Login lub e-mail Hasło   

Euroklapa recepta Pawlaka

Powinniśmy budować dobry ład, oparty właśnie o rozwój i szacunek, godność każdego człowieka, a nie tylko zysk czy wyzysk.
Wyświetlenia: 758 Zamieszczono 28/05/2012

 

Unia Europejska, budowana przez ideologicznych dogmatyków – ledwo zipie. Załamała się przez euro, które miało być spoiwem scalającym nowe superpaństwo europejskie.

Od razu też odezwali się krytycy unii walutowej. Piszą coraz odważniej – to nie mogło się udać, to było przedsięwzięcie polityczne a nie gospodarcze, jak można łączyć przy pomocy jednej waluty tak różne gospodarki jak grecka i niemiecka? Jeszcze kilka lat temu milczeli ze strachu lub nawet oficjalnie uważali, że unia walutowa to epokowy pomysł. Z kolei komentatorzy anglosascy mogą sobie pofolgować z otwartym czołem, bo oni mówili tak zawsze. Jeden z  nich złośliwie zauważył, że ta „balanga” musiała się kiedyś skończyć.

Pytanie, które zadają sobie teraz wszyscy brzmi tak – czy to już koniec UE? Na pewno jest to koniec złudzeń o krainie szczęśliwości, dobrobytu i rozwoju. Zadłużone po uszy kraje południowej flanki UE ciągną to monstrum na dno. Grecja już jest spisana na straty, trwa walka o ratowanie Włoch, Hiszpanii i Portugalii. Inne kraje już stoją w kolejce. Los wspólnej waluty zdaje się przesądzony. Ale nie to jest przecież najważniejsze. Wszak Unia funkcjonowała także przed wprowadzeniem euro. Jej znikniecie lub ograniczenie zasięgu do kilku najbogatszych państw – nie sprawi, że UE upadnie. Problemem zasadniczym, który jest bardzo niechętnie podejmowany, to przyszłość Komisji Europejskiej, czy szerzej – wszechwładzy biurokracji brukselskiej, ze wszystkimi jej wynaturzeniami, z paranoją parkinsonowską, z głupotą, którą narzuca się państwom członkowskim. To jest problem zasadniczy i od jego rozwiązania zależy los UE jako wspólnoty państw. Bez radykalnego ograniczenia władzy biurokracji brukselskiej nawet opanowanie kryzysu finansowego niczego nie zmieni. Tylko rozsądna renacjonalizacja, powrót do wspólnoty suwerennych państw, przy zachowaniu tylko niektórych wspólnotowych instytucji – uratuje Unię. Jeśli nic się nie zmieni, UE padnie. Jak? Bardzo prosto – państwa członkowskie przestaną pewnego pięknego dnia płacić składki (groził tym już Nicolas Sarkozy). Wtedy zaś Bruksela, z dnia na dzień, przestanie być centrum redystrybucji nie swoich pieniędzy, a biurokratom nie pozostanie nic innego, jak poszukać sobie innego zajęcia. Lepiej dla wszystkich, żeby odbyło się to w sposób zorganizowany.

a co proponuje premier Pawlak

Przywódcy europejscy zastanawiają się jak uniknąć powtórki z kryzysu greckiego. Ten kryzys może też niestety uderzyć w Polskę. Mam pan receptę na rozwój Unii Europejskiej?

- W moim przekonaniu możemy zapewnić Europie zrównoważony i konkurencyjny rozwój gospodarczy kierując się 5 zasadami: subsydiarności, transparentności, efektywności, lepszych regulacji i nowego Euro. Europa w drodze do poprawy konkurencyjnej pozycji na świecie powinna tworzyć lepsze regulacje gospodarcze i kierować się zasadą subsydiarności. Musimy brać pod uwagę wszystkie konsekwencje wynikające z tworzenia prawa oraz szczególną sytuację gospodarczą każdego państwa członkowskiego. Niezbędne jest też zmniejszenie obciążeń informacyjnych dla biznesu i większe zaufanie do przedsiębiorców. Warto się poważnie zastanowić, czy nie stworzyć koncepcji nowego euro, które będzie walutą rozliczeniową, opartą o koszyk walut narodowych.

Zainteresowanie wywołała Pańska koncepcja powrotu do walut narodowych gdyby strefa euro miała się rozpaść. Zaproponował Pan powrót do walut krajowych, przy jednoczesnym wykorzystaniu euro jako waluty rozliczeniowej.

- To propozycja na sytuację, gdyby okazało się, że sama strefa euro nie jest już w stanie się utrzymać. Wówczas można tego typu koncepcję wykorzystać – z jednej strony idąc do przodu i obejmując wszystkie 27 krajów taką wspólną walutą rozliczeniową (bazującą na koszyku walut narodowych), a z drugiej strony – przywracając waluty narodowe. W walce z kryzysem dobre pomysły są na wagę złota.

Jakby pan odpowiedział tym, którzy wieszczą: koniec euro – to koniec Europy?

- Europy nie można redukować tylko do waluty. Europa to wspólne dziedzictwo chrześcijańskie, to kultura, to gospodarka, to właśnie różnorodność, ale różnorodność połączona wspólnymi wartościami. W wymiarze gospodarczym mówimy tu o czterech swobodach: przepływu ludzi, przepływu towarów, przepływu usług i przepływu kapitału. To tworzy tę europejską przestrzeń i na tej przestrzeni podejmuje się różne dodatkowe działania wspierające, takie jak wspólna waluta. Wspólna Europa była przed euro i może być po euro.

W debacie sejmowej dotyczącej przyszłości Unii Europejskiej przekonywał Pan, iż zasada pomocniczości jest dobrym kluczem do pogodzenia suwerenności, globalności i europejskości…

- Ważne jest, abyśmy, mówiąc o zasadzie pomocniczości, o zasadzie subsydiarności, pamiętali o tym, że narody i państwa nie mogą być ograbione ze wszystkich przynależnych im kompetencji, tak samo jak z kolei państwo nie może ograbić lokalnych wspólnot ze wszystkich kompetencji, które przynależą samorządowi. Spójrzmy na Unię jako przedsięwzięcie wyjątkowe w historii świata, które z bogactwa różnorodności tworzy bogactwo możliwości. Nie zgadzam się z takim patrzeniem zaślepionym na projekt europejski tylko w kategoriach dążenia do jednego państwa i jednej waluty. Związek Radziecki już był. A upadł, gdyż stał się za bardzo scentralizowany, za mocno skręcony, nie uwzględniał różnic kulturowych, nie uwzględniał specyfiki narodów.

A co jest ważne dzisiaj, szczególnie dla Polski, jako państwa członkowskiego Unii Europejskiej?

- Istotne, żebyśmy zachowali podmiotowość w kluczowych dla narodu sprawach, zwracali uwagę na ład społeczno-gospodarczy, dbali o to, aby w naszym kraju człowiek człowiekowi był bratem, a nie człowiek człowiekowi wilkiem. Żebyśmy naród rozumieli jako rodzinę rodzin nastawioną na rozwój każdego. W rodzinie nawet ten, kto jest najsłabszy, też jest przygarnięty i też cieszy się miłością, nikt nie jest odrzucany czy skazany na utylizację. Powinniśmy budować dobry ład, oparty właśnie o rozwój i szacunek, godność każdego człowieka, a nie tylko zysk czy wyzysk. My – PSL, Polskę chcemy widzieć jako rodzinę rodzin, Polskę jako państwo wspierające, Polskę jako państwo tradycyjnie nowoczesne w Europie.

Podobne artykuły


13
komentarze: 49 | wyświetlenia: 1448
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1559
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 2027
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 2617
11
komentarze: 17 | wyświetlenia: 2269
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1177
10
komentarze: 36 | wyświetlenia: 625
10
komentarze: 20 | wyświetlenia: 1125
10
komentarze: 65 | wyświetlenia: 3235
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1268
10
komentarze: 38 | wyświetlenia: 1394
10
komentarze: 123 | wyświetlenia: 955
10
komentarze: 81 | wyświetlenia: 2237
 
Autor
Dodał do zasobów: swistak
Artykuł

Powiązane tematy





Ja jestem akurat za UE. Uważam, że za kryzys Grecy sami odpowiadają. Unia na pewno nie jest tworem idealnym, bo takowe nie istnieją.
To, co mówi Pawlak to zwykły populizm. Zysk jest drogowskazem, takie są prawa rządzące gospodarką. I nie jest tożsamy z wyzyskiem. Problem dotyczy raczej prawidłowej dystrybucji, szeroko rozumianej.
Ale to przysłowiowy temat-rzeka. Jestem ciekawa, co powiedzą inni.
Dałam głos, artykuł może stanowić bodziec do ciekawej dyskusji.

  swistak  (www),  29/05/2012

Alicjo ! Na pewno zyskiem jest wzrost świadomości, że w modernistycznie stanowionym prawie, człowieka chce się zrównać z przedmiotem i zwierzęciem

Ej, chyba zbyt pesymistycznie to postrzegasz.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska