Login lub e-mail Hasło   

Bóg czy człowiek?

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.e-drogowskaz.ugu.pl/bog_czy_c(...)iek.php
Kim był Jezus? Był człowiekiem, czy Bogiem? A może był i Bogiem i człowiekiem, i to jednocześnie? Aby odpowiedzieć na te kilka pytań, należy najpierw odpowiedzieć sobie samemu n...
Wyświetlenia: 3.318 Zamieszczono 18/04/2012

Kim był Jezus? Był człowiekiem, czy Bogiem? A może był i Bogiem i człowiekiem, i to jednocześnie? Aby odpowiedzieć na te kilka pytań, należy najpierw odpowiedzieć sobie samemu na dwa inne pytania. Co rozumiemy pod słowem Bóg, i czy dla ludzkości bardziej opłacalne jest, aby Jezus był Bogiem czy człowiekiem?

W kwestii Boga, na każdym kroku człowiek się potyka. Tak naprawdę, jeśli chcemy mówić o Bogu, to musimy mówić o tym, jaki Bóg nie jest, a nie, jaki Bóg jest. Pytanie, kim jest Bóg, już w samej swojej treści jest błędne. Wielu jednak ma swoją teorię na temat Boga. Dzięki Biblii można się dowiedzieć, że Bóg stworzył cały świat, i że stworzył człowieka. Ktoś stosunkowo mądry uznał zatem, że Bóg to istota wszechmogąca. Potem pojawił się człowiek, który powiedział skoro Bóg jest wszechmogący, to czy może stworzyć kamień tak ciężki, że nie będzie w stanie go unieść? I tu się pojawił problem. Są też tacy, którzy uważają, że jest wszechwiedzący. Według nich Bóg wiedział, że Adam i Ewa zgrzeszą, a kiedy to zrobili i się ukrywali, to wołał ich i wypytywał z dobrego wychowania. Podobnie postąpił z Kainem. Wiedział też o tym, że Mojżesz roztrzaska dekalog, więc zrobił od razu dwa. I wiedział też oczywiście o zdradzie Judasza. Z tymi ludźmi lepiej się nie spierać, gdyż oni też są wszystkowiedzący. Są i ci, którzy uznają Boga za wszechobecnego, ale mimo to twierdzą, że trzeba iść do kościoła by się z nim spotkać. Niektórzy sądzą, że Bóg jest bytem najwyższym, i że w związku z tym nie posiada ciała. Ci natomiast mają zawsze dobre metaforyczne znaczenie tłumaczące jego spacery po Edenie. Można tak bardzo długo, ale nie o to chodzi.

Istnieje też pogląd, że człowiek może być bogiem. A może Bóg może być człowiekiem? Dawniej uznawano, że ten, kto ma moc decydowania, kto będzie żył a kto nie, ten jest jak bóg. Uznawano zatem, że władca imperium jest bogiem, bo mógł decydować o losie człowieka, od niego zależało czy zwykły człowiek będzie żył, czy nie, czy będzie mieszkał tutaj, czy w innym miejscu, czy będzie bogaczem, czy żebrakiem. On decydował o wszystkim, był zatem bogiem. I w taki sposób bogiem stawał się faraon, cesarz, ale równie dobrze mógł być nim król, mistyk, a nawet niezwyciężony wojownik.

Wielu śmieje się teraz z zacofania tamtych ludzi, ale tak naprawdę niewiele się zmieniło. Traktowanie niezwykłego człowieka jak Boga jest stosunkowo popularne. Istnieje taka postać jak Sai Baba, który jest uznawany za boga w pewnych rejonach Indii. Ludzie trzymają jego obrazki, modlą się do niego, wierzą, że może spełniać cuda, wyruszają w pielgrzymki, aby go zobaczyć, kłaniają się przed nim oddając mu cześć jak Bogu. Zresztą za takiego go uznają. Może nadal ktoś uważa, że jest to śmieszne i zacofane, że w Europie coś takiego jest nie do pomyślenia, ale jest inaczej. Dobrym przykładem może być postać Jana Pawła II. Wielu traktowało go w ten sam sposób jak w Indiach Sai Babę. Robiono dokładnie to samo, co w stosunku do tego boga z Indii, z wyjątkiem oficjalnego przyznania się, że uznaje się go za boga. To jednak nie zmienia faktu, że w Polsce, ludzie wolą modlić się do tak zwanej matki boskiej, świętych czy papieża niż do Boga.

W tym miejscu rozwiązała się kwestia pierwszego pytania. Nie wiemy, czym jest Bóg, nic o Bogu nie wiemy, za to wielu woli, aby ich bożki były bardzo realne, by mogli się modlić do kogoś, kogo znają, w przypadku kogo są w stanie określić wygląd, cechy charakteru, sposób zachowania. Ludzie mają potrzebę nadawania boskości czemuś zwykłemu. Tak jak dawniej uznawano za boga słońce, gwiazdy, zjawiska przyrody czy potężnych ludzi, tak i teraz uznaje się, że człowieka można traktować jak Boga, o ile sobie na to zasłuży.

Mając już tą wiedzę bardzo łatwo nam spojrzeć na boskość Jezusa dostrzeganą w Biblii. W księdze tej Jezus ma być mesjaszem i synem bożym. Za takiego się uznaje i tak o sobie mówi. Wiadomo jednak, że dla Żydów mesjasz miał być wyzwolicielem, tym który miał przywrócić Królestwo, które sam Jezus nazywał Królestwem Niebieskim. Dla Żydów był to bardzo przyziemny stan. Im chodziło o kawałek ziemi i tyle. Dla Jezusa miało to być coś bardziej praktycznego. Nie coś, co oni zaprzepaszczą, co wykorzystają w złym celu, i co w ostatecznym rozrachunku i tak ktoś im odbierze. Dla niego był to przekaz, który miał dać człowiekowi wolność i królestwo. Jednak nie to materialne. Także kiedy nazywał się synem bożym, nie dodawał, że jest jedynym, a wręcz przeciwnie, zachęcał innych by idąc jego śladem stawali się tacy jak i on. By i oni byli synami bożymi, bo synem bożym jest każdy, kto postępuje we właściwy sposób.

Jezusa wielokrotnie się wybiela i nie zauważa jego negatywnych cech, albo co gorsza, przedstawia się je w pokrętny sposób, że niby są one dobre, jednak nie powinno się ich naśladować. Często wspomina się o tym jak Jezus porozwalał stragany kupców w świątyni. Właściwie był to dziedziniec świątyni, a nie miejsce, w którym dokonywano właściwych modlitw - to całkiem istotny fakt zważając na to, co niedługo powiem. Historia ta jest przedstawiana jako bardzo pozytywna, chociaż ja tak do końca nie wiem dlaczego. Nie dostrzega się, że Jezus wpadł w szał. Niewielu zauważa, że dla ludzi, których zaatakował to była ich praca i sposób utrzymania. W tamtych czasach i okolicznościach to było coś zwykłego, to był jeden z aspektów religii. Niewielu też pragnie go w tej kwestii naśladować, a przecież w wielu kościołach są sklepiki z dewocjonaliami i pamiątkami. I to nie przed miejscem przeznaczonym na modlitwę, ale dokładnie w tym samym pomieszczeniu. Nikt jednak nie niszczy ich i nie bije osób sprzedających. Nie sądzę też, że władze kościelne uznałyby ten czyn za chwalebny. Byłby to wandalizm, napaść, pobicie, i pewnie jeszcze kilka innych paragrafów by się znalazło. Ostatecznie tłumaczenia winowajcy uznane by zostały za obrazę uczuć religijnych i nienawiść religijną.

Jezusowi mimo nawoływania do miłowania bliźniego i nie potępiania grzeszników, często zdarzało się potępiać pewne grupy ludzi. Faryzeusze i uczeni w piśmie nie mieli z nim lekko. Gdy wolał plemię żmijowe, to zapewne też nie miał nic miłego na myśli. Także i jego wiara nie była zawsze twarda jak skała. Na krzyżu wołał: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mk 15,34) - nawet w jego przypadku cierpienie i ból na chwilę przezwyciężyło wiarę i nadzieję. Jego czyny są zrozumiałe, o ile był człowiekiem.

Napisałem to jednak nie tylko po to, by udowodnić, że Jezus był człowiekiem i tylko człowiekiem, ale przede wszystkim, by pokazać jak wielki zysk płynie z tego, że był właśnie człowiekiem.

Bóg jest niedościgniony. Próba naśladowania Boga nie tylko skazana jest na niepowodzenie, ale jest też mało logiczna, wręcz głupia. Wprawdzie niektórzy uznają, że papuga, która potrafi powtarzać zasłyszane słowa umie mówić, konia można nauczyć liczyć, a małpę nauczyć bycia człowiekiem, ale żadne z tych zwierząt nawet nie zbliża się do bycia człowiekiem. Co istotne, takie próby są sprawami ambicjonalnymi ludzie którzy je podejmują, dla zwierząt jest to sprzeczne z ich naturą. One nie mają potrzeby bycia ludźmi, bo nimi nie są, i każda próba zmieniania ich w coś, czym nie są, wywołuje dla nich więcej szkody niż pożytku. Podobnie jest z człowiekiem. Może on wprawdzie jak papuga lub małpa naśladować Boga, ale nie może być Bytem Najwyższym. Takie próby są śmieszne i sprzeczne z ludzką naturą. Jeśli zatem Jezus byłby Bogiem, jedyne co możemy, to modlić się do niego i czcić go. Tylko tyle.

Jeśli Jezus byłby Bogiem, to wszystko, co dokonał w ludzkim ciele jest niczym. Pomyśl sobie, że ktoś kto stworzył świat w sześć dni, ktoś kto stworzył człowieka, ktoś kto potrafił spowodować potop, który zniszczył prawie całe życie na ziemi, ktoś kto jest dawcą życia i śmierci, ogranicza się do robienia drobnych przysług dla jednostek i jeszcze liczy na podziw w związku z tym. Czym bowiem jest jakieś rozmnożenie pokarmu, jakieś uzdrawianie pojedynczych ludzi, czy jakieś chodzenie po wodzie, dla kogoś kto jest w stanie robić to na masową skalę, kto jest w stanie dać moc swojemu słudze, aby rozstąpiło się morzę, albo żywić cały naród manną, dzień w dzień.

Czy taki Bóg w ludzkim ciele może chorować, czuć samotność, żal, martwić się? Przecież jest Bogiem, jeśli może stworzyć człowieka, to zmniejszenie samotności lub cierpienia o kilka procent nie jest dla niego żadnym wysiłkiem. Kiedy ma świadomość że jest Bogiem, wie że zmartwychwstanie, wie że nikt nie może go zranić, ani uczynić mu żadnej poważnej krzywdy, z którą by sobie nie poradził. Bóg nie odczuwa strachu ani zwątpienia. Wszystko, co czyni przychodzi mu bez wysiłku i komplikacji. Zawsze mu się udaje. Nawet samo zmartwychwstanie nie jest niczym nadzwyczajnym, jeśli dokonuje go Bóg. To przecież Bóg, dla niego takie rzeczy są na porządku dziennym. On może wywołać zmartwychwstanie wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli, czym wobec tego jest jedno marne ciało?

Jednak gdy ten Nazarejczyk nie jest Bogiem, to co wtedy? Bo jeśli jego wiedza, mądrość i moc czynienia cudów nie były mu dane wraz z narodzeniem. Co jeśli nie został on wybrany do tej misji jeszcze przed poczęciem? Wtedy oznaczałoby to, że był człowiekiem, a to kim był, to jaki był i co czynił, było wynikiem jego pracy.

Co się dzieje, jeśli Jezus był tylko człowiekiem? Oznacza, że jeśli zechcesz to możesz osiągnąć podobny poziom rozwoju, że człowiek może być uduchowiony, posiadać mądrość i moc mogącą uzdrawiać. Oznacza to, że możesz mieć dobry kontakt z Bogiem, że możesz robić wiele dobrego, a mimo to mieć wady. Możesz się wściec czasem, może cię ponieść lub możesz stracić cierpliwość. Może ci się zdarzyć zgrzeszyć, a nawet na chwilę zwątpić w to, co robisz. Wolno ci nawet stracić wiarę, gdyż to nie czyni cię gorszym nawet od Jezusa.

Tak długo jak Jezus jest dla Ciebie Bogiem, tak długo jest miedzy wami dystans nie do pokonania. Gdy staje się człowiekiem i tylko człowiekiem, nie tylko jest kimś, kogo można naśladować, kogo można zrozumieć i kto może być ci bliski, jest także drogą, która możesz podążać, jest kimś kim możesz się stać i jest kimś całkowicie realnym. Kimś, kto żył i walczył ze zwykłymi ludzkimi problemami, słabościami i pragnieniami. Kimś takim jak Ty. I skoro on sobie dawał radę, skoro on mógł wzrastać i stać się kimś z takimi, a nie innymi poglądami, kimś kto żył tak a nie inaczej, to możesz to zrobić także i Ty.

Jezus był tylko człowiekiem, niedoskonałym i grzesznym, ale walczył z tym mimo, że żył w czasach i miejscu, które nie sprzyjały takiemu myśleniu i postępowaniu. Ty żyjesz dwa tysiące lat później, w lepszych i łatwiejszych czasach, z lepszym dostępem do wiedzy, i większymi możliwościami by być, kim zechcesz. Masz lepszy start, wykorzystaj to!

 

Podobne artykuły


77
komentarze: 112 | wyświetlenia: 35700
24
komentarze: 19 | wyświetlenia: 6024
25
komentarze: 16 | wyświetlenia: 2229
17
komentarze: 18 | wyświetlenia: 5556
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 3823
40
komentarze: 55 | wyświetlenia: 4437
38
komentarze: 19 | wyświetlenia: 6757
33
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3370
31
komentarze: 49 | wyświetlenia: 6449
28
komentarze: 37 | wyświetlenia: 4019
7
komentarze: 6 | wyświetlenia: 656
25
komentarze: 7 | wyświetlenia: 9936
23
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1802
 
Autor
Dodał do zasobów: Elba
Artykuł



  8Sun  (www),  18/04/2012

Jakieś siły niewidzialne spowodowały, że przeczytałam ten tekst. Trafił w sedno moich rozważań Wielkanocnych. Zawsze zastanawialam się jaki pierwiastek boski czy ludzki dominował w Jezusie. Bo skoro jest Bogiem, to dlaczego tak bardzo nie chciał umierać. Dlaczego nie chciał rozstać sie z ziemskimi sprawami i ze swoim ciałem?Dlaczego bał sie cierpienia i śmierci?. Być może nasze ziemskie zycie jest ...  wyświetl więcej

  Elba,  19/04/2012

Witaj Sun! Także ujęła mnie ta prosta, rzeczowa, bez bałwochwalstwa i emocji analiza jakże ważnego dla chrześcijan pytania dotyczącego Jezusa: Bóg czy Człowiek ? Jeżeli był taki jak my - z krwi i kości, targany ziemskimi emocjami i namiętnościami, a potrafił wznieść się tak wysoko, to znaczy że pokazał nam drogę, która chociaz jest trudna i wymaga spartańskiej samodyscypliny, to jest też dostępna ...  wyświetl więcej

  miki2,  18/04/2012


Mniej więcej do połowy artykułu można by się zgodzić z Twoimi wnioskami (z małymi wyjątkami). Następnie zaczynają się wnioski, które wynikają raczej z Twojej nieznajomości pewnych faktów.
I tak sprawa "negatywnych cech Jezusa".

Owszem, handlu dokonywano na dziedzińcu świątynnym. Dlaczego zatem Jezus powyrzucał handlujących i poprzewracał ich stoły?
Warto przeanalizowa

...  wyświetl więcej

  Elba,  19/04/2012

Próbujesz Miki sprowadzić tok rozważań na szczegóły omijając głowny sens i przesłanie artykułu. Jest to znany chwyt tzw. trollowania. Jakby nie patrzeć, jeżeli to było nie było zdarzenie wynikające z emocji, to było prowokacją ze strony Jezusa skutkującą powaznymi reperkusjami ze strony kapłanów, akurat w tym przypadku prowadzacymi do ukrzyżowania. Skłaniam się ku temu drugiemu powodowi, gdyż nie ...  wyświetl więcej

  miki2,  22/04/2012

Twoim zdaniem, zrobienie z Jezusa kogoś, kim nie był, nie ma znaczenia? No to można z ludzi dalej wariatów robić, skoro to nie ma znaczenia.
A szczegóły, to trolowanie? Rozumieć mam zatem, że pomijanie faktów, to właściwa rzecz, a pisanie kłamstw, to dobroć?
Końcowe wnioski, które pomijają właśnie szczegóły, są błędne: "Jezus był tylko człowiekiem, niedoskonałym i grzesznym".

...  wyświetl więcej

  Elba,  22/04/2012

Jak to się mówi, diabeł zawsze tkwi w szczegółach. Dlatego może lepiej nie zagłębiać się w nie... Po wielu, wielu latach fakty wybiela czas, a prawda obrasta mitem. Polecam ciekawy reportaż pt."Kim naprawdę był Jezus?" http://www.youtube.com/watch?v(...)e=share oraz http://www.youtube.com/watch?v(...)=relmfu

  miki2,  22/04/2012

"Oglądałem" kilka filmów, które przedstawiał Robert Beckford. ŻADNEGO jednak do końca.
Dlaczego?
Więcej w nich spekulacji niż opierania się na faktach. Ba, nawet fakty wypaczał, wielokrotnie je ignorując lub im bezpodstawnie zaprzeczając, bo jego wywody były ważniejsze.
Dlaczego?
Jak obejrzysz ile filmów nakręcił i dowiesz się ile pieniędzy na nich zarobił, to zapewne z ...  wyświetl więcej

  Elba,  22/04/2012

Każdy z nas szuka swojej prawdy, żyje nią przez chwilę, a potem idzie dalej... Na tym polega rozwój, by nie ztrzymywać się i nie ustawać w drodze... Oczywiście Beckford nie jest moim idolem. On szuka swojej prawdy i prezentuje, do czego doszedł... Ostatnio jestem po wrażeniem książki "Ramtha - Biała księga" którą czytam. Polecam fragment:
"Cokolwiek słyszysz czy też czytasz z ust nauczyciel ...  wyświetl więcej

  miki2,  23/04/2012

Oprócz wielu pozycji literackich, czytam jedną z upodobaniem. To Biblia.
W niej to można znaleźć mądrość przewyższającą każdego jednego nauczyciela. Tak to zostało zagwarantowane: "Gdyż jak niebiosa przewyższają ziemie, tak moje drogi przewyższają wasze drogi, a moje myśli - wasze myśli" (Izajasza 55:9) i "O głębokości Bożego bogactwa i mądrości, i wiedzy! Jakże niezbadane są jego sądy i ja ...  wyświetl więcej

  Elba,  24/04/2012

Biblią posługiwali sie faryzeusze (tzw."uczeni w piśmie"), których Jezus na każdym kroku potępiał. On głosił swoją, inną, dobrą nowinę. Kto tak naprawdę dał nam Biblię? Człowiek, czy Bóg? A może wywodzi sie ona w dużej mierze z obrony Tradycji narodu, który mieni się wybranym, a sam posługuje się głównie Torą i Talmudem oraz Kabałą, do których pilnie strzeże dostępu przez obcych?
Zapisano w ...  wyświetl więcej

  miki2,  25/04/2012

Zdaje się, że zaczynasz wracać na właściwy tor myślowy.
Podam Tobie inne wersety, które być może więcej wyjaśnią w temacie.

- 2 Kor. 4:4 "wśród których bóg tego systemu rzeczy zaślepił umysły niewierzących, aby nie mogło przeniknąć oświecenie chwalebną dobrą nowiną o Chrystusie, który jest obrazem Boga."
- 1 Jana 5:19 "Wiemy, że pochodzimy od Boga, lecz cały świat podlega moc

...  wyświetl więcej

  Elba,  25/04/2012

Kiedyś Karl Rahner, w odpowiedzi na słowa zawarte w liście młodego narkomana, że: "Wy teologowie mówicie o Bogu, a nie mówicie o tym, jak ten Bóg miałby być czymś istotnym w moim życiu, jak mógłby uwolnić mnie od narkotyków?" napisał: "Muszę z całą szczerością przyznać, że dla mnie Bóg był zawsze absolutną tajemnicą. Nie wiem, czym Bóg jest i nikt tego nie wie. Mamy przeczucia, przypuszczenia, pod ...  wyświetl więcej

  miki2,  27/04/2012


Masz Elbo głębokie przemyślenia. Wydają się poparte przykrymi doświadczeniami życiowymi.
Większość z nas takowe przechodziła, a co gorsze, niektórzy w dalszym ciągu przechodzą.
Czy Bóg jest w stanie pomóc komukolwiek w jego cierpieniu?
W tym komentarzu nie udzielę odpowiedzi na to pytanie.
Zastanowiła mnie myśl, którą zacytowałaś: "Wy teologowie mówicie o Bogu, ...  wyświetl więcej

  Elba,  29/04/2012

Świat, który reprezentujesz @miki kurczowo trzyma się litery i słowa. Dla mnie Bóg nie jest słowem. On jest emocją, żyjącą w każdym z nas. Religie zostały stworzone, aby panować nad ludźmi i narodami, tam gdzie armie zawiodły, strach był narzędziem, który trzymał ludzi w ryzach. Kiedy pozbawisz człowieka jego boskości — odbierzesz mu jego wewnętrznego Boga — wtedy łatwo możesz go kontrolować i nim ...  wyświetl więcej

  nse,  30/04/2012

... wygląda na to że słowa jakimi opisujemy otaczającą nas rzeczywistość są budowane w oparciu o emocje jakimi tą zewnętrzną rzeczywistość postrzegamy, a słowa które trafiają do słownika to takie które zostały uznane demokratycznie za prawidłowy opis otaczającej rzeczywistości ...

  Elba,  30/04/2012

Czymże jest "prawda" ? - uzgodnioną rzeczywistością. Tak się przyjęło w naszym świecie, że nie może być dwóch prawd. Lecz to bzdura, bo tak naprawdę ilu jest ludzi, tyle ich osobistych prawd... Tylko jak się wtedy dogadać i nie pozabijać...? Określamy zasady, granice, formy, konwenanse... czyli ograniczamy swoje boskości, sprowadzając je na ziemię.

  swistak  (www),  18/04/2012

Elba ! Jest dogmat o Świętej Trójcy potwierdzony w licznych objawieniach i orędziach. Wyrywanie Jezusa z tego kontekstu jest karkołomne, ale trendy, by usunąć sakramenty i eucharystie z kultu Boga w KK, gdzie będzie trudniej bez Jezusa Chrystusa sprecyzować o jakiego Boga chodzi. Można będzie modlić się do Pana, ale pewnie piekła a nie Nieba

  Elba,  19/04/2012

Odpowiem Ci Świstaku przypowieścią Mistrza A.de Mello pt."Prawdziwa duchowość" :
Zapytano raz mistrza:
- Co to jest duchowość?
- Duchowość – odpowiedział – to jest to, co pozwala człowiekowi osiągnąć wewnętrzną przemianę.
- Jeśli zaś ja stosuję metody tradycyjne, jakie przekazali nam mistrzowie, czy nie jest to duchowością?
- Nie będzie duchowością, jeżeli dla ci ...  wyświetl więcej

  nse,  30/04/2012

... czyli duchowość to stan do osiągnięcia nie przedmiot trwały ... ??

Dziękuję za zamieszczenie tego artykułu, Elbo, gdyż jest wspaniały, szczególnie drugi paragraf. :-)
Jeśli wolno się wypowiedzieć w sprawie "wizji" Boga, ja widzę Go tak:
Bóg Ojciec to ocean
Duch Św to prąd morski
Jezus to …fala przybrzeżna. Tylko Jego widzimy/widzieliśmy realnie.
Trzy postaci – jedna woda. Bo Bóg to po prostu …woda.
Taka mała przenośnia. :-)

  Elba,  19/04/2012

Może Jacku to nie tylko przenośnia! Wszak człowiek w 70 % z wody złożony jest... Ciągnie wilka do lasu, a kroplę do oceanu. Woda może mieć 3 stany skupienia... stały, płynny i lotny (para). Weźmy na ten przykład taką chmurkę na niebie - nikt nie zakwestionuje potencjału istnienia w niej trzech stanów skupienia wody...

Takie myślenie lubię. :-)

Problem polega na tym, że Bóg jest pozaprzestrzenny i pozaczasowy. Ani nasz umysł, ani wyobraźnia nie obejmuje takiego Bytu. Jesteśmy skazani wyłącznie na wyobrażenia, a one z natury naznaczone są piętnem antropomorfizmu. O Bogu można jedynie pięknie milczeć.

To dlaczego się tylko mówi?

  Elba,  19/04/2012

Dlatego Darku, że nie słyszysz tych myśli. Docierają do Ciebie tylko słowa, więc je zauważasz. A co by było gdybyś tak umiał rejestrować wszystkie myśli...?

…natomiast, czyż kreowanie Jezusa na "tylko człowieka" nie zakrawa o herezję…?
Gdyby był tylko nim, tym człowiekiem, wierzę, iż zganiłby np. niewiernego Tomasza, który - po włożeniu ręki w przebity bok - wyznał: "Pan mój i Bóg mój".
Czy mówił to do siebie, do Nieba, sobie-a-muzom czy personalnie do Jezusa?

Postać niewiernego Tomasza mnie inspiruje.

  Elba,  19/04/2012

Jednego to dowodzi niezbicie, że na Ziemi Jezus był 100 % człowiekiem, synem człowieka, który pokazał nam drogę jak stać się synem bożym, a dopiero potem Bogiem. Za życia Jezus nigdy nie nazywał siebie Bogiem, ani nie kazał tak się tytułować. Gdy pytano go, czy jest Bogiem, odpowiedział wymijająco, że królestwo jego nie jest z tego świata. Uczniowie za jego życia zwracali się do niego: Mistrzu, Na ...  wyświetl więcej

Prawda, Elbo - nie można odmówić takiemu rozumowaniu pełnej logiki. :-)
Po prostu nie było to zbyt jasne z samego artykułu. :-)

Haha!
Impulsywny Darku, nie przejmuj się, a inspiracji tej nie odpuszczaj - może Cię jeszcze do czegoś nowego zainspiruje… :-)

Jacku, na pewno do innego spojrzenia na podobne historie. W tym przypadku również słowa mnie nie przekonują.

  8Sun  (www),  20/04/2012

I w tym miejscu Elbo odpowiedziałas na moje watpliwości. Wiedział, że otrzymał misje na ziemi i wiedział, że nie ma od niej odwrotu ale i tak miel nadzieje, że nie będzie musiał jej wypełnić. Taka postawa Jezusa i cieszy i martwi zarazem.

@ ImpulsDarek - każdy musi mieć jakąś wizję nas, ludzi, na telj planecie: jedni mają Boga, drudzy Darwina… W coś TRZEBA wierzyć. :-)

  oculus,  18/04/2012

Życie na ziemi ma sens, jeśli jest to tylko teatr a my jesteśmy aktorami. Bóg, to pojęcie niedemokratyczne i nasze życie przy nim nie miałoby sensu. Tylko w teatrze możemy się zgodzić na role drugoplanowe, w wieczności byłoby to nie do zniesienia. Jako dziecko zadawałem sobie pytanie, czy możliwe jest nieistnienie, bałem się wieczności. Do dzisiaj nie lubię mieć szefów, jest to dla mnie trudne do ...  wyświetl więcej

Jezus miał żonę lub kobietę ?

  liwa,  18/04/2012

pewnie, że miał :);)

  mojra  (www),  19/04/2012

po jedzeniu mu się odbijało, a czasem puszczał gazy

  Elba,  19/04/2012

Na Ziemi Jezus był przecież człowiekiem z krwi i kości, takim jak my, więc nic co ludzkie, nie było mu obce. Może lepiej byłoby się zastanowić nad tym, ile Boga było w tym człowieku...?

No, no!
Jezus zaczął głosić Ewangelię w wieku 29 lat, tak?
Żydzi natomiast uważani byli za chłopców (czytaj: niegotowych do żeniaczki) DO WIEKU 30 lat.
Taka mała poprawka do powyższej herezji.

  mugol  (www),  19/04/2012

Sikał i robił kupę

  swistak  (www),  19/04/2012

Całe Stworzenie jest Bogiem co odkrył Einstein E=mc2

  Elba,  19/04/2012

Einstein nie mógł odkryć całego Stworzenia, jedynie tylko jakiś jego fragmencik :)

A może jednak lepiej było by się zastanowić komu zależało na tym aby zagmatwać hisorię oraz czy to np. iż ludzie wyznający władcę olimpu i jego rodzinę (ale nie tylko oni) nie dopuścili by do swoich głów nauk kogoś kto nie byłby "namaszczony". Nie mam zamiaru jak tu sugerujesz Elbo oceniać Mistrza bo jednak Jego moc i mądrość była i jest do dziś dzień Mojm zdaniem Ponad ludzka co nie oznacza iż my ...  wyświetl więcej

  Elba,  19/04/2012

Najczęściej żyjemy złudzeniami, że odkryliśmy prawdę, a to tylko jej okruchy albo drogowskazy do niej... Polecam przypowieść A.deMello pt."Diabeł i przyjaciel";
Pewnego razu wyszedł diabeł na spacer z przyjacielem. Nagle zobaczył przed sobą człowieka, który pochylony nad ziemią usiłował coś zbierać.
- Czego szuka ten człowiek? - zapytał diabła przyjaciel.
- Okruchów Prawdy - o ...  wyświetl więcej

Stop z bajeczkami o Bogu, diabłach i aniołkach Stop z ogłupianiem ludzi przez ludzi. Jezus był człowiekiem i tylko człowiekiem, miał rolę do zagrania i zagrał ją wyśmienicie. Pokazał człowiekowi, że jeśli będzie mial wiarę, to nic nie będzie dla niego nieosiągalne. Wiedział, że gra w filmie a mimo to przeżywał wszystko bardzo serio, tak jak każdy z nas.Po tamtej stronie też jest tak jak tu na ziem ...  wyświetl więcej

Nie mam w zwyczaju siedzieć non stop na Eiobie to też miałem chwile aby zastanowić sie czy kontynuować naszą dyskusje czy nie, choć wyszlo mi iż nie chce dyskutowac w tematach (komentując) bo wole w grupie dyskusyjnej to jednak teraz jesteśmy tutaj, a że chce uzasadnić w z wiązku z odpowiedzią,dlaczego napisałem tak jak napisałem o teori teatru to nie mam wyjścia. Wiem iż "styl" ten ma spore popar ...  wyświetl więcej

Myślę Mastersex, że nigdy nie dostanie się odpowiedzi satysfakcjonującej na temat Boga i życia po smierci. Dla mnie, życie tu na ziemi, to teatr z wcześniej wybraną rolą albo miejsce zesłania dla złoczyńców, jak kiedyś Australia była dla Anglików. Ja odrzucam te dwie skrajne obcje, ateizm i wiarę w Boga żydowsko-semickiego. Myślę, że jest jakaś gradacja po śmierci, pewnie są swiaty nie dla każdego ...  wyświetl więcej

  Elba,  21/04/2012

Pytanie o boskość Jezusa zrodziło się w mojej głowie w związku z zapowiadanymi na 2012 r. duchowymi wydarzeniami. Być może jako ludzkość stoimy wszyscy przed następującą egzystencjonalną kwestią:
Czy samo wypełnianie Prawa " według dekalogu" gwarantuje nam nieśmiertelność ciała?
Czy też potrzebna jest dodatkowa wiedza jak postępować i jak to zrobić, by nasze ciało, zbudowane jako nieśmiertelne, zabrać do innej rzeczywistości, tak jak zrobił to Chrystus?

  oculus,  21/04/2012

Może te książki zainteresują Was http://www.dobreksiazki.pl/b11(...)oze.htm czytałem je 17 lat temu, super lektura.:)

  Gamka  (www),  19/04/2012

Bóg jest materią, którą człowiek może doświadczyć, ale nie może powiedzieć, że to ona ożywia materię. Wszyscy ludzie noszą w sobie utajoną boskość, a człowiek będzie mógł ujrzeć Boga tylko w swoim wnętrzu.

Elbo - wprowadziłaś tu hitowy tekścior. Dzięki serdeczne! :)

  swistak  (www),  20/04/2012

Jezus nie był człowiekiem, w sensie mentalnym, bo przyszedł służyc a nie rządzić. Dla uczonego, bogiem jest sponsor i zwierzchnik. On może, tak jak tyran i dyktator, zrobić z człowieka mielonego polanego keczupem. Takiemu należy się chwała i szacunek okazywany z pozycji klęczek czy padnięcia na twarz, czyli gleba.

  Elba,  21/04/2012

Prorocze słowa Świstaku! Każda chwała i wdzięczność okazywana z pozycji klęczek kojarzy mi się z niewolnictwem, a nie synostwem. Ukochaną można i tak ubóstwiać, ale co za długo to nie zdrowo, po chwili uniesienia, pogoni jak nic...

  Elba,  21/04/2012

Dzięki Grzegorzu! Trzeba by wiele czasu, aby prześledzić i odnależć to, co mnie zainspiruje i pociągnie do zgłębiania tej wiedzy. Wiedza żywa interesuje mnie najbardziej.

Tyle nowych rzeczy dowiedziałem się o Bogu ;-) Jeszcze niedawno myślałem że jest to Bóg żywy i zazdrosny, który ukazał się Mojżeszowi a nawet siłował się z Abrahamem. Co do Jezusa i innych ... zastanówcie się jak czuje się zazdrosny Bóg Ojciec gdy modlisz się do Boga syna, Matki bożej czy Ducha Świętego :-)
PS. Czy duch jest żywy?

  8Sun  (www),  20/04/2012

A czy energia jest żywa?. Czym jest ciało bez ducha?

  Elba,  20/04/2012

Zdałeś świetne pytanie Roszpunku: - Czy duch jest żywy...? Odpowiem na nie jednak w następnym artykule.

  Elba,  21/04/2012

Tu jest moja odpowiedź w temacie istoty ducha http://eiba.pl/3

  swistak  (www),  21/04/2012

Mówi Bóg " Jezus Chrystus, Syn Boży, druga Osoba Trójcy Świętej jest waszym orędownikiem przede Mną i jest pośrednikiem pomiędzy Mną a wami. Ale cóż to znaczy? Czyż to, że zbyt „wielki" jestem, by mówić z wami? ...Jakież to ludzkie!
Jezus Chrystus, Bóg, stał się człowiekiem, aby przybliżyć wam Boga nieogarnionego, niewidzialnego, niedostępnego poznaniu waszych władz cielesnych, waszych zmys ...  wyświetl więcej

  nse,  30/04/2012

" Dawniej uznawano, że ten, kto ma moc decydowania, kto będzie żył a kto nie, ten jest jak bóg. Uznawano zatem, że władca imperium jest bogiem, bo mógł decydować o losie człowieka, od niego zależało czy zwykły człowiek będzie żył, czy nie, czy będzie mieszkał tutaj, czy w innym miejscu, czy będzie bogaczem, czy żebrakiem."
... jeśli by przyjąć że bogiem jest ten co w pełni decyduje o sobie, ...  wyświetl więcej

  Elba,  30/04/2012

Słusznie Waćpan prawisz. Wszyscy i wszystko stara się nas sobie podporzadkować. Ale ostatecznie to każdy z nas decyduje, czy sie na to zgadza, czy też nie - tzw. wolna wola (o ile jeszcze ją posiadamy, nie zawarliśmy jakiegoś cyrografu lub nie zrzekliśmy się jej dobrowolnie ze starchu przed odpowiedzialnym życiem wolnego człowieka...).
W mniejszym lub większym zakresie jednak jeszcze decydu ...  wyświetl więcej

  nse,  30/04/2012

"Często wspomina się o tym jak Jezus porozwalał stragany kupców w świątyni."
Oceniając to jako czyn nie zaś emocje kierująca czynem, emocja była oparta o niechęć do kupczenia które zasłania istotę świętości Bożej, a świątynia Boża ma służyć dzieleniu się tym co najważniejsze wiarą, nadzieją i radością po trudzie jaki się przeszło dla dobrego owocu ..., tak ja to postrzegam ... ??

  Elba,  30/04/2012

Rozładowanie emocji następuje poprzez czyny. Inną metodą jest nie dopuszczanie emocji do siebie, by nie wyprowadzały nas z równowagi. Świątynie budowano z myślą o ułatwieniu ludziom skupienia oraz wzmacniania mocy modlitw - rezonans serc, siła przekazu. Jedna kropla nic nie znaczy... lecz milony kropel tworzące ocean - to dopiero potega! Rozpraszanie tej potęgi handlem, zawracało bieg myśli kierowanych do Boga spowrotem ku ziemi i jej sprawom.

  nse,  30/04/2012

"Inną metodą jest nie dopuszczanie emocji do siebie ... "
..., by nie dopuścić emocji do siebie, można odciąć się od więzi emocjonalnej z źródłem emocji lub popracowanie nad nastawieniem się do źródła emocji tak by te negatywne emocje nie były budzone ... większość negatywnych emocji powstaje pod wpływem nieporozumień komunikacyjnych prowadząc do wybuchu zanim się zdąży zrozumieć o co chodzi ;)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska