Login lub e-mail Hasło   

Ludzie samotni

Spotkanie drugiego człowieka zawsze wywiera na niego wpływ. Najlepiej jeżeli jest właściwy.
Wyświetlenia: 7.429 Zamieszczono 05/06/2012
Ofiara wolności
Dawid jest ślicznym chłopcem o ciemnej karnacji. Biega po łące wraz z innymi dziećmi, lecz te nie chcą się z nim bawić. Mówią, że jest złośliwy i jest to prawdą. Gdy rodzice podchodzą do swoich pociech, aby je przytulić i wycałować, on stoi sam i patrzy na te rodzinne czułości z zazdrością. Babcia obserwuje tę sytuację z oddali i po raz kolejny ściska ją gardle.
 
Dziesięć lat wcześniej młoda kobieta pojechała na wycieczkę do Tunezji. Zawsze była wolna, niezależna i otwarta na nowości. „Starzy” od małego zatruwali jej życie, lecz ona wiedziała czego chce. Dziewięć miesięcy po wycieczce urodził się Dawid. Niestety nigdy nie poznał swojego ojca, bo romans był jednorazowy, niezobowiązujący. Od dwóch tygodni chłopak nie ma także i matki. Zabiły ją narkotyki. Dawid nie umie już płakać. Po tej drastycznej informacji, w zasadzie bez emocji, powiedział jedynie: „Głupio wyszło z mamą”. Babcia Dawida z goryczą wypowiada się o prochach, które doprowadziły jej córkę na dno, która tak jak większość młodych zaczynała niewinnie od marihuany. „Nie ma lekkich narkotyków. Są jedynie miłe złego początki” - wyznała jej mama, która czeka teraz na kogoś, kto mógłby stać się ważny dla Dawida, kogoś kto stałby się dla niego przyjacielem i wzorem do naśladowania. To jest największe z jej marzeń.
 
Powołany do uczenia
Franek jest nauczycielem. Od zawsze kochał i wyczuwał młodzież jak mało kto. Umie słuchać młodzianów między wierszami i dokładnie wie czego potrzebują. Pewnego roku miał w szkole ucznia, który rujnował lekcje wszystkim nauczycielom. Był to jeden z tych co nie mają nic do stracenia, którzy idą w swoim chamstwie na całość, ci co w czasie lekcji zakładają nauczycielowi kosz na głowę.
 
Franek wziął go kiedyś na bok, złapał za klapy i przemówił do niego w niecenzuralnych słowach. „Andrzej, dlaczego ty taki jesteś?!!” - zapytał. W chłopaku nagle jakby coś puściło i łagodnie jak mały chłopiec zaczął mówić: „Matka nigdy mnie nie kochała. Ojciec od małego poniżał mnie przy innych. Rodzeństwo mnie nie akceptowało. Nigdy nie miałem przyjaciół.” Franek zaproponował, aby Andrzej od następnego dnia przychodził godzinę wcześniej i zapowiedział, że sam też tak zrobi. „Będziemy pili razem herbatę. Postaram się wypełnić dziurę w twoim sercu.” Od tamtego momentu wiele czasu spędzali razem.
 
Chłopak skończył szkołę. Minęło wiele lat. Franek odszedł na emeryturę. W zeszłym tygodniu otrzymał list od Andrzeja: „Profesorze! Mieszkam pod Londynem. Myję warzywa. Układa mi się w życiu. Mam pieniądze, samochód i mieszkanie. Mam także jedno marzenie. Chciałbym móc kiedyś podstawić pod pana okno czerwone Ferrari, za to co pan dla mnie zrobił”. Franek czytał ten list ze łzami w oczach. Życie jest piękne wbrew temu co podają media.
 
Odzyskana córka
Pani Stefania miała ciężkie życie. Była najstarszym dzieckiem w rodzinie. Bawić musiała się wśród gruzów. Po wojnie też nie było lekko. Gdy miała już własną rodzinę u jej córeczki wykryto chorobę Heinego-Medina. Choroba obecnie nie występuje, gdyż są na nią szczepionki. W latach 50-tych jednak nie było. Dziewczynka miała kilkanaście operacji na nogi, aby mogła w ogóle chodzić. Mocno kulała, ale mogła robić drobne zakupy i chodzić do pracy. Pomimo poważnej choroby udało jej się zajść w ciążę. Urodziła chłopca. Wyglądało, że cieszyła się nim bardziej niż inne matki. Był jej cudem. Niestety nie doczekała nawet jego 18 urodzin. Pani Stefania pochowała swoje ukochane dziecko. Niedługo potem zmarł też jej mąż. Została niemalże sama. Jakiś czas później zięć poznał nową kobietę. Spotkania z teściową miały miejsce coraz rzadziej. Nie było wiadomo jak te nowe relacje się ułożą.
 
Nowa kobieta pełna ciepła i wyczucia poprosiła syna swojego partnera, aby zapytał babcię czy ta zgodzi się z nią spotkać. Pani Stefania zgodziła się chętnie. Długo ze sobą rozmawiały i od tego czasu regularnie się ze sobą spotykały. Młodsza kobieta zatroszczyła się o starszą jak o swoją matkę. W ten sposób pani Stefania odzyskała córkę.
 
Każdego dnia, bez względu na to czy jesteśmy tego świadomi czy nie, czy tego chcemy czy nie, mamy wpływ na życie dziesiątek ludzi, których spotykamy na ulicy, w pracy czy w kościele. To niezwykła okazja, aby móc dołożyć cegiełkę w budowanie szczęścia drugiego człowieka. 
 
Maciej Strzyżewski

Podobne artykuły


26
komentarze: 6 | wyświetlenia: 5286
22
komentarze: 16 | wyświetlenia: 7544
22
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1833
29
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2462
33
komentarze: 69 | wyświetlenia: 10606
49
komentarze: 8 | wyświetlenia: 8384
61
komentarze: 19 | wyświetlenia: 24577
38
komentarze: 4 | wyświetlenia: 5955
93
komentarze: 27 | wyświetlenia: 21079
43
komentarze: 12 | wyświetlenia: 6292
24
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2282
37
komentarze: 60 | wyświetlenia: 12888
35
komentarze: 17 | wyświetlenia: 19392
34
komentarze: 17 | wyświetlenia: 6468
32
komentarze: 11 | wyświetlenia: 3294
 
Autor
Artykuł



Z przyjemnością przeczytałam... Dostrzec człowieka to dostrzec siebie... Potrzebujemy dobrych relacji z innymi, by żyć również w zgodzie z sobą samym.

  awers,  06/06/2012

Niekoniecznie. Nauczyciel nie był egocentrykiem, miał po prostu ludzką gotowość przyciągnięcia chłopca i odkrycia problemu. Nie musiał szukać w sobie żadnej zgody.

In Lak'ech (Jesteś innym mną, a ja innym tobą)... Awersie:) W tym sensie to napisałam:)

  Noemi*,  05/06/2012

Codziennie spotykamy, a właściwie mijamy mnóstwo ludzi, w pracy, szkole, na ulicy. Rozmawiamy z nimi, załatwiamy mnóstwo spraw, spędzamy przypadkowy czas w autobusach, restauracjach, czy innych mniej lub bardziej zwyczajnych miejscach. Prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem, autentyczna bliskość, jest możliwa tylko w momencie pełnego otwarcia się na tego drugiego. Niezależnie od tego, kim jest d ...  wyświetl więcej

  Remter,  05/06/2012

Pozytywne zakończenie.. " Każdego dnia, bez względu na to czy jesteśmy tego świadomi czy nie, czy tego chcemy czy nie, mamy wpływ na życie dziesiątek ludzi, których spotykamy na co dzień na ulicy, w pracy czy w kościele. Co za niezwykłe możliwość, aby mieć wkład w ich pomyślne życie+."

Pozdrawiam;)

Amen, Macieju! :-)

Pod warunkiem, że nie zamkniemy się hermetycznie w internetowym świecie....Ja bym trochę odwrócił skale: to wszystko co nas otacza wpływa na nasze życie, każdego z nas... a my jesteśmy tylko maleńką cząstką tego świata...

@Andrzej Leszczynski:
Tak jest. Lecz każda taka cząstka pragnie szczęścia niezależnie od drugiej cząstki. Warto się wspierać. :-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska