Login lub e-mail Hasło   

Dziękuję Ci za to, że jesteś.

List do Najważniejszego Człowieka w moim życiu.
Wyświetlenia: 1.957 Zamieszczono 11/05/2012

Byłeś przy mnie, kiedy płakałam.

Pamiętam, jak szliśmy po lesie a ja nie zauważyłam wystającego pnia. Potknęłam się, a Ty posadziłeś mnie na zwalonym pniu i dokładnie obejrzałeś ranę. Oczyściłeś ją i utuliłeś mnie, gdy żaliłam się, jak bardzo boli.
Gdy wróciliśmy do domu, mocno trzymałeś mnie za rękę. Delikatnie posadziłeś mnie na pralce i przyłożyłeś wacik nasączony spirytusem. Bardzo piekło, lecz Twoje słowa ukoiły mój ból.

Pamiętam, gdy przemierzaliśmy lasy, wracając z Kościoła. Rozmawiałeś ze mną o wszystkim. Podpytywałeś o moje uczucia i z radością pozwalałeś mi przytulić się do Ciebie i cichutko, by nawet drzewa nie usłyszały szeptałam, jak bardzo Cię kocham. Ty odpowiadałeś tym samym, głaszcząc moje włosy. Twoja ręka była zawsze ciepła i doskonale otulała moją dłoń. Czasami, gdy tak szliśmy powoli przed siebie, czułam się najszczęśliwsza na świecie. Traktowałeś mnie jak księżniczkę, a ja Ciebie jak Króla. Byłeś Panem mojego życia. Światłem, które mnie prowadziło.

Pamiętam, jak siedzieliśmy w kuchni, nuciłam smutną melodyjkę a Ty robiłeś mi wodę z sokiem z cytryny. Była bardzo gorąca i łyżeczką od herbaty przelewałeś zawartość z jednej filiżanki do drugiej. W zamian za to, opowiadałam Ci, jak muzyka wpływa na mój nastrój i jak muzyką uzewnętrzniam swoje emocje. Ty włączałeś mi swoje stare kasety i rozpoczynałeś wędrówkę po wspomnieniach.
W tej samej kuchni przesiedzieliśmy wiele godzin. Poznawałam Cię bliżej, Twój świat stał przede mną otworem, zapraszałeś mnie do niego a ja przechadzałam się po Twoim ogrodzie myśli, wspomnień i marzeń. Wiele razy opowiadałeś mi swój sen, a ja miałam przelać Twoje myśli na płótno. Nigdy tego nie zrobiłam. Twoje sny przerażały mnie, ale dla Ciebie były one ważne, więc i dla mnie miały znaczenie.

Pamiętam jak mnie pocieszałeś po stracie bliskiej osoby. Od tamtego momentu utwierdziłam się w przekonaniu, że jestem dla Ciebie bardzo ważna. Że mnie kochasz, bez względu na wszystko. Zawsze mogłam liczyć na Twoją pomocną dłoń. Dobre słowo. Radę.
Pamiętasz, jak napisałeś dla mnie desideratę. Zrobiłeś to, bym mogła się odnieść do Twoich słów, gdziekolwiek będę. Trzymam ją w szkatułce, w której mam najcenniejsze pamiątki. Wracam do niej i śledzę każde słowo. Twoje pismo jest mi bliższe niż moje własne.
Dziękuję Ci za to, że jesteś. I za to, że dzięki Tobie jestem. Kocham Cię, Tato.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1613
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 919
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1193
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 772
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 465
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1038
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 789
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 588
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 737
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 726
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 509
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 998
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1126
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Też pamiętam takie chwile z moim tatą:)

Dzięki takim chwilom budujemy siebie. To cudowne, ile może dać najbliższa osoba... Z każdym dniem się o tym przekonuję i mam nadzieję, że tych chwil będzie jeszcze bardzo wiele.

Alicjo, zapraszam tutaj:)
http://eiba.pl/ao

  JA to ja,  12/05/2012

Piękne wspomnienia i piękne wyznanie...

Takie teksty jak Twój kreują jakiś magiczny nastrój i pozwalają poczuć dotyk wyższego wymiaru rzeczywistości.

  Bar_ka  (www),  12/05/2012

Rola ojca, jego znaczenie dla rozwoju dziecka często bywa niedoceniana. Wspaniale piszesz o swoim ojcu.
Może inni kiedyś też będą z wdzięcznością wspominać tatę
http://spoleczenstwo.newsweek.(...),1.html

  berni*,  12/05/2012

No własnie, to jest przyjaciel przez duże P. Znaleźć taka osobę to prawdziwe szczęście Zbyt późno dociera do nas że rodzice są nimi. Przynajmniej powinni nimi być. Pozdrawiam.

  vortaro,  12/05/2012

Piękny opis miłości i ... zaufania. Brakuje mi jednak czegoś w tym obrazie. W perspektywie Taty, powinna być Mama. Nawet jeśli już nie jest. Ale może dotykam czegoś niezręcznie. Jeśli tak - przpraszam. Chodzi mi o to, że w naszym sposobie widzenia postrzegamy ich jako nierozdzielne, wzajem wpływające na siebie postaci. Piszę o tym, bo właśnie ta nierozdzielność stanowiła przeszkodę by zrozumieć każdego z moich rodziców z osobna.
Pozdrawiam serdecznie.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska