Login lub e-mail Hasło   

Teleekspres zamiast Telexpress

Trudna język...
Wyświetlenia: 1.159 Zamieszczono 15/05/2012

Na podstawie Ustawy z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim (Dz. U. nr 90, poz. 999), a w szczególności

Art. 3. 1. Ochrona języka polskiego polega w szczególności na

1) dbaniu o poprawne używanie języka i doskonaleniu sprawności językowej jego użytkowników oraz na stwarzaniu warunków do właściwego rozwoju języka jako narzędzia międzyludzkiej komunikacji,

6) wspieraniu nauczania języka polskiego w kraju i za granicą;

Art. 3.2. Do ochrony języka polskiego są obowiązane wszystkie organy władzy publicznej oraz instytucje i organizacje uczestniczące w życiu publicznym;

Art. 4. Język polski jest językiem urzędowym:

4) instytucji powołanych do realizacji określonych zadań publicznych;

Art. 7. 1. Języka polskiego używa się w obrocie prawnym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej pomiędzy podmiotami polskimi oraz gdy jedną ze stron jest podmiot polski. Dotyczy to w szczególności nazewnictwa towarów i usług, ofert, reklamy, instrukcji obsługi, informacji o właściwościach towarów i usług, warunków gwarancji, faktur, rachunków i pokwitowań;

Art. 10. 1. Napisy i informacje w urzędach i instytucjach użyteczności publicznej, a także przeznaczone do odbioru publicznego oraz w środkach transportu publicznego sporządza się w języku polskim

 

proponuję uznać nazwę programu informacyjnego

 

„Teleexpress”

za niezgodną z Ustawą

i zastąpić ją polską nazwą

„Teleekspres”.

Wprawdzie w art. 11 stwierdzono, że przepisy art. 5, 6, 7, 9 i art. 10 nie dotyczą nazw własnych, jednakże wyłączenie to nie odnosi się do zacytowanych art. 3 i 4, zatem obowiązująca obecnie nazwa „Teleexpress” narusza oba te artykuły. Ponadto, prawdopodobnie ustawodawca zapomniał nadmienić w art. 11, że nie jest tam mowa o jakichkolwiek nazwach własnych, lecz o nazwach własnych towarów zagranicznych oraz produkowanych na eksport, zwłaszcza że dalej wyliczono między innymi obcojęzyczne dzienniki, książki, działalność dydaktyczną, twórczość naukową i artystyczną, zwyczajowo stosowaną terminologię naukową i techniczną a także nazwy handlowe. To zaniedbanie może spowodować, że audycje radiowe i telewizyjne (wszak to także towary; towarem jest wszystko, co można sprzedać) mogą być nazywane z zastosowaniem języków obcych. Kuriozalność sytuacji polega na tym, że dawniej do dobrego tonu nie należało nadawanie polskim audycjom niepolskich tytułów, a obecnie – skoro Ustawa na to zezwala – można już tak postępować i to zgodnie z obowiązującym prawem. Przecież nie takie intencje przyświecały twórcom Ustawy...

Na okres przejściowy, w ramach kompromisu, można dodać polską nazwę, co jest zgodne z art. 7. 4. - Obcojęzyczne opisy towarów i usług oraz obcojęzyczne oferty i reklamy wprowadzane do obrotu prawnego, o którym mowa w ust. 1, muszą jednocześnie mieć polską wersję językową, zwłaszcza że art. 15. 1 – Kto w obrocie prawnym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej stosuje wyłącznie obcojęzyczne nazewnictwo towarów i usług, ofert, reklam, instrukcji obsługi, informacji o właściwościach towarów i usług, warunków gwarancji, faktur, rachunków i pokwitowań, z pominięciem polskiej wersji językowej, podlega karze grzywny, co nie brzmi zbyt przyjaźnie...

Któż, jeśli nie media, będzie dbać o naszą polszczyznę? Wszak środki masowego przekazu mają największy wpływ na kształt naszego języka. Jeden dziennikarz w swym programie może przysłużyć się ojczystemu językowi w większym stopniu, niż cała plejada znakomitych profesorów na uczelniach. Ten szczytny dziennikarski obowiązek został także zapisany w art. 16 (język prasowy) i art. 17 (język programów telewizyjno-radiowych) - Nadawcy dbają o poprawność języka swoich programów.

Obecnie mamy do czynienia z dziwną sytuacją – sprzedawca nart może nazwać swój sklep „Narty” (w języku obcym), zaś niepolski opis tamże sprzedawanych nart może spowodować nałożenie kary. Nim posypią się kary na sklepy, przejrzyjmy znane tytuły, także wydawnictw prasowych...

Jeśli Parlament RP w preambule Ustawy patetycznie spostrzegł, że język polski stanowi podstawowy element narodowej tożsamości oraz uznał ochronę języka polskiego za obowiązek wszystkich organów i instytucji publicznych RP i powinność jej obywateli, to obca (atrakcyjniejsza?) nazwa powinna zostać zmieniona. W przeciwnym przypadku Ustawę można będzie uznać za czcze pisanie na modny temat ochrony naszego języka.

Ponieważ istnieje polskie słowo ekspres (do kawy, pociąg, przesyłka), przeto w naszym języku szybki telewizyjny informacyjny przekaz to teleekspres, a w nazwie własnej - „Teleekspres” (podobny przekaz, ale radiowy - radioekspres).

Przy okazji – w Ustawie parokrotnie zapisano określenia w rodzaju używanie języka polskiego. Czyż nie sympatyczniejsze byłoby stosowanie języka polskiego lub posługiwanie się językiem polskim?

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 751
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 598
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 787
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 797
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 882
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 763
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 957
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 570
9
komentarze: 10 | wyświetlenia: 854
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 737
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 557
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 667
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 513
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 510
9
komentarze: 36 | wyświetlenia: 634
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  ykes,  15/05/2012

Dżojstik, joystick, kartdridż, cartdridge - jeżeli dobrze zapamiętałem wykład prof. Miodka, to możemy używać form angielskich i tych spolszczonych.

A Anglicy też mogą? Co na to odpowiednik angielskiego profesora? Tam mają prostszy język (i "pojedynczy", u nas - jak widać - mamy "podwójny"), zatem funkcję naszego profesora pełni chyba tylko magister. Widzę komputerowe słownictwo, zaś wyraz T nie należy do tego zbioru, zatem profesor chyba nie miał na myśli, że można zamiast 'snajper' pisać 'sniper'? A może wrócimy do słowa 'Kuryer'? To może profesor postulował też unieważnienie mało wartej ustawy, skoro można pisać na dwa sposoby?

  ykes,  15/05/2012

Mało istnieje zwrotów technicznych, które powstały u nas, stąd brak polskiego "patentu" na słowa. Żywy język będzie się zmieniał.

Przecież nikt tego nie neguje, ale po co ustawa? Była moda na ochronę języka? Organizacje międzyn. sypnęły kasą na szczytne cele? Dlaczego na samochód, który przecież sam nie chodzi, nie mawiać 'car' lub 'kar'? Krótko i międzynarodowo... Jak 'auto'.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska