Login lub e-mail Hasło   

Bezpieczny alkohol

Jak szeroka jest granica pomiędzy towarzyskim, lub relaksowym piciem alkoholu a chorobą czyli alkoholizmem. Kiedy kończy się „bezpieczne picie”, a kiedy zaczyna nałóg?
Wyświetlenia: 898 Zamieszczono 27/05/2012

   Bardzo często osoby nadużywające alkoholu nawet nie myślą o tym, że są potencjalnymi członkami AA. Kilka piw dziennie, czy dwa-trzy drinki nie kwalifikują przecież jeszcze do grupy alkoholików. Jak błędny jest stereotyp takiego człowieka. Przeważnie kiedy ktoś mówi ALKOHOLIK to ma na myśli kogoś z marginesu społecznego, osobę brudną, śmierdzącą, odrażającą, która zrobi wszystko „żeby się napić”.

   Jak często nie widzimy wokół siebie ludzi, którzy mają spore zadatki na alkoholika, ale są przecież NORMALNE.    Codziennie wstają do pracy, dbają o dom, o rodzinę. Zawsze zadbani, czyści, pachnący, ale wystarczy dokładniej spojrzeć w ich oczy i…

   Alkohol poprawia krążenie, pozwoli ukoić skołatane nerwy. Zimne piwko latem jest wręcz zbawienne. Tylko, kiedy ten niewinny wieczorny drink przestaje być takim niewinnym? Kiedy to niewinne zimne piwko przestaje być tylko napojem gaszącym pragnienie? Kiedy to niewinne wino przestaje być tylko dodatkiem?

   Wielu ludzi nawet nie zastanawia się nad tym. Jeżeli ktoś wypija codziennie kilka piw, to chyba to już nie jest niewinny napój. Jeżeli ktoś, po powrocie z pracy pierwszą czynnością, którą robi jest nalanie sobie „porządnego” drinka, to chyba to nie jest niewinny drink. Jeżeli ktoś często wypija sam całą butelkę wina, to chyba to nie jest tylko dodatek do obiadu.

   Są osoby, które muszą po pracy iść do knajpki i wypić kilka drinków, albo piw. Są osoby, które wolą pić w samotności, wieczorem kiedy wszyscy domownicy już pochowali się w swoich pokojach.

   Kiedy spotykam kogoś, dla kogo jedynym tematem jest narzekanie na brak pieniędzy, a widzę jak lekką ręką wydaje je na cztery piwka (na wieczór), to zastanawiam się co dla niego oznacza ta „bieda” o której mówi.

   Wypijając CODZIENNIE tego swojego niewinnego drinka,( a często nawet kilka), nikt nie zastanawia się nad tym, co ten z pozoru niewinny napój robi z jego organizmem. Nie zastanawia się, dlaczego pije; czy dlatego, że chce, czy dlatego, że musi się napić, a tu niestety jest bardzo cienka granica.

   Nie zdajemy sobie sprawy z tego jak ten drink, czy to piwo działa na nasz organizm. Niby wszyscy wiedzą, że alkohol szkodzi, ale jak może zaszkodzić taka szklaneczka, czy dwie, albo nawet czy trzy.

   Jeżeli musimy się napić, to spróbujmy pomyśleć o tym, że alkohol działa szkodliwie na nasz układ nerwowy. W pierwszej kolejności atakuje najbardziej wrażliwe ośrodki układu nerwowego, co doprowadza do zaburzeń: myślenie, logiczne rozumowanie, prawidłowy osąd. Upośledzona zostaje tzw. uczuciowość wyższa, właściwa tylko człowiekowi, która obejmuje etykę, moralność, poczucie więzi rodzinnych, międzyludzkich. Dochodzą do głosu instynkty, popędy i prymitywne zachowania.

   Alkohol powoduje zaburzenia akcji serca, gwałtowne rozszerzenie czy zwężenie naczyń krwionośnych. Krótkotrwałe zaburzenia akcji serca spowodowane przez alkohol nie pozostawiają śladów. Długotrwałe natomiast, spowodowane częstym (tu mam na myśli prawie codziennym) nadużywaniem alkoholu, doprowadzają do trwałych uszkodzeń.

   Narządem szczególnie narażonym na działanie alkoholu jest wątroba, w której odbywają się zasadnicze przemiany alkoholu. Wątroba jest jak garnek, w którym mieszają się wszystkie podstawowe procesy metaboliczne i odtruwające. Uszkodzenie miąższu wątroby może we wczesnym okresie nie okazywać się żadnymi dolegliwościami i zaburzeniami, jedynie zwykłe niestrawności, przepicia czy nieżytu żołądka. Często niestety się zdarza, że zgłoszenia się do lekarza oznacza już zmiany w wątrobie, które  mogą być tak daleko posunięte, że aż nieodwracalne, mimo tego, że wątroba ma ogromne zdolności regenerujące.

   Osoby uzależnione od alkoholu często mają zmiany charakterologiczne, manifestujące się między innymi obciążeniem  tzw. uczuciowości wyższej. Dla zdobycia alkoholu osoba chora (alkoholik) jest gotowa zaniedbać rodzinę, popełnić nadużycia, czy dopuścić się przestępstwa. Sprawia takie wrażenie, że obce są mu takie uczucia jak wstyd. Przestaje liczyć się z opinią publiczną, traci poczucie odpowiedzialności, staje się nieuczciwa, nieobowiązkowa.

   Kolejnym etapem są zaburzeniami pamięci oraz bardzo często zaburzenia zainteresowań, myślenia, szybkie męczenie się pracą umysłową, znacznie oporna koncentrację uwagi a także zwiększona drażliwość, trudności w opanowywaniu agresji i zmienność nastroju.

   Czy ten z pozory niewinny drink wypijany codziennie, czy te niewinne kilka piw nie są przypadkiem bramą do choroby, która może się zacząć nasilać, a z której tak łatwo się niestety nie można wyleczyć?

Podobne artykuły


25
komentarze: 18 | wyświetlenia: 4061
22
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2180
21
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1832
17
komentarze: 8 | wyświetlenia: 26413
17
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1414
17
komentarze: 34 | wyświetlenia: 2390
15
komentarze: 78 | wyświetlenia: 1431
15
komentarze: 37 | wyświetlenia: 1140
15
komentarze: 20 | wyświetlenia: 327
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 996
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 286
13
komentarze: 23 | wyświetlenia: 871
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 208
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 883
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 944
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Zadatki na alkoholika ma każdy z nas. Granica jest sprawą indywidualną. Jedyny sposób, aby w nałóg nie popaść, to unikanie picia. Bo granicy na pewno nie dostrzeżemy w porę. Gdy znajdziemy się poza nią , będzie już za późno.
Szkodliwość alkoholu bierze się stąd, że jest on dla organizmu trucizną. Zespół tak zwanego kaca jest w sumie prawidłową reakcją. Niektórzy chwalą się tak zwaną "mocną ...  wyświetl więcej

  ewfor  (www),  14/06/2012

zbyt wielu ludzi ma z tym problem, nie przyznając się do tego, a zbyt mało ludzi o tym mówi, bo uważa to za bagatelę.

  hussair  (www),  28/05/2012

Zastanawiam się, czy ktoś pijący piwo codziennie od kilkudziesięciu lat jest alkoholikiem, jeśli zważyć, że nigdy się nie spił, nie wsiadł po piwie do auta, prowadzi biznes, i w ogóle funkcjonuje b. dobrze. Ciekawe, gdzie się określa ta granica...
Poważnie się zastanawiam, nie zajmując żadnego stanowiska; sam piję w ciągu roku tyle, co konik polny. ;)

  Paweł Malec  (www),  28/05/2012

Myślę, że odpowiedź dałby test - tydzień bez piwka. Chyba byłoby ciężko.

  hussair  (www),  28/05/2012

Znam tego człowieka, byłoby ciężko. Ale to nadal nie jest odpowiedź wszak?...

  ewfor  (www),  14/06/2012

mój małżonek ciągle mi powtarza, że piwo to nie alkohol tylko napój pomagający utrzymać nerki na pozycji bezpiecznej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska