Login lub e-mail Hasło   

Sztuka Kochania. Nie dziobać dzieci.

Rodzina jest tworem stadnym. Każdy zajmuje swój szczebel drabiny a wysokość grzędy ulega zmianie wraz z wiekiem
Wyświetlenia: 919 Zamieszczono 19/06/2012

Przemoc w rodzinie zwykle kojarzy się nam z częstymi awanturami, biciem. Tymczasem przemoc nie zawsze jest wynikiem agresji i niekoniecznie dotyczy rodzin patologicznych. W ogóle – przemoc niejedno ma imię. Najczęściej jest to naturalne wykorzystywanie swojej przewagi, nie tylko fizycznej. W Wielu rodzinach, już na samym początku - albo jeszcze wcześniej – młodzi wprowadzają, często podświadomie – swoje, wyniesione z domu reguły współistnienia. Zwykle jedna strona przyjmuje rolę przewodnika, a druga godzi się ją respektować Jest to zjawisko o tyle korzystne, o ile służy to budowie trwałości związku i nie jest w niczyim własnym interesie. W innym przypadku, kiedy przewaga jednej strony, nosi charakter prymitywnej rywalizacji – związek staje się nośnikiem złych emocji i złej historii rodziny, w której słabsza strona, ukierunkowana jest na podtrzymywanie małżeństwa za cenę ofiary. Dużą rolę spełniają tu osobiste predyspozycje. Zazwyczaj kobiety są nakierunkowane na życie rodzinne, mężczyźni zaś na walkę o przywództwo Oczywiście, są to uogólnienia, wszak nie każdy mężczyzna jest silniejszy i nie każda kobieta jest słabsza i bardziej rodzinna, jednakże społeczne przygotowanie do roli kobiety, umacnia jej orientację na życie rodzinne, w tym - nawet na znoszenie przemocy na rzecz utrzymania rodziny. Skutkiem takiej postawy, coraz bardziej utrwalana jest bezradność: - „wyuczona bezradność” - jak pisze Wanda Sztander w artykule :”Jak wychować ofiarę” *) Dziecko, będące świadkiem takich rodzinnych relacji jest również uczestnikiem życia rodzinnego. Podlega takim samym regułom, podlega presji i ograniczeniom, zatem uczy się tej bezsilności. Wysłuchuje ciągłych komunikatów oceniających negatywnie współmałżonka, a z czasem ono też jest przedmiotem oceny obniżającej wiarę w siebie: „będzie tak, jak ja mówię”, „nie masz tu nic do gadania” „dzieci i ryby głosu nie mają”. Ażeby wzmocnić swoją rolę przywódczą w rodzinie, strona silniejsza wprowadza do arsenału reguł, oskarżenie wytrych: -„to przez ciebie!&rdquo W wyniku takich praktyk, dziecko dowiaduje się, ze jest sprawcą albo przyczyną wielu kłótni. Najczęściej dochodzi do nich po wizycie rodziców w szkole: - „a nie mówiłem?” „pozwalasz mu na wszystko to teraz masz!” W ten sposób rodzi się i rozwija stałe poczucie winy za innych. Jak pisze Wanda Sztander: - "dorosła ofiara przemocy, która otrzymała skuteczną naukę przejmowania odpowiedzialności za innych i wynikającego stąd poczucia winy, już w pierwszych słowach rozmowy o przemocy domowej będzie usprawiedliwiać sprawcę i szukać winy w sobie". W ten sposób tworzy się pewna rodzinna hierarchia; każdy zna swoją role i wie co mu wolno, a czego nie. I tak: - ojcu wolno obrażać żonę i bić dzieci, żonie wolno krzyczeć na dzieci - ale męża nie można ruszać, natomiast - starsze dziecko bije młodsze, ale wobec rodziców utrzymuje bezpieczny dystans... Każdy zajmuje swój szczebel drabiny, z tym, że wysokość grzędy ulega zmianie wraz z wiekiem. Zwykle na starość rodzice spadają na najniższy szczebel. Wanda Sztander pisze trafnie, że podobne zjawisko istnieje w świecie ptaków i nazywa się „strukturą dziobania,” a odnosi się do życia stadnego … kur, bowiem, jak pisze – "w stadzie kur wiadomo, która kura może dziobać wszystkie inne, czyli kto rządzi w stadzie, która może dziobać wszystkie inne z wyjątkiem pierwszej, która kura może dziobać wszystkie z wyjątkiem pierwszej i drugiej, i tak dalej i tak dalej. Hierarchia ta jest zmienna. Gdy "numer jeden" osłabnie inna kura zajmie jej miejsce." Przypominam o tym zjawisku egzystencjalnym nie bez kozery: - rodzina jest tworem stadnym i reguły, które sami tworzymy, mogą obrócić się przeciwko nam wtedy, kiedy już osłabniemy i nie będziemy w stanie skutecznie... dziobać!

Dariusz Spanialski

*) Niebieska Linia, nr 1/6 / 2000

Podobne artykuły


13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1191
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 716
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1325
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1556
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 921
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1290
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1538
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1313
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 720
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 399
11
komentarze: 81 | wyświetlenia: 1076
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 906
11
komentarze: 65 | wyświetlenia: 1154
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Sylwia.,  19/06/2012

Najgorzej jest kiedy hierarchia rodziny jest zaburzona. Wszystko spada na dzieci, dzieci z kolei, gdy mają swoje własne dzieci, przekazują im w ten sposób, to samo, co nabyli od własnych rodziców. I tworzy się takie koło zaburzeń. Inaczej jest, kiedy rodzice pomimo, tego co nabyli, rozwijają się z duchem współczesnego świata i w zdrowy sposób wychowują własne dzieci, przedzierając się, przez strerotypy nabyte w dzieciństwie.

... można powiedzieć: "łańcuszek nieszczęścia" - jak to nazwał Marek Jastrząb z sąsiedniego portalu.
Hierarchia rodziny, jak piszesz - jest zaburzona wtedy, kiedy do gniazda wkrada się egoizm. A to jest wirus nie byle jaki.
Dziekuję i pozdrawiam serdecznie.
Dariusz



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska