Login lub e-mail Hasło   

Do kochania, wystąp!

Kobieta jest jak pocisk: wpada w oko, rani serce, dziurawi kieszeń i wychodzi bokiem.
Wyświetlenia: 17.115 Zamieszczono 13/04/2012

Zauważyłem ostatnio, że niektórym z nas - facetów - dziwnie łatwo przychodzi zamieniać swoją żonę/partnerkę w dowódcę wrogiej kompanii, a stan małżeński/partnerski w stan wojny.

Ósmy marca jak był tak się zmył; ten sam los spotkał wcześniej Walentynki. Ot, kolejna okoliczność, kolejna kartka w kalendarzu. Lecz jak to jest, że gdy nadchodzą pewne terminy, niektórzy z nas odczuwają potrzebę pamiętania o swojej połowicy, a w skrajnych przypadkach odczuwają nawet konieczność jej kochania?

Czyżby nie dlatego, że tak strasznie lubimy zabawę w żołnierkę…? Wszak wszystko odbywa się jak w wojsku:

oto w żeńskim batalionie upatrzyliśmy sobie kandydatkę na sprzymierzeńca – z miejsca przystępujemy do gry zaczepnej: zaczynamy zazwyczaj od marszu krokiem defiladowym, w obowiązkowym mundurze galowym; często lubimy też zaimponować przynależnością do oddziałów zmotoryzowanych, najlepiej z dużą mocą silnika. Gdy nasza taktyka zaczyna chwytać, przechodzimy do działań operacyjnych na polu bitwy, tj. na przykład do prezentacji broni. Tu czołgiści mają o tyle lepiej, bo prezentują lufę.

Lecz gdy już przedrzemy się przez zasieki i okopy, gdy zaprezentujemy jak strzelamy z ostrej amunicji i gdy ostatecznie złożymy żołnierską przysięgę (czy to przed polowym kapelanem, czy to po prostu w swoim sercu), na mocy której to przysięgi nasz dotychczasowy sprzymierzeniec stanie się nam oficjalnym aliantem, dopiero wtedy się zaczyna…

Nasze stanie na baczność zamieniamy stopniowo na komendę "spocznij". I pewnie dlatego - gdy nadchodzi jakiś "romantyczny" termin - coraz bardziej poczuwamy się w obowiązku stanąć na głowie i przywołać ducha czasów walki podjazdowej. Te kolejne rocznice ślubu, rocznice pierwszego pocałunku, pierwszego razu, rocznice rocznic… Te wszystkie ósme marce i czternaste lute - niczym fazy Księżyca lub wylewy Nilu - uważamy za nierozerwalnie związane z naszym własnym miłosnym cyklem. Odgórnie narzucone terminy traktujemy z wielkim namaszczeniem i atencją; sądzimy, że właśnie tego dnia musimy dla swojej połowicy zrobić coś niezwykłego, czymś ją zaskoczyć: może nowymi perfumami, może zmyciem garów, a może i tym, i tym, plus byciem dla niej szczególnie miłym. Tylko ja się pytam: czy bycie "miłym normalnie" oznacza być mniej miłym niż "miłym szczególnie"?

Osoby przychylne takim świętom powiadają: "to dobrze, że mamy takie przypominacze; inaczej zginęlibyśmy w codzienności", albo że "lepiej choć wtedy dostać symbolicznego kwiatka niż w ogóle".

Ano właśnie – ta nasza symbolika…

Niejedna mówi: "Uwielbiam prezenty, więc jeśli jest ku temu okazja…". Ha! A ja, głupi, myślałem, że okazja czyni co najwyżej złodziejem – nie lepszym partnerem.

Nie dziwmy się więc, że nasz żołnierz - umęczony całodniowym adorowaniem i staniem na baczność przed zazwyczaj żądną atencji partnerką - pada wycieńczony na pysk, by 15-ego lutego lub 9-ego marca przejść do stanu spoczynku. A to właśnie wtedy - w zaciszu tych szarych, nierocznicowych dni - dochodzi do pierwszych w lewo/prawo zwrotów. Aż wreszcie, po kolejnej bitwie na słowa, opuszczamy broń i zaczyna nam się marzyć dezercja. Ale to nie są ćwiczenia – to realna, regularna bitwa. I dopiero w obliczu członków Komisji Sądu Polowego d/s Dyscypliny Żołnierskiej, przybierzemy zaskoczoną minkę na dźwięk komendy: "w tył zwrot, rozejść się". 

I oto kolejna przegrana bitwa. Dla niektórych, być może cała wojna.

Lecz co się temu dziwić: skoro mężczyzna uważa, że musi być jak żołnierz, to kobieta zawsze będzie dla niego jak pocisk: wszak najpierw wpadnie mu w oko, potem zrani serce, przedziurawi kieszeń, by na koniec i tak wyjść bokiem.

Grafika: © Polish Express

***

Podobne artykuły Autora:

• "Ciemna strona mężczyzny"
• "Ach, co to był za ślub…!"
• "Łańcuszek Św. Bzykantego"
• "Poznam Panią/Pana w wiadomym celu"
• "Kocham Cię, Bzykanie moje"
• "Z pamiętnika Walentynkoholika"
• "Być albo nie być (kobietą) – oto jest pytanie"

Podobne artykuły


27
komentarze: 62 | wyświetlenia: 2379
57
komentarze: 15 | wyświetlenia: 55926
29
komentarze: 40 | wyświetlenia: 2492
27
komentarze: 42 | wyświetlenia: 2308
20
komentarze: 3 | wyświetlenia: 10004
20
komentarze: 19 | wyświetlenia: 2044
31
komentarze: 69 | wyświetlenia: 8764
21
komentarze: 37 | wyświetlenia: 5419
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2637
36
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5889
33
komentarze: 69 | wyświetlenia: 10743
32
komentarze: 98 | wyświetlenia: 10018
61
komentarze: 19 | wyświetlenia: 24793
 
Autor
Artykuł



Ah, gdyby mężczyzna zaczął uważać siebie za Wojownika, a nie żołnierza, to sprawa bitew wyglądałaby zgoła inaczej...

  JA to ja,  13/04/2012

Kobieta jak pocisk, niezłe porównanie :)

... i nawet dość trafne:)))

  JA to ja,  13/04/2012

zgadzam się :)

  erin,  13/04/2012

Uno momento, po dniu kobiet, mój miły uprzytomnił mi, że 8 jest nasz dzień, ale od 9 marca do 7 marca są dni mężczyzny... po tych słowach nie pozostało mi nic innego jak ...przejść w stan spoczynku:/

  erin,  13/04/2012

Uno momento, po dniu kobiet, mój miły uprzytomnił mi, że 8 jest nasz dzień, ale od 9 marca do 7 marca są dni mężczyzny... po tych słowach nie pozostało mi nic innego jak ...przejść w stan spoczynku:/

  erin,  13/04/2012

no i nie umiem skasować podwójnego posta:/ Bosko.

cóż - są takie dni w… :->

  Remter,  13/04/2012

Lecz co się temu dziwić: skoro mężczyzna uważa, że musi być jak żołnierz, to kobieta zawsze będzie dla niego jak pocisk: wszak najpierw wpadnie mu w oko, potem zrani serce, przedziurawi kieszeń, by na koniec i tak wyjść bokiem.

I czy warto ją zdobywać, aby od niej zginąć ?

Tereso - jak mawiał Maks: "Natury nie oszukasz"…
Pozdrawiam. :-)

Świetnie Jacku to napisałeś:) Pozdrawiam:)))

"Nasz żołnierzyk" i bez adorowania pada umęczony z reguły. Kobieta-pocisk? Może, ale tylko na podczerwień. Gdy komenda "spocznij" trwa cały rok, pocisk nie ma w kogo trafiać.

Och, co by to było bez Ciebie… :-)
Jeśli ktoś nie chwycił przeności z tą podczerwienią, to pewnie dlatego, iż widzi tylko w częstotliwościach ludzkich. ;-)
Oczywiście, że ma w kogo trafiać ta kula. Ale, jak to mawiają: "do tanga trzeba dwojga" oraz "jeden wart drugiego".

Co by to było? Pewnie nie tylko tobie się marzy taki "eksperyment":P
Co do przenośni, wystarczy wiedzieć co nieco z fizyki i być kobietą:P
Członkowie Komisji Sądu Polowego d/s Dyscypliny Żołnierskiej zazwyczaj nie zgadzają się z "bramką nr 2", ale dość już, bo jeszcze się rozmyślę, a chciałam zacytować Kabaret Pod Wyrwigroszem...
"Drogie Panie, kochajcie mężczyzn, jakimi są... innych nie ma":P

Skoro kabaret każe kochać nas jakimi jesteśmy, znaczy to, że z przypisywanej mi chęci do wykonania na Tobie "eksperymentu" nie skorzystam – wszak albo taka jak Ty, albo żadna… ;-)
PS: I tylko w zaciszu post scriptum odważę się zakrzyknąć: "Dowódco, ratunku! ;-)

Wykonanie eksperymentu chyba zależy tylko ode mnie... ewentualnie admina:P
PS. Taki kolega z ciebie? Innych w kłopoty wciągasz?:P

TM - komenda: rozejść się! ;-)
PS: I żeby tylko takich dezerterów jak ja i wielu innych było w tym wojsku… Wtedy Ty i wiele innych nie musiałabyście w niczym eksperymentować tylko brać gości jak leci.

Yyy... jak zwykle nie załapałam:(

Jam się tylko wychwalał, że do w/w żołnierzy nie przynależę, co chyba odbiłoby się zdecydowanie pozytywnym echem, np. po kobietach. :o)

Chwalipięta:P
Co do komend... nie jestem zbyt grzeczna ostatnio, nie słucham komend, a dwa razy pod rząd to nawet się nie da:P

Oj tam chwalipięta - ja chwalę nieswe pięty, a rozum. ;-)
Słuchanie dwa razy pod rząd, hehe - to mi przypomina umowę "kochających się par": "jak ostatnio była twoja racja, teraz kolej na moją!". ;-)

Eee... nie no, słucham uważnie, by wiedzieć czego mam nie wykonać:P

Heh, czyżbyś stawała ością dla zasady? ;-)

A jak trzeba to i kulą armatnią! Oczywiście - kobieta.

Granat też się czasem znajdzie:P

P. Jacku to jest użalanie się nad sobą.

Toś mnie Pan, Panie Marku, prześwietlił na wylot... ;-)

  seta1212,  22/03/2013

@Jacek Wąsowicz:Gratulacje Jacku twój opis pola bitwy ubawił wszystkich w moim rodzinnym plutonie. Ze wszech miar celnie opisane!

@seta1212:
Ślę ukłony dla Ciebie oraz plutonu. :-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska