Login lub e-mail Hasło   

List ojca do syna

... tym razem bez wstępu ...
Wyświetlenia: 4.509 Zamieszczono 08/05/2012

 “OJCIEC ZAPOMINA”  W. Lwingston Larned

 - to lektura obowiązkowa dla wszystkich rodziców i nie tylko.

Wzrusza, pobudza do refleksji, niekoniecznie tych wesołych, wpływa na podjęcie decyzji o życiowej zmianie w relacjach rodzic-dziecko.

Przeczytajcie ten fragment.

 

Posłuchaj, synu! 

Mówię do ciebie, kiedy śpisz, z małą łapką skurczoną pod policzkiem i jasnymi lokami przyklejonymi do wilgotnego czoła. 
 Przyszedłem do twojego pokoju z własnej woli. 
Kilka minut temu, kiedy czytałem w bibliotece gazetę, przetoczyła się przeze mnie dusząca fala wyrzutów sumienia. 
W poczuciu winy stoję przy twym łóżku.
Oto, co myślałem, synu. Byłem dla ciebie ciężarem. 
Zrugałem cię, kiedy szykowałeś się do szkoły, ponieważ ledwie przetarłeś twarz ręcznikiem. 
Kazałem ci prosić o pozwolenie, byś nie musiał czyścić butów. 
Krzyknąłem ze złością, gdy upuściłeś coś na podłogę.

Przy śniadaniu też wytknąłem ci błąd. 
Rozlałeś coś.
 Pospiesznie przełykałeś jedzenie. 
Zbyt grubo posmarowałeś chleb masłem. 
A potem, kiedy zacząłeś się bawić, a ja szykowałem się do wyjścia, odwróciłeś się i krzyknąłeś: „Do widzenia, tato!” 
Spojrzałem na ciebie spod oka i w odpowiedzi powiedziałem jedynie: „Nie garb się!”
Wszystko zaczęło się od nowa późnym popołudniem. 
Zobaczyłem cię już na drodze. Na klęczkach grałeś w kulki. 
Miałeś dziurawe skarpety. Upokorzyłem cię przy twoich kolegach, każąc ci maszerować przed sobą do domu. 
Skarpetki były drogie — gdybyś sam musiał je kupić, bardziej byś o nie dbał! Wyobraź sobie synu, tak pomyślałem.
Czy pamiętasz, jak później, kiedy czytałem w bibliotece, wszedłeś nieśmiało, z wyrazem bólu w oczach? 
Kiedy spojrzałem znad gazety, stałeś w drzwiach wahając się, czy wejść. „Czego znów chcesz?” — warknąłem.
Nie odpowiedziałeś, tylko przebiegłeś przez pokój jak burza i zarzuciłeś mi ręce na szyję, i pocałowałeś mnie, i twoje małe rączki zacisnęły się z uczuciem, które Bóg zaszczepił w twoim sercu i którego nie zabije nawet moje zaniedbanie. 
A potem już cię nie było — twoje nóżki tupały na schodach.
Tak, synu, wkrótce potem gazeta wysunęła mi się z rąk i chwycił mnie okropny, chorobliwy strach. 
Cóż za nałóg mną owładnął? 
Nałóg wynajdywania błędów i dawania reprymend — tak jakbym zapomniał, że jesteś tylko chłopcem. 
Ale nie dlatego, że cię nie kocham. 
To dlatego, że zbyt wiele od ciebie wymagałem. Oceniałem cię na miarę moich własnych lat.
A tyle było w twoim zachowaniu prawdy, dobra i delikatności. 
Twoje serce jest tak wielkie jak brzask nad wzgórzami. 
Było to widać, kiedy wbiegłeś, by spontanicznie pocałować mnie na dobranoc. Nic więcej nie liczy się tej nocy, synu. 
Przyszedłem pod osłoną ciemności do twojej sypialni i klęczę tu zawstydzony!
To kiepska pokuta. 
Wiem, że nie zrozumiałbyś tego wszystkiego, gdybym mówił do ciebie za dnia, kiedy nie śpisz. 
Ale jutro będę prawdziwym tatą! 
Będę twoim kumplem i będę płakać, gdy ty płaczesz, i śmiać się, gdy ty się śmiejesz. 
Ugryzę się w język, kiedy przyjdą słowa zniecierpliwienia. 
Będę wciąż sobie powtarzał jak zaklęcie: „On jest tylko chłopcem, małym chłopcem!”
Chciałem widzieć w tobie mężczyznę. 
A jednak teraz, kiedy skulony śpisz na swym posłaniu, widzę, synu, że jesteś wciąż dzieckiem. 
Jeszcze wczoraj tuliła cię matka, trzymałeś głowę na jej ramieniu.
Żądałem zbyt wiele, zbyt wiele.


Zamiast potępiać ludzi spróbujmy ich zrozumieć. 
Zastanówmy się, dlaczego robią to, co robią. To o wiele korzystniejsze i bardziej intrygujące niż krytykowanie. 
To rodzi sympatię, tolerancję i uprzejmość. „Wiedzieć wszystko to wszystko wybaczyć.”
Jak powiedział dr Johnson: „Sam Bóg, proszę pana, nie każe sądzić człowieka aż do końca jego dni.”
Dlaczegóż więc ty czy ja mielibyśmy go sądzić?
 
 
Fragment z książki D. Carnegi, “Jak zyskać przyjaciół i zjednać sobie ludzi”
zdjęcie - obraz pędzla  Maga Fabler

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1587
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 910
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1179
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1196
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 765
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 745
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 457
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1028
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 580
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 729
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 505
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 721
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 991
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  08/05/2012

Lektura obowiązkowa - jak to we wstępie ujęto. :)
Ciepło na sercu...

  Gamka  (www),  08/05/2012

...piękne ...... prawda ! :) ...bo dzieciństwo nie tylko przygotowuje do życia, lecz jest prawdziwym życiem !
:)

  Remter,  08/05/2012

Obowiązkowa lektura dla doradców ubezpieczeniowych. Dale Carnege był mistrzem w zdobywaniu zaufania u ludzi.. pozdrawiam:)

Taaa... Wiele lat temu "spotkałem" Dale'a Carnegie. Jeszcze jedna z jego słynnych książek to "Jak przestać się martwić i zacząć żyć". Dzięki, Gameczko, za przypomnienie... :)

Ano dzięki:)

  awers,  08/05/2012

A potem tak szybko stają się dorośli. Nieodwołalnie.

  Mirka_ B,  08/05/2012

>Troskliwi rodzice mają na uwadze przede wszystkim dobro swych dzieci.
Ich nieszczęścia są dla nich o wiele boleśniejsze aniżeli własne.<
Johann P. Hebel

To faktycznie lektura nie tylko dla rodziców. To lektura dla nas wszystkich.

  Gamka  (www),  11/05/2012

To ja Wam Wszystkim ....bardzo dziękuje .... za zatrzymanie się przy tym liście, za przeczytanie i za zadumę nad jego przesłaniem .....

  ulmed,  11/05/2012

Na tym świecie nie ma chyba rodzica który, by nie zarzucała sobie błędów, zaniechań.
Kto żyje ten czasem błądzi, a potem taki żal w sercu.

Piękne! Dziękuję za zaszczepienie mi chęci do przeczytania książki!
Nic tak nie dołuje człowieka jak negatywne emocje.
Nic nie daje mu siły jak ZROZUMIENIE!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska