Login lub e-mail Hasło   

Kochanie, przesłaniasz mi sobą cały świat!

O tym, że niektórzy odejmować sobie od ust nie lubią, wie dobrze każdy kto ma oczy. Nie sposób jednak zauważyć, że…
Wyświetlenia: 2.774 Zamieszczono 02/04/2012

…że np. Brytyjczycy - w przeciwieństwie do Polek - zdają się tym faktem nie bardzo przejmować.

Zapewniam, iż nie chcę tu absolutnie uogólniać ani ograniczać zagadnienie obżarstwa do jednej płci, jednak spójrzmy prawdzie w oczy: przeciętna Polka stawia sobie poprzeczkę dość wysoko, szczególnie w porównaniu z tzw. Zachodem, który ponoć zawzięcie gonimy. Bo niech tylko znajdzie się na żeńskim, polskim udzie jakiś mini-pajączek, a nie daj Boże mikroskopijny cellulitis, a jego właścicielka już w popłochu wyciąga z szafy dłuższą kieckę, ewentualnie katuje się nową dietą-cud, podpowiedzianą jej przez Przyjaciółkę Claudię (jeśli tu się uniosłaś, Droga Czytelniczko, to znak, że być może nie jesteś przeciętna!). Poza tym, w naszym nadwiślańskim grajdołku nadal pokutuje mocno seksistowski stereotyp kobiety, która ma przede wszystkim ładnie ruszać nogami, a dopiero potem głową. W trochę lepszej sytuacji są co prawda puszyste Polki znad Tamizy; pewnie na zasadzie, że jeden prosiaczek robi widowisko, ale dwa lub dwadzieścia prosiaczków to już chlewik, w którym można sobie razem swobodnie i radośnie pochrumkać.

Ale wszystko OK: chodźmy ubrani jak chcemy, Panowie i Panie, pakujmy w siebie co popadnie i ile wlezie, jednak czy ta swoboda nie jest tylko na pozór OK? Już pal licho wylewające się nam spod (znowu modnej) mini maxifałdy, pal licho wcięcie w talii czy zasłaniającą ptaka piwno-bekonową oponę – przecież każda ptaszyna i tak znajdzie swoje gniazdko. Ja się tylko pytam: jak, za 30-40 lat, dzisiejszy przedstawiciel/-ka Pokolenia Czipsów i gorąca/-y wyznawca wiary w Dietę Pączkową dotrze do szpitala na kolejną operację? O własnych siłach czy na wózku inwalidzkim? A może w karetce z poszerzanymi drzwiami…? I czy to rodzice mają pchać wózki swych dzieci, czy na odwrót?

W takich sytuacjach słyszymy nieraz wytłumaczenie, cytuję: "Przecież na coś trzeba umrzeć". Hola! A kto tu zaraz mówi o umieraniu!? Żeby umrzeć od permanentnego przejadania się trzeba być naprawdę szczęściarzem, lecz - zamiast takiego "pięknego" końca - mamy o wiele większe szansę żyć przez następne 20 lat i np. robić pod siebie. A wtedy zawyjemy do "złego losu": "Przecież na coś trzeba wreszcie umrzeć!"

Jeśli zaś chodzi o sytuację w UK, to całkiem niedawno, dwóch rządowych ekspertów żywieniowych „ośmieliło się“ wreszcie powiedzieć swojemu społeczeństwu trochę prawdy: "Just eat less!" (Po prostu jedzcie mniej). Ale ani święty Boże nie pomoże, ani nawet sam Jamie Oliver, jeśli Wielka Brytania będzie nadal jadła swój największy posiłek nie o ósmej rano, a ósmej wieczorem, a przede wszystkim póki otyłość (czytaj: uzależnienie od jedzenia) będzie się nadal podciągać pod „chorobę“, którą można śmiało leczyć (na koszt podatnika oczywista) tak jak np. grypę. I choć de facto uzależnienie JEST chorobą, to jednak chyba wymagającą leczenia nie tyle żołądka, co głowy. No i to społeczne zrozumienie, to współczucie dla „ofiar niegrzecznych potraw“… Nie wiem czy współczuciem i sympatią wobec obżerców pomagamy im w czymkolwiek – chyba tylko w pozbyciu się resztek odpowiedzialności za swoje własne zdrowie i przyszłość.

Lecz Wyspiarze nawet na to znaleźli rozwiązanie.

Zdarzenie nr 1:

Moja rodaczka (175cm/60kg) poszła raz do brytyjskiego lekarza. Ten ją zbadał, zmierzył, po czym wyliczył BMI (Body Mass Index) i tu zatroskanym głosem rzekł: „10 kilo niedowagi – trzeba przybrać!“. No to jak miała mu się przyznać, że do pracy jeździ rowerem? Jeszcze by jej zakazał tego „nadmiaru ruchu"…

Zdarzenie nr 2:

Niedawno byłem na zakupach w pewnym sklepie odzieżowym. Przymierzam nawet ładną bluzę, rozmiar „L“ – rękawy krótkawe, za to w pasie worek. Biorę więc XL-kę. Efekt? Rękawy nadal krótkie, za to całość jeszcze szersza.

A ja, głupi, myślałem, że rozmiary idą wzdłuż…

Podobne artykuły


11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1272
13
komentarze: 1 | wyświetlenia: 4634
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 10189
27
komentarze: 10 | wyświetlenia: 15449
21
komentarze: 13 | wyświetlenia: 3228
110
komentarze: 47 | wyświetlenia: 159753
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 7176
30
komentarze: 40 | wyświetlenia: 7011
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 22866
16
komentarze: 1 | wyświetlenia: 5893
29
komentarze: 16 | wyświetlenia: 19581
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 3151
22
komentarze: 53 | wyświetlenia: 3330
 
Autor
Artykuł



Jacku, niedługo ten artykuł będzie aktualny i na naszym podwórku... Ilość jedzenia typu "fastfood" pochłanianego w restauracjach McDonalds i Burger King jest zatrważająca... I niewiele osób interesuje się, jak to jedzenie jest przygotowywane i ile "prawdziwego jedzenia" jest w posiłku serwowanym im na talerzu.

  Pelangsing  (www),  30/08/2016

@Skalny Kwiat: Fast-foody to prawdziwa plaga. Ja nawet do kina biorę własne zdrowe przekąski, ale zdecydowana większość (szczególnie młodzież) zadowala się tym, co znajdzie przy kinowej kasie. A za kilkadziesiąt lat będą chorować i umierać w kwiecie wieku...

@Pelangsing:
Witam. Już prawie zapomniałem o tym artykule; tym bardziej więc dziękuję za przypomnienie. :-)
To już nie tylko Zachód tak ma, nie tylko muy w PL - tak ma już również większość Azji, a mieszkam w niej i jeżdżę po niej już od roku. Chiny np. to prawdziwa wylęgarnia osobników uzależnionych od fast-food'ów, zresztą ich obecne jedzenie stoi pod zdechłym azorkiem. Już tylko l ...  wyświetl więcej

Święta racja. Ale tak odrobinę to niech kobieta sobie zostawi tu i tam.:))

Cosik tam zostawią - "love handle" się to zwie :)

Kochana, oby tylko te "klamki" nie zahaczyły o klamki karetki... ;-)

Nadmiar pustych kalorii przy małej ilości ruchu...efekt błyskawiczny.

  Sylwia.,  02/04/2012

Czym więcej tym lepiej:)))) Patyki nie są zbyt urokliwe:) Jacku:)

Jesteście niesamowite! Czy jam o patykach w ogóle pisał? :-)

No moją biedną głowę padła skleroza z zaćmieniem… Toć Wy o tytule, och! :-)

Przysięgam, że zdarzenie nr 2 jest prawdziwe (zresztą nr 1 również). Myślałem, że się tam popłaczę - tylko raczej z bezsilności wobec nowych, nienaturalnych standartów ludzkości.

  hussair  (www),  03/04/2012

Polska miała w tym akurat fart, że kurtyna socjalizmu odgrodziła ją od "kultury fast-foodu" na długo. Weszła w sumie na ostatnie podrygi. Akurat jest era uzdrawiania duszy i ciała, coraz więcej ludzi odchodzi od cukru i mięsa, świat podbija witarianizm. Ale to prawda, Jacku, ofiary będą - tabuny nastolatków przemierzające ulice z burgerami i frytkami to widok codzienny.

A znasz tę piosenkę:
"Kęs, sera, sera
napchamy se do ryja".
;-)

  ,  03/04/2012

Jeśli chodzi o Que Sera to tylko w wersji Wax Tailora jest dla mnie "zjadliwe" :)
http://www.youtube.com/watch?f(...)_VNjX3g

Dzięki Viverti.
Jej usta przypominają mi grafikę Rolling Stones. :-)

  erin,  06/04/2012

Szczera prawda. Jestem mała (160 wzrostu, 45 kilo) i zawsze taka byłam. Co do kupowania rzeczy, to ja absolutnie wierzę w sytuację drugą, gdyż notorycznie mam problem z kupnem czegokolwiek. Ile razy słyszałam - gdy byłam dzieckiem, że muszę przytyć! Ale ja jem co chcę, jem tyle ile potrzebuje ale- pracuje fizycznie, zajmuje się końmi a mam ich 6, tańczę, chodzę na jogę. Jestem aktywna. I teraz tylko słyszę: ale ci fajnie,jesz co chcesz i nie tyjesz...

Witam więc Ciebie, Erinku-Mały Motylku. :-)
Cieszę się więc z Tobą, że nie możesz do siebie zastosować starego refrenu "Motylem byłam, ale utyłam". ;-)

  erin,  07/04/2012

Jeszcze nie wszystko stracone, święta przede mną:) a przy okazji zdrowych i pełnych miłości świąt, nieobdartych z tajemnicy:)

…nieobdartych z tajemnicy wiary czy z tajemnicy producentów tego co w te święta spałaszujemy?

  erin,  07/04/2012

Wiary, nadziei i miłości:) tych wartości, które bez tajemnicy stają się trywialne:)

Mówisz lepiej niż katecheta. 100 razy lepiej, Erin! :-)

  erin,  07/04/2012

:))

ja zaś jestem zwolennikiem teorii - rób co chcesz;p jem co chcę, i ile chcę, ale żeby nie stać się bardziej przykrym widokiem dla innych ludzi, niż jestem, staram się w miarę systematycznie ćwiczyć. a że mam słabą-silną wolę, różnie to z tym bywa. niemniej mogę polecić jedną zasadę jaką nauczono mnie na treningach - jeśli chcesz zachować dobrą formę i osiągnąć super sylwetkę - po dwutygodniowym ci ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska