Login lub e-mail Hasło   

Ludzie ludziom...

...zgotowali ten los" Z. Nałkowska
Wyświetlenia: 3.470 Zamieszczono 26/03/2012

Nie będzie to wbrew pozorom artykuł o wojnie, okupacji czy innych zaszłościach, a o obecnych czasach. Lecz nadal o cierpieniu, niesprawiedliwości i bezduszności.

Jakiś czas temu, zdarzyła się sprawa, która dotąd nie daje mi spokoju. Wychodziłam z marketu. Tuż przed sklepem na ulicy leżał człowiek. Wywrócił się. Podbiegłam, pomogłam wstać. Rozbił nos, więc wyszukałam chusteczkę i zapytałam czy dzwonić na pogotowie. Nie chciał, przestraszony poszedł dalej. Uciapana jego krwią wracałam szybko do domu by zaprać plamy, gdy usłyszałam syrenę. „A jednak”- pomyślałam. Lecz to nie było najstraszniejsze w tym całym wydarzeniu. Najbardziej utkwił mi w pamięci tłum gapiów, garstka chłystków jakichś, którzy śmiali się do rozpuku. Dorośli, dzieci, młodzież, i nikt się nie ruszył. Ani odważni mężczyźni, ani tak pełne przecież miłosierdzia kobiety. Nikt. Rozumiałam. W końcu trzeba by się narazić na kontakt z czyjąś krwią, a to niebezpieczne. Po całym zdarzeniu zostałam wielokrotnie wypytana o ilość promili we krwi tego człowieka. „A czy to ważne?” pytałam wymijająco, to przecież nie ma znaczenia… był trzeźwy… co to za różnica, powiedzcie mi. Czy człowiek, który wypił kilka wódek z radości czy z żalu, czy choćby z przyzwyczajenia, nałogu nie zasługuje na pomoc? Niestety jestem z tych dziwnych jednostek, które zbierają pijaczków z trawników, które budzą śpiących na ławce, by sprawdzić czy to sen sprawiedliwych czy śpiączka cukrzycowa. Taka zakała prawomyślnego społeczeństwa ze mnie. A na flaszkę też się dorzucę, jeśli tylko mam drobne.

Na studiach przez rok mieszkałam w starej, pięknej kamienicy przy głównym deptaku. Mieszkałyśmy w piątkę, bo taniej. Była zima. Wiatry na kielecczyźnie potrafią obniżyć temperaturę nawet o kilka stopni. Na podeście, między drewnianymi schodami znalazł schronienie przed zimnem bezdomny. Bardzo uprzejmy. Ja zawsze „przepraszam”, on zawsze „to ja przepraszam, już się usunę”. Idąc po schodach miałam zawsze wyrzuty sumienia, że go obudzę, skrzypiąc niemiłosiernie starowinkami o zapachu stęchlizny. Moje współlokatorki bały się wychodzić, gdy on tam spał. Obcy, rosły mężczyzna w starych brudnych ubraniach. Rozumiałam. Sprowadzałam je więc na dół, lub czekałam na schodach aż wejdą na górę. Po kilku dniach już im nie przeszkadzał, nawet zaczęły mówić „przepraszam”, gdy chciały przejść. Po tygodniu sąsiedzi zadzwonili na policję, bo brudny, bo śmierdzący, bo choróbska zniesie. Bezdomny zniknął. Wątpię czy znalazł równie dobre lokum, ale do nas nie wrócił.

W kolejną opowieść nie chciałabym się zagłębiać za bardzo, gdyż to zbyt świeża rana. Mając na karku widmo sądu usłyszałam od znajomej „będę stać po Jego stronie”. Rozumiem. Ma do tego prawo.

Każdy ma prawo wyboru i nie mi oceniać ich trafność. Jednak głupia myślałam, że jest tylko jedna strona. Strona prawdy.


 Mam nadzieję, że znajdziecie właściwy sens tych opowiadań, bo nie o mnie tu chodzi. Ja jestem tylko czarną owcą. I oby nigdy to się nie zmieniło.

czerwiec 2011

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1582
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1202
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1006
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 838
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 947
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 878
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 924
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 540
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 871
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 756
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 760
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Sylwia.,  26/03/2012

Nie jesteś czarną owcą, jesteś wspaniałą osobą o wielkim sercu:) nie jesteś obojętna w tym tłumie na ludzki los, wręcz przeciwnie, pomogłaś człowiekowi, z ktorego inni się wyśmiewali. Jesteś wielka The Meading:)

Z tą wielką to nie przesadzaj, metr pięćdziesiąt w kapeluszu:P
Nie chodzi o to, ale... choćby mój znajomy jest chory na hipoglikemię. Złoty człowiek, ale lekkomyślny... i jakoś tak zawsze się bałam, że ktoś go potraktuje jako pijanego na ulicy...

  Sylwia.,  26/03/2012

Nie przesadzam. Poprostu miałam na myśli wielkie serce:))) Nie każdy tak ma:) Taką wrażliwość na ludzkie cierpienie. Teraz Cię rozumiem:)

  Gamka  (www),  26/03/2012

Nie ....!! The Meaning ! nie tylko Ty jesteś ta "czarną owcą" ... ja już dawno przestałam się przejmować co kto powie!! ... czy komuś się podoba to co robię czy nie...ostatnio, pod sklepem siedział bezdomny, prosił każdego o kupno mleka...NIKT go nie kupił !! ...kiedy podawałam jemu to mleko widziałam jego wielkie oczy, jego uśmiech i wówczas poczułam się tak jakby coś ze mnie spadło, coś co ciąży ...  wyświetl więcej

:) Aniołku, uśmiechnij się:) Będziesz latać Motylku, nawet z jednym skrzydłem:))

  Gamka  (www),  26/03/2012

:-)))

TM - dziękuję, że jesteś...

A ja przepraszam, że czasami nie jestem...

Nie przepraszaj ... masz prawo do niebycia:)

  Hamilton,  26/03/2012

Kiedyś byłem w innym mieście. Stałem samochodem na parkingu i czekałem na siostrę. Niedaleko była "Żabka". Pod sklepem stał młody chłopak. W wyglądu 16-17 lat. Dość mizernej postury. Zaczepiał przechodniów. Ci go mijali i ignorowali. Nie interesowało mnie to specjalnie i nie wiedziałem nawet o mu chodzi. Po pewnym czasie podszedł do mnie. Mówił chaotycznie i niewyraźnie. Mocno seplenił. Zrozumiałe ...  wyświetl więcej

Hamiltonie, myślę, że zrobiłeś dużo. Czasami nam się wydaje, że nie możemy nic więcej, pomysły przychodzą później, lub też wydaje się, że to, co byśmy chcieli zrobić jest po prostu głupie, nieodpowiednie, nie na miejscu. Ja też dla tego bezdomnego nie zrobiłam w sumie nic. Mogłam go nakarmić, mogłam uprać jego rzeczy, jednak to by było coś jak ta kiełbasa, może i chciane, ale na stałe... Sam pomyś ...  wyświetl więcej

Są instytucje które pomagają ludziom biednym lub zagubionym min. Caritas. Jak czujecie wolę pomocy potrzebującym, to najlepiej przyłączyć się jako woluntariusze do instytucji, które mają ogromne doświadczenie jak to robić. Moim zdaniem, pomaganie na własną rękę mija się z celem. Wolentariat na rzecz ludzi potrzebujących to coś więcej niż pomoc doraźna, to także tworzenie struktury pomocy dla osób ...  wyświetl więcej

Henryku, wśród dzieci niepełnosprawnych spędzam minimum 8 godzin dziennie. Mimo że nie pracuję bezpośrednio z nimi, przebywam z nimi na okrągło... Siedząc przed komputerem słyszę jak Filip krzyczy, gdy go rodzice wwożą do ośrodka, Mateusz mi zawsze macha przez okno, a Dominika nie omieszka się przywitać. Z Patrykiem na dwoje babka wróżyła albo będzie chciał pogłaskać, albo mnie oślini. Odwożąc Dar ...  wyświetl więcej

Pomyślałem tylko o tym, że w grupie większa siła, bo problem jest duży. Napewno od strony mentalnej.

Nie wiem czy pijak widzi dobre gesty, musi odbić się od dna. To jedyna droga ratunku i sam ją podejmuje. Pzdr.

Nie zawsze. Niektórzy nigdy nie pozwolą sobie pomóc przez instytucję. Ja jeśli mogę, proponuję, ale ktoś zawsze może moją dłoń odrzucić i zdaję sobie z tego sprawę. Fakt, rzadko proponuję pomoc finansową, ale w sumie od tego się zaczyna, takie są początki... Dokładnie tak jak napisał Hamilton... jego sumienia już taka pomoc nie zadowoli, więc może kiedyś...:)

  Hamilton,  26/03/2012

Masz rację Henryku. Żałuję, że napisałem ten komentarz. Zrobiłem z siebie 50 złotowego "bohatera". Stan moich finansów wtedy był taki, że gdybym je zgubił, pewnie nawet bym tego nie zauważył. Te pięć dych to był dla mnie pryszcz. Żadna ofiarność z mojej strony. Dałem im rybę, a mogłem postarać się i o wędkę. Nie zrobiłem tego. Załapałem po czasie, ale nie bardzo wiedziałem gdzie go szukać, potem zrezygnowałem i tak się to skończyło. Przydałby się minusator, jak potrzebny to go nie ma.

No dobrze, ale czy pomoc finansowa nie popycha taką osobe do braku aktywności, aby walczyć o swoje życie. Przecież inni też nie dostają wszystkiego na tacy. Walczą, są uparci, znają swoje obowiązki. Muszą je spełnić,nie ma zmiłuj się. Przecież te kółka na koncie trzeba wypracować. Stąd skojarzenie, że warto uaktywniać a nie dawać.

Masz rację Henryku, ale tu chodzi o konkretny przypadek. Myślisz, że chłopak 16-17 lat ma inne możliwości niż wyżebrać lub ukraść? Wybrał poniżającą rolę by nakarmić rodzeństwo. Może za jakiś czas poniży się i pójdzie po pomoc do instytucji. Wiesz ile potrzeba w tym wieku odwagi by stanąć przed urzędnikiem i zdradzić rodziców?

  liwa,  26/03/2012

nie Henryku, pomoc nie czyni nieaktywnym. Mnie pomagaja znajomi, na tyle, ile mogą; tak sie ułozyło w moim zyciu. Trudno mi napisać w skrócie, bo trudny to temat dla mnie. Mogę jedynie Cię zapewnić, ze taka pomoc, nie zniecheca a inspiruje do życia i podnosi wiarę w bezinteresowność a co za tym idzie, w miłość. Ja pomocy nie odmawiam i widzę, że właśnie tym, moge sprawić radość, bo ludzie naprawdę ...  wyświetl więcej

Liwo, myślę, że nie zagmatwałaś...
Hamiltonie, co byś zrobił teraz?

  Gamka  (www),  26/03/2012

Hamiltonie ...mylisz się .... bo zrobiłeś wówczas o wiele, wiele więcej ! Dałeś tym dzieciom swoje serce ...
a masz je OGROMNE i ja o tym wiem !

  liwa,  26/03/2012

TM> Ty zrozumiałaś, ale czy dotarło to do Henryka?? nie jestem przekonana :)

  Hamilton,  26/03/2012

Moja siostra miała wytwórnię gastronomiczną. Czasem wyroby, na które kończył się okres gwarancji zawoziła do takiej jadłodajni prowadzonej przez siostry zakonne. Mogłem te dzieciaki tam "wkręcić". Byłaby to forma wędki. Załapałem po czasie, nie pomyślałem w odpowiednim momencie. A to powinienem zrobić.

  liwa,  26/03/2012

HS - a po co teraz "wyrzucasz" to sobie, nie wolno tak :)
teraz jest teraz a pomóc mozesz innym. Wtedy tak musiało być, nic nie dzieje sie przez przypadek ;)

  Noemi*,  26/03/2012

Istnieje powiedzenie, że tyle jesteśmy warci, ile siebie damy innym. Człowiek w swoim życiu pomaga, bo cieszy go fakt, że dla ludzi może zrobić coś dobrego, gotowość do udzielania pomocy stanowi o naszym człowieczeństwie. Jestem daleka od osadzania kogokolwiek, ale wydaje mi się, że większość ludzi chętnie pomaga dzieciom, które z góry uważamy za niewinne, a więc „godne” pomocy. Łatwiej też, pomóc ...  wyświetl więcej

Masz rację Noemi, jak zwykle:)

  liwa,  26/03/2012

znałam osobę, która była cudowna, taka świetlista, gdy pomagała innym. Życie tez miała całkiem fajne, choć nie do końca szczęśliwe, ale stało sie coś dziwnego, gdy osoba ta, skończyła z pomaganiem, stała się chamska, kłamliwa, brzydka fizycznie, wręcz ohydna psychicznie. Ot taki przykład, gdy duszę swoja ktoś dobry, zmienia na skutek namowy złego.

Autorko - bardzo ważne są takie spontaniczne odruchy serca.
Do jednej z wrocławskich bibliotek przychodził młody bezdomny, siedział całymi dniami, mył się w toalecie, był częstowany kanapkami i herbatą. Nie chciał nocować w schroniskach dla bezdomnych, bo tam kradzieże i chamstwo. Bibliotekarki w internecie znalazly instytucje pomagające takim osobom znaleźć pracę, miejsca wydające posiłki ...  wyświetl więcej

Właśnie o to chodzi. Nic na siłę się zrobić nie da. Można tylko zaproponować, a czy skorzystają, to już inna sprawa.

Nie jestes czarną owcą. Jesteś przedstawicielką ginącej grupy WSPÓŁODCZUWAJĄCYCH. Ludzie boją się bezdomnych i tzw. meneli (tzw. bo tak naprawdę nie wiemy dlaczego ktoś chodzi w brudnych łachach i jest bezdomny), bo są inni. Czasami są agresywni - tak jak inni , ale do agesywności "normalnych" obywateli już się przyzwyczailiśmy. Socjolodzy nazywaja to zjawisko "społecznym wykluczeniem". Bez względu na definicje , to w dalszym ciągu są LUDZIE.

Całe sedno. Dzięki:)

@TM
Przywracasz wiarę w ludzi.
Dziękuję.

Pan przodem, Panie Grzegorzu:))

Świetnie napisane! Jedynie "garstka chłystków jakiś, którzy śmiali się do rozpuchu", to raczej "garstka chłystków jakiCHś, którzy śmiali się do rozpuKu".

Dziękuję, ależ mi wstyd:]

Artykuł świetny. Ale zamiast mojego głosu w dyskusji w tym miejscu opublikuję za chwilę artykuł, który kiedyś na ten temat popełniłem pt.: Dawać, czy nie dawać? Zapraszam do zapoznania się i komentowania.

  Amicus,  27/03/2012

Czekam na artykuł i pozdrawiam!

Nie zauważyłem, że już go tu kiedyś opublikowałem. Jest Tu: http://eiba.pl/s

  Amicus,  27/03/2012

Dziękuję.

Andrzeju, jak tylko się ustabilizuję z czasem, oczywiście odniosę się do twojego artykułu, bo jest do czego. Kwestie poruszane jednak są chyba zgoła inne. Ty mówisz o pomocy finansowej, ja natomiast o wsparciu, o dostrzeżeniu drugiego człowieka.

Myślę, że to nie brak serca, lecz wrodzony instynkt. Oczywiście czasami serce zwycięża, jak u Ciebie, co jest bardzo szlachetne. A dlaczego instynkt? Ponieważ w przyrodzie każde stworzenie oddala się od jednostki słabszej... Co oczywiście nie znaczy, że to dobre. Raczej pragmatyczne...

Alicjo, też odnoszę takie wrażenie, że to brak czegoś, a nie nadmiar...

  ...,  28/03/2012

Bardzo dobry artykuł. Więcej takich. Gratulacje.

Dziękuję:)

  berni*,  30/03/2012

Widzę że los innych osób również Tobie nie jest obojętny. Obok leżącego człowieka ludzie przystawali i odchodzili, mówiąc pijak! Pochyliłem się nad mężczyzną, okazało się zawał serca. W szpitalu którym pracuje przed windami kilka minut leżała kobieta, nawet pielęgniarki nie były skore do udzielenia pomocy. Kobieta wyszła na spacer z onkologij, zaraz po wlewie dożylnym, tak zareagowała na chemie To ...  wyświetl więcej

Wiesz Berni, raczej często oceniamy zbyt pochopnie kogoś, czasami po prostu nie mamy czasu, a czasami nie włączy się lampka ostrzegawcza... staram się w to wierzyć, inaczej nie byłoby dla kogo się starać...

Nie sądźcie,abyście nie byli sadzeni itp

  barkarz  (www),  12/01/2013

To wszystko prawda, nietolerancja i brak zrozumienia są straszne. Z powodu swojego stanu zdrowia od kilku lat poruszam się bardzo chwiejnie i wszędzie widzę pełne dezaprobaty spojrzenia. Chciałbym wyjaśnić tym wszystkim ludziom, że nie jestem ani pijany ani naćpany, ale przecież nie mogę zaczepiać bliźnich za to, że krzywo patrzą:) Jeżeli już ktoś mnie szyderczo zaczepi to składam mu życzenia, żeby po wylewie poruszał się chociaż tak sprawnie jak ja teraz.

Bardzo fajne zdjęcie, z banku zdjęć ?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska