Login lub e-mail Hasło   

Teoria ptaszka w klatce.

Kolejna porcja moich wywodów i przemyśleń. Tym razem na temat szeroko rozumianej wolności.
Wyświetlenia: 1.897 Zamieszczono 04/07/2012

            Podczas wielu godzin spędzonych na (bardziej lub mniej wartościowych) przemyśleniach niejednokrotnie zastanawiałem się, nad znaczeniem pewnego słowa. Każdy z nas je zna, każdy często go używa, każdy w jakimś stopniu zna jego znaczenie i interpretuje je na własny sposób. Tysiące ludzi oddało życie za własną wizję tych kilku liter. Wielu poświęciło wszystko, co miało, aby podtrzymać kruchą ideę i blady fakt tego, że nasze ręce nie są zakute w żelazne kajdany, a u stóp nie śpiewa nam swych ponurych pieśni pordzewiały łańcuch. Czy jednak sam fakt tego, że nie jesteśmy obłożeni tymi przedmiotami świadczy o tym, że mamy prawo tego słowa używać?

            Co jest wyznacznikiem wolności, bo o tym słowie tu mowa. Kiedy człowiek może powiedzieć, że jest wolny? Że nie jest niczym ograniczony, skrępowany, że niczego nie musi, że sam sobie jest sterem, żeglarzem i okrętem? Gdzie ta wolność się zaczyna i gdzie się kończy? Zastanawiając się nad tym zagadnieniem i nad towarzyszącymi mu aspektami doszedłem do wniosku, iż trafnym porównaniem wolności, której doświadczamy w dzisiejszych czasach jest przedstawienie jej w następujący sposób : wyobraźmy sobie ptaszka, który przyszedł na świat w ogromnych rozmiarów klatce.  Znajduje się w niej wszystko, co owemu zwierzątku potrzebne jest do życia – drzewa, na których może wić gniazda, źródełka, z których może pić, gigantyczna przestrzeń, w której może latać, gdzie tylko zechce, a nawet inne zwierzęta, z którymi nasz bohater będzie koegzystował. Ptaszek ten od najmłodszych lat będzie czuł się wolny i niczym nie skrępowany, a jego życie nie będzie różniło się niemal niczym, od życia ptaków na wolności. Zwierzę to będzie wiodło szczęśliwy żywot i czuło się szczęśliwe. Załóżmy, że nasz bohater dorósł i jest niezwykle inteligentny . Po pewnym czasie zaczyna myśleć abstrakcyjnie. Zastanawia się nad tym, co jest za na następnym pagórkiem, i gdzie kończy się las, w którym się wychował. Pewnego dnia wyrusza w podróż w nieznane. Zrywa się do lotu i pędzi ciągle w tym samym kierunku. Podróż mimo, iż długa i męcząca warta była wysiłku. Po kilku dniach zwierzę dociera do dziwacznego miejsca, o którym nigdy nie słyszał. Otóż na środku jednej z leśnych polan z ziemi wyrastają gigantycznych rozmiarów kraty. Pręty są tak blisko siebie, iż nawet dla malutkiego ciałka ustawione są zbyt ciasno. Przerażone zwierze zadziera głowę i widzi kolejny, przerażający aspekt owej ściany – jej szczyt tonie w chmurach i jest niewidoczny. Zwierze wpadając w panikę postanawia podążać wzdłuż krat z nadzieją, że znajdzie wyjście. Na próżno. Zmęczone siada na gałęzi jednego z pobliskich drzew i zaczyna bezradnie łkać. Ptaszek zdaje sobie sprawę, iż całe życie był okłamywany, i że karmiono go złudzeniem wolności, w które tak mocno wierzył. Może rozpowiedzieć reszcie zwierząt o swoim odkryciu, ale co to zmieni? Co w ogóle zmieni fakt tego, że to zrozumiał? Nadal będzie wiódł ten sam żywot z tą tylko różnicą, że teraz jego poczucie godności i swobody zostały zranione, a bolesna świadomość bycia na uwięzi zapewni mu poczucie niesprawiedliwości i wiele nieprzespanych nocy.

            Jakie odbicie w rzeczywistości ma ta historia? Wielu z nas o nim wie, a tak niewielu o nim mówi. Zdaję sobie sprawę z tego, że ani ten artykuł, ani nawet dziesięciotysięczny marsz przez stolicę z transparentami „Usuńcie te kraty” nic by nie zmieniły. Żyjemy w czasach, w których wiele ważnych słów zostało wypaczonych, a ich znaczenie diametralnie się zmieniło. Tyle mówi się o wolności słowa, o demokracji, o swobodzie i możliwości wyboru własnej ścieżki, własnego światopoglądu, własnej filozofii oraz własnego sposobu na życie. Ludzie walczą o swoje prawa, chcą je egzekwować podczas, gdy z samym dniem urodzenia już jesteśmy wciskani w pewne ciasne ramy polityczne, ideologiczne, społeczne i religijne. Idea rodzenia się jako „czysta kartka” zanikła. Wszelkie odstępstwo od powszechnie panujących norm uważane jest za dziwactwo albo chorobę. Wszystko co nie jest „normalne” według społeczeństwa i utartych zasad moralnych jest „nienormalne” według jednostek. Polska to kraj, w którym konserwatywne i nienowoczesne reguły bardzo wyraźnie odciskają piętno na dzisiejszym poziomie życia. Dobrym tego przykładem jest chodźmy ostatnia afera odnośnie „In vitro”, czy ciągle trwający spór o prawo do eutanazji. Doszło nawet do tego, że człowiek nie ma prawa decydować o tym, kiedy i w jaki sposób zakończy się jego życie. Jesteśmy zmuszeni do płacenia gigantycznych podatków, a później do patrzenia, jak nasze ciężko zarobione pieniądze są marnowane i trwonione. Jesteśmy zmuszeni płacić wiele składek, podczas gdy na starość nie będziemy mieli za co kupić chleba i niezbędnych leków. Jesteśmy zmuszeni wybierać przywódców naszego państwa, podczas gdy stawianie krzyżyka na listach wyborczych jest kwestią  „wyboru mniejszego zła”. Jesteśmy zmuszeni żyć w społeczeństwie i nazywać się polakami, tylko dlatego, że urodziliśmy się na terytorium tego państwa. Nie mamy dokąd uciec. Każde miejsce na Ziemi już do kogoś należy i zostało zbiurokratyzowane, bądź podlega jakiemuś prawu. Wszystkie media uważają się za obiektywne, podczas gdy w rzeczywistości oczywistym jest, że dbają o swoje dobre imię i nie dopuszczają do publikacji informacji, które by je oczerniły. I wreszcie - mówimy o wolności wyboru wiary, podczas gdy rodzimy się na terenie „państwa katolickiego” i mając kilka miesięcy niesie się nas przed ołtarz, gdzie odprawiane są chrześcijańskie obrządki. Najmłodsi dziedziczą wyznanie po rodzicach i od najmłodszych lat wpaja się im, iż „ta droga jest właściwa. Podążaj nią.” Żaden sprzeciw nie jest tolerowany, każdy uchodzi za grzech i grozi wiecznymi torturami.

           Po co wypowiadam się na ten temat? Ktoś mógłby powiedzieć, że narzekam i wymyślam. Zdaję sobie sprawę z tego, że przy dzisiejszej liczbie ludzie żyjących na Ziemi oraz przy wielu utartych podziałach nic w tych kwestiach nie może się już zmienić. Pragnę tylko uświadomić czytelników, iż słowo „wolność” stało się pustą skorupą, za którą wiele pokoleń przelało krew, a która w dzisiejszych czasach jest bezczeszczona i opluwana. Ludzie zaczęli być traktowani jak bezmyślne stado konsumentów, którym można manipulować i kierować. Zdolność do samodzielnego myślenia jest stawiania na równi z filozofią, a samo określenie kogoś mianem „filozofa” przestało być komplementem. "Wygrasz więcej, gdy myślisz mniej".

Podobne artykuły


13
komentarze: 49 | wyświetlenia: 1292
12
komentarze: 25 | wyświetlenia: 2059
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1425
12
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1621
12
komentarze: 68 | wyświetlenia: 1020
12
komentarze: 93 | wyświetlenia: 793
11
komentarze: 72 | wyświetlenia: 799
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1527
11
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2136
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1030
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 509
11
komentarze: 17 | wyświetlenia: 934
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 454
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





1984 -> 2014 :-(
Czlowieku...przywolujesz duch Orwell'a i to w nowym wolnym/wolnorynkowym pieknym swiecie bez granic.. na dodatek w dobie internetu i innych gadzetow, ktorych jestesmy PRAWDZIWYMI wiezniami :-)

  hussair  (www),  04/07/2012

Nie wszystkim władzom podobałby się taki obywatel jak Laurelina. ;)

Zwłaszcza jeśli mieszkałbym w Korei albo Rosji ... :)

Obywatelu L. pozwolcie, ze "po kafkowsku" poprosze Was abyscie sprecyzowali o jakiej Korei i Rosji mowicie ?

Mówię o tej północnej Korei, obywatelu. A co do Rosji, to się nie wypowiadam, bo będę musiał popełnić samobójstwo.

Obywatelu L.
Nie straszcie mnie...bo zaczyna mnie martwic nieobecnosc Dymitra na EIOBIE od czasow ostatnich wyborow w Jego Ojczyznie...

  Sylwia.,  04/07/2012

Trafne spostrzeżenia. Bardzo ciekawy artykuł.

  greenway,  04/07/2012

Jeszcze nie jest źle, jeszcze możemy o braku wolności mówić i pisać. Ale prawdziwie wolny człowiek jest dla systemu największym wrogiem. Plus laurelina za ciekawe spostrzeżenia.

Droga greenway, najgorszym przypadkiem zniewolenia i ponizenia jest zmuszanie ludzi aby w kolko powtarzali, ze sa wolni i szczesliwi...

Czy znana Ci jest ta cyniczna piesn ?
"Я дpугой такой стpаны не знаю, Где так вольно дышит человек...."

Zreszta....nie mysle tylko o systemach politycznych...
http://eiba.pl/3

  greenway,  04/07/2012

Drogi youngcontrarian, jeżeli jest przystawiony pistolet do skroni to się powtarza co każą. Na szczęście myśl jest wolna, jeżeli jest.

Trudno o wolność w świecie, w którym na każdym kroku jesteśmy inwigilowani. Widniejemy jako cyferki w dokumentacjach urzędniczych. Łańcuchy, o których piszesz, wciąż dźwięczą u naszych stóp. My jednak nauczyliśmy się z nimi żyć. Dla wygody udajemy, że nogi stopy mamy wolne, chociaż władcy świata każdemu z nas przydzielili już cele i zadania. W liberalnej rzeczywistości, w permisywnym społeczeństwi ...  wyświetl więcej

Bardzo dziękuję :) Oprócz tego, że zgadzam się z treścią Pana komentarza nie ukrywam, że pokrzepiło mnie niejako jego ostatnie zdanie. Od zawsze uważam, że właśnie język jest moją słabą stroną podczas pisania. Pozdrawiam!

Wiec lały sie przez cały czas krwi purpurowe strugi
Bo zawsze jednym była smierc, by wolnosc była drugim.
I zawsze jakiś człowiek jest, co w czasach niespokojnych
zarzuca sobie pętle, bo nareszcie chce być wolnym.

Niezwykłe! Dawno nie słuchałem tekstu piosenki z takim zdziwieniem i podziwem. No po prostu coś pięknego!

Polecam więc Daukszewicza na dłużej:) Teksty niesamowite a i śmiechu nie zabraknie:)

  ulmed,  06/07/2012

Wolności coraz mniej, słów o wolności coraz więcej.
Absolutnie nie zgadzam się co do 'afery in vitro', to jest bardzo pozorny wybór, a ze słowami - 'Doszło nawet do tego, że człowiek nie ma prawa decydować o tym, kiedy i w jaki sposób zakończy się jego życie' - też się nie zgadzam.
Jeśli możesz to mi przybliż co rozumiesz pod tymi cytatami.

"Nikt nie jest bardziej zniewolony,

...  wyświetl więcej

Cześć Ulmed! Jeżeli mam się ustosunkować do dwóch aspektów Twojego komentarza (i mojego artykułu), to powiem krótko - uważam za chore to, że społeczeństwo dosłownie walczy o własne zniewolenie (bo przecież brak możliwości wyboru eutanazji, to tylko przykre ograniczenie w niektórych przypadkach). Tak samo jest z in vitro ... Nigdy nie zrozumiem o co walczą jego przeciwnicy. Sami stworzyli sobie pew ...  wyświetl więcej

  ulmed,  06/07/2012

Poczytaj o in vitro to troszkę spuścisz z tonu. To co pozornie wydaje się piękne inaczej wygląda gdy się człowiek przyjrzy. In vitro niesie wiele zagrożeń dla kobiety i dla jej dziecka. Można napisać na ten temat potężny artykuł.
To nie jest żaden cud - miód, a konsekwencje mogą być naprawdę dramatyczne.
Poszukaj i poczytaj.
Nawet na eiobie możesz poczytać; ...  wyświetl więcej

  ewfor  (www),  06/07/2012

"Eutanazja, czy to jest wybór samego zainteresowanego? Zapytaj ile osób na ostatniej drodze życia, np. z hospicjów prosi o eutanazję? Proszą o ratunek, o uśmierzenie bólu."

W tym przypadku się z Tobą nie zgadzam Ulmed, pracowałam w hospicjum i widziałam tych ludzi, którym na ból nic już nie pomagało, tak długo prosili o eutanazję, aż w końcu przestawali jeść aby umrzeć z głodu i nie cierpi

...  wyświetl więcej

Czy jest zagrożenie dla matki i dziecka, to już ich sprawa i decyzja. Po co ludzie z buciorami chcą włazić w czyjeś życie? Tacy są dobrzy i mądrzy, że chcą uchronić przed konsekwencjami tych, co chcą in vitro? Ależ to wspaniałomyślne! A co do eutanazji, to to samo mogę powiedzieć. Jeśli ktoś chce eutanazji - powinien ją dostać. Każdy ma prawo robić ze swoim ciałem i życiem, co mu się podoba. To co mówisz, Ulmed, jest strasznie nienowoczesne i konserwatywne.

  ulmed,  06/07/2012

O średniowieczu to masz chyba bardzo marksistowskie pojęcie. Jesteśmy jeszcze troszkę wolnymi ludźmi? No, to możemy sobie myśleć co chcemy. :))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska