie było elementem doświadczeń, które dusza miała zdobyć na Ziemi. Tylko bliscy, którzy pozostali w świecie Jin cierpią. Dusza, która opuściła ciało Jin i przedostała się do Nieba Jang jest szczęśliwa. Dlaczego więc bliscy cierpią, płaczą, nie mogą pogodzić się ze stratą – nieodwracalną stratą bliskiej osoby? Dlatego, że wtedy nasz egoizm, nasze uczucia, nasze emocje dominują. Trudno się dziwić. Jeśli byliśmy z kimś bardzo blisko i bardzo długo, czujemy się tak jakby cząstka nas samych na zawsze odeszła. Mówi się, że czas leczy rany. Ten czas to czas żałoby po stracie kogoś bliskiego. Ale postarajmy się, aby ten czas nie trwał dłużej niż trwa żałoba. Postarajmy się uwolnić duszę bliskiej osoby od obciążeń czynnikiem ziemskim Jin, naszego żalu, smutku, rozpaczy. Dusza Jang potrzebuje energii Jang, aby mogła spokojnie egzystować w Niebie. Nie wolno nam jej zatrzymywać wśród nas. Ona do nas już nie pasuje i nie należy. Dusza Jang odchodzi do Nieba, a ciało Jin wraca do Ziemi i tam zamienia się w materię, aby dać początek kolejnemu ciału, w którym zamieszka kolejna dusza, aby razem mogły stworzyć w przyszłości Wielką Jedność.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz na mojej stronie www.feng-shui.net.pl. Zapraszam

 

 Lao Tsy

 

Podobne artykuły


23
komentarze: 19 | wyświetlenia: 1036
21
komentarze: 32 | wyświetlenia: 824
11
komentarze: 16 | wyświetlenia: 6045
17
komentarze: 19 | wyświetlenia: 3889
38
komentarze: 9 | wyświetlenia: 4486
28
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1226
20
komentarze: 19 | wyświetlenia: 1368
32
komentarze: 69 | wyświetlenia: 6613
34
komentarze: 18 | wyświetlenia: 14141
30
komentarze: 35 | wyświetlenia: 4492
28
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1050
15
komentarze: 4 | wyświetlenia: 639
10
komentarze: 10 | wyświetlenia: 3343
 
Autor
Artykuł



  mojra  (www),  21/03/2012

Polecam orędzia Boga http://archiwum.voxdomini.pl/m(...)3.html. Dusza inkarnuje jednokrotnie Dlatego jest cenna dla Boga. Ludzie po NDE spotykają komplet swoich przodków witających ich u bramy Niebios

  Amicus,  21/03/2012

Nie wszyscy i nie zawsze.

  8Sun  (www),  21/03/2012

Tego ile razy dusza inkarnuje nikt nie wie na pewno. Słowo przeciwko słowu. Napisałam, ze jeśli to prawda, że dusza pojawia sie na ziemi wielokrotnie to być może to wszystko co napisałam ma sens.

  Skalny Kwiat  (www),  21/03/2012

Pięknie skonstruowany artykuł:) Jestem przekonana co do wielokrotności wcieleń duszy w ziemskim wymiarze. Kilkukrotnie spotykałam w swoim życiu pokrewne dusze, czułam opiekę Stróża i Anielskich bytów, doświadczając i ucząc się pokory w drodze poszukiwania mojego przeznaczenia w tym życiu. Odnalazłam, a teraz się dalej rozwijam w kierunku wskazanym przez doświadczenia. Pozdrawiam wiosennie:)

  8Sun  (www),  21/03/2012

Pokora i nauka .... właśnie dlatego uważam, że reinkarnacja ma sens. To nie jest prawda, ze jesli człowiek wie, że ma koleją szanse to nie dba o doczesne życie. Analogicznie mozna powiedzeć, ze każdy uczeń, każdy student wiedząc, że moga powtarzać rok nie dba o swoja srednią ocen i zanierza uczyc sie jak długo sie da. Świadomość, że nasze życie ma głeboki sens, świadomość, że powinniśmy go szukać ...  wyświetl więcej

  Skalny Kwiat  (www),  21/03/2012

Sam fakt, że o tym myślimy - jest zastanawiający. Skoro czerpiemy z bazy energii nieskończonej ilości myślokształtów, z pola morfogenetycznego, przekazów channelingowych z innych wymiarów, doświadczeń ze spotkań z istotami energetycznie innymi, to można by było wysnuć wnioski przemawiające na korzyść reinkarnacji. Jednego życia za mało, moim zdaniem, by poznać siebie i swoje duchowe możliwości - a ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  22/03/2012

8Sun ! Na ziemi uczymy się moralnych postaw wobec bliżnich, altruizmu, bezinteresownej Miłości. Czy tego nauczy się mnich siedzący całe życie w jaskini? Może wcielać się tysiąc razy i nic nie zrozumie. Wszystko stworzył Bóg, czyli pola morfogenetyczne, inne przestrzenie, globalną świadomość, Buddę i Szatana, a teraz na końcu stworzenia przemawia do nas, ale większość jest głucha

  8Sun  (www),  22/03/2012

Ani mnich siedzący całe życie w jaskini nie doświadczy czasami bolesnych wyborów życia codziennego ani też czlowiek żyjący całe życie w zakonie. Nie doświadczy rownież ktoś, kto zawierzy i odda swój los w ręce innej osoby bądż też wyższej istot, którą mozna nazwać dowolnie. Tylko my sami możemy kształtować swój los w oparciu o własne sumienie, logikę, intuicję, współodczuwanie, wiare i ....... moż ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  22/03/2012

8Sun Otrzymałem łaskę i doświadczyłem NDE. To ustawiło mnie duchowo na poszukiwania i po za Bogiem niczego nie ma. Trynitarna jedność Ojca, Syna i Ducha Świętego decyduje o każdym naszym kolejnym oddechu nie mówiąc o monitoringu myśli, emocji i intencji. Nieobecność Boga jest pozorna dla oświeconych a normą dla oświęconych.
Dotychczas ten układ pozwalał wyeliminować dewotyzm i koniunturaliz ...  wyświetl więcej

  8Sun  (www),  22/03/2012

Poczytam, gdyż mam szacunek do każdej głębokiej mysli ale do żadnej sie nie przywiązuję. Dziękuje za wskazówki.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2014 grupa EIOBA. Wrocław, Polska