Login lub e-mail Hasło   

felietony Siwego - Wyrok na miasto

Felietony Siwego – Wyrok na miasto Jestem człowiekiem Łodzi, tego wspaniałego i zawsze rozbebeszonego miasta, gdzie element estetyki był i jest umownością i marzeniem a...
Wyświetlenia: 1.542 Zamieszczono 25/04/2012

Felietony Siwego – Wyrok na miasto

 

Jestem człowiekiem Łodzi, tego wspaniałego i zawsze rozbebeszonego miasta, gdzie element estetyki był i jest umownością i marzeniem a historia chichocze odarta z wyobraźni i przemieszana z cwaniactwem, fałszywymi decyzjami i cudownymi zabytkami, dzięki którym mówiono niegdyś,  że Łódź to Wiedeń wschodu.

Miasto naznaczone stygmatami blizn, przykrytych blichtrem. Doświadczane wciąż nowymi wizerunkami zadowolonych mistrzów świata złego gustu, spekulującym na żywej tkance miasta, zwykłym sprytnym cwaniakom, którzy chcąc zaistnieć za łaskawym przyzwoleniem wyborców, wmawiają nam przez ostatnie kilkadziesiąt lat permanentnie swoją przydatność i pseudo-fachowość  i ciągle działają według starej, bazarowej zasady „przydatność to przede wszystkim umiejętność skoku na kasę... „

I co?

Wykreowaliśmy sobie panteon samorządowców - nieudaczników,  uzurpujacych sobie bezczelne prawo do złego gustu i budowlanej tandety, która pojawia się z siłą wodospadu, wżynając się w skwery i parki. Zawsze z bałwochwalczym założeniem bezwzględnego zysku dla  prywatnego biznesu.

Czyżby historia zatoczyła koło?

W roku 1893 jeden z redaktorów i poetów łódzkiej ulicy, Andrzej Mrozowski,  w pisemku „Nowy Rok - Łódzka Książeczka Humorystyczna" zadawał pytanie  o rodzącą się świadomość estetyczną mieszkańców:  „...co robisz tu o Muzo z Łodzi?"

Odpowiedź jego zdaniem była tylko jedna:

„Pieniądz tu zasiadł bardzo dawno
I plwa on nienawiścią jawną,
Swym tłustym obrośniętym pyskiem
Na wszystko, co nie trąci zyskiem !"

Czyżby ten anachronizm stał się religią?

Idę po moim mieście zdzierając obuwie (ku radości mojego szewca, jednego z ostatnich wielkich) i ciągle zadziwia mnie i wzrusza ten bazar łódzkiego cwaniactwa, troski i dumy, pogardy i lekceważenia a może i żalu za tym co przeminęło.

Zdumiewa mnie mikst stanów świadomości, ludzi o wielkim sercu, gotowych pochylić się nad każdą pamiątką, gzymsem skwerkiem  z tymi, którzy z obłędem okaleczonej wyobraźni próbują potraktować moje miasto jedynie jako trampolinę do nabicia kasy.

Zastanawia  nas ciągle bezkarność kolejnych włodarzy - amatorów,  którym  nawet decyzje o odwołaniu wcale  nie szkodzą, bo lądują natychmiast na kolejnych sytych posadkach.

Paradoksalnie ich krótkie, acz szkodliwe władanie rozbija się na szczęście o wrażliwość społeczną i coraz częściej przegrywają potyczki ze zdrowym rozsądkiem. Zanim jednak posprzątamy po nich, buszują na orbicie miasta jak w transie.

I potrafią szkodzić - bezkarnie i nieodwracalnie!

Wiem, że każde miasto świata, które ma szacunek do swojej historii i  które chce obronić  tożsamość nie odnawia pomników jedynie za wyżebrane lub cudze pieniądze.

Nie czeka jedynie na mannę z nieba, tylko ze wszystkich sił broni pamiątek i robi to nawet kosztem niepopularnych (w danym momencie) przesunięć budżetowych.

I za to właśnie Historia wystawia pomniki.

W przeciwnym razie pozostaną po nas  jedynie ... chińskie nagrobki.

Miałem okazję niejednokrotnie słuchać kolejnych miejskich przewodników, którzy oprowadzając słuchaczy po zaśmieconych placach  i  podwórkach opisywali  wycieczce istniejące tam ponoć (do niedawna) zabytki, po których obecnie nie ma już wprawdzie śladu, ale można  sobie było obejrzeć je na niezbyt starych  fotografiach, pokazywanych zaszokowanym uczestnikom spaceru.

Ponurym żartem jest powiedzenie, że łódzka szkoła konserwacji zabytków to głównie oczekiwanie na śmierć techniczną obiektu
i na spychacz, który najchętniej przyjeżdża w nocy.

Wystarczy przejść się choćby po centrum, żeby dostrzec, bez szukania, następne obiekty skazane na wyrok.

A już tajemnicą poliszynela jest nieprawdopodobnie wysoki procent świadomej likwidacji zabytkowej substancji.

I  wkurza, nas to, że jako zwykli obywatele musimy zgodnie z prawem tym nieudacznikom (za ich niekompetencję i szkodliwość) zapłacić, przygarnąć ich, zrozumieć  głupotę i krótkowzroczność, przełknąć gorzką pigułkę fałszywych decyzji a dodatkowo, na wniosek pewnie diabła Boruty, wystawiać im jeszcze laurki

Jednak nie będę już pisał takich pokrętnych felietonów, żeby nie dostać czkawki i nie dołączyć do grona złorzeczących emerytów. Jedynie, jako stary satyryk zafunduję sobie zwykłe rymowanki. A jeżeli komuś przyjdzie do głowy poszerzyć kiedyś mój cykl o nowe przemyślenia i dalsze  strofy - zapraszam do zabawy.

Nie milczmy więcej:
W milczeniu jest cisza,

i ściany puste, w których nikt nie gości
Nie ma w nim zaklęć,
nie ma wybaczania, nie ma zachwytu
więc nie ma miłości

Nie milczmy więcej:
Zegar jest zdziwiony,
że czas odmierzył, który już nie wróci
Jego szemranie cichym jest pytaniem,
czemu się ranek z wieczorem pokłócił ?

Gdzieś zawias zaskrzypi,
ktoś dzwonka zapomniał,
nie w tych drzwiach stoi, bez nadziei czeka…
Nikt go nie poznał, nikt mu nie otworzy,
noc jest nieczuła...
zmarznięta...
daleka ...

Nie milczmy więcej
Nie szukajmy winy,
bo winy nie ma,
więc po co się bronić?
Reszta jest prosta –
drzwi można otworzyć
i w nasze miasto,
jak w gniazdo się schronić.

Nie milczmy więcej ...

© Janusz D.

Podobne artykuły


25
komentarze: 18 | wyświetlenia: 4036
22
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2161
21
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1823
17
komentarze: 34 | wyświetlenia: 2381
17
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1409
17
komentarze: 8 | wyświetlenia: 26292
15
komentarze: 37 | wyświetlenia: 1135
15
komentarze: 78 | wyświetlenia: 1423
15
komentarze: 20 | wyświetlenia: 265
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 990
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 869
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 277
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1368
13
komentarze: 23 | wyświetlenia: 866
13
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1171
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  25/04/2012

Jestem zafascynowana Łodzią, jej niepowtarzalnym klimatem i historią. Ze smutkiem spoglądam na ginące kamienice w jej centrum. Z niepokojem obserwuję jej stagnację i brak spójnej koncepcji dla jej wizerunku. Pozdrawiam serdecznie. :-)

Jako łodzianin z urodzenia i ciągle jeszcze związany z Łodzią sentymentalnie i rodzinnie nie mogę nie zagłosować.

Jak wracam do Łodzi po długiej nieobecności to dochodzę do wniosku, że nie jest tak źle. Wszystko się jakoś toczy we właściwą stronę. Może wolno, nie tak ekspresyjnie ale jest OK. Łodzi nie potrzeba konserwatorów, Łodzi potrzeba biznesu, pieniędzy i inwestycji. Reszta sama ruszy.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska